Niemcy utworzyli getto łódzkie w lutym 1940 r. Ostateczne zamknięcie jego obszaru nastąpiło w kwietniu tego samego roku. Była to pierwsza, największa i najdłużej działająca żydowska dzielnica zamknięta na terenach okupowanej Polski włączonych do III Rzeszy1. Ulokowano ją w najbiedniejszych dzielnicach Łodzi, Bałutach i Starym Mieście, zamieszkiwanych w dużej mierze przez ubogich Żydów – budynki były tam w bardzo złym stanie, przeważnie pozbawione kanalizacji. Przesiedleniu towarzyszyła atmosfera terroru oraz szykan.
Przed wojną sprawami żydowskich mieszkańców miasta zajmowała się gmina wyznaniowa. Wraz z wkroczeniem na teren Łodzi wojsk Wehrmachtu wprowadzono zmianę w strukturach administracyjnych. Przedstawicielem łódzkich Żydów został jedyny pozostały w mieście członek Zarządu Gminy Żydowskiej Mordechaj Chaim Rumkowski. Po utworzeniu getta Niemcy mianowali go Przełożonym Starszeństwa Żydów w Łodzi.
Rumkowski ukuł motto:
„Naszą jedyną drogą jest praca”2
przeświadczony, że jeśli tylko będą przydatni, zostaną oszczędzeni. Stworzył w getcie cały szereg zakładów produkcyjnych, w których nawet do 80 tys. Żydów wykonywało katorżniczą pracę na potrzeby okupanta.
Warunki życia w getcie były katastrofalne. Do najpoważniejszych problemów należały przeludnienie i zły stan mieszkań. Niewiele z nich posiadało kanalizację, bieżącą wodę czy instalację gazową. W małych izbach gnieździło się dużo ludzi. Równie poważny był problem głodu. Przydzielone racje żywnościowe nie zaspokajały podstawowych potrzeb. Nie każdego było stać na wykupienie racji, a problem pogłębiał handel na czarnym rynku oraz szmugiel, przez co niektóre produkty osiągały zawrotne sumy. Niedożywienie, brak odpowiedniej odzieży i przeludnienie przyczyniały się do rozwoju rozmaitych chorób.
Choć służba zdrowia działała, warunki sanitarne i zwiększona liczba przypadków zachorowań wydłużały czas oczekiwania na pomoc3. Bliscy pacjentów lub też sami chorzy musieli niekiedy posuwać się do dawania łapówek, najczęściej w postaci jedzenia, lub też na własną rękę dostarczać niezbędne pożywienie chorym, by ci zostali poddani leczeniu.
Wiele znaczyła również protekcja – bez znajomości niekiedy bardzo trudno było otrzymać odpowiednią pomoc medyczną.
Przygotowania do wielkiej szpery
Wielka szpera poprzedzona została dwiema akcjami: „przewarstwieniem” oraz ewakuacją szpitali. Stosunkowo dobrze rozwinięty w getcie przemysł generował spore zapotrzebowanie na siłę roboczą. Wzmożone przesiedlenia przyczyniły się do zamknięcia szkół, a tym samym zaangażowania dzieci i nastolatków do pracy w różnorodnych zakładach, czym zajmowała się Komisja Przewarstwień. Proces wdrażania młodych więźniów getta do zatrudniania w resortach zintensyfikowano na początku 1942 r. W maju tegoż roku zaczęły pojawiać się pogłoski o możliwych wysiedleniach dzieci do dziesiątego roku życia oraz osób starszych i niezdolnych do pracy4.
Wraz z wkroczeniem na teren Łodzi wojsk Wehrmachtu wprowadzono zmianę w strukturach administracyjnych. Przedstawicielem łódzkich Żydów został jedyny pozostały w mieście członek Zarządu Gminy Żydowskiej Mordechaj Chaim Rumkowski.
Mimo że na temat Rumkowskiego i sprawowanych przez niego rządów w roli Przełożonego Starszeństwa Żydów zdanie badaczy jest podzielone, w literaturze można napotkać wiele pochwał za jego podejście do dzieci. Rumkowski nie tylko zorganizował na Marysinie kolonie dla sierot, ale również odpowiadał za aktywizację szkół. Gdy stało się oczywiste, że jedynym sposobem na przeżycie w getcie jest praca, Älteste der Juden podjął decyzję o zaangażowaniu dzieci w działalność zawodową. Zgodnie z informacjami odnotowanymi przez Izraela Tabaksblata – żydowskiego działacza politycznego i społecznego – pod koniec 1942 r. 15 847 dzieci w wieku od 10 do 17 lat było zarejestrowanych w resortach. Dla porównania – w lipcu 1940 r. pracę podejmowało 810 dzieci5.
Drugą akcją poprzedzającą wielką szperę była ewakuacja szpitali. Rozpoczęła się ona 1 września 1942 r. Odnotowano to w zapiskach świadków owych wydarzeń. Jeden z nich, Józef Zelkowicz, pracownik Wydziału Archiwum Przełożonego Starszeństwa Rady Żydów, wspominał o ogólnej konsternacji oraz niepokoju, jaki owe wywózki wywołały. Warto nadmienić, że już wcześniej pojawiły się plany przeniesienia chorych ze szpitali, do specjalnie wybudowanych baraków przy ul. Krawieckiej. Jednak budynki nie zostały ukończone, co mogło wskazywać, że wywózki będą poza getto.
Przypuszczenia nie były bezzasadne – Zelkowicz wspomniał o wcześniejszych wywózkach pacjentów. Pierwsza z nich miała miejsce w marcu 1940 r., zabrano wówczas pacjentów oddziału
„dla nerwowo chorych szpitala Poznańskiego”.
Następny był oddział
„dla nerwowo chorych przy ulicy Wesołej”.
Złe przeczucia wzbudzał fakt, że „ewakuowani” nie dawali już znaku życia6.
Wielka szpera – relacje świadków
O przeprowadzeniu akcji deportacyjnej poinformowano więźniów getta przez rozwieszone na jego terenie obwieszczenia. Zgodnie z ich treścią, od 5 września w granicach dzielnicy zamkniętej zabronione było przemieszczanie się i opuszczanie zamieszkiwanych lokali. Dzień wcześniej Chaim Rumkowski na tzw. placu strażackim wygłosił pamiętne przemówienie, w którym wzywał do „oddania mu dzieci”7.
Informacje na temat przeprowadzenia wielkiej szpery można znaleźć nie tylko w oficjalnych dokumentach, ale również w zapiskach osobistych uwięzionych w getcie Żydów. Jednym z przykładów są notatki stworzone przez Dawida Sierakowiaka. Pierwsza wzmianka na temat przeprowadzenia akcji pojawiła się w dzienniku nastolatka pod datą 3 września 1942 r. Sierakowiak wyraził wówczas swoje zaniepokojenie pogłoskami o planach wywózki dzieci do lat dziesięciu. Tragiczne przypuszczenia okazały się prawdą już dzień później8.
Przydzielone racje żywnościowe nie zaspokajały podstawowych potrzeb. Nie każdego było stać na wykupienie racji, a problem pogłębiał handel na czarnym rynku oraz szmugiel, przez co niektóre produkty osiągały zawrotne sumy.
Podejmowano różnorodne próby ratowania dzieci. Poza ukrywaniem, o czym można przeczytać w wielu relacjach osób, które przeżyły wielką szperę, podrabiano dokumenty, zwłaszcza dzieciom 7–8-letnim, dzięki czemu „na papierze” ukończyły one dziesiąty rok życia, a więc mogły zostać legalnie zatrudnione. Dzięki temu zmniejszało się ryzyko wywózki9. Oskar Singer, pochodzący z Austrii dziennikarz, odnotował, że zmian metrykalnych dokonywano również w przypadku osób starszych10.
Warto jednak zaznaczyć, że podrabianie dokumentów często odbywało się również „poza murem” i dotyczyło nie tylko zmiany daty urodzenia, ale również tworzenia fałszywych personaliów. Starano się też ratować osoby chore oraz te ze słabszą kondycją fizyczną – przez prowizoryczny makijaż lub zakładanie dodatkowych ubrań, by optycznie zwiększyć ich masę.
O swoich przeżyciach w czasie wielkiej szpery napisała również urodzona w 1927 r. Sara Zyskind. W chwili rozpoczęcia deportacji miała piętnaście lat i była zatrudniona, więc teoretycznie zagrożenie ją omijało. Nie oznacza to, że nie miała powodów do obaw – wręcz przeciwnie – zamartwiała się o ciotkę, która chorowała i była osłabiona. Chciała jakoś pomóc, podjęła decyzję o nielegalnym przedostaniu się do domu ciotki. Ułatwiła jej to znajomość skrótów i ukrytych przejść.
Niestety, kiedy dotarła do celu, dowiedziała się, że ciotka została wywieziona. W historii opowiedzianej przez wuja pojawił się wcześniej wspomniany wątek próby oszukania władz. Aby wyglądać na zdrowszą niż była w rzeczywistości, kobieta pomalowała sobie policzki sokiem z buraka, dodatkowe „kilogramy” zyskała natomiast poprzez założenie kilku bluzek. W czasie powrotu do domu Sara była świadkiem wywózki dzieci – zobaczyła, że siedzą one na dwóch wozach, niektóre z nich odświętnie ubrane11.
Drugą akcją poprzedzającą wielką szperę była ewakuacja szpitali. Rozpoczęła się ona 1 września 1942 r. Odnotowano to w zapiskach świadków owych wydarzeń. Jeden z nich, Józef Zelkowicz, pracownik Wydziału Archiwum Przełożonego Starszeństwa Rady Żydów, wspominał o ogólnej konsternacji oraz niepokoju, jaki owe wywózki wywołały.
Nastolatka miała jeszcze jeden powód do niepokoju – jej ojciec ze względu na ciężkie warunki życia w getcie bardzo schudł i w czasie wielkiej szpery ważył zaledwie 45 kilogramów – niemal połowę mniej niż przed wybuchem wojny. Po krótkiej dyskusji dziewczyna wraz z ojcem postanowili ukrywać się w zniszczonym i opuszczonym domu. Wracali do swojego mieszkania wieczorem, by przygotowywać jedzenie do kryjówki na następny dzień. W taki sposób, choć o wielkim głodzie, udało im się przetrwać szperę12.
Inna z ocalałych z getta łódzkiego, Ruth Eldar (ur. 1929) w swoich wspomnieniach jedynie skrótowo przytoczyła wydarzenia wielkiej szpery. Poza przemówieniem Rumkowskiego odnotowała, że wraz z bratem i dwoma młodszymi kuzynami zostali ukryci na antresoli w budynku jej mieszkania – przy pl. Kościelnym 413.
Kobieta napisała wprawdzie o uczuciu strachu, brak jednak wspomnień na temat ewentualnego dostarczania przez dorosłych jedzenia czy prób wykradania się. Jedną z ofiar wielkiej szpery była matka Dawida Sierakowiaka. Nastolatek pod datą 5 września 1942 r., a więc w dniu rozpoczęcia wywózek, zanotował przejmującą informację wraz z opisem okoliczności deportacji.
„Moja przenajświętsza, ukochana, wymęczona, błogosławiona, rodzona Matka padła ofiarą krwiożerczej bestii germańskiego hitleryzmu!!! I zupełnie niewinnie, jedynie z winy złego serca dwóch czesko-żydowskich lekarzy, którzy byli nas badać. […] Wśród tego wszystkiego do naszego domu zupełnie niespodziewanie weszło dwóch lekarzy, dwie pielęgniarki, kilku strażaków i policjantów […] rozpoczęli szalone, niespodziewane badanie. Mimo sprzeciwu policjantów i pielęgniarek, lekarze (starsi, źli i skwaszeni wysiedleńcy z Pragi) zabrali się niezwykle skrupulatnie do badania wszystkich lokatorów i nałowili mnóstwo »chorych i niezdolnych« oraz takich, których określili »fragliche Reserve«”14.
Matka Sierakowiaka zaliczona została wprawdzie do „wątpliwej rezerwy”, jednak szanse na to, że uniknie ona deportacji, były bardzo małe. Młodzieniec nie mógł znieść myśli, że osoby – zarówno starsze, jak i dzieci – które w czasie wizyty lekarzy znalazły się poza domem, uniknęły losu jego matki, chociaż wiele z nich było w zdecydowanie gorszej kondycji15.
Wielka szpera odnotowana została nie tylko w relacjach polskich Żydów, ale również tych deportowanych zza granicy. O tragicznych wydarzeniach rozgrywających się we wrześniu 1942 r. napisała w swym dzienniku Irene Hauser, która trafiła do getta łódzkiego rok przed wielką szperą z Wiednia. Choć jej zapiski na temat okresu spędzonego w getcie są bardzo lakoniczne, oddała w ciekawy sposób grozę wydarzeń. Hauser zwróciła uwagę na przemówienie Rumkowskiego oraz to, że domagał się on oddania 13 tys. dzieci16. Co ciekawe, kobieta nie napisała na temat planowanej wysyłki osób starszych i chorych. Informacja ta pojawiła się w zapiskach autorki dopiero dzień później –
„O drugiej trzydzieści jedzie pełny wóz. Starsi powyżej 65 lat i dzieci do 10 roku życia wywiezieni”17.
Spisana przez Hausner relacja na temat wielkiej szpery obejmuje cztery dni. O desperacji i zrezygnowaniu kobiety mogą świadczyć następujące słowa:
„Dalej się boimy. Bubi [syn] nie chce pójść ze mną dobrowolnie, ja myślałam, że wtedy dostaniemy prędzej jakąś zupę. Zdajemy się na Boga. Ludzie nie mogą nam pomóc, bo ich nie ma”18.
Zapiski kobiety kończą się kilka linijek później – tego samego dnia Hausner wraz ze swoim synem została złapana i wywieziona do Chełmna nad Nerem. Fragmentaryczne wzmianki na temat opisywanych wydarzeń nie oddają w pełni ich grozy. Rodzice, nie mogąc pogodzić się z koniecznością oddania dzieci, buntowali się przeciwko rozporządzeniu, wdając się ze służbami w kłótnie, bójki i przepychanki. Władze okupacyjne oddelegowały więc na teren getta oddziały niemieckiej policji, tłumiąc opór Żydów w brutalny sposób – niekiedy przez rozstrzelanie rodziców broniących dzieci. Wszystkie z przedstawionych relacji wskazują na niewyobrażalny chaos oraz strach osób zamkniętych w getcie. Ośmiodniowa akcja deportacyjna kosztowała życie ponad 15,5 tys. osób, czego autorzy zapisków nie mogli być świadomi. Do liczby ofiar szpery doliczyć należy również osoby zabite przez oddziały niemieckie. Ich konkretna liczba jest niemożliwa do ustalenia, szacuje się, że było to kilkaset osób.
Od wielkiej szpery do likwidacji getta
Brutalny charakter oraz intensywny przebieg szpery odcisnął piętno na tych, którzy pozostali w getcie. Ci, którzy przetrwali tych kilka tragicznych dni, zaczęli zyskiwać pewność, że deportacja oznacza w rzeczywistości śmierć. Niemniej od wrześniowych wydarzeń z 1942 r. do momentu likwidacji getta w sierpniu 1944 r. panowała dość spokojna atmosfera. Wynikała ona przede wszystkim z przemienienia getta w swego rodzaju obóz pracy.
Nie oznacza to, że Żydzi mogli przestać obawiać się o swoje życie – brak zatrudnienia groził bowiem deportacją, a na miejsce wywiezionych sprowadzano silniejsze osoby, które przybywały do Łodzi z likwidowanych gett na terenie Kraju Warty.
O przeprowadzeniu akcji deportacyjnej poinformowano więźniów getta przez rozwieszone na jego terenie obwieszczenia. Zgodnie z ich treścią, od 5 września w granicach dzielnicy zamkniętej zabronione było przemieszczanie się i opuszczanie zamieszkiwanych lokali.
Paradoksalnie, życie pozostałych w getcie po szperze się poprawiło. Zarówno w dokumentach, jak i osobistych relacjach pojawiają się bowiem wzmianki o zwiększonych racjach żywnościowych. Sara Zyskind odnotowała informację znalezioną w ogłoszeniach, że następny przydział ziemniaków na osobę miał wynieść 30 kilogramów19. Nastał czas złudzeń.
Getto łódzkie istniało do sierpnia 1944 r. Jego likwidację rozpoczęto w czerwcu. Początkowo Żydzi wywożeni byli do obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem. W lipcu akcję eksterminacyjną zatrzymano. Po jej wznowieniu transporty kierowano już do Auschwitz-Birkenau. Nie wszyscy Żydzi z getta łódzkiego zostali zamordowani – szacuje się, że do końca wojny przeżyło ich ok. 10 tys.20.
Tekst pochodzi z numeru 3/2023 „Biuletynu IPN”
1 Pierwsze getto powstało w Piotrkowie Trybunalskim, jednak miasto to Niemcy włączyli do Generalnego Gubernatorstwa. Dodatkowo getto miało charakter półotwarty.
2 Archiwum Państwowe w Łodzi, Przełożony Starszeństwa Żydów 1093, Opracowanie dotyczące getta w Łodzi, k. 338.
3 A. Löw, Getto łódzkie / Litzmannstadt Getto. Warunki życia i sposoby przetrwania, Łódź 2012, s. 125–144.
4 A. Sitarek, „Otoczone drutem państwo”. Struktura i funkcjonowanie administracji żydowskiejgetta łódzkiego, Łódź 2015, s. 231–233.
5 Życie i zagłada Żydów polskich 1939–1945, red. M. Grynberg, M. Kotowska, Warszawa 2003, s. 445.
6 J. Zelkowicz, Piszący te słowa jest pracownikiem gettowej instytucji… „Z dziennika” i inne pisma z łódzkiego getta, Warszawa 2019, s. 149–150.
7 A. Löw, Getto łódzkie…, s. 234.
8 D. Sierakowiak, Dziennik. Pięć zeszytów z łódzkiego getta, Warszawa 2015, s. 317.
9 Życie i zagłada…, s. 445.
10 O. Singer, Litzmannstadt-Getto, 16 września 1942 r., [w:] Oblicza getta: antologia tekstów z getta łódzkiego, red. K. Radziszewska, Łódź 2018, s. 134–135.
11 S. Zyskind, Skradzione lata, Warszawa 1991, s. 83–84.
12 Ibidem, s. 85–90.
13 R. Eldar, Ukryte skarby, Łódź 2014, s. 34.
14 D. Sierakowiak, Dziennik…, s. 319–321.
15 Ibidem, s. 322.
16 I. Hauser, Dziennik z getta łódzkiego / Das Tagebuch aus dem Lodzer Getto, red. E. Wiatr, K. Radziszewska, Łódź 2019, s. 62.
17 Ibidem, s. 63.
18 Ibidem, s. 63–64.
19 S. Zyskind, Skradzione…, s. 91.
