Wielu Rosjan, Białorusinów, Ukraińców, Turkmenów, Azerów, Tatarów itd. zdawało sobie sprawę z tego, czym naprawdę jest sowiecki porządek. Przeżyli Wielki Głód, łagry, kołchozy i deportacje. Zdecydowali się założyć niemieckie mundury nie z miłości do Adolfa Hitlera czy zachwytu nad wyznawanymi przez nazistów ideami, a przeciwko Józefowi Stalinowi i temu, co uosabiał. Sprzymierzyli się z armią Hitlera dla lepszego jutra. Nie inaczej było z Kozakami.
Próbując przeżyć, musieli wybrać między dwoma totalitarnymi dyktaturami. Jedynym wyborem, który dawał im nadzieję na pokonanie Stalina i bolszewizmu, było wstąpienie do niemieckiego Wehrmachtu, w którym również nimi gardzono.
Tragedia tych ludzi wynikała z miejsca i czasu, w którym żyli. Próbując przeżyć, musieli wybrać między dwoma totalitarnymi dyktaturami. Jedynym wyborem, który dawał im nadzieję na pokonanie Stalina i bolszewizmu, było wstąpienie do niemieckiego Wehrmachtu, w którym również nimi gardzono i traktowano ich jak podludzi. Propaganda sowiecka mówiła, że są zdrajcami i obiecywała im odpowiednią karę po wygraniu wojny. Sowieci słowa dotrzymali, jeńcy z Ostlegionen po wojnie zostali przekazani przez aliantów ZSRR. Większość z tych żołnierzy rozstrzelano. Pozostałych wysłano do łagrów, gdzie mieli minimalne szanse przeżycia. Tak samo potraktowano ich rodziny.
Wojenne losy Kozaków
Kozacy nie popierali władzy bolszewików i już w czasie wojny domowej 1917 r. walczyli przeciwko nim. W odwecie byli prześladowani i represjonowani w latach dwudziestych i trzydziestych XX w. Gdy nad Don dotarły oddziały niemieckie, Kozacy do nich dołączyli. Do walki z Rosjanami po stronie niemieckiej przyłączyli się najważniejsi atamani: Piotr Krasnow, Andriej Szkuro i Timofiej Domarow. Nie kierowała nimi fascynacja nazizmem, nie popierali ideologii. Chcieli odzyskać wolność i pokonać Stalina. Jak stwierdził jeden z dowódców 1. Kozackiej Dywizji Kawalerii Oberst Alexander von Bosse
„Wysiłek Kozaków podjęty w celu oswobodzenia ojczyzny z rąk znienawidzonego bolszewickiego oprawcy pchnął ich w szeregi armii niemieckiej, z pomocą której zamierzali odzyskać utraconą wolność”.
Kozacy wspierali niemieckie oddziały w walkach frontowych. Poza tym wykorzystywano ich do działań tyłowych, czyli walk antypartyzanckich. 1. Kozacka Dywizja Kawalerii (późniejszy XV Kozacki Korpus Kawalerii) dowodzona przez Helmutha von Pannwitza trafiła do Jugosławii i walczyła z komunistycznymi partyzantami Josipa Tito. Część kozackich jednostek skierowano również na Nowogródczyznę do walki z sowieckimi partyzantami. Kilka uczestniczyło również w tłumieniu Powstania Warszawskiego w 1944 r.
Gdy szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę Armii Czerwonej, Kozacy zabrali swoje rodziny i wycofywali się razem z niemieckimi oddziałami. Na wozach jechała praktycznie cała kozacka społeczność – kobiety, dzieci, osoby starsze.
W momencie kapitulacji Trzeciej Rzeszy Kozacy przebywali na terytorium Austrii i północnych Włoch. W sumie było to około 50 000 ludzi, rozbitych na kilka grup.
W momencie kapitulacji Trzeciej Rzeszy Kozacy przebywali na terytorium Austrii i północnych Włoch. W sumie było to około 50 000 ludzi, rozbitych na kilka grup. 20 000 Kozaków służyło w XV Kozackim Korpusie Kawalerii, dowodzonym przez von Pannwitza. Drugi, liczniejszy Kozacki Stan, dowodzony przez Timofieja Domanowa, uczestniczył w walkach w rejonie miejscowości Lubcz na Białorusi. W tej grupie znajdowały się rodziny Kozaków.
Wiedząc, że nic dobrego nie spotka ich ze strony komunistów, Kozacy odmówili poddania się Armii Czerwonej i komunistycznym partyzantom. Za wszelką cenę starali się przedostać do strefy działań aliantów zachodnich. W tych ostatnich dniach wojny wzbudzali strach i ciekawość wśród mieszkańców Tyrolu. Tabory kozackie wyglądały bardzo egzotycznie. Drogami ciągnęły furmanki i wozy z przytroczonymi do nich krowami i wielbłądami. Ludzie jadący na wozach grali na piszczałkach i bębnach. Do tego jeźdźcy na koniach ze srebrnymi uprzężami i zakrzywionymi szablami u pasów.
Wyrok już zapadł
W pierwszych dniach maja 1945 r. wysłali parlamentariuszy do wojsk brytyjskich i w okolicach Klagenfurtu poddali się 11. Brytyjskiej Dywizji Pancernej. Oddając się Brytyjczykom do niewoli tłumaczyli im powody walki po stronie niemieckiej. Opowiadali o swoich przedwojennych losach w ZSRS, o egzekucjach, deportacjach i głodzie. Nie zdawali sobie sprawy z ustaleń poczynionych już wcześniej między aliantami. Brytyjczycy zapewniali, że nie wydadzą ich władzy sowieckiej. W relacjach z Kozakami przeważnie zachowywali się chłodno, ale poprawnie. Dowodzenie jednostkami zostawili w rękach von Pannwitza i jego zastępców. Poza tym w obecności Kozaków nie używali określenia niewola, a internowanie.
Już po październiku 1944 r. oficerowie Smiersza i NKWD mogli bez przeszkód wchodzić do wszystkich obozów jenieckich w Wielkiej Brytanii, przesłuchiwać jeńców, spisywać ich i przygotowywać listy do deportacji. Oficjalne porozumienie w sprawie przekazywania jeńców alianci zawarli w trakcie konferencji w Jałcie w lutym 1945 r. Zapisano w nim, że wszyscy obywatele ZSRS, którzy po zakończeniu działań wojennych znaleźli się w zachodniej strefie wpływów, zostaną deportowani na wschód.
Kozaków skierowano w dolinę rzeki Drawy, w pobliżu miasta Lienz. Przebywali w prowizorycznych obozowiskach. Pozwolono im zachować broń i konie. Atamanowi Krasnowowi i jego małżonce Brytyjczycy oddali do dyspozycji zarekwirowaną willę. Przekonywali Kozaków, że Imperium Brytyjskie o nich zadba i stworzy z nich oddziały kolonialne. Ćwiczyli musztrę i odpoczywali po przebytych walkach. Wieczorami, przy ogniskach snuli wojenne opowieści i śpiewali o utraconej ojczyźnie. Założyli polowe cerkwie. Dla Brytyjczyków urządzali pokazy woltyżerki, a także uczyli ich jazdy konnej oraz różnych sztuczek.
ZSRS jednak nie zapomniało o Kozakach. Zażądało, aby Brytyjczycy wydali im wszystkich ludzi z Kozackich Stanów, w tym niemieckich oficerów i podoficerów z XV Kozackiego Korpusu Kawalerii, emigrantów z czasów wojny domowej, a także młodych Kozaków urodzonych w latach dwudziestych i trzydziestych na emigracji (obywateli Bułgarii, Francji, Jugosławii, Polski itd.). Oznaczało to, że Rosjanie domagali się złamania brytyjskiego prawa oraz konwencji międzynarodowych. W odpowiedzi Brytyjczycy wydali ustnie tajne rozkazy spełniające wszystkie sowieckie żądania.
23 maja 1945 r. Brytyjczycy i Rosjanie omówili szczegóły operacji. Dowodzenie nad nią objął gen. Charles Keightley, a wykonanie spoczęło na szkockich i irlandzkich pułkach. W efekcie traktatu podpisanego przez gen. Harolda Alexandra z Naczelnym Dowództwem wojsk sowieckich od 28 maja wszyscy Kozacy mieli być przekazywani Związku Sowieckiego. Jako pierwszych na ciężarówki załadowano jeńców z XV Korpusu, dowodzonego przez von Pannwitza. Kozaków oszukano, mówiąc im, że przetransportują ich do obozu jenieckiego we Włoszech i później do Kanady. W rzeczywistości przewieziono ich do Judenburga nad rzeką Mur. Tam przekazano ich w ręce NKWD i Smiersza.
Brutalna deportacja
Druga grupa kozacka przebywająca w obozie w Peggetz była znacznie liczniejsza, ponieważ znajdowały się tam kobiety i dzieci. Brytyjczycy, obawiając się starcia z Kozakami, posłużyli się podstępem. Najpierw obiecali im nową broń i przekonali ich do zdania starej. Rozbrojenie przebiegło bez incydentów. Następnie 1500 oficerów zaproszono na 28 maja na spotkanie z gen. Alexandrem w Villach. Ubranych w galowe mundury oficerów załadowano na placu apelowym do ciężarówek. Brytyjczycy wciąż dawali im słowo honoru i zapewniali, że wiozą ich na naradę. Wśród Kozaków narastał jednak niepokój. Ostatecznie jedynie kilku zdołało uciec z ciężarówek i ocalić życie. Grupę zawieziono do obozu w Spittal an der Drau, a stamtąd przetransportowano do ZSRS. Gen. Krasnow napisał petycje do króla Jerzego VI, premiera Winstona Churchilla, ONZ, anglikańskiego arcybiskupa i Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, prosząc o niewysyłanie ich na pewną śmierć. Pod listem podpisała się cała kozacka starszyzna przebywająca w obozie. Nigdy nie przekazano jej do adresatów. W nocy przed wywózką około dwudziestu Kozaków popełniło samobójstwo.
W związku z tym, że Kozacy odmówili wejścia na ciężarówki, Brytyjczycy użyli siły. W pierwszej kolejności skatowali starszyznę. Pobitych do nieprzytomności bezceremonialnie wrzucono na paki pojazdów. Widząc to, pozostali wsiedli do ciężarówek.
W trakcie przekazania jeńców w Judenburgu dochodziło do dantejskich scen. Jeden z Kozaków rzucił się z urwiska i zmasakrowany zawisł na skałach. Brytyjscy żołnierze zdołali się do niego dostać, po czym ciężko rannego przenieśli na stronę sowiecką. Kilku innych podcięło sobie gardła brzytwami.
Oczekujące w Peggetz na kozackich oficerów rodziny trzymano w niepewności. Dopiero dzień później Brytyjczycy poinformowali ich, że wszystkich oficerów repatriowano do ojczyzny, a nazajutrz mają dołączyć do nich rodziny. Kozacy wiedzieli jaki los ich czeka w łagrach: praca przymusowa, masowe gwałty, głód. Matki zdawały sobie sprawę, że NKWD odbierze im dzieci.
Ostatecznie, deportację przesunięto na 1 czerwca. Brytyjczycy ściągnęli dodatkowe oddziały, m.in. Szkotów z pułku piechoty Argyll and Sutherland Highlanders. Mając nadzieję na uniknięcie deportacji Kozacy zdecydowali się na rozpoczęcie zbiorowej modlitwy. Nic to nie dało. Modlących się Kozaków otoczono, po czym zmasakrowano. Okładano ich drewnianymi pałkami i kijami, kłuto bagnetami. Cywile, próbując uciekać, nawzajem się tratowali i deptali. Kobiety i dzieci rzucali się pod koła ciężarówek. Jeśli ktoś zdołał uciec z ciężarówki, był ponownie łapany, bity do nieprzytomności i znowu na nią wrzucany.
W pewnym momencie tłum zepchnięto na ogrodzenie i drut kolczasty. Pod naporem płot pękł, a ludzie zaczęli uciekać gonieni przez bijących ich brytyjskich żołnierzy. Gdy dobiegli nad Drawę niektóre kobiety zaczęły skakać w toń razem z dziećmi.
„Młoda kobieta z dwójką małych dzieci podbiegła do krawędzi. Przez chwilę obejmowała jedno dziecko, a potem nagle cisnęła je w przepaść. Drugie dziecko czepiało się jej spódnicy i krzyczało:
– Mamo, nie! Mamo, boję się!
– Nie bój się, będę z tobą – odparła oszalała kobieta.
Jedno szarpnięcie ramion i drugie dziecko poleciało w mknące nurty Drawy. Wtedy uniosła rękę, by zrobić znak krzyża, i wołając: »Panie, przyjmij moją grzeszną duszę!«, rzuciła się za swoimi dziećmi. Natychmiast pochłonęły ją szalejące wiry”.
Niektórzy Kozacy zabijali swoje żony i dzieci, po czym popełniali samobójstwo.
W sumie w czasie pierwszej akcji wobec XV Korpusu deportowano 17 702 ludzi. Nie wywieziono grupy 50 kozackich oficerów dowodzonych przez majora Ostrowskiego. Przebywali w innym obozie i 28 maja 1945 r. stawili zaciekły opór. Brytyjczycy nie zdołali ich zmusić do wejścia na ciężarówki, nawet zastraszając ich pozorowaną egzekucją.
Los Kozaków został przesądzony. Część z nich nie została nawet wywieziona z rosyjskiej strefy w Austrii. Większość kadry oficerskiej od razu rozstrzelano. Szeregowych kozackich żołnierzy oraz kobiety wywieziono do łagrów.
Dopiero użycie miotacza płomieni i podpalenie wszystkiego dookoła grupy Kozaków zmusiło ich do załadunku. Major Ostrowski, wsiadając do podstawionego samochodu, dosadnie wyraził swoje zdanie na temat pozornego honoru brytyjskich wojskowych. W ostateczności jednak uniknęli losu innych Kozaków. W połowie drogi do Judenburga brytyjski major Bruce Goff wstrzymał konwój i nakazał wszystkim wypełnić formularze poświadczające, że przed 1939 r. nie byli obywatelami ZSRS.
W czasie czerwcowej deportacji wywieziono około 30 000 osób. Ludzi upychano do bydlęcych wagonów, które wyjeżdżały na wschód. Wyczerpanym brytyjskim żołnierzom po akcji podziękowano za „szybkość i skuteczność w działaniu”. Otrzymali dodatkowe racje żywnościowe i przepustki, aby mogli odpocząć po wykonaniu zadania.
* * *
Los Kozaków został przesądzony. Część z nich nie została nawet wywieziona z rosyjskiej strefy w Austrii. Większość kadry oficerskiej od razu rozstrzelano. Szeregowych kozackich żołnierzy oraz kobiety wywieziono do łagrów. Dzieci trafiły do obozów koncentracyjnych dla nieletnich, a niemowlęta do sierocińców. Tam otrzymały nową rosyjską tożsamość. Wśród tych, którzy ocaleli, strach przed Sowietami został na zawsze. Wiele lat po wojnie wciąż obawiali się mówić o tamtych wydarzeniach.
