Od lipca 1941 r. w Szumsku antypolską agitację nacjonalistyczną prowadził Piotr Kruczuk (bądź Krawczuk)1, Ukrainiec, który przybył do miasteczka z Niemiec. Rok później w Szumsku zostało utworzone getto żydowskie, w którym zamknięto Żydów m.in. z Częstochowy, Lwowa i Warszawy. Do jego pilnowania Niemcy zaangażowali policję ukraińską. W sierpniu 1942 r. Niemcy zlikwidowali getto, w czym – co warto podkreślić – pomagali im policjanci ukraińscy. Wymordowano wówczas około 3600 Żydów.
Zbrodnia w nocy z 20 na 21 marca 1943 r.
W nocy z 20 na 21 marca 1943 r. do Szumska weszli uzbrojeni i zamaskowani banderowcy. Towarzyszyli im policjanci ukraińscy, którzy parę dni wcześniej zbiegli ze służby. Napastnicy wywlekli z domów kilka osób. Rozstrzelali je bądź torturowali na terenie byłego getta żydowskiego. Według relacji świadka, zamieszczonej w t. 1 Dokumentów zbrodni wołyńskiej2, zamordowanych miało zostać 18 osób. Co istotne, na te zajścia nie reagował znajdujący się na miejscu oddział żandarmerii niemieckiej.
Drastyczny opis powyższych wydarzeń zawarł w swojej relacji Apolinary Unold (pod zeznaniem, zamieszczonym w t. 1 Dokumentów zbrodni wołyńskiej3, podpisał się inicjałem imienia oraz nazwiskiem). Relacja ta została złożona 22 stycznia 1944 r., a więc niemal dokładnie 10 miesięcy po opisywanych wydarzeniach.
Świadek podkreślił jeszcze postawę kapłana rzymskokatolickiego z parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Szumsku, zapewne ks. Piotra Łowejki, który namawiał parafian do opuszczenia zagrożonego upowskim napadem miasteczka.
Apolinary Unold wskazał, że na wiosnę 1943 r. Szumsk zamieszkiwało 1500 osób, a połowa z nich była Polakami. Kiedy banderowcy rozpoczęli ostrzał miasteczka, do mordów na Polakach przystąpiła policja ukraińska, która znajdowała się w Szumsku dla jego obrony przed upowcami. Policja wykazała się wręcz zwierzęcą brutalnością. Polakom kazano opuścić mieszkania, a następnie łamano im „ręce, nogi, (…) wyciągano płuca, serce i inne wnętrzności”.
Świadek zeznał, że jego 43-letniemu bratu Janowi wyłupano oczy. Zeznał także, iż w wyniku upowskiego ataku śmierć poniosło łącznie siedem osób. Apolinary Unold zawarł w swojej relacji niezwykle istotny szczegół. Otóż „gdy banda dotarła do policji, policja razem z nią poszła w las” – zeznawał. „Ci bandyci operowali do października [1943 r.]”. – dodawał. Świadek podkreślił jeszcze postawę kapłana rzymskokatolickiego z parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Szumsku, zapewne ks. Piotra Łowejki, który namawiał parafian do opuszczenia zagrożonego upowskim napadem miasteczka.
Kim były ofiary upowskiego mordu w Szumsku? Co o nich wiemy?
Jedną z nich był wspomniany Jan Unold, inżynier architekt, przedwojenny działacz społeczny, a także myśliwy. Unold urodził się 23 grudnia 1899 r. w Chodakach. Jego rodzicami byli Wincenty oraz Feliksa z domu Muszyńska. 22 sierpnia 1931 r. Unold zawarł związek małżeński z 23-letnią Marią Mierzwińską, córką Tytusa i Józefy z domu Golc.
Już w 1939 r. – jak dowiadujemy się z opracowania Ewy i Władysława Siemaszków4 – służąca Ukrainka złożyła donos na Unolda do władz sowieckich. W wyniku tego mężczyzna trafił do więzienia w Krzemieńcu. Został stamtąd wypuszczony przez sowieckiego prokuratora, byłego kolegę ze studiów w Kijowie. Unold nie miał szczęścia do Ukraińców.
Po 1941 r., czyli po zaatakowaniu ZSRS przez Niemców, został powtórnie aresztowany w wyniku ponownego donosu ukraińskiego. Tym razem trafił do więzienia niemieckiego. Wolność i życie pomógł mu odzyskać Ukrainiec o nazwisku Sawka Rawśki, tłumacz na usługach u Niemców.
Niestety, napad upowców na Szumsk w marcu 1943 r. skończył się dla Unolda tragicznie. Jego żona Maria relacjonowała, że mąż Jan Bolesław został „pobity nożami, kolbami”, miał „ręce powykręcane” oraz kulę w głowie5. Z innych relacji wiadomo, że Unoldowi kazano wykopać dół na placu kościelnym, potem wypalono mu oczy i krzyż na piersiach, a twarz zmasakrowano siekierą. Rodzina miała rozpoznać go po kurtce6.
Na podstawie aktualnie odczytywanych materiałów z tzw. archiwum Urszuli Szumskiej, będących częścią t. 3 Dokumentów zbrodni wołyńskiej, wiadomo, że Maria Unold przybyła wraz z dziećmi – 11-letnim Sławomirem oraz 7-letnią Bożeną – do Lwowa, skąd zamierzała wybrać się w dalszą podróż do Lublina.
Przed atakami UPA Polacy chronili się w trzech miejscach: kościele, banku oraz prywatnym domu, który miał zabezpieczone okna.
Warto podkreślić, że Maria Unold wspomniała w swojej relacji o śmierci trzech innych mężczyzn „zamordowanych w ten sposób”: Fidlera, Śmiecha oraz Kurzeja. Tej okrutnej zbrodni dopuściła się – jak zeznawała Unoldowa – „ukraińska miejscowa młodzież”. Świadek podała dwa nazwiska oprawców. Wśród nich była kobieta – Zofia Chrzanowska, a także mężczyzna Dymitr Dubicki7.
Nazwiska powyższych ofiar pojawiają się w innych zeznaniach. I tak Janina Zacna wspominała o Adamie Kurzeju oraz Antonim Fidlerze. Zamiast mężczyzny o nazwisku Śmiech przywołała nieznanego z imienia Kuronia8. Podobnie Antoniego Fidlera wyszczególnił w zeznaniu świadek Hieronim Mrozowski9. O mężczyźnie o nazwisku Śmiech oraz o Janie Unoldzie mowa jest w dalszych, anonimowych zeznaniach. Chodzi tu o poz. 1154–1156. Co ciekawe, w tych pozycjach pojawia się kobieta o nazwisku Chrzanowska, lecz w charakterze ofiary. Te same nazwiska (Adama Kurzeja, Wiktora Śmiecha, Jana Unolda oraz Kazimierza – nie Antoniego – Fidlera) przywołuje Jerzy Jeleńkowski10.
Kim byli Adam Kurzej, Antoni Fidler oraz mężczyzna o nazwisku Śmiech? Adam Kurzej (inne formy nazwiska: Kurzeja, Kužej) to 50-letni Czech, który pracował w urzędzie gminy w Szumsku. Był absolwentem Liceum Krzemienieckiego oraz członkiem Związku Strzeleckiego. Jego żona Jadwiga z domu Holuszek również była Czeszką. Według relacji, mordercy Kurzeja wrócili do jego domu, by przeprosić rodzinę za to, co zrobili. Był to – jak wskazują Ewa i Władysław Siemaszkowie – „jedyny znany przypadek na Wołyniu, by sprawcy zbrodni okazali skrupuły”11.
Antoni Fidler w momencie śmierci miał 31 lat. Wiadomo, że był inwalidą wojennym 12. Pułku Ułanów Podolskich. Z kolei Wiktor Śmiech, liczący ok. 52 lata, pracował jako księgowy w leżącym nieopodal Szumska nadleśnictwie Malinów.
Należy podkreślić, że wraz z powyższymi osobami śmierć poniosło także dwóch Ukraińców – Iszczuk oraz Krawczuk. Zginęli „za utrzymywanie kontaktów z Polakami”12.
Dalsze losy
Co działo się w Szumsku po 21 marca 1943 r.? Otóż od Wielkanocy 1943 r., która w tamtym roku wypadała 25 kwietnia, do Szumska zaczęli przybywać uciekinierzy z okolicznych wsi, w których upowcy dokonywali mordów na Polakach. W szczytowym okresie w Szumsku zgromadziło się 3000 Polaków. Stacjonujący w miasteczku trzej żołnierze niemieccy zaproponowali Polakom zorganizowanie samoobrony. Polacy na tę propozycję odpowiedzieli pozytywnie. W ten sposób powstał oddział Schutzmannschaft.
Przed atakami UPA Polacy chronili się w trzech miejscach: kościele, banku oraz prywatnym domu, który miał zabezpieczone okna. W maju 1943 r. nastąpił nieskuteczny atak upowców na Szumsk (atakujących odparli Niemcy). Wraz z nadejściem frontu Niemcy się wycofali. Ponieważ do Szumska jeszcze nie zdążyły wkroczyć oddziały Armii Czerwonej, Polacy, obawiając się napadu upowców, ponownie chronili się w kościele. Zawiązał się komitet samoobrony ze Stanisławem Jankowskim na czele.
Do Szumska jako pierwsza weszła partyzantka sowiecka. Wkrótce potem miasteczko zajęły oddziały Armii Czerwonej. 15 maja 1945 r. zaczęło się przymusowe wysiedlanie polskich mieszkańców Szumska (ekspatriacja)13, co wpisało się w proces depolonizacji Kresów Wschodnich II RP.
1 Relacja Jerzego Jeleńkowskiego [w:] Świadkowie oskarżają. Okrutna przestroga, cz. 3, oprac. L. Karłowicz, L. Popek, Lublin 2013, s. 366.
2 Warszawa–Lublin–Tarnobrzeg 2023, s. 107, poz. 886.
3 Tamże, t. 1, s. 245, poz. 1604.
4 Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia: 1939-1945, t. 1, Warszawa 2008, s. 455.
5 Dokumenty zbrodni wołyńskiej, t. 1, s. 109, poz. 900.
6 E. i W. Siemaszko, Ludobójstwo…, s. 456.
7 Dokumenty…, t. 1, s. 109, poz. 900.
8 Tamże, s. 122, poz. 1058–1060.
9 Tamże, s. 189, poz. 1467.
10 Relacja Jerzego Jeleńkowskiego [w:] Świadkowie oskarżają…, s. 366.
11 Ludobójstwo…, t. 1, s. 456.
12 Tamże.
13 Tamże, s. 457; Relacja Ambrożego Wereszczyńskiego, w: Okrutna przestroga, oprac. J. Dębski, L. Popek, Lublin 1997, s. 336.
