Urodził się 26 czerwca 1884 r. w Suchedniowie. Ukończył Seminarium Nauczycielskie w Jędrzejowie i zaliczył rok nauki w Szkole Górniczej w Dąbrowie. Był członkiem Organizacji Bojowej PPS i Związku Strzeleckiego w Czeladzi, gdzie pracował. Podczas I wojny światowej walczył w Legionach, w 1915 r. został dwukrotnie ranny.
Uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej, wykazując się bohaterstwem w walkach z oddziałami Budionnego. W sierpniu 1920 r. w okolicach Gdyszyna powstrzymywał wrogą kawalerię przed atakiem na Zamość. Osobiście walczył z bagnetem w ręku, a jego akcja przyczyniła się do odbicia Hrubieszowa.
Uczestniczył także w wojnie polsko-bolszewickiej, wykazując się bohaterstwem w walkach z oddziałami Budionnego. W sierpniu 1920 r. w okolicach Gdyszyna powstrzymywał wrogą kawalerię przed atakiem na Zamość. Osobiście walczył z bagnetem w ręku, a jego akcja przyczyniła się do odbicia Hrubieszowa. Za męstwo na polu walki otrzymał order Virtuti Militari i stopień majora.
W służbie wojskowej pozostawał do 1924 r. Za zasługi wojenne otrzymał gospodarstwo rolne (tzw. osadę wojskową) w Hołowczycach koło Wołkowyska na Kresach. Słabo jednak znał się na uprawianiu roli, dlatego poprosił o pracę, zapewniającą stałe utrzymanie. Na początku lat 30. otrzymał etat urzędnika w pobliskim Wołkowysku.
W 1935 r. został burmistrzem Czeladzi, a w 1936 r. otrzymał nominację na wiceprezydenta Kielc. Był dwukrotnie żonaty, z drugiego małżeństwa miał syna, urodzonego w 1937 r.
Wybuch wojny
Po ataku Niemiec na Polskę żonę i syna wysłał do Hołowczyc, sądząc, że tam będą bezpieczni. Jednak po wejściu Sowietów zostali złapani i wywiezieni na Syberię. Dorobczyński natomiast został zmobilizowany i we wrześniu 1939 r. najprawdopodobniej kierował obroną cywilną Kielc.
Istnieje możliwość, iż od początku niemieckiej okupacji miał kontakty z konspiracją, podobnie jak jego zwierzchnik, prezydent Kielc, Stefan Artwiński. Po tragicznej śmierci Artwińskiego, zamordowanego przez Niemców na przełomie października i listopada 1939 r., Dorobczyński zniknął z Kielc. Po pewnym czasie trafił do majątku Nieznanowice, w powiecie włoszczowskim, gdzie ukrywał się do dnia tragicznej śmierci.
Od marca 1943 r. działał też w okolicy oddział GL Stanisława Olczyka „Garbatego”, dokonujący licznych rabunków i zabójstw. Do tego oddziału należał (choć bez większego zaangażowania) późniejszy funkcjonariusz kieleckiej bezpieki, brat cioteczny Olczyka – Józef Jaskólski.
Nieznanowice to majątek należący od 1910 r. do rodziny Karskich. Rządcą dóbr właściciela, więzionego w oflagu, był Antoni Doerffer. Dorobczyńskiego umieścił w domu ogrodnika pod nazwiskiem Jan Dobrowolski. Ten, chcąc się odwdzięczyć, zajmował się drobnymi pracami w majątku. Jak pisał we wspomnieniach Doerffer, miał też namawiać mieszkańców wsi do podjęcia jakieś działalności przeciwko Niemcom.
Koniec tych inicjatyw był tragiczny, rankiem 10 czerwca 1944 r. wiceprezydent Kielc został znaleziony martwy na skraju wsi. Zmarł wskutek postrzału. Stróż majątku zeznał potem, że w nocy przyszli partyzanci i zabrali ze sobą „Dobrowolskiego”. Pozostaje jednak pytanie, którzy?
„Tygiel włoszczowski”
W chwili śmierci Dorobczyńskiego na terenie byłego powiatu włoszczowskiego działały liczne oddziały partyzanckie, od AK i NSZ, poprzez BCh, po Narodową Organizację Wojskową. Włoszczowa „Hetman” była jednym z jego obwodów okręgu AK „Jodła”. Dowódca obwodu, Hipolit Świderski „Jur” od 1942 r. też ukrywał się w Nieznanowicach, podobnie jak bracia Cetnerowie, synowie szanowanego muzyka z Kielc, również członkowie AK. Od 4 lipca 1943 r. w pobliskich lasach kurzelowskich funkcjonował pierwszy obóz partyzancki AK. W sąsiedzkim majątku Oleszno miał z kolei swoją siedzibę oddział NSZ.
Od marca 1943 r. działał też w okolicy oddział GL Stanisława Olczyka „Garbatego”, dokonujący licznych rabunków i zabójstw. Do tego oddziału należał (choć bez większego zaangażowania) późniejszy funkcjonariusz kieleckiej bezpieki, brat cioteczny Olczyka – Józef Jaskólski. Jego ojciec przed wojną był osobistym woźnicą właściciela Nieznanowic.
Z akt wynika, że bezpieka tak naprawdę nie wiedziała, kim był Dorobczyński, nie znali jego prawdziwego nazwiska, ani funkcji, przypuszczali że mógł być wicewojewodą kieleckim. Przesłuchiwany Burski (znany po wojnie działacz partyjny i poseł) przyznał na piśmie, że to jego oddział zastrzelił Dorobczyńskiego.
A. Doerffer twierdził, że „Dobrowolskiego” zabili partyzanci, ale nie wiedział, z której organizacji. W wolnej już Polsce, m.in. w mediach pojawiły się informacje, że zabójstwa dokonał oddział „Garbatego”. Ta wersja dość mocno została utrwalona w przestrzeni publicznej. Nieco inne światło na tę sprawę rzucają akta osobowe Jaskólskiego, który od 1951 r. był naczelnikiem Wydziału III WUBP w Kielcach. W 1952 r. wszczęto przeciwko niemu wewnętrzne dochodzenie w sprawie powiązań z AK i z Dorobczyńskim. W sprawie zeznawał m.in. Olczyk „Garbaty”, który twierdził, że „Dobrowolski” został zabity za kontakty z NSZ i gestapo.
Jednak jako wykonawców wyroku wskazał oddział Aleksandra Burskiego, z Okręgu AL w Częstochowie. Z akt wynika, że bezpieka tak naprawdę nie wiedziała, kim był Dorobczyński, nie znali jego prawdziwego nazwiska, ani funkcji, przypuszczali że mógł być wicewojewodą kieleckim. Przesłuchiwany Burski (znany po wojnie działacz partyjny i poseł) przyznał na piśmie, że to jego oddział zastrzelił Dorobczyńskiego.
Kolejna wersja – śmierć z rąk żołnierzy AK
W 1996 r. pojawiła się jeszcze jedna wersja wydarzeń. Jeden ze wspomnianych braci Cetnerów, Leszek, ps. „Ryś” twierdził, że wiceprezydent Kielc miał powiązania z mocno zinfiltrowaną przez gestapo organizacją „Miecz i Pług”. Miał zginąć przypadkiem, podczas próby przesłuchania go przez oddział AK.
Nie jest to wykluczone, ale relacja L. Cetnera wydaje się mało wiarygodna, ze względu na nieścisłości, niezbyt rzetelnie podane fakty i pomyłki w określaniu czasu wydarzeń. Wszyscy natomiast zgodnie twierdzili, że Dorobczyńskiego tuż przed śmiercią odwiedzali jacyś zagadkowi goście, prawdopodobnie z Warszawy. Wspominano też o wizytach u niego w mieszkaniu dwóch kobietach z tajemniczą walizką. Wzbudziło to niepokój, nikt bowiem nie znał tych ludzi w okolicy. L. Cetner wskazywał na ich związki z gestapo.
Bez epilogu
Sprawa pozostaje więc niewyjaśniona i rodzi kolejne pytania: kim byli ci ludzie? Czy te wizyty miały wpływ na przebieg zdarzeń? Czy związki wiceprezydenta z organizacją „Miecz i Pług” miały faktycznie miejsce? Czy istnieje uzasadnienie oskarżeń o jego związki z gestapo? Jak do tej pory nie odnaleziono potwierdzenia takiego faktu w źródłach. Dlaczego Burski przyznał się do zbrodni, jeśli jej nie popełnił? Mógł oczywiście chcieć sobie przypisać „zasługę”, dla funkcjonariuszy UB walki z „bandytami” były powodem do dumy. Ale dlaczego Olczyk właśnie na niego wskazał? W jakie związki uwikłany był wiceprezydent Kielc i czy jego śmierć była przypadkowa, czy wykonany został wyrok? Pytania te nurtowały rodzinę zmarłego, a także regionalnych badaczy historii Kielecczyzny. Jednak wciąż nie ma odpowiedzi: kto i dlaczego zabił?
