Bardzo często żyjący jeszcze świadkowie tamtych wydarzeń, pytani o niektóre fakty, mówią to, co zdążyli przeczytać na ten temat (ewentualnie sugerują i podpierają się taką wiedzą). Dopiero powolne otwarcie archiwów po 1989 r. sprawiło, że historię PPR, GL-AL można pisać od nowa.
Konspiracja komunistyczna
Konspiracja komunistyczna na Lubelszczyźnie powstała bardzo późno, bo w okolicach 1941 r. Nie stanowiła ona zwartej całości, lecz były to luźne grupki kilku osób, utrzymujące ze sobą wzajemny kontakt. Z czasem z tych grupek powstały dwie, niewielkie organizacje: Robotniczo-Chłopska Organizacja Bojowa (działała na terenie powiatu kraśnickiego oraz częściowo w Lublinie i powiatach: lubelskim, puławskim, krasnostawskim) oraz Bojowa Organizacja Ludowa (zwana też Związkiem Młodochłopskim)1.
Konspiracja komunistyczna na Lubelszczyźnie powstała bardzo późno, bo w okolicach 1941 r. Nie stanowiła ona zwartej całości, lecz były to luźne grupki kilku osób. Z czasem z tych grupek powstały dwie, niewielkie organizacje.
Niewiele wiemy o działalności tychże grup. Z zachowanych wspomnień można wysnuć wniosek, że były to organizacje komunizujące, nawiązujące w treści do KPP, liczące od kilkunastu do kilkudziesięciu osób. To właśnie one stały się w I kwartale 1942 r. podstawą działalności PPR na Lubelszczyźnie. W dużej części PPR oparty został na bazie RCHOB (na jego czele stał Aleksander Szymański „Ali”), która od lipca (czerwca) 1941 r. działała przede wszystkim na terenie powiatu kraśnickiego2. Jednak z powodu niejasności odnośnie nowej partii, dopiero w kwietniu 1942 r. postanowiono podporządkować się PPR3. Wśród osób, które tworzyły zręby komunistycznej konspiracji, wymienić należy: Aleksandra Szymańskiego „Ali”, Stanisława Szota „Michał”, Jana Gruchalskiego „Sokół” (pierwszy sekretarz powiatowy PPR w pow. kraśnickim), Michała Wójtowicza „Zygmunt”4. Jednocześnie próbowano utworzyć struktury GL. Utworzono Obwód II Lubelski (obejmujący cały teren województwa lubelskiego przed wojną)5, który w II połowie 1943 r.6 został podzielony na 3 okręgi:
– Okręg 1 – północny (lubelski),
– Okręg 2 – południowy (Janów Lubelski),
– Okręg 3 – siedlecki7.
W okresie początkowym8 Dowództwo Obwodu II nie było zorganizowane9. Nie wiele wiemy o Okręgu lubelskim. Pierwszym komendantem GL Okręgu lubelskiego był Paweł Dąbek „Paweł” (kwiecień 1943 r. – styczeń 1943 r.), następnie Michał Wójtowicz „Zygmunt”, „Karol” (styczeń 1943 r. – 6 kwietnia 1943 r.), po nim funkcję tę pełnił Mieczysław Moczar „Mietek” (do czerwca 1944 r., zarazem szef Obwodu), a ostatnim był Grzegorz Korczyński „Grzegorz” (do 20 lipca 1944 r.)10. Jak podaje P. Gontarczyk, struktura terenowa PPR była wzorowana na przedwojennej KPP.
Bandyci – zbrojne ramię Moskwy
Pierwsze oddziały GL na Lubelszczyźnie powstały w 1942 r. Przez długi okres oddziały partyzanckie GL składały się głównie z Żydów oraz jeńców sowieckich ukrywających się przed Niemcami. Grupy te nie miały oparcia w ludności cywilnej. Słabo uzbrojone, unikały podejmowania starć z Niemcami. To powodowało konflikty z ludnością cywilną, której kosztem żyły oddziały GL. W tym samym roku do GL przyłączone zostały grupy „koguciarzy” – czyli pospolitych bandytów. Głównym celem tych grup nie była walka z Niemcami, lecz rabunki na polskiej ludności. To zdecydowanie niwelowało jakąkolwiek szansę na przychylność ludności do komunistów.
Liczebność oddziałów GL była trudna do ustalenia. Ich liczba była bardzo płynna.
Ponieważ od czasu do czasu oddziały niepodległościowe likwidowały „koguciarzy”, to wielu przywódców band uznało, że będzie (dla nich) bezpieczniej w wypadku przyłączenia się do jakiejś organizacji. Tym samym bandy te działałyby pod płaszczykiem tejże organizacji. Także PPR i GL zależało na powstawaniu nowych oddziałów, co podyktowane było propagandą „walki czynnej”. Ponieważ ruch komunistyczny był bardzo słaby, nie było praktycznie możliwości zbrojnego ukierunkowania działalności tych band na działania niepodległościowe. Do największych grup rabunkowych powiązanych z GL należy zaliczyć:
– Kazimierza Piotrowskiego „Kazik” – wg dokumentów GL, „Kazik” „pił, grabił dwory a nie chciał bić niemców a przyswajał sobie wszelkie akcje, oszukiwał partję i przy jej pomocy uzbroił się”11
– Antoniego Jastrzębia „Paleń” – pochodzącego z Lipy, liczącą początkowo „około 14 ludzi (kilku ruskich) terroryzował dwory rozdawali biednym pieniądze, robili propagandowe robote budzenie przeciw niemcom ludności”12
– Józefa Liska „Lisek” – była największą (ok. 20 osób) grupą rabunkową na południowej Lubelszczyźnie, działając pod wodzą przedwojennego kryminalisty (Liska)13
– Wacława Marszałka „Myśliwy”. Według wspomnień Jana Wziętka „Murzyna” grupa ta w 1942 r.: „we wsi Wola pow. Kraśnik usiłowała zamordować dwóch gospodarzy Tatarę i Ofiarę, lecz ich gospodarze nadążyli się ukryć, to dlatego Marszałek postanowił ich zabudowania spalić, które spłonęły. Na wiosce Owczarnia pow. Puławy do gospodarza po pijanemu wnosili nieuzasadnione pretensje, którego w tym czasie zastrzelili. Rodzina tegoż gospodarza zorganizowała mu pogrzeb. Marszałek wraz ze swymi ludźmi spotkał kondukt pogrzebowy na drodze, który rozpędzieli [rozpędzili], trumnę ze zwłokami rozbili i tak pozostawili. We wsi Grabówka pow. Kraśnik zgwałcili 3 kobiety: nauczycielkę (...), żonę i kuzynkę (...)”14.
Liczebność oddziałów GL była trudna do ustalenia. Ich liczba była bardzo płynna. Na miejsce grup likwidowanych przez Niemców powstawały nowe, z nowych uciekinierów. Równie ciężko określić powiązanie przynajmniej części oddziałów z GL. Struktury PPR i GL były tak słabe, że część oddziałów tylko formalnie im podlegała. Dodatkowym problemem PPR-GL w lubelskim były wewnętrzne spory dotyczące władzy nad PPR i GL.
Spory te, trwające kilka miesięcy, spowodowały śmierć kilkudziesięciu osób, a także przyczyniły się do licznych mordów na ukrywających się w lasach Żydach. Wg szacunkowych danych, różne bojówki GL oraz grupy z nią powiązane zabiły w ciągu okupacji na Lubelszczyźnie przynajmniej 200 ukrywających się Żydów. Większość z mordów miała podłoże rabunkowe, gdyż w dokumentach GL z tego okresu często pojawia się motyw podziału kosztowności po zabitych Żydach. Co może budzić zdumienie, GL-owcy zabili także kilkudziesięciu Żydów-członków GL. Często byli nimi koledzy z jednego oddziału. Walki wewnętrzne w tym czasie sprawiły, że oddziały GL opuściło około 150 Sowietów (przechodząc za Bug), którzy nie chcieli uczestniczyć w tych sporach.
W 1942 r. GL przeprowadziła kilka małych akcji przeciwko Niemcom (napady na pocztę, na urząd gminy, zabicie młynarza w Annopolu, zamordowanie niemieckiej rodziny Ebertów), co niestety doprowadziło do dużych akcji represyjnych w stosunku do polskiej ludności.
Przeciw polskiemu podziemiu
Rok 1943 był pierwszym okresem, w którym komuniści rozpoczęli likwidację fizyczną swoich przeciwników politycznych. Pierwsze dwa przypadki zabójstw politycznych miały miejsce późną jesienią 1942 r. i były w tym czasie jeszcze zjawiskami odosobnionymi. W ciągu pierwszego półrocza 1943 r. komuniści zabili kilkudziesięciu członków lub sympatyków podziemia niepodległościowego. W akcjach odwetowych oddziały AK i NSZ także zabiły lub ukarały (np. chłostą) podobną ilość osób. Mimo wszystko, na przełomie lipca i sierpnia 1943 r., w lasach pod Borowem doszło do spotkania delegacji PPR z delegacją NSZ. W tym niecodziennym spotkaniu udział wzięli ze strony PPR: „Ali” (jako I sekretarz KP PPR), dowódca oddziałów GL w powiecie „Orzeł”, Jan Wyderkowski „Grab” (oficer sztabu obwodu II) oraz Jan Wziętak „Murzyn”. Po stronie NSZ był „Ząb” oraz kilku oficerów z jego oddziału. Spotkanie zakończyło się fiaskiem, obydwie strony nie doszły do porozumienia15. Kilka dni później pod Borowem oddział NSZ rozstrzelał ponad dwudziestoosobową grupę GL. To wydarzenie rozpętało nagonkę komunistyczną – nie tylko na NSZ, ale tez na inne organizacje niepodległościowe. Komuniści oskarżyli NSZ o „rozpoczęcie wojny domowej”, zapominając, że była to jakby odpowiedź na mordy ze strony komunistów. Oprócz słów potępienia, komuniści grozili odwetem. „Rozkaz Nr 14” Dowództwa Głównego GL, z października 1943 r.16, głosił:
„Po przeprowadzeniu dokładnego wywiadu dokonać nalotu na taki oddział, rozbroić go, kierowników zlikwidować(...) unikać w każdym wypadku walki a podejmować ją tylko w ostateczności i wtedy także starać się likwidować tylko przywódców, a szeregowych zdobywać dla naszego ruchu.(...)”.
W niecały miesiąc po akcji borowskiej, gwardziści ponownie rozpoczęli fizyczną eliminację członków polskiego podziemia. Należy podkreślić, że nie były to osoby przypadkowe. Oprócz członków AK i NSZ, też ginęli ludzie wykształceni, jak również „posiadacze ziemscy”, z reguły mający wpływy oraz autorytet wśród miejscowej ludności. Wprowadzało to chaos organizacyjny w szeregi podziemia. W ciągu kilku tygodni (począwszy od września) z rąk komunistów na Lubelszczyźnie zginęło kilkadziesiąt osób: działacze RGO, nauczyciele, członkowie AK, BCh, NSZ, osoby współpracujące z podziemiem (np. rodzina Piotrowskich). Niepodległościowcy również nie próżnowali i w tym samym okresie zabili także kilkadziesiąt osób (zarówno za przynależność do PPR-GL jak i zwykły bandytyzm). Zginął m.in. członek KP PPR w Kraśniku, Walenty Kupiec17.
W przeciągu całego roku GL przeprowadziła kilkadziesiąt (zazwyczaj drobnych) akcji przeciw okupantom niemieckim. W akcjach tych zdobyto kilkadziesiąt sztuk broni oraz sporo amunicji. Wspólnie z partyzantami sowieckimi wysadzono kilka pociągów. Należy jednak podkreślić, że część tych akcji miała bardzo małe znaczenie militarne, a głównie propagandowe. Zdarzały się też akcje, po których było więcej szkód niż korzyści. Zabicie jednego czy dwóch żandarmów i zdobycie na nich broni powodowało natychmiastowy odwet Niemców. W wyniku takich odwetowych pacyfikacji Niemcy zabijali zazwyczaj kilka razy więcej Polaków.
Eskalacja działań
Pod koniec roku w całym Obwodzie II istniało kilkanaście oddziałów związanych z GL, z tego większość w południowej jego części. Na początku 1944 r. nastąpiła nowa reorganizacja struktur GL. Przede wszystkim przekształcono ją w Armię Ludową. Ponadto powstał Okręg V – janowski, który obejmował powiaty: janowski, lubelski, miasto Lublin, chełmski, krasnostawski, zamojski, hrubieszowski, biłgorajski, tomaszowski, i część puławskiego18.
Akty dywersyjne, wymierzone w jadące na wschód transporty, były sporą pomocą AL-owców dla Armii Czerwonej.
Począwszy od 1944 r. oddziały GL, a od 1 stycznia AL, nawiązywały coraz więcej kontaktów z ZSRS. W ten sposób do oddziałów przenikali doradcy z NKWD. AL-owcy współpracowali także z wywiadem sowieckim. Pod koniec maja 1944 r. zostało utworzone Centrum Operacyjne wywiadu sowieckiego na południowej Lubelszczyźnie. Baza znajdowała się w lasach lipskich, zaś kierował nią ppłk Walentin Pielich. Jej podlegały sowieckie grupy dywersyjno-rozpoznawcze. Zajmowały się nie tylko dywersją na tyłach armii niemieckiej, ale zbierały też dane o polskich oddziałach niepodległościowych. Wiedza ta została wykorzystana po lipcu 1944 r., kiedy to Sowieci aresztowali na Lubelszczyźnie ponad tysiącosobową grupę konspiratorów.
Wiosna 1944 r. przyniosła wzmożoną działalność grup komunistycznych. Co było nowością w poczynaniach AL-owców? Otóż spora część owej aktywności była skierowana przeciwko Niemcom. Jak głosi komunikat:
„Atakowano pociągi i infrastrukturę kolejową, mniejsze posterunki niemieckie oraz placówki administracyjne i gospodarcze. Komuniści niszczyli też urzędy gminne, gorzelnie, mleczarnie, jednocześnie dotkliwie dając się we znaki [także] ludności polskiej”19.
Akty dywersyjne, wymierzone w jadące na wschód transporty, były sporą pomocą AL-owców dla Armii Czerwonej. Oprócz działalności antyniemieckiej wzmogła się działalność rabunkowa na ludności polskiej. Przy okazji komuniści próbowali „wyrównywać rachunki”, mszcząc się na wsiach udzielających pomocy polskiemu podziemiu. Np. w lutym 1944 r. trzykrotnie napadnięto Zakrzówek, sprzyjający zarówno AK, jak i NSZ. Dosyć często zdarzało się, że komuniści porywali ważne dla społeczności lokalnej (np. lekarzy) osoby20. Natomiast ludność musiała ich wykupić za określoną sumę, zazwyczaj liczoną w dziesiątkach tysięcy złotych. Celowały w tym głównie oddziały dowodzone przez młodocianych dowódców AL: Bolesława Kowalskiego „Cienia” oraz Edwarda Gronczewskiego „Przepiórki”. O tym, że oddziały te działały na pograniczu bandytyzmu, świadczył chociażby fakt, że podczas napadów zdarzały się przypadki nie uwzględniania przynależności partyjnej ofiar. W ten sposób nierzadko ofiarami działań tychże oddziałów byli gospodarze należący do... PPR21.
Ponadto komuniści nie zaprzestali mordowania członków i sympatyków podziemia niepodległościowego. W pierwszym kwartale 1944 r. zabili kilkadziesiąt osób, zaś przynajmniej tyle samo ciężko pobili. Pośród zabitych można wymienić: ks. Skibińskiego z Grabówki, Tadeusza Kiełczewskiego – właściciela majątku w Łysakowie (bojówka GL zabiła także jego ojca w 1943 r.), Gustawa Krawczyka – komendanta NSZ w Radomyślu22. Działalność grup AL nie doczekała się tym razem odwetu ze strony niepodległościowców. Oddziały AK albo były w innym regionie Lubelszczyzny (północ, wschód), albo były skoszarowane w domach na okres zimowo-wczesnowiosenny. Podobnie z oddziałem NSZ „Zęba”, który jako jedyny otwarcie przeciwstawiał się bandytyzmowi AL-owców. Można powiedzieć, że wczesną wiosną komuniści triumfowali na środowej i południowej Lubelszczyźnie (czyli w miejscach, gdzie byli najsilniejsi). Potwierdza to raport do dowództwa AL z 22 marca 1944 r.:
„Ogólnie można powiedzieć, że inicjatywa walki przeszła w nasze ręce. Mamy wolny kraj”.
Co ciekawe największą stratę komunistom w tym okresie zadał 16 latek. 11 kwietnia, podczas napadu na wieś Potok-Stany, najmłodszy z braci Kobylarzów śmiertelnie postrzelił Władysława Skrzypka „Orła”. W ten sposób pomścił swojego brata, którego tuż przedtem „Orzeł” zastrzelił23. Oprócz standardowego (w tych sytuacjach) potępienia rozkazem AL (podobnie jak po wydarzeniach borowskich w 1943 r.) AL-owcy postanowili ukarać niepokorne wsie i jednocześnie pokazać „kto rządzi” w regionie.
Podczas przygotowania do rozprawy z reakcją, w wyniku przypadkowego starcia grupy AL z NSZ, zginął szef żandarmerii lubelskiej AL Feliks Kozyra „Błyskawica”24. Kilka dni później połączone cztery oddziały AL („Przepiórki”, „Cienia”, Andrzeja Flisa „Maksyma” i Zbigniewa Pietrzyka „Zbyszka”) okrążyły niechętne im wsie: Kolonię Potok-Stany, Potok-Stany i Dabrówkę, przeprowadzając pacyfikację. Na wstępie zabito 4 osoby, kilkanaście osób pobito. Wieczorem komuniści opuścili wspomniane wsie, zabierając ze sobą 10 osób. Po dojściu w rejon tzw. „Puziowych Dołów” wszyscy zostali zamordowani, przy czym nad dwiema osobami AL-owcy pastwili się wyjątkowo bestialsko25. Prawdopodobnie ten czyn spowodował, że NSZ przeprowadziło koncentrację swoich członków pobliskich placówek. Kilka dni później doszło do bitwy z oddziałami AL niedaleko Marynopola. Jak podaje M. J. Chodakiewicz, tylko dzięki słabej postawie ówczesnego dowódcy oddziału NSZ kpt. „Wyrwicza”, nie doszło do kompletnego rozbicia AL-owców26. Była to największa potyczka pomiędzy oddziałem niepodległościowym a grupą GL-AL na Lubelszczyźnie.
W następnych tygodniach, w dalszym ciągu trwało likwidowanie komunistów (ze strony podziemia niepodległościowego) oraz członków podziemia (ze strony komunistów). 5 maja 1944 r. doszło do jednej z najbardziej znanych akcji przeciwko polskiemu podziemiu. Oddział AL „Cienia” wymordował 18 członków oddziału AK por. Mieczysława Zielińskiego „Moczara”. AK-owcy czekali na zrzut broni i, nie spodziewając się ataku ze strony „Cienia”, z którym w przeszłości utrzymywali dobre stosunki, zostali kompletnie zaskoczeni. Zginął dowódca „Moczar” oraz kilku innych żołnierzy, kilkanaście osób zostało rannych. Część także zginęła (komuniści mordowali rannych, także swoich, okradając ich jednocześnie)27. Po owej akcji „Cień” dostał awans oraz odznaczenie28.
Pod koniec lipca 1944 r. Lubelszczyzna została zajęta przez wojska sowieckie. W przeciwieństwie do oddziałów AK, oddziały komunistyczne (jako takie) praktycznie nie brały udziału w walkach z uciekającymi wojskami niemieckimi.
Okres od maja do prawie połowy lipca (praktycznie do nadejścia Sowietów) był czasem, w którym wszystkie oddziały zajęte były odpieraniem akcji antypartyzanckich Niemców. W tym okresie na Lubelszczyźnie Niemcy w akcjach „Maigewitter” (Lasy Parczewskie, maj), „Sturmwind I i II” (Lasy Lipskie, Janowskie, Puszcza Solska, czerwiec) i „Wirbelsturm” (Lasy Parczewskie, lipiec) użyli kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy, artylerii oraz lotnictwa. Mimo sporych strat w walkach z Niemcami (kilkaset osób poległych29), komuniści tuż przed wejściem Sowietów dokonali kolejnego mordu na oddziale AK. 2 lipca 1944 r. w Stefanówce oddział „Cienia” doprowadził do starcia, w którym zginęło 11 partyzantów AK z oddziału „Argili”30. Był to ostatni akord działalności oddziałów AL na Lubelszczyźnie.
Pod koniec lipca 1944 r. Lubelszczyzna została zajęta przez wojska sowieckie. W przeciwieństwie do oddziałów AK, oddziały komunistyczne (jako takie) praktycznie nie brały udziału w walkach z uciekającymi wojskami niemieckimi. W samym Lublinie kilkudziesięcioosobowa grupa AL pojawiła się 23 lipca 1944 r. Było to już kilka godzin po zajęciu Lublina przez Sowietów oraz oddziały gen. Berlinga. W ciągu kilku dni na Lubelszczyźnie pojawiła się nowa władza wraz z nowym, sowieckim okupantem.
Rzeczywista liczebność?
Liczebność okręgu jest dzisiaj trudna do ustalenia31. Z niepełnych danych wiemy, że w 1942 r. do PPR należało około 200 osób na Lubelszczyźnie, z tego zdecydowana większość w pow. kraśnickim32. Na podstawie dokumentów PPR i GL można stwierdzić, że była to organizacja niezbyt liczna (przynajmniej w 1943 r.) – np. w 5 komórkach (Potok, Rzeczyca, Krzemień, Łysaków, Trzydnik) było 53 członków PPR33. Dokumenty AL z wiosny 1944 r. są „nieścisłe”, co dodatkowo utrudnia obliczenie stanu AL34. Inny dokument PPR stwierdza, że na początku lipca 1944 r.
„W janowskim w 4 placówkach czł.[onków] AL jest 189, a czł. partii 20”.
Należy także pamiętać, że w dokumentach sprawozdawczych AL i PPR ujmowano liczbę członków niezrzeszonych (sympatyków)35. Z dokumentów opracowanych przez M. J. Chodakiewicza wynika, że liczba członków PPR (zdeklarowanych) w powiecie kraśnickim w kwietniu 1942 r. wynosiła ok. 50 osób, natomiast w kwietniu 1944 r. ok. 150 osób36. Dla porównania, w sierpniu 1944 r. w pow. lubelskim było (wg sprawozdania KP PPR) 229 członków partii37, natomiast w powiecie puławskim kilkudziesięciu38. Jeśli chodzi o liczbę członków GL-AL w kraśnickim, to należy przyjąć, że liczba komunistów (członków i sympatyków) w połowie 1944 r. w powiecie kraśnickim sięgała około 100039. Niemniej, sumując dostępne informacje na temat struktury i liczebności AL na Lubelszczyźnie w tym okresie, należy stwierdzić, że było to od 2 do 4 tysięcy osób (członków PPR i AL). Do tego należy doliczyć sympatyków, zarówno jawnych jak i skrytych, których też było kilka tysięcy. Dla porównania, M. Wieczorek podaje, że w lipcu 1944 r. było około 18.000 członków AL, z tego około 3.500 w oddziałach partyzanckich40. Jako ciekawostkę podam tutaj cytat ze Wspomnień żołnierzy GL i AL. Otóż na stronie 226, tego – jakby nie było – źródła, znajdujemy następującą informację:
„W maju 1944 r. (...) cała Lubelszczyzna była objęta walką. Nie będzie przesady, jeśli nazwę ją powstaniem. Około 30.000 ludzi pod bronią.(...) Bardzo często całe rodziny szły do oddziałów: rodzice z dorosłymi i małymi dziećmi”.
Podsumowując, Obwód II był jednym z najliczniejszych regionów AL. Mimo wszystko, liczba zwolenników PPR-AL w porównaniu do reszty kraju była spora. Z uwagi na sprzyjające warunki (duże kompleksy leśne) na Lubelszczyźnie istniało wiele oddziałów leśnych różnych organizacji, co wykorzystała PPR. Tworzenie kilkuosobowych oddziałów (które po jakimś czasie przekształcały się w kolejne), wykonujących zazwyczaj drobne (a nieraz niepotrzebne) akcje przeciwko Niemcom, wpisało się na trwale w działalność komunistów na tym terenie. Należy podkreślić zwłaszcza hagiograficzną, skuteczną, propagandę ze strony komunistów. Dzięki niej w społeczeństwie funkcjonuje skojarzenie bojówek GL-AL z walkami na Porytowym Wzgórzu, nie zaś z mordami na działaczach podziemia oraz ludności żydowskiej.
1 Publicystyka konspiracyjna PPR 1942 – 1945, t. I, s. XV; zob. także: Księga partyzantów Lubelszczyzny, red. E. Olszewski, t. I, Lublin 1989, s. 8 – 9. Początkowo RCHOB wahała się czy przystąpić do PPR, nie wiedząc, „co to za organizacja i przez kogo jest kierowana.” Zob.: Tajne oblicze..., t. I, s. 44 – 45.
2 Wg Piotra Irackiego kpt. AK, (w domu jego ojca spotykał się z Tadeuszem Szymańskim „Ali”, jego znajomym ze studiów); mówił on, „że oni [tzn. komuniści i radykalny ruch ludowy] mają wyraźne wytyczne z Moskwy, aby żadnej działalności dywersyjnej, ani sabotażowej nie prowadzić przeciwko Niemcom...Mówił mi, że mają wyraźne polecenie, aby przyczaić się, siedzieć cicho i nawet organizacyjnej pracy (komórek partyjnych) nie tworzyć”. Między 1941 a 1944 r. Dowództwo AK posyłało Irackiego na rozmowy z „Alim” ze względu na znajomość, patrz: Krawiec W. S., Działalność PPR..., aneks II, s. 4. Dokładna data powstania RCHOB nie jest znana. Jako lipiec 1941 r. podaje St. Młynarski w: tegoż, Tarnobrzeskie w walce o wolność narodu i godne życie ludzi pracy, Zarzecze 2000, s. 23. Użyty argument, napaść III Rzeszy na swojego dotychczasowego sojusznika (ZSRR), wydaje się być bliższy prawdy.
3 Kowalik J., PPR w powiecie kraśnickim w latach 1942 – 1948, [pr. mgr.] UMCS 1975, s. 26 – 54. [maszynopis]
4 Gontarczyk P., Polska Partia Robotnicza. Droga do władzy 1941 – 1944, Warszawa 2003.
5 Garas J. B., Oddziały GL i AL 1942 – 1945, s. 137.
6 Dokładna data reorganizacji struktur GL nie jest znana. Podawane są różne daty: Tadeusz Szymański twierdzi, że reorganizacja struktur GL-AL dokonała się we wrześniu 1943 r., zob.: Szymański T., Świtanie jutra, Warszawa 1974, s. 12; natomiast J. Naumiuk, powołując się na rozkaz nr 18 z listopada 1943 r., że w listopadzie 1943 r., zob.: Naumiuk J., Rozwój i walka GL i AL na Lubelszczyźnie, w: PPR, GL, AL na Lubelszczyźnie – materiały sesji…, Lublin 1958, s. 33.
7 Gontarczyk P., PPR, s. 90; Gronczewski E., Wspomnienia „Przepiórki”, Lublin 1964, s. 7; Tajne oblicze..., t. I, s. 72 – 73.
8 Nie wiemy jak długo to trwało.
9 Naumiuk J., Rozwój i walka GL i AL na Lubelszczyźnie, w: PPR, GL, AL na Lubelszczyźnie – materiały sesji…, Lublin 1958, s. 33.
10 Hirsz Z. J., Ja syn ludu polskiego, Lublin 1964, s.18.
11 AAN, AL. 192/XXII-17, k. 116 – 118; Gontarczyk P., PPR, s. 176.
12 Chodakiewicz M. J., NSZ, s. 95. Wymieniona jako oddział GL w książce J. B. Garasa, Oddziały Gwardii Ludowej i Armii Ludowej 1942 – 1945, s. 142.
13 Chodakiewicz M. J., NSZ, s. 95. Wymieniona jako oddział GL w książce J. B. Garasa, Oddziały Gwardii Ludowej i Armii Ludowej 1942 – 1945, s. 142.
14 Chodakiewicz M. J., Narodowe Siły Zbrojne-„Ząb” przeciw dwu wrogom, s. 102; Gontarczyk P., PPR, s. 176.
15 Chodakiewicz M. J., NSZ, s. 119.
16 Tajne oblicze..., t. II, s. 86 – 87.
17 Chodakiewicz M. J., NSZ, s. 137.
18 Gronczewski E., Wspomnienia „Przepiórki”, Lublin 1964, s. 7.
19 Gontarczyk P., PPR, s. 330.
20 Gontarczyk P., PPR, s. 330.
21 AAN, PPR 190/XII – 10, k. 33 i dalej; Gontarczyk P., PPR, s. 331.
22 Chodakiewicz M. J., NSZ, s. 144 – 159; Gontarczyk P., PPR, s. 333.
23 Gontarczyk P., PPR, s. 334.
24 Chodakiewicz M. J., NSZ, s. 163. Jego śmierć została w hagiograficzny sposób opisywana przez komunistycznych historyków, patrz: Nazarewicz R., Armii Ludowej Dylematy i Dramaty, Warszawa 2000, s. 175.
25 W Puziowych Dołach zginęli: Piotr Kobylarz (ojciec chłopca, który zastrzelił „Orła”), Adam i Adolf Zioło, Władysław Krzyżak, Paweł Balawender, Tadeusz Gęborski, Wacław Dyjewski, Franciszek Kania, Lucjan Duma, ks. Aleksander Markiewicz. Ks. Markiewicz z Katolickiego Kościoła Narodowego został prawdopodobnie spalony żywcem za to, że wg komunistów nazwa jego Kościoła (Narodowy) wskazywała, że jest on „endekiem”. Natomiast Lucjan Duma najpierw był katowany, a później rozdarty końmi. Przyczyną tego była służba przed wojną w straży prezydenta Ignacego Mościckiego, por. Gontarczyk P., PPR, s. 334. Po wojnie krewni ofiar kilkukrotnie podejmowali próby odszukania grobów pomordowanych, jednakże do dzisiaj ich nie znaleziono, pomimo, że kilku prześladowców mieszkało niedaleko swoich ofiar. Nie pomogło nawet zaangażowanie się Związku Żołnierzy NSZ oraz pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej.
26 Chodakiewicz M. J., NSZ.
27 Gontarczyk P., PPR, s. 336-337.
28 Należy także dodać, że w czerwcu 1944 r. kilku AL-owców napisało wniosek „o uznanie oddziału »Cienia«za oddział bandycki, rozbrojenie go i pozbawienie przynależności do AL”. Wśród notariuszy wniosku był m.in. por. Wincenty Heinrich „Skiba”, zastępca dowódcy grupy specjalnej Obwodu Lubelskiego AL. Wniosek nie dostał akceptacji Dowództwa Obwodu.
29 Co ciekawe, inny dokument PPR wspomina o sporych stratach wynikłych z nadużywania alkoholu przez członków oddziałów AL, por. Tajne oblicze, s. 124 - 125.
30 Gontarczyk P., PPR, s. 339.
31 Wieczorek M., Armia Ludowa. Powstanie i organizacja 1944 – 1945, Warszawa 1979,s. 267; oblicza on liczbę janowskiego okręgu AL w lipcu 1944 r., czyli tuż przed wejściem do Polski wojsk radzieckich, na... 11.360 osób; w styczniu 1943 r. na całej Lubelszczyźnie było około 800 PPR-owców patrz: Krawiec W. S., Działalność PPR..., s. 30; zaś w czerwcu 1944 r. AL skupiała około 1997 żołnierzy. Z. Mańkowski zauważa, że było stosunkowo mało członków PPR (pow. janowski – „w 4 placówkach jest 189 członków i 20 członków PPR”), patrz: Mańkowski Z., PPR na Lubelszczyźnie, w: PPR, GL, AL na Lubelszczyźnie – materiały sesji…, Lublin 1958, s. 27. To może świadczyć, że członkowie AL nie interesowali się polityką, liczyła się dla nich jedynie walka z Niemcami i dlatego byli w AL (być może, część z nich przez przypadek), Przykładem dezinformacji i zakłamania jest przyjęcie bez zastrzeżeń danych Dowództwa II Obwodu GL z listopada 1942 r., iż „w powiecie kraśnickim było w garnizonach 400 gwardzistów”, patrz: Naumiuk J., Rozwój i walka GL i AL na Lubelszczyźnie, w: PPR, GL, AL na Lubelszczyźnie – materiały sesji…, s. 37. „Ciekawe” informacje znajdziemy także w publikacji pod redakcją E. Olszewskiego. Otóż, wg autorów „do końca 1943 r. GL w pow. kraśnickim liczyła ok. 1400 gwardzistów. Oblicza on, że „w GL znalazło się kilka tysięcy BCh-owców. W końcowym okresie okupacji AL na Lubelszczyźnie liczyła ok. 15.000 [!!!], natomiast PPR, w lipcu 1944 r., ok. 3.000 – 3.500 członków z tego 75% chłopi, 20% robotnicy, 5% inteligencja” por.: Księga partyzantów Lubelszczyzny, t. I, s. 8-9. równie abstrakcyjne dane podaje Zbigniew J. Hirsz. W swojej pracy podaje on liczbę 20.000 członków PPR i AL na Lubelszczyźnie w 1944 r., patrz: Hirsz Z.J., Lubelska prasa konspiracyjna 1939 – 1944, Lublin 1968, s. 18 – 21. Zastanawiające jest, że autorzy nie podali źródeł z których zaczerpnęli te informacje.
32 Gontarczyk P., PPR, s. 117.
33 Krawiec W. S., Działalność PPR..., s. 35.
34 Tajne oblicze..., t. I, s. 79, 83, 87. Oficjalny raport Dowództwa Głównego z wiosny 1944 r. brzmiał: „(...) Ogólnie należy stwierdzić, że raporty obw. II [Lubelskiego] bardzo nieściśle podają dane o faktycznym stanie organizacyjnym, z tego powodu trudno się po prostu zorientować jaki jest stan liczebny obw. II(...)”, por. AAN, AL 192/I-4, k. 1 – 2.
35 Mańkowski Z., PPR na Lubelszczyźnie, w: PPR, GL, AL na Lubelszczyźnie – materiały sesji…, s. 27.
36 Chodakiewicz M. J., Accommodation and Resistance…, aneksy s. 64 – 65.
37 APL, KP PPR w Lublinie, sygn. 9/10, k. 23.
38 Tajne oblicze…, t. I, s. 125 – 126.
39 Tajne oblicze..., t. I, s. 83. Jest to powołanie się na artykuł M. J. Chodakiewicza, Czerwona wyliczanka, Słowo 14.11.1995. Wylicza on, że na podstawie raportów placówek i gmin z okresu wojny wychodzi około 1000 członków PPR i GL.
40 Wieczorek M., Armia Ludowa. Powstanie i organizacja 1944 – 1945, Warszawa 1979, s. 267.
