Szwajcarski biochemik Emil Abderhalden w 1929 r. opublikował w czasopiśmie „Etyka” (sic!) artykuł pt. Badania na ludziach, w którym uzasadniał konieczność eliminacji osób słabszych:
„w oparciu o czystą biologiczną etykę jest dość oczywiste, że słabeuszy należy unicestwiać [Schwächlinge zu vernichten]. Idea pomocy słabym i szczególnej nad nimi opieki jest z punktu widzenia biologicznego zupełnym novum. Opieka nad chronicznie chorymi psychicznie i fizycznie tak bardzo rozwinęła się w ostatnich czasach, że niektórzy uważają, iż dla zdrowych niewiele pozostaje. Z czysto biologicznego punktu widzenia mogłoby się wydawać, że dla własnej korzyści zdrowi powinni zabijać chorych”1.
Abderhalden nie był odosobniony w swoich poglądach.
Powstała pod koniec XIX w. teoria eugeniki na podstawie darwinizmu społecznego dopuszczała selektywne rozmnażanie, aby wzmocnić gatunkowe dobre cechy (eugenika pozytywna), a ograniczyć słabe (eugenika negatywna)2. Już na początku XX w. koncepcje eugeniki negatywnej miały wpływ na tworzenie prawa, szczególnie w kwestii ograniczenia rozrodczości osób określanych jako „niepełnowartościowe” społecznie.
W Szwecji, Wielkiej Brytanii oraz w niektórych stanach USA praktykowano przymusową sterylizację niepełnosprawnych umysłowo i chorych psychicznie, ale również głuchoniemych, niewidomych, epileptyków i ludzi „zdeformowanych fizycznie”. W wielu stanach prowadzona była sterylizacja Indian. Na bazie darwinizmu społecznego zaczęli swe koncepcje rozwijać tzw. teoretycy rasy i higieny rasowej. Dla nich człowiek był wart tyle, na ile potrzebowała go wspólnota narodowa, na ile był dla niej przydatny i przyczyniał się do jej rozwoju3.
Narodowosocjalistyczna redefinicja miłosierdzia
Miłosierdzie Boga do ludzi i ludzi względem siebie jest centralnym punktem chrześcijaństwa. Biblijne miłosierdzie to współczująca miłość wrażliwa na nędzę i krzywdę ludzką. Takie definiowanie miłosierdzia było wręcz sprzeczne z nową „religią” Hitlera, która z założenia pielęgnowała kult zdrowego, silnego Aryjczyka, nie przewidując w idealnym narodowosocjalistycznym społeczeństwie miejsca nie tylko dla nie-Aryjczyków, ale również dla ludzi chorych i starych. W rozmowie z Hermannem Rauschningiem Hitler stwierdził:
„Sumienie to żydowski wynalazek i podobnie jak obrzezanie – jest kaleczeniem istoty ludzkiej. Człowiek powinien kierować się prawami natury, zgodnie z którymi nie wolno żywić współczucia wobec ludzi, którym los przeznaczył zgubę”5.
Miłosierdzie polegające na współcierpieniu, pomocy słabszym, wybaczaniu wrogom uznano w Rzeszy Niemieckiej nie tylko za słabość, ale za wykroczenie przeciwko rasie. Rauschning wspominał słowa Hitlera:
„Dla naszego narodu jest rzeczą decydującą, czy przejmuje żydowską wiarę chrześcijańską z jej miękką moralnością miłosierdzia, czy też silną, bohaterską wiarę w Boga w przyrodzie, Boga we własnym narodzie, Boga we własnym losie, własnej krwi”5.
Logika takiego rozumowania opierała się przede wszystkim na darwinizmie społecznym, w którym natura zawsze daje prawo silniejszemu. Kulturowe lub religijne resentymenty w walce o byt, o przetrwanie powodują jedynie stłumienie naturalnych instynktów i w ostateczności moralny upadek. W przyrodzie jednostka się nie liczy, każdy człowiek jest tylko ogniwem w łańcuchu życia. Ideologia narodowosocjalistyczna z czasem zaimplementowała prawa natury do prawa państwowego.
Już w 1920 r. niemiecki psychiatra Alfred Erich Hoche i prawnik Karl Binding wydali publikację pod znaczącym tytułem: Die Freigabe der Vernichtung lebensunwerten Lebens (Zezwolenie na niszczenie życia pozbawionego wartości)6. Tych właśnie sformułowań „życie niegodne życia”, „życie niewarte życia” powszechnie używano zarówno w propagandzie, jak i w realizacji programu eutanazji w III Rzeszy. Sam Hitler w Mein Kampf napisał:
„Natura nie zna ani współczucia, ani moralności, jedynie prawo i siłę, dlatego silne gatunki polują na słabsze […], tzw. humanitaryzm to jedynie śmieszne kajdany, które trzeba rozerwać, żeby na jego miejsce wróciła Natura, która unicestwia słabych”7.
W kolejnych zdaniach rozwijał wątek naiwnego humanizmu, wyśmiewał go jako słabość, która niszczy narody.
Rzesza Niemiecka nie wyróżniała się szczególnie na tle innych krajów. Wraz ze wzmacnianiem się władzy Hitlera, z nasileniem polityki rasistowskiej zaczęto tworzyć politykę „higieny rasowej”, na podstawie wiedzy eugeników i teoretyków rasy. Różniła się ona co najmniej dwoma aspektami od polityk eugenicznych prowadzonych w innych krajach. Po pierwsze z czasem zaczęła dopuszczać uśmiercanie osób „niepełnowartościowych”, a po drugie dorabiała do tego uzasadnienie opierające się nie tylko na prawie natury, ale również na redefinicji miłosierdzia.
Ekonomiczne i moralne uzasadnienie eutanazji
Głównym argumentem propagandowym przekonującym społeczeństwo niemieckie do akceptowania eutanazji był interes ekonomiczny państwa i narodu, uzasadniany rzekomą walką między silnymi, zdrowymi Aryjczykami i słabymi, chorymi lub zdeprawowanymi (Asoziale) członkami społeczeństwa o dobra materialne, o ich „sprawiedliwą redystrybucję”. Dodajmy, że w tym przypadku rywalizacja ta dotyczyła nie tylko „nie-Aryjczyków” (Żydów, Romów, Sinti itd.), ale odnosiła się także do narodu niemieckiego, gdyż dotyczyła również chorych psychicznie lub fizycznie Niemców. Propaganda musiała to uwzględnić i z czasem oprócz argumentacji ekonomicznej pojawiły się też uzasadnienia natury etycznej, moralnej.
Program eutanazji wprowadzano w Rzeszy systematycznie i planowo. Najpierw zaangażowano grupę zaufanych naukowców, lekarzy, personelu medycznego, jednocześnie prowadząc nasiloną kampanię propagandową. Z plakatów drukowanych przez Biuro Polityki Rasowej NSDAP, na których przedstawiano ludzi upośledzonych umysłowo, krzyczały słowa:
„60 000 marek Rzeszy kosztuje utrzymanie osoby upośledzonej. Towarzyszu! To także Twoje pieniądze!”.
W latach 30. propaganda pojawiła się również w szkołach. W podręcznikach do matematyki znalazły się zadania, w których należało przeliczyć koszty budowy „szpitala dla obłąkanych” na liczbę budynków mieszkalnych „dla zdrowych niemieckich rodzin”, które można byłoby zbudować za tę kwotę8.
W dniu 25 lipca 1933 r. weszła w życie „Ustawa o zapobieganiu genetycznie choremu potomstwu”, która przewidywała obowiązkową sterylizację osób dziedzicznie chorych, m.in. na „wrodzony idiotyzm”, schizofrenię, stany depresyjno-maniakalne, padaczkę, ale również na wrodzoną ślepotę lub głuchotę9. Wraz z pojawieniem się ustawy i z nasiloną propagandą państwa pojawiły się w dyskursie publicznym słowa: Minderwertig (gorszy, mniej warty), lebensunwertes Leben (życie niewarte życia), Gnadetod (śmierć z łaski, uśmiercenie z łaski), Sterbehilfe (pomoc w umieraniu). W wyniku zastosowania tej ustawy do roku 1945 przeprowadzono ok. 400 tys. przymusowych sterylizacji10.
Wraz z rozpoczęciem wojny koncepcję eutanazji zaczęto poszerzać, włączając chorych przebywających w zakładach opiekuńczych ponad 5 lat oraz ludzi z niektórymi wrodzonymi zaburzeniami rozwojowymi. W dokumencie antydatowanym na 1 września 1939 r. Hitler nadał pełnomocnictwa w kwestii eutanazji:
„Reichsleiter Bouhler i dr med. Brandt są z mojego polecenia odpowiedzialni za rozszerzenie kompetencji lekarzy, którzy zostaną wymienieni z nazwiska, tak żeby osobom według wszelkiego prawdopodobieństwa nieuleczalnie chorym wobec zupełnie krytycznej oceny stanu ich zdrowia można było zapewnić łaskawą śmierć”11.
Nigdy nie doszło do wyraźnej, oficjalnej legalizacji eutanazji, np. w postaci opublikowania w Dzienniku Ustaw Rzeszy rozporządzenia lub ustawy. Hitler obawiał się nie tylko reakcji aliantów, którzy mogliby to wykorzystać w propagandzie wojennej, ale również reakcji społeczeństwa niemieckiego. Wobec ewentualnych społecznych wątpliwości naziści formułowali następujące argumenty etyczne: dla ciężko chorych, cierpiących śmierć jest wybawieniem od bólu. Mają za mało siły, żeby żyć i walczyć o życie, a więc również mają za mało siły, aby uwolnić się od życia. Trzeba to zrobić za nich. To jest spełnienie ich woli. Jednak ofiar akcji T4 nikt nie pytał o ich wolę, nie umierali też w otoczeniu bliskich, jak ukazywała to propaganda Josepha Goebbelsa.
Akcja T4
Wyznaczeni przez Hitlera Philipp Bouhler i Karl Brandt już jesienią 1939 r. stworzyli struktury organizacyjne, które miały koordynować akcję uśmiercania chorych. Główną rolę odegrała „Centrala T4”, lub po prostu „T4”, której nazwa pochodzi od siedziby w Berlinie, przy Tiergartenstrasse 4.
Pierwszymi ofiarami eutanazji, a zarazem królikami doświadczalnymi w przygotowywaniu akcji na wielką skalę były dzieci. Alfred Ploetz, jeden z twórców koncepcji higieny rasowej, pisał już w 1895 r., aby o losie słabych noworodków i „krnąbrnych” dzieci decydowało kolegium lekarzy, którzy mogliby podjąć decyzję o uśmierceniu dziecka małą dawką morfiny12.
Od 18 sierpnia 1939 r. lekarze, położne i pielęgniarki mieli obowiązek informowania odpowiednich urzędów poprzez wypełnienie druków o wszystkich przypadkach chorych narodzonych lub przebywających w szpitalach dzieci. Były one oceniane według odpowiedniej procedury i kwalifikowane do dalszej obserwacji lub skazywane na śmierć. Z szacunkowych danych wynika, że jedynie 5 proc. dzieci kwalifikowano do obserwacji, a 95 proc. od razu skazywano na śmierć (poprzez podanie śmiertelnej dawki leku, ale również poprzez zagłodzenie). Historycy mówią o co najmniej 5 tys. dzieci do lat 16 zamordowanych w ten sposób13.
Już na początku 1940 r. w dawnym więzieniu karnym w Brandenburgu nad Hawelą pokazano wyselekcjonowanym lekarzom uśmiercenie pacjentów przy pomocy zastrzyków ze skopolaminy oraz poprzez zagazowanie. Chodziło o to, żeby wybrać najbardziej „optymalny” sposób uśmiercania. Gaz zaczęto stosować powszechnie od 1941 r. w akcji 14f13, w której selekcjonowano i zabijano więźniów obozów koncentracyjnych uznanych za chorych, starych lub niezdolnych do pracy. Kontrolę nad tą akcją sprawowali również „eksperci” centrali T4.
Hitler zdawał sobie sprawę z tego, że szczegóły akcji T4 muszą pozostać tajemnicą nie tylko w skali międzynarodowej, ale również w samych Niemczech. Dlatego też stosowano eufemistyczne nazwy (uśmiercanie dzieci nazywano szczepieniem), a rodzin nie informowano o prawdziwych przyczynach śmierci ich bliskich, dodając, że konieczne było natychmiastowe dokonanie kremacji „zmarłych”. Akcja T4 nie mogłaby się odbyć bez udziału tysięcy lekarzy, pielęgniarek i położnych, którzy nie tylko wykonywali polecenia, ale również trzymali ten proceder w tajemnicy. Równolegle propaganda przekonywała Niemców, że wobec osób szczególnie chorych i upośledzonych śmierć jest aktem łaski. W jednej z klinik dla osób upośledzonych, pacjentów nazywano Objekte der Barmherzigkeit (obiekty miłosierdzia) i masowo sterylizowano, później również zdarzały się eutanazje.
Skala akcji zabijania chorych trzymana była w głębokiej tajemnicy, a jednak informacje o niej pojawiały się w społeczeństwie niemieckim w formie „szeptanej”. Kościół katolicki, mimo braku oficjalnych danych i dowodów na jej prowadzenie, zareagował bardzo ostro. Symbolem walki z eutanazją stał się bp Klemens August von Galen, zwany „Lwem z Münsteru”. 3 sierpnia 1941 r. w kościele św. Lamberta w Münsterze wygłosił kazanie, po którym czasowo wstrzymano realizację akcji T4 od 24 sierpnia 1941 r. Biskup Galen nazwał „miłosierne zabijanie” zwyczajnym morderstwem:
„Biada ludowi Niemiec, gdzie zabija się niewinnych, a ich mordercy pozostają bezkarni […]. Nie mamy do czynienia z maszynami, końmi i krowami, których jedyny cel polega na służeniu ludzkości, wytwarzaniu dóbr dla człowieka. Maszyny można złomować, a zwierzęta zaprowadzić do rzeźni, kiedy nie spełniają już swoich funkcji. Nie, mamy do czynienia z ludzkimi istotami, naszymi bliźnimi, naszymi braćmi i siostrami. Z biednymi chorymi ludźmi – jeśli chcecie: ludźmi nieproduktywnymi. Ale utracili oni prawo do życia? Czy wy i ja sam mamy prawo żyć tylko tak długo, jak długo jesteśmy użyteczni, dopóki inni uznają nas za takich?”14.
O sile tego kazania i roli samego bp. Galena niech świadczy wściekła, choć pełna bezsilności reakcja Goebbelsa. Pod datą 14 sierpnia 1941 r. zapisał w swoich dziennikach:
„Biskup Galen z Münsteru wygłosił bezwstydne i prowokacyjne kazanie. Miał przy tym czelność twierdzić, że nasze wysiłki na rzecz eutanazji idą tak daleko, że mordujemy rannych, jeśli nie nadają się już do żadnej pracy […]. Gdyby to zależało ode mnie, ukarałbym dla przykładu, pokazując wysokiemu dostojnikowi kościelnemu, że wobec prawa wszyscy są równi i nie potraktuje się go inaczej niż zwykłego człowieka z ulicy”15.
Akcję wznowiono w sierpniu 1942 r., otaczając ją jeszcze większą tajemnicą i przekazując większe kompetencje władzom lokalnym. Szacuje się, że w latach 1939–1945 zabito (rozstrzelano, zagazowano, otruto lub zagłodzono) ok. 200 tys. ludzi upośledzonych i niepełnosprawnych, w tym także pensjonariuszy szpitali psychiatrycznych na terenach okupowanych16.
Prawdziwym powodem zabijania ludzi słabszych, chorych, a z czasem również ludzi innych ras były motywy ekonomiczne i ideologiczne. Propaganda narodowo-socjalistyczna dodała do tego jeszcze aspekty moralne: śmierć to łaska dla cierpiącego, pomoc w odebraniu życia to miłosierdzie. Hitler starał się przekonać wiernych Kościołów chrześcijańskich do przewartościowania podstawowych pojęć związanych z ich wiarą. Czy propaganda ta odniosła sukces? Sam fakt, że akcję T4 trzymano w wielkiej tajemnicy, świadczył o tym, że narodowosocjalistyczne władze niemieckie obawiały się reakcji społeczeństwa, z drugiej jednak strony liczba ofiar w samych Niemczech świadczy o tym, że znalazły się tysiące Niemców, lekarzy, pielęgniarek, urzędników, policjantów, dla których miłosierdzie oznaczało śmierć bliźniego.
* * *
Niniejszy artykuł jest przeredagowanym i uzupełnionym fragmentem tekstu naukowego: J. Lubecka, „Obiekty miłosierdzia”. Zawłaszczanie i implementacja elementów doktryny i rytuału chrześcijańskiego w III Rzeszy, [w:] Misericordia Domini, „Seria: Znak, Symbol, Rytuał”, red. J. Marecki, L. Rotter, Kraków 2016, s. 135–157.
Tekst pochodzi z numeru 4/2025 „Biuletynu IPN”
Czasopismo dostępne w księgarniach IPN, placówkach Poczty Polskiej, sieciach EMPIK lub na stronie ksiegarniaipn.pl
1 E. Abderhalden, Versuche am Menschen, „Ethik”, nr 5, 1928/29, s. 13–16.
2 M. Zaremba, Higieniści. Z dziejów eugeniki, Wołowiec 2011.
3 F. Schattenfroh, Wille und Rasse, Berlin 1939.
4 H. Rauschning, Rozmowy z Hitlerem, Warszawa 1994, s. 239. Hermann Rauschning (1887–1982), niemiecki polityk, w latach 1933–1934 prezydent Senatu Wolnego Miasta Gdańska, z powodu krytycznego podejścia do narodowego socjalizmu w 1936 r. udał się na emigrację do Stanów Zjednoczonych.
5 Ibidem, s. 59.
6 A.E. Hoche, K. Binding,, Die Freigabe der Vernichtung lebensunwerten Lebens. Ihr Maß und Form, Leipzig 1920.
7 A. Hitler, Mein Kampf, München 1936, s. 145.
8 I. Loose, Aktion T4 Die »Euthanasie«-Verbrechen im Nationalsozialismus 1933 bis 1945, https://gedenkort-t4.eu/wissen/aktion-t4 [dostęp: 20.01.2025].
9 Gesetz zur Verhütung erbkranken Nachwuchses, Reichsgesetzblatt, 25 Juli 1933, nr 86.
10 F. Bruns, Den „Volkskörper“ im Blick. Medizin und Moral im Nationalsozialismus, [w:] Ideologie und Moral in Nationalsozialismus, red. W. Bialas, L. Fritze, Göttingen 2014, s. 218.
11 Hitlers schriftliche Euthanasiebevollmächtigung, dokument pochodzi ze strony: Deutsche Geschichte in Dokumenten und Bildern, http://germanhistorydocs.ghi-dc.org/sub_document.cfm?document_id=1528&language=german [dostęp: 25.01.2025].
12 E. Klee, „Euthanasie“ im NS-Staat, Frankfurt am Main 2004, s. 18.
13 I. Loose, Aktion T4…, https://gedenkort-t4.eu/wissen/aktion-t4 [dostęp: 20.01.2025].
14 Całość kazania na stronie: www.luebeckermaertyrer.de/de/geschichte/predigten-von-galens/predigt-3.html.
15 J. Goebbels, Dzienniki, t. 2: 1939–1943, Warszawa 2013, s. 215.
16 A. Götz, Obciążeni. „Eutanazja” w nazistowskich Niemczech, Wołowiec 2015, s. 9.
