Prymas unikał wszelkich działań, które mogłyby być interpretowane jako aprobata nowych władz, faktycznie narzuconych przez Moskwę, ale jednocześnie jednak powstrzymał się od potępienia i zwalczania rządu komunistycznego.
Prymas Hlond z powrotem w kraju
Za pośrednictwem swego sufragana, bp. Walentego Dymka, kardynał Hlond powiadomił wojewodę poznańskiego i sowieckiego komendanta wojennego miasta Poznania o swoim powrocie do kraju i objęciu urzędowania oraz poprosił wojewodę o poinformowanie o tym rządu.
Wojewoda Feliks Widy-Wirski (członek Stronnictwa Pracy, tajny komunista) odmówił. Stwierdził, że prymas powinien sam to uczynić i złożyć wizytę w Warszawie prezydentowi Krajowej Rady Narodowej Bolesławowi Bierutowi (komunista, oficjalnie bezpartyjny), pełniącemu obowiązki głowy państwa.
Prymas nie uczynił tego, ponieważ wizyta miałaby cel wyłącznie propagandowy. Natomiast sprawy wymagające przedstawienia rządowi załatwiał na piśmie, z całym szacunkiem, z ministrami kompetentnymi, w ten sam sposób jak inni biskupi1. 12 września 1945 r. Rada Ministrów podjęła uchwałę w sprawie zerwania konkordatu. Prymas uważał, że komuniści zrobią wszystko, aby ograniczyć swobodę działania Kościoła katolickiego.
Poufne kontakty
Już w październiku 1945 r. w Poznaniu doszło do pierwszego poufnego spotkania kard. Hlonda z wojewodą poznańskim Widy-Wirskim, upoważnionym do rozmów ze stroną kościelną przez władze. W wyniku tego spotkania wojewoda w oficjalnym charakterze uczestniczył w uroczystości Chrystusa Króla w Poznaniu, co miało być „uznaniem przez władze państwowe powrotu Hlonda”.
W wyniku dalszych negocjacji prowadzonych przez sufragana poznańskiego bp. Walentego Dymka z naczelnikiem Wydziału Samorządowego Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu, dr Józefem Radzickim, doszło w lutym 1946 r. w Poznaniu do poufnego spotkania Hlonda z wojewodą Widym-Wirskim2. Wojewoda zaproponował możliwość wymiany zdań z Kardynałem Hlondem na gruncie prywatnym. Raport poufny z tej rozmowy Wojewoda dr Feliks Widy-Wirski przekazał do KW PPR3.
Sprawozdanie z rozmowy z Kardynałem Ks. Arc. Hlondem
„W związku z koniecznością wpłynięcia na niektóre agresywne wystąpienia księży podczas kazań, skierowałem naczelnika Samorządowego Radzickiego, do Arcybiskupa Dymka z konkretnym materiałem. W odpowiedzi na interwencje moją, Kuria Arcybiskupa przysłała mi w drodze oficjalnej pismo, które przedkładam w załączeniu. Jednakowoż na drodze półprywatnej wyraził się Arcybiskup Dymek do tego naczelnika, że jego sytuacja współpracy byłaby łatwiejszą, gdyby w jakikolwiek sposób do wymiany zdań między Kardynałem Hlondem, a wojewodą Poznańskim [doszło]. Naczelnik Radzicki, po skomunikowaniu się ze mną na ten temat doniósł, że oficjalne spotkanie się wojewody jako reprezentanta Rządu z Kardynałem Hlondem nie może mieć miejsca o tyle, że przecież Kardynał nie poskładał wizyt ani Prezydentowi, ani Premierowi po powrocie do kraju, a Wojewoda jako taki nie ma żadnych upoważnień do podejmowania rozmów odnośnie spraw ogólnych. Natomiast Wojewoda jest gotów do wymiany zdań z Kardynałem Hlondem na gruncie neutralnym i w charakterze prywatnym, jako Wiceprezes Głównego Komitetu Wykonawczego Stronnictwa Pracy. Kardynał ze swej strony wyraził gorąca chęć spotkania się. Nastąpiło ono 7 lutego od godziny 19 do 19:30 w mieszkaniu prywatnym naczelnika Radzickiego4 przy ul. Krasińskiego w Poznaniu. Rozmowę powyższą w zasadniczych skrótach podaję:
Na zapytanie, jak się Ks. Kardynał zapatruje na sprawę wyborów w Polsce, na sprawę Bloku Wyborczego Stronnictw Demokratycznych, na role i udział w nim ewentualny Stronnictwa Pracy – Kardynał odpowiedział, że to jest zagadnienie tak specjalnie polityczne i tak specjalne trudne, że on jako nie-polityk stoi poza możliwością wypowiedzenia się w tej sprawie. W każdym razie jedno jest pewne, że jakkolwiekby ułożyły się siły do wyborów, »Kościół Katolicki nie udzieli oficjalnego poparcia żadnej pojedynczej partii. Naprzykład [sic!] z Mikołajczykiem dotychczas jeszcze nie rozmawiał«, a Karol Popiel był u mnie /t.j. Kardynała Hlonda/ na początku po przyjeździe, kiedy jeszcze sam dokładnie nie orientował się, jak sytuacja w kraju wygląda. Kościołowi zależy, by wybrano i głosowano na ludzi uczciwych i etycznych, niezależnie od tego, do jakiej partii należą. Jest fałszywe mniemanie, jakoby Kościół szedł na walkę z Rządem. Jeżeli chodzi o stanowisko Watykanu, to jeszcze w tej chwili, kiedy Kardynał wyjeżdżał z Rzymu, niezwykle tam mało o Polsce wiedziano, po prostu [sic!] nie orientowano się w wielu ważnych sprawach. Kościół idzie na wszelkie reformy pożyteczne i ich nie kwestionuje, nawet gdyby one miały dotyczyć samego kościoła, jak np. »nie odezwalibyśmy się ani słówkiem kiedy odebrano nam lasy«. Jednego Kościół w Polsce będzie bronił, t.j. duszy ludzkiej przed zezwierzęceniem, takim, jakie przedstawiają swoim zachowaniem się Sowieci w Polsce.
W kraju znalazły do Kardynała dojście pewne czynniki sowieckie. Niewątpliwie, zauważył z radością Kardynał, ze pamiętano tam w Rosji jego specjalny udział w życiu religijnym narodów słowiańskich, kiedy jako delegat apostolski prowadził Kongres w Lublanie, Bułgarii, Jugosławii itd.
Odpowiedziałam, że nikt nie stawia za wzór ani ideał wychowawczy niektórych, zdemoralizowanych wojną dezerterów i awanturników, których nie brak i w naszym społeczeństwie. Skoro zaś Kościół nie widzi płaszczyzny walki, to czemu przypisać tak niekiedy niechętne linji [sic!] Rządowej wystąpienia odpowiedzialnych kierowników Kościoła. Kardynał odpowiedział, że oni są stale atakowani przez organa Rządowe, a nie odwrotnie. Przecież to, co z nimi wyprawiają »te żydki z kontroli Prasy« to przechodzi wszelkie pojęcie. On sam antysemitą nie jest, ale rola, którą na siebie w Polsce żydostwo [wzięło], na dobre temu żydostwu nie wyjdzie. Wcale nie muszą istnieć stosunki dyplomatyczne między Państwem, a kościołem, a Watykanem na to, aby stosunki wewnętrzne Państwa i Kościoła układały się najharmonijniej i najlepiej, np. w Stanach Zjednoczonych Watykan nie ma swojego przedstawiciela dyplomatycznego , nie ma także w Anglii, a stosunki wzajemne są jaknajlepsze [sic!]. On uważa, że przecież Rząd Polski mógłby przez Kota5 w Rzymie nawiązać wygładzić stosunki. Kardynał uważa, że to nie byłoby niczym trudnym, gdyby atmosfera w stosunku do Kościoła w Kraju ze strony Rządu nie była tak negatywna, jaką jest obecnie. Wtrąciłem, że prof. Kot jest piewcą Reformacji w Polsce i jaknajmniej [sic!] wdzięczną ma przeszłość w kierunku takich rozmów. Kardynał odpowiedział: »To prawda, ale Kot jest kotem«. Kardynał w dalszym ciągu rozmowy podał mi przebieg swojej rozmowy z Beneszem na Hradczynie6. Gdy wracał przez Pragę został zaproszony przez Benesza na Hradczyn, znają się zresztą z czasów studenckich, kiedy Hlond i Benesz studjowali [sic!] prawo na Uniwersytecie Wiedeńskim. Benesz usprawiedliwiał się w rozmowie ze swojej linji [sic!] politycznej. Mówił, że poszedł na całego ze Związkiem Radzickim, na sojusz gospodarczy, na sojusz polityczny. Oświadczył jednak Stalinowi, że bronił będzie Czechy przed komunizmem. Na to Stalin się uśmiechnął i miał powiedzieć Beneszowi: »na dobrze, tylko nie prześladujcie partii komunistycznej [brak zakończenia cytatu]. Benesz wyraził pogląd przed Kardynałem, że »Wy jako Polacy będziecie z wielu względów, a między innymi i wojskowych, pod znacznie większym naciskiem Związku Radzieckiego, nie my Czesi«. W trakcie swoich podróży Kardynał rozmawiał z de Gaullem7, o którym nabrał bardzo dobrego zdania, mimo wszelkich uprzedzeń, które poprzednio stwarzano w stosunku do de Gaull’a. We Włoszech poprosił go Ks. Humbert8 o rozmowę – wszystko to świadczy o tym, jakie zainteresowanie jest Polską.
W kraju znalazły do Kardynała dojście pewne czynniki sowieckie. Niewątpliwie, zauważył z radością Kardynał, ze pamiętano tam w Rosji jego specjalny udział w życiu religijnym narodów słowiańskich, kiedy jako delegat apostolski prowadził Kongres w Lublanie, Bułgarii, Jugosławii itd. Z kontaktów tych Kardynał nie uważa, żeby stanowisko kół miarodajnych w ZSRR było wobec kościoła [sic!] zdecydowanie negatywne.
Na zakończenie rozmowy Kardynał prosił, żeby nie uważać go za »lwa dzikiego, siedzącego w swojej jamie« i niedostępnego wszelkim głosom ze świata laickiego. Duchowieństwo w każdym bądź razie przyrzeka trzymać się zdala [sic!] od polityki, gdyż w tej działalności nawet szata duchowna nie chroni przed spaczeniem charakterów i umysłów.
Prosi Kardynał o każdorazową interwencję, gdyby zachodziły jakieś rażące wyskoki poszczególnych duchownych, odbiegające od linii, którą i Kardynał w rozmowie naszkicował. Ze swej strony powiedziałem kilka zdawkowych komplementacji, poczem [sic!] pożegnano się wzajemnie bez ustalania dalszych spotkań.
/-/ Dr. Feliks Widy-Wirski”.
1 AAP, AH-VI-3, Feliks Widy-Wirski, Takie były początki, Warszawa 1965, Zakład Historii Partii przy KS PZPR, „Nie każdemu pokoleniu dane było to przeżyć”, s. 6481 [w:] AAP, AH-VI-3, Fragmenty książek poświęcone osobie kard. A. Hlonda, s. 161; J. Pietrzak, Relacje Prymasa Polski kard. Augusta Hlonda z reżimem komunistycznym w latach 1945-1948, „Pamięć i Sprawiedliwość” 2023 nr 2, s. 400-512.
2 Raport ma w górnym, prawym narożniku kartki, adnotację o rejestracji: 14 II 1946 r. – 379/46.
3 APP, KW PPR, sygn. 73, Raport poufny z rozmowy z Kardynałem Ks. Arc. Hlondem, Poznań, 14 II 1946 r. k. 6-8.
4 W maszynopisie oryginalnym - błędnie zapisane nazwisko: Radziecki.
5 Stanisław Kot (1885-1975), po II wojnie światowej ambasador Polski w Rzymie (1945–1947), następnie na emigracji.
6 Hradczyn – obecna nazwa Hradczany, to dzielnica królewska w Pradze Czeskiej.
7 Charles André Joseph Marie de Gaulle (1890-1970) podczas II wojny światowej stał na czele ruchu Wolnej Francji, później m.in. prezydent Francji.
8 Humbert Mikołaj Tomasz Jan Maria (wł. Umberto II,1904-1983) – król Włoch od maja do czerwca 1946 r.
