10 sierpnia 2012 r., podczas pierwszego etapu prac ekshumacyjnych ofiar terroru komunistycznego w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie, w jamie grobowej oznaczonej numerem 16 ujawniono szczątki ludzkie należące do mężczyzny, wzrostu około 165 cm. Jego czaszka nosiła ślady postrzału z bliskiej odległości. Otwór wlotowy był zlokalizowany w okolicy sutkowej lewej, wylotowy zaś – w obrębie kości ciemieniowej prawej. Szczątki – wstępnie oznakowane numerem 16G – znajdowały się w grobie masowym o wymiarach 182x72 cm i głębokości 98,78 cm, wraz ze szczątkami siedmiu innych osób. Spoczywały na samym dole jamy grobowej i ułożone były przednimi powierzchniami ciała w kierunku ziemi. Po sporządzeniu dokumentacji archeologicznej wydobytym szczątkom nadano numer 40 i umieszczono je w trumnie transportowej.
Ujawniony szkielet był jednym ze 109 ekshumowanych w trakcie pierwszego etapu prac poszukiwawczych. Po jego zakończeniu, 24 sierpnia 2012 r. odbyło się uroczyste odprowadzenie na miejsce tymczasowego spoczynku szczątków odnalezionych ofiar. Pochód otwierał prof. Krzysztof Szwagrzyk, kierujący pracami na warszawskiej „Łączce”. Niósł niewielką drewnianą trumnę oznaczoną numerem 40. Rok później – podczas konferencji identyfikacyjnej – ujawnił, że kryła ona szczątki majora Hieronima Dekutowskiego „Zapory” – cichociemnego, legendarnego dowódcy oddziałów partyzanckich z Lubelszczyzny.
Żołnierz Polskich Sił Zbrojnych
Hieronim Dekutowski urodził się 24 września 1918 r. w Dzikowie koło Tarnobrzega, jako najmłodsze z dziewięciorga dzieci Jana i Marii z domu Sudackiej. Ojciec był blacharzem i członkiem PPS, matka zajmowała się domem. Po ukończeniu szkoły powszechnej uczęszczał do Państwowego Gimnazjum i Liceum im. Hetmana Jana Tarnowskiego w Tarnobrzegu. Działał aktywnie w harcerstwie, należał również do Sodalicji Mariańskiej i Przysposobienia Wojskowego. Maturę uzyskał w maju 1939 r., a jesienią zamierzał podjąć studia we Lwowie. Jego dalsze plany pokrzyżował wybuch wojny.
Nie został zmobilizowany. 8 września 1939 r. wyjechał z Tarnobrzega do Lwowa i w drugiej połowie miesiąca dołączył do wycofujących się oddziałów Wojska Polskiego, z którymi 17 września 1939 r. przekroczył granicę z Węgrami, gdzie został internowany. Zbiegł z obozu i przez Jugosławię i Włochy przedostał się do Francji. 28 listopada 1939 r. w Camp de Coëtquidan wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych. Otrzymał przydział do 4. pułku piechoty 2. Dywizji Strzelców Pieszych.
W grudniu 1939 r. oddelegowano go do Szkoły Podoficerskiej, którą ukończył 15 marca 1940 r., 3 maja zaś – do Szkoły Podchorążych Piechoty. Kursu jednak nie ukończył z powodu niemieckiego ataku na Francję. Dekutowski uczestniczył w działaniach wojennych w ramach batalionów szturmowych Szkoły Podchorążych Piechoty. Po upadku Francji przebił się wraz z grupą żołnierzy do portu Saint-Jean-de-Luz przy granicy hiszpańskiej i 23 czerwca ewakuował drogą morską do Wielkiej Brytanii.
1 lipca 1940 r. otrzymał przydział do formowanej w Szkocji 1 Brygady Strzelców jako sekcyjny. Od stycznia do marca 1941 r. uczył się w Szkole Podchorążych Piechoty w Dundee, gdzie ukończył kurs rozpoczęty we Francji. Następnie otrzymał przydział do plutonu czołgów w 1 BS. W kwietniu 1942 r. wyraził gotowość do pracy w kraju i po przeszkoleniu dywersyjnym 4 marca 1943 r. został zaprzysiężony jako cichociemny.
Z wniosku awansowego na stopień podporucznika wystawionego 30 marca 1943 r. przez ppłk. Michała Protasiewicza – szefa Oddziału VI Sztabu Naczelnego Wodza:
„Bardzo energiczny i pojętny. Bardzo ambitny. Dobry wpływ na otoczenie. Zdolności organizacyjne i dowódcze duże. Życiowo mało wyrobiony – raczej młodzieńczy. Spokojny, małomówny. Dyscyplina i lojalność służbowa – duża. Patriotyzm bardzo duży. Ogólnie dobry. Nadaje się na stanowisko oficerskie”.
Dekutowski przyjął pseudonimy organizacyjne „Zapora” i „Odra”, oraz paszportowy – „Henryk Zagon”. W nocy z 16 na 17 września 1943 r. został przerzucony do Polski w ramach operacji lotniczej „Neon 1”. „Zapora” wraz z innymi cichociemnymi – Bronisławem Rachwałem „Glinem” oraz Kazimierzem Smolakiem „Nurkiem” – lądował na terenie placówki odbiorczej „Garnek” koło Wyszkowa.
Służba w Armii Krajowej
Dekutowski przedostał się pociągiem do Warszawy, gdzie po okresie aklimatyzacji został przydzielony do Kedywu Okręgu AK Lublin w Inspektoracie Rejonowym Zamość. Na przełomie października i listopada 1943 r. trafił do oddziału partyzanckiego ppor. Tadeusza Kuncewicza „Podkowy”, operującego w Lasach Zwierzynieckich. Krótko potem objął dowództwo wydzielonego z grupy „Podkowy” plutonu (skadrowana kompania II batalionu 9 pp Legionów). Miejscem postoju oddziału był bunkier na wzgórzu Łysiec koło Hoszni Ordynackiej. W ciągu kolejnych tygodni Dekutowski przeprowadził kilka akcji przeciwko kolonistom niemieckim i majątkom zarządzanym przez Niemców. Oddział brał również udział w likwidacji konfidentów oraz band rabunkowych.
W styczniu 1944 r. „Zapora” został odwołany z Zamojszczyzny i mianowany dowódcą Oddziału Dyspozycyjnego Kedywu i komendantem Kedywu w Inspektoracie Rejonowym AK Lublin-Puławy. W kwietniu 1944 r. jego oddział został podporządkowany zgrupowaniu OP 8 (8 pp Legionów AK) i podlegał bezpośrednio jego dowódcy, kpt. Konradowi Szmedingowi „Młotowi”. Otrzymał wówczas kryptonim I pluton OP 8. Był największym oddziałem lotnym zgrupowania, składał się z sześciu patroli. Tuż przed akcją „Burza” liczył ponad dwustu ludzi.
Styl dowodzenia „Zapory”, jego wyszkolenie indywidualne, dbałość o szczegóły podczas planowania akcji oraz troska o los szeregowych żołnierzy szybko zyskały mu uznanie i szacunek podkomendnych.
Od stycznia do lipca 1944 r. oddział przeprowadził samodzielnie i wspólnie z oddziałem ppor. Mariana Sikory „Przepiórki” 83 akcje bojowe i dywersyjne. 18 lipca „Zapora” został ranny podczas starcia z grupą żołnierzy Wehrmachtu pod Kożuchówką. W momencie rozpoczęcia akcji „Burza” oddział został wyłączony ze struktur OP 8 i przeszedł do dyspozycji Komendy Okręgu AK Lublin jako jednostka specjalna (krypt. OP S). Jego zadaniem miała być ochrona tzw. ekipy rezerwowej sztabu KO, która miała pozostać w konspiracji po zajęciu Lubelszczyzny przez Armię Czerwoną. Oddział miał przemieścić się w rejon Krzczonowa, na południe od Lublina. Nagły odwrót wojsk niemieckich spowodował, że grupa nie była w stanie przedostać się na nowe miejsce postoju i znalazła się na tyłach wojsk sowieckich.
28 lipca 1944 r. „Zapora” zebrał swoich podkomendnych w Zalesiu koło Bełżyc. Oddział został rozwiązany, część broni zdano sowieckim władzom wojskowym, resztę – z polecenia dowódcy – ukryto. W sierpniu 1944 r. zarządził koncentrację oddziału z zamiarem pójścia na pomoc walczącej stolicy, ale wobec niemożliwości swobodnego poruszania się w terenie została ona odwołana. W tym czasie był już intensywnie poszukiwany przez NKWD. Początkowo ukrywał się w Lublinie, następnie w rodzinnym Tarnobrzegu i w klasztorze Dominikanów w Starym Borku.
Marian Pawełczak „Morwa” wspominał po latach:
„Komendant „Zapora”, mężczyzna niewysokiego wzrostu, szczupły, zwykle w butach o nieco za szerokich cholewach, w opiętym mundurze, bryczesach i polówce […] był człowiekiem silnym i niezwykle wytrwałym. Przed każdym wymarszem osobiście opracowywał trasę marszruty, [którą] uzgadniał z zastępcą i dowódcami patroli, a w czasie marszu na każdym postoju, gdy my wypoczywaliśmy – sprawdzał, przyświecając sobie ślepą latarką, czy marsz przebiega we właściwym kierunku, po przewidzianych drogach i w czasie gwarantującym dojście do kwater przed świtem”.
Powrót do „lasu”
Dekutowski był jednym z niewielu przedstawicieli kadry zgrupowania OP 8, którzy zdołali uniknąć pierwszej fali komunistycznych represji. W grudniu 1944 r. powrócił na Lubelszczyznę. Zaczął odnawiać dawne kontakty, zebrał też wokół siebie kilkunastu dawnych podkomendnych ukrywających się przed aresztowaniem. Wszystko to zbiegło się z innymi ważnymi wydarzeniami w kraju. 19 stycznia 1945 r. została rozwiązana AK. Już wcześniej wskutek aresztowań dezintegracji uległa lubelska komenda tej organizacji. W tej sytuacji „Zapora”, jak wielu innych dowódców polowych podziemia, musiał sam decydować o kierunkach dalszej działalności.
Z chwilą odejścia z Lubelszczyzny większości sił sowieckich (styczeń 1945 r.) zdecydował o reaktywacji oddziału i podjęciu działań zbrojnych przeciwko strukturom komunistycznym, jednak już 7 lutego podczas starcia z NKWD we wsi Wały Kępskie został poważnie ranny w nogę. Po zaleczeniu kontuzji, w drugiej połowie kwietnia 1945 r. wraz z grupą około czterdziestu ludzi wycofał się za San, gdzie przeprowadził kilka akcji zbrojnych. Około 10 maja powrócił na Lubelszczyznę i wykorzystując zdobyczne auta ciężarowe, przeprowadził trwający blisko miesiąc rajd po terenie powiatów w południowo-zachodniej części województwa. W jego trakcie rozbił kilka posterunków MO i urzędów gminy, prowadził także akcje propagandowe i porządkowe. Jego oddział – zasilany m.in. przez licznych dezerterów – stale się rozrastał, osiągając w maju stan ok. 150, a w czerwcu przeszło 200 ludzi. Zostali oni podzielenie na trzy (a od czerwca 1945 r. – na cztery) kompanie, tworząc zgrupowanie partyzanckie.
Jedną z największych akcji w tym okresie przeprowadzono 19 maja 1945 r., gdy „Zapora” na czele I kompanii opanował Kazimierz Dolny. W tym czasie od strony Puław nadciągnęła ekspedycja UB-MO-NKWD. Jej członkowie zostali ostrzelani z erkaemów przez partyzanckie ubezpieczenia, które zadały im poważne straty (w wyniku walki zginęło pięciu funkcjonariuszy MO, jeden – UB oraz jeden bądź dwóch żołnierzy NKWD, rozstrzelano także dwóch schwytanych funkcjonariuszy; zaporczycy nie ponieśli strat). Rajd zakończył się 7 czerwca 1945 r., gdy w czasie starcia z NKWD w kolonii Ratoszyn partyzanci utracili auta ciężarowe.
W tym czasie kontakt z „Zaporą” nawiązał inspektor Inspektoratu Delegatury Sił Zbrojnych Lublin, Franciszek Strzelecki „Bożymir”. Dekutowski podporządkował się jego rozkazom. Tym samym oddział przestał funkcjonować w organizacyjnej próżni, stając się znów częścią zorganizowanych struktur konspiracyjnych. 2 czerwca 1945 r. utworzono jednolitą komendę nad oddziałami partyzanckimi operującymi na terenie inspektoratu lubelskiego. Jej dowódcą został „Zapora”, awansowany wówczas do stopnia kapitana.
Dowództwo DSZ od początku dążyło do wygaszenia działalności zbrojnej, jednak wskutek komunistycznych represji nie było w stanie zahamować odpływu ludzi do „lasu” i tworzenia żywiołowego ruchu partyzanckiego. Niemniej aktywizacja działalności zbrojnej uległa znacznemu zahamowaniu już w czerwcu–lipcu 1945 r., wskutek zakończenia działań militarnych w Europie i ogólnej zmiany sytuacji politycznej w kraju. 28 czerwca 1945 r. powołano Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej. 1 lipca 1945 r. rozwiązała się Rada Jedności Narodowej, stanowiąca polityczną reprezentację Polskiego Państwa Podziemnego. Cofnięcie 6 lipca 1945 r. uznania dla Rządu RP na Uchodźstwie przez mocarstwa zachodnie przekreśliło sens istnienia DSZ podległej temu rządowi. W tej sytuacji Delegat Sił Zbrojnych w Kraju, płk Jan Rzepecki, wydał 6 sierpnia 1945 r. rozkaz o jej rozwiązaniu.
Uległy zmianie także metody pracy aparatu bezpieczeństwa. Na kilka tygodni masowe represje zastąpiła polityka nakłaniania członków podziemia do negocjacji z władzami. W zamian za wyjście z konspiracji i oddanie broni oferowano gwarancje bezpieczeństwa i możliwość legalizacji. Działania te – oprócz wymiaru politycznego i propagandowego – obliczone były na uzyskanie korzyści operacyjnych. W całym kraju przed komisjami amnestyjnymi (likwidacyjnymi) stawiło się 30 tys. ludzi, z czego na Lubelszczyźnie 6–7 tys. żołnierzy.
W trzeciej dekadzie lipca „Zapora” przystąpił do ujawniania podległych mu sił. Do jesieni 1945 r. z konspiracji wyszła część kadry i żołnierzy zgrupowania. Sam Dekutowski nie ujawnił się i wraz z grupą podkomendnych opuścił Lubelszczyznę. W październiku 1945 r. podjął próbę przedarcia się na Zachód przez zieloną granicę. Udało mu się przekroczyć Łabę i dotrzeć w okolice Pilzna, kilkanaście kilometrów od strefy, gdzie stacjonowały wojska amerykańskie. Jednak wobec ujęcia większości członków grupy przez czechosłowacką służbę bezpieczeństwa (Státní Bezpečnost), zrezygnował z dalszego marszu i powrócił do Polski.
Komendant oddziałów partyzanckich Inspektoratu WiN Lublin
Decyzja o rozwiązaniu DSZ nie oznaczała końca walki na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości. 2 września 1945 r. powołano w Warszawie Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”, które przejęło po DSZ kadrę, finanse, sieć łączności oraz podział terytorialny. Jego twórcy uważali, że walkę należy prowadzić środkami politycznymi, jednakże postępująca od jesieni 1945 r. presja ze strony aparatu bezpieczeństwa nie pozwoliła do końca zrealizować tych zamierzeń. W Polsce wschodniej organizacja miała w dalszym ciągu charakter związku zbrojnego.
„Zapora” powrócił na Lubelszczyznę w grudniu 1945 r. Odnowił kontakty i zaczął zbierać rozproszonych w terenie ludzi. Jeszcze w tym samym miesiącu spotkał się z inspektorem Inspektoratu WiN Lublin, Romanem Jeziorem „Jungiem”, któremu się podporządkował. Wiosną 1946 r. oddział „Zapory” liczył już około pięćdziesięciu ludzi i stale się rozrastał.
25 maja 1946 r. utworzono komendę oddziałów leśnych Inspektoratu WiN Lublin (krypt. OPL). Jej dowódcą został „Zapora” (wówczas już w stopniu majora), któremu od tej pory miały podlegać wszystkie oddziały partyzanckie i drużyny dywersyjne operujące na terenie powiatów Lublin i Lubartów. Zgrupowanie miało tworzyć samodzielną organizację, niezależną od władz terenowych WiN, a jedynie współpracującą z nimi. Komendant miał odpowiadać bezpośrednio przed inspektorem za działalność podległych mu sił. Zastępcą dowódcy zgrupowania OPL został mianowany kpt. Aleksander Głowacki „Wisła”, a dowódcami obwodowych OPL: w Obwodzie WiN Lublin-powiat – kpt. Stanisław Łukasik „Ryś”, w Obwodzie WiN Lubartów – kpt. Zdzisław Broński „Uskok”.
Realizując wytyczne inspektoratu, „Zapora” przystąpił do podporządkowywania sobie grup zbrojnych działających w rejonie operacyjnym zgrupowania. W drugiej połowie roku podległe mu siły osiągnęły stan 100–150 ludzi, zgrupowanych w kilku oddziałach, z których do największych należały dowodzone przez por. Tadeusza Skraińskiego „Jadzinka”, por. Jana Szaliłowa „Renka”, ppor. Michała Szeremieckiego „Misia” oraz wspomnianych – „Rysia” i „Uskoka”. Każdy z nich miał wyznaczony obszar działania. Grupy operowały zazwyczaj samodzielnie, nierzadko nawet pojedynczymi patrolami, jedynie okresowo łącząc się w większe formacje. Tak było np. w przypadku rajdu, jaki „Zapora” przeprowadził pomiędzy końcem lipca a trzecią dekadą września 1946 r., gdy wraz z oddziałami „Renka”, „Jadzinka” i „Misia” wymaszerował na Rzeszowszczyznę.
Druga połowa 1946 r. to okres największej aktywności oddziałów zgrupowania. Ich obecność była stale odczuwana przez lokalne struktury UB i MO i wymagała utrzymywania w terenie znacznych sił KBW i WP. Nie sposób opisać wszystkich akcji zbrojnych przeprowadzonych w tym okresie przez siły podległe „Zaporze”. Należy jednak wymienić kilka z nich. 8 sierpnia 1946 r. oddział „Renka” rozbił w Cmolasie kolumnę Armii Czerwonej (zginęło pięciu żołnierzy sowieckich, dziewięciu było rannych; partyzanci mieli jednego rannego). Tego samego dnia połączone oddziały „Jadzinka”, „Misia” i „Renka” pod ogólnym dowództwem „Zapory” starły się ponownie z grupą operacyjną w Ostrowach Tuszowskich (zginęło czterech żołnierzy Armii Czerwonej, jeden żołnierz KBW, jeden funkcjonariusz MO, kilku innych odniosło rany; partyzanci mieli jednego rannego). Kilka tygodni później, 24 września 1946 r., oddziały „Rysia” i „Jadzinka” pod dowództwem „Wisły” rozbiły koło Krężnicy Okrągłej grupę operacyjną UB-MO-KBW (zginęło czternastu żołnierzy KBW, pięciu funkcjonariuszy MO, jeden – UB; partyzanci nie ponieśli strat).
Władysław Siła-Nowicki „Stefan”, od listopada 1946 r. inspektor Inspektoratu Rejonowego WiN Lublin, wspominał:
„»Zapora« […] zyskał opinię wybitnego dowódcy. Cechowała go odwaga, szybkość decyzji a jednocześnie ostrożność i ogromne poczucie odpowiedzialności za ludzi. Znakomicie wyszkolony w posługiwaniu się bronią ręczną i maszynową, niepozorny, ale obdarzony wielkim czarem osobistym umiał być wymagający i utrzymywał żelazną dyscyplinę w podległych mu oddziałach, co w połączeniu z umiarem i troską o każdego żołnierza zapewniało mu u podkomendnych ogromny mir. Nazywali go »Starym«, choć nie miał jeszcze trzydziestu lat”.
Od jesieni 1946 r., w związku ze zbliżającymi się wyborami do Sejmu Ustawodawczego, grupy operacyjne wywierały bezustanny nacisk na pododdziały zgrupowania. W związku z pogarszającą się sytuacją w terenie, w październiku 1946 r. „Zapora”, za zgodą inspektora zamojskiego, przesunął część podległych sił na Zamojszczyznę. Pod koniec roku, ze względów bezpieczeństwa, rozkazał podzielić podległe mu oddziały (określane również plutonami) na mniejsze grupy, które miały ograniczyć swoją aktywność do niezbędnego minimum.
Rok 1947 okazał się przełomowy dla dziejów podziemia niepodległościowego. Sfałszowane przez komunistów wybory do Sejmu Ustawodawczego (19 stycznia 1947 r.) stały się rzeczywistym i symbolicznym końcem walki o kształt powojennej Polski. Z kolei ogłoszona 22 lutego amnestia zakończyła okres zorganizowanego oporu zbrojnego. W całym kraju z podziemia wyszło 53 517 osób, zwolniono także 23 257 osób przetrzymywanych w więzieniach i aresztach. Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie szacował, że na podległym mu terenie ujawniło się 13 735 osób.
„Zapora” przystąpił do rozmów w sprawie ujawnienia swego zgrupowania 13 lutego 1947 r. Trwały one z przerwami przez kilka miesięcy z udziałem m.in. przedstawicieli MBP. Ostatecznie zezwolił ujawniać się swoim podkomendnym, jednak sam nie ufając komunistom postanowił pozostać w podziemiu. Stanowisko dowódcy podzielała część oficerów i żołnierzy zgrupowania. Przeciwni ujawnieniu byli m.in. „Ryś”, „Uskok” czy „Renek”. Oficerowi ci pociągnęli za sobą kadrę swoich grup i sporą liczbę szeregowych żołnierzy. Można szacować, że bezpośrednio po zakończeniu amnestii w grupach zbrojnych podległych „Zaporze” pozostawało 40–50 partyzantów, przy czym najwyższe stany osobowe zachował oddział „Uskoka”.
Mimo że termin amnestii wygasł 25 kwietnia 1947 r., w ciągu kolejnych tygodni oficerowie UB prowadzili negocjacje z „Zaporą”, chcąc nakłonić go do wyjścia z konspiracji. Rolę pośrednika pełnił m.in. były komendant okręgu, płk Wilhelm Szczepankiewicz „Drugak”. Ostatecznie, pod naciskiem przełożonych, Dekutowski ujawnił się 21 czerwca 1947 r. Kilka dni później otrzymał informację, że podpisana deklaracja nie została zatwierdzona przez MBP (przypuszczalnie jako powód podano wygaśnięcie okresu amnestyjnego).
Maj 1946 r. Od lewej: ppor. Władysław Misztal „Bór” (stracony 4 I 1949 r.), kpt. Stanisław Łukasik „Ryś” (stracony 7 III 1949 r.), ppor. Jerzy Stefański „Cedur” (poległ 6 I 1947 r.), ppor. Aleksander Sochalski „Duch”, ppor. Jerzy Siwecki „Bachus” (stracony 16 XI 1948 r.), mjr Hieronim Dekutowski „Zapora” (stracony 7 III 1949 r.), ppor. Jerzy Karcz „Bohun” (zginął w niejasnych okolicznościach w marcu 1947 r.), ppor. Zbigniew Sochacki „Zbyszek” – adiutant „Zapory” (poległ 3 VII 1946 r.)
Warszawskie Powązki, kwatera „Ł”, sierpień 2012 r. Początek prac w obrębie jamy grobowej, w której odnaleziono szczątki Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, Stanisława Łukasika „Rysia”, Romana Grońskiego „Żbika”, Edmunda Tudruja „Mundka”, Jerzego Miatkowskiego „Zawady”, Tadeusza Pelaka „Junaka”, Arakadiusza Wasilewskiego „Białego” oraz Ignacego Długołęckiego „Jerzego” (żołnierza NZW straconego 5 III 1949 r.). Fot. K. Szwagrzyk
Tragiczny finał
Załamanie się negocjacji ujawnieniowych postawiło „Zaporę” w trudnym położeniu. Otwarte pozostawało pytanie: czy trwać dalej w konspiracji, czy próbować przedrzeć się na Zachód, do wolnego świata? Kilka dni po podpisaniu deklaracji spotkał się z „Uskokiem”. Wspólnie uzgodnili, że utrzymają szkielet sił partyzanckich w terenie, by w sprzyjających okolicznościach rozwinąć działalność zbrojną.
W czasie rozmów w gronie kadry „Zapora” wspomniał, że liczy się z ewentualnością opuszczenia kraju. Prawdopodobnie w pierwszej połowie sierpnia 1947 r. pojawił się pomysł przedarcia się do amerykańskiej strefy okupacyjnej w Niemczech. Informacje na ten temat poprzez agenturę dotarły do MBP. To, co wydarzyło się w kolejnych tygodniach, owiane jest mgłą tajemnicy. Zachowany materiał archiwalny nie pozwala na udzielenie odpowiedzi na najważniejsze pytania: kiedy dokładnie rozpoczęto kombinację operacyjną przeciwko „Zaporze”? Którzy funkcjonariusze i agenci byli bezpośrednio zaangażowani w operację? Jak dokładnie wyglądała jej realizacja?
Sam zamysł wyjazdu za granicę zrodził się w trakcie rozmów między „Zaporą” a inspektorem lubelskim Władysławem Nowickim „Stefanem” (ujawniony w marcu 1947 r.) oraz zwolnionym niedawno z więzienia jego poprzednikiem na tym stanowisku, Franciszkiem Abraszewskim „Borutą”. W kolejnych tygodniach ustalono szczegóły ucieczki. „Zapora” tak opisał to w jednym z zeznań:
„W nocy z 2 na 3 września 1947 roku, we wsi Obliźniak-Zagaje, powiat puławski, odbyłem spotkanie z »Borutą« i »Stefanem«. Do spotkania doprowadził »Stefan«. Na spotkaniu tym, między innymi »Boruta« stwierdził, że istnieje nowa organizacja, nazwy jej nie może podać, on zaś jako dawny inspektor, i w imieniu tej organizacji, stwierdza, iż ludzie zagrożeni muszą usunąć się z terenu. W związku z tym, iż ja jestem zdekonspirowany i zagrożony, organizacja ta zaleca mi usunąć się z terenu, najlepiej wyjechać za granicę, zaś broń zamelinować i podległych mi ludzi i oddziały przekazać do dyspozycji organizacji. Stwierdził również, iż są możliwości przejścia za granicę, oraz żeby przygotować się, a 10 bieżącego miesiąca da mi dokładne informacje”.
W momencie, gdy odbywało się spotkanie, kombinacja operacyjna wchodziła już w finalną fazę. Za jej organizację i wykonanie odpowiadał Departament III MBP, we współpracy z WUBP w Lublinie. Zastosowano przy tym schemat „klasycznej” prowokacji. Funkcjonariusze zorganizowali fikcyjną komendę okręgu (krypt. „KOSAK” – Komenda Okręgu Samoobrona AK), na której czele stanął mjr „Marek” (jeden z funkcjonariuszy Departamentu III MBP). Jej pracę miało uwiarygodnić kilku konspiratorów, w tym pozyskany do współpracy z MBP Franciszek Abraszewski „Boruta” (informator „Maciej” vel „Maciejowski”), odgrywający rolę pośrednika z tzw. górą. Kombinacja operacyjna polegała na zorganizowaniu w kilku turach „przerzutu” żołnierzy OPL na zachód Europy. W trakcie jej realizacji mieli być stopniowo wyłapywani, a następnie izolowani, tak by informacja o ich zatrzymaniu nie dotarła na Lubelszczyznę.
Szczegóły techniczne wyjazdu omówiono w nocy z 10 na 11 września w Wólce Łubkowskiej koło Nałęczowa. W spotkaniu uczestniczyli „Zapora”, „Boruta”, „Stefan” oraz kilku oficerów zgrupowania. Dekutowski otrzymał kilka fałszywych dowodów tożsamości oraz adresy punktów kontaktowych. Zdecydowano, że w pierwszej grupie pojadą Dekutowski, Nowicki, ppor. Roman Groński „Żbik”, ppor. Arkadiusz Wasilewski „Biały” i ppor. Tadeusz Pelak „Junak”. Pozostali mieli wyruszyć w następnych turach, po otrzymaniu sygnału, że ta pierwsza zakończyła się powodzeniem. Zgodnie z planem „Biały” i „Żbik” wyjechali jako pierwsi, dwa dni po spotkaniu. Reszta uciekających miała do nich dołączyć w ciągu jednego, dwóch dni.
Tuż przed opuszczeniem Lubelszczyzny, 12 września 1947 r., „Zapora” specjalnym rozkazem przekazał dowództwo „Uskokowi”. Obszar byłego inspektoratu podzielono na dwie części: komendę nad grupami zbrojnymi operującymi na północ od Lublina objął bezpośrednio „Uskok”, na południe od Lublina – ppor. Mieczysław Pruszkiewicz „Kędziorek”. W myśl rozkazu Broński miał zabronić przeprowadzania akcji zaczepnych na całym terenie, co było ewidentnie fragmentem gry operacyjnej MBP, mającej na celu zneutralizowanie działalności podziemia na środkowej Lubelszczyźnie. Wraz z rozkazem Dekutowski przesłał „Uskokowi” prywatny list o treści:
„Zdzichu – Posyłam Ci rozkaz, jaki otrzymałem od Kom[endy] Okręgu [sic!]. Por. »Kędziorek« będzie u Ciebie, wszystko Ci opowie – opiekuj się moimi ludźmi./ Ja dziś wyjeżdżam na angielską stronę – jestem umówiony z chłopakami co do kontaktów, jak będę na tamtej stronie!/ Stary – najważniejsze nie daj się nikomu wykiwać i bujać, jak tam wyjadę załatwię sprawy nasze pierwszorzędnie
– kontakt będziemy mieć stale./ Trzymaj kontakt z »Kędziorkiem«/ Czołem Hieronim”.
13 września „Zapora” wraz z „Junakiem” wsiedli na stacji w Nałęczowie do pociągu do Warszawy. Następnego dnia spotkali się z ujawnionym adiutantem „Zapory”, ppor. Jerzym Miatkowskim „Zawadą”, którego namówili do wyjazdu. Udali się do mieszkania „Stefana” na warszawskiej Pradze. Obecny był również ppor. Władysław Misztal „Bór”, który na polecenia „Stefana” ściągnął do Warszawy swojego dowódcę kpt. Stanisława Łukasika „Rysia” i jego podkomendnego, ppor. Edmunda Tudruja „Mundka”.
Krótko przed ich przybyciem, „Stefan” i „Zapora” spotkali się z „Borutą”. Nie znamy szczegółów prowadzonych przez nich rozmów. Wiadomo jedynie, że Abraszewski przekazał przez „Zaporę” polecenie, by „Bór” zostawił na siebie kontakt we wspomnianym lokalu. Miał od tej pory pełnić funkcję łącznika między „Borutą” a oddziałem „Kędziorka”.
Wieczorem 15 września sześciu podróżnych wsiadło do pociągu na Dworcu Głównym w Warszawie, którym odjechali do Katowic, a stamtąd do Nysy. Podróż odbywali w ustalonych grupach. „Zapora” jechał wraz z „Zawadą” i „Junakiem”, „Rysiowi” towarzyszył „Mundek”, „Stefan” wyruszył w trasę samodzielnie. Wobec braku dokumentacji operacyjnej MBP, dalszy przebieg wypadków można odtworzyć jedynie w oparciu o zeznania zatrzymanych.
Jako pierwsi, 14 września 1947 r., na punkt kontaktowy w Nysie dotarli „Biały” i „Żbik”. Lokal mieścił się w kamienicy przy ul. Dąbrowskiego 6. Tam przenocowali. Następnego dnia wsiedli do podstawionego auta i ruszyli na inny punkt, położony bliżej granicy. Po drodze zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy UB. 16 września do Nysy dotarła pozostała szóstka. Przesiedli się do auta i ruszyli dalej. Po przejechaniu kilku-, kilkunastu kilometrów zostali zatrzymani. Według „Stefana” i „Zawady” do aresztowania doszło w okolicach Grodkowa, ok. 25 km na północ od Nysy. Nie wiadomo, w jaki sposób dokonano zatrzymania. Wydaje się, że uciekinierzy zostali całkowicie zaskoczeni i nie stawiali oporu.
Kpt. Zdzisław Broński „Uskok” zapisał pod datą 1 grudnia 1948 r.:
„Powiadomiono mnie […], że w rękach śledczego aparatu UB znajduje się »Zapora« i inni, którzy wraz z nim wybrali się z zamiarem przedostania się na anglosaską stronę. Rok już minął od ich wyjazdu i brak jakichkolwiek wiadomości nie wróży nic dobrego – nie chce się jednak wierzyć w ich katastrofę. Niestety, prasa rządowa z 21 listopada [1948 r.] umieściła artykuły, które nie pozwalają dłużej wątpić. Katastrofa istotnie miała miejsce. Podano w gazetach wiadomość, że odbyła się rozprawa przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie przeciwko »bandzie ‘Zapory’« spod znaku WiN. […] Wszyscy zostali skazani na śmierć. A więc wszyscy wpadli i zginęli. Ciężko »przetrawić« taką wiadomość! Do żalu za ukochanymi współtowarzyszami niedoli dołącza się jakieś fatalistyczne przypuszczenie, że chyba ofiarom końca nie będzie!”.
Wszystkich ujętych przewieziono do siedziby PUBP w Będzinie. Tam zostali poddani intensywnemu i brutalnemu śledztwu prowadzonemu przez funkcjonariuszy MBP. 23 października 1947 r. przetransportowano ich do Aresztu Śledczego MBP przy ul. Koszykowej w Warszawie. Dzięki ścisłej izolacji udało się utrzymać fakt ich aresztowania w całkowitej tajemnicy.
Rozprawa przeciwko „Zaporze” i jego towarzyszom odbyła się w dniach 3–15 listopada 1948 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. Aby zdyskredytować podsądnych w oczach opinii publicznej, na czas rozprawy zostali przebrani w mundury Wehrmachtu. „Zapora” został skazany na siedmiokrotną karę śmierci, wobec pozostałych orzeczono również najwyższy wymiar kary.
Tuż po orzeczeniu wyroków całą ósemkę przeniesiono do więzienia przy ul. Rakowieckiej. Po osadzeniu w celi śmierci (nr 54, na najwyższym piętrze budynku) Dekutowski, Nowicki i Łukasik przy wsparciu innych więźniów podjęli przygotowania do ucieczki. Postanowili łyżkami wydrążyć otwór w suficie klozetu i przez strych dostać się na dach jednopiętrowych zabudowań gospodarczych, a stamtąd zjechać na powiązanych prześcieradłach i zeskoczyć na chodnik przy ul. Rakowieckiej. Kiedy prace były już na ukończeniu, zadenuncjował ich jeden z więźniów, przebywający w tej samej celi. Inicjatorów ucieczki brutalnie pobito, skuto w kajdanki i – począwszy od 23 stycznia 1949 r. – osadzono na 28 dni w karcerze.
4 lutego 1949 r. Najwyższy Sąd Wojskowy wydał postanowienie utrzymujące wyroki w mocy. 28 lutego 1949 r. Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski wobec Dekutowskiego i szóstki jego podkomendnych. Wyjątek uczynił jedynie wobec Władysława Nowickiego „Stefana”, któremu orzeczoną karę śmierci zamieniono na dożywotnie więzienie. Wyroki wobec pozostałej siódemki wykonano 7 marca 1949 r. w więzieniu na Mokotowie. Jako pierwszy o dziewiętnastej został stracony „Zapora”, kolejni byli mordowani w pięciominutowych odstępach. Egzekucję przeprowadził „kat z Mokotowa”, st. sierż. Piotr Śmietański. Ich zwłoki wywieziono na Cmentarz Wojskowy na Powązkach i zakopano w jednej, zbiorowej mogile na „Łączce”.
Szczątki „Zapory” i jego sześciu podkomendnych odnaleziono w sierpniu 2012 r. Informację o identyfikacji cichociemnego podano 22 sierpnia 2013 r. Dwa lata później, 27 września 2015 r., został pochowany uroczyście w Panteonie-Mauzoleum na „Łączce”.
Tekst pochodzi z numeru 5/2023 „Biuletynu IPN”
