W okresie tym nie ustawały naciski ze strony władz Związku Sowieckiego, aby w krajach bloku „demokracji ludowej” likwidować pozostałości kapitalizmu w postaci prywatnych gospodarstw chłopskich i zmierzać do pełnej kolektywizacji wsi w postaci zespołowego gospodarowania. Przywódcy partyjni w Polsce obawiali się, że forsowanie kolektywizacji będzie źle odbierane przez chłopów i zrazi ich do nowego ustroju.
Sowiecka dyrektywa, lokalny kłopot
Na posiedzeniu kierownictw partii komunistycznych krajów bloku sowieckiego w końcu czerwca 1948 r., które miało miejsce w Rumunii, zgodnie z wytycznymi Związku Sowieckiego została przyjęta rezolucja o konieczności likwidacji indywidualnych gospodarstw wiejskich. Zgodnie z brzmieniem tekstu tej rezolucji, także Plenum Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej w lipcu tego roku (pod nieobecność Władysława Gomułki, który był przeciwnikiem tak pospiesznie prowadzonej kolektywizacji) podjęło decyzję o kolektywnej produkcji rolnej, która ostatecznie miała doprowadzić do likwidacji kapitalizmu.
Przywódcy partyjni w Polsce obawiali się, że forsowanie kolektywizacji będzie źle odbierane przez chłopów i zrazi ich do nowego ustroju.
Dyrektywy te przenoszone były do niższych instancji partyjnych. Egzekutywa Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Kielcach 20 września 1949 r. przyjęła uchwałę „W sprawie prac nad organizowaniem Spółdzielni Produkcyjnych”. Gdy przystąpiono do jej realizacji, okazało się, że obawy władz partyjnych w sprawie postawy ludności wiejskiej wobec tworzenia spółdzielni były słuszne. Tym bardziej, że w pierwszym okresie (do ok. 1951 r.) przy organizowaniu spółdzielni działacze partyjni, pracownicy administracji i funkcjonariusze służb bezpieczeństwa, spotykając się z oporem rolników, łamali prawo i z reguły stosowali brutalną przemoc fizyczną.
Wysyłano też na wieś tak zwane „lotne brygady” złożone z zetempowców – młodych robotników – w celu wywierania nacisku na rolników w kwestii wstępowania do spółdzielni i regulowania obowiązkowych dostaw w ramach skupu zboża. Z reguły takie „wizyty” miały charakter rabunkowy z użyciem siły fizycznej.
Spowodowało to niepokój władz centralnych, że „wroga propaganda” może nagłośnić to, jako naruszenie sojuszu robotniczo-chłopskiego, który według teorii leninowskiej stanowił jedną z podstaw ustroju komunistycznego. Wobec rażących naruszeń prawa w tym zakresie, mających miejsce w powiecie gryfickim na Pomorzu, Komitet Centralny PZPR w początkach 1951 r. podjął uchwałę potępiające fakty przymusu w procesie organizowania spółdzielni produkcyjnych i skupu zboża. Uzasadniano to tym, że
„rozpanoszyła się tam antypartyjna klika, łamiąca prawa i zarządzenia władzy ludowej”.
Dla przykładu Komitet Powiatowy został rozwiązany. Funkcjonariusze, którzy łamali prawo, zostali zdjęci ze stanowisk i wykluczeni z Partii.
„Bezpośredni sprawcy nadużyć – zostali oddani pod sąd i ukarani wieloletnim więzieniem”.
Równocześnie zalecono, by sprawą tą zajęły się Komitety Wojewódzkie na terenie całej Polski. Miało to szczególne znaczenie dla województwa kieleckiego z tej racji, że posiadało ono charakter rolniczy i stąd podobne skandaliczne wydarzenia także miały tu miejsce.
Nadużycia władz na Kielecczyźnie
Uchwałę w sprawie łamania linii partii w organizacji gryfickiej i zadania wynikające z niej dla kieleckiej organizacji podjęło Plenum KW PZPR w Kielcach na posiedzeniu 2 czerwca 1951 r. po „ekspiacyjnej” dyskusji. Z jednej strony ujawniano często bardzo drastyczne przykłady łamania praworządności, a z drugiej strony szukano przyczyn i usprawiedliwień tych faktów. W referacie Stanisława Pawlaka, I sekretarza KW PZPR, wygłoszonym na tym Plenum znalazło się wiele informacji o konkretnych faktach łamania praworządności w poszczególnych powiatach.
Na wstępie stwierdził on, że:
„W zeszłym roku zostały ujawnione fakty nacisków administracyjnych, kar milicyjnych i aresztów wobec chłopów w powiecie starachowickim przy zakładaniu spółdzielni produkcyjnych w Sulejowie, Bałtowie, Okle, Warszówku, Pcinie i Ciepielowie”.
Wywołało to „reakcję wroga”, który masowo wystąpił przeciw organizacji spółdzielni. Za to został zdjęty ze stanowiska I sekretarz KP Tadeusz D., ale uchwała egzekutywy KW w tej sprawie nie została upowszechniona w terenie i nie uchroniła partii od dalszych wypaczeń. Nadal miały miejsce nieprawidłowości w powiecie starachowickim i pińczowskim. W tym ostatnim ukarano grzywną małorolnego chłopa, którego żona nie chciała wstąpić do spółdzielni produkcyjnej.
Wysyłano też na wieś tak zwane „lotne brygady” złożone z zetempowców – młodych robotników – w celu wywierania nacisku na rolników w kwestii wstępowania do spółdzielni i regulowania obowiązkowych dostaw. Z reguły takie „wizyty” miały charakter rabunkowy z użyciem siły fizycznej.
Poważne wypaczenia, miały miejsce w pow. buskim. Tam były sekretarz KP Leon F. (później awansowany na zastępcę kierownika Wydziału Rolnego KW) wydał polecenie aresztowania członka partii małorolnego chłopa [?] Wiatra, za to że nie chciał wstąpić do spółdzielni i przeciwstawiał się nadużyciom władzy. Niesłusznie przebywał cztery miesiące w więzieniu.
W powiecie starachowickim we wsi Ciepielów Stary dwunastu chłopów nie obsiało ziemi otrzymanej w drodze wymiany ze spółdzielni, bowiem czuli się pokrzywdzeni w związku z jej jakością. KP nie zajął się właściwie tą sprawą i nie naprawił krzywdy. Przy okazji fałszywie przedstawiono tą sprawę w KW, twierdząc, że było to trzech chłopów, a nie dwunastu. W gminie Konieczno pow. włoszczowskiego została pozbawiona ziemi ob. Magdalena Gardzik, której spółdzielnia zabrała hektar ziemi nie dając nic w zamian.
Sekretarz miejscowego Komitetu Gminnego [?] Kobyłka
„nie wierzy w możliwość organizowania spółdzielni na zasadzie dobrowolności i uważa za niezbędny nacisk administracyjny”.
Łamanie zasady dobrowolności i administracyjny nacisk w tej sprawie były głównymi przyczynami słabego rozwoju spółdzielni produkcyjnych na terenie województwa kieleckiego.
Przykładem tego był powiat jędrzejowski. W gminie Imielno stwierdzono, że królowało tam kumoterstwo, bo GRN zawyżyło kontyngent skupu średniakom, a zaniżyło kułakom. W stosunku do chłopa Tutaja („typowego średniaka”) zastosowano egzekucję, którą przeprowadziła ekipa z powiatu na czele z referentem podatków wiejskich, synem częstochowskiego kupca, magistrem prawa, byłym andersowcem. Ekipa
„wtargnęła do zagrody [?] Tutaja i mimo stwierdzenia, że istotnie nawet gdyby mu zabrać resztę zboża, nie pozostawiając na siew i wyżywienie, to i to [!] nie pokryło by planu, przystąpiła do rewizji. Chłopa straszono, żądano wydania dolarów i kosztowności, brutalnie [?] przewracano pościel, sprzęty, szukano w szafach i kufrach. Kosztowności nie było »ekipa« zaczęła zajmować odzież i sprzęty. Zamierzali nawet zabrać damskie pończochy. Chłop przeciwstawiał się zabieraniu odzieży, więc ostatecznie zabrano harmonię [!], buty, główkę [?] od maszyny i krowę”.
W dwa dni później jego ciężarna córka poroniła.
W podobny sposób przeprowadzono egzekucje u innych chłopów.
„Ani Komitet Powiatowy, ani Komitet Gminny nie przeciwstawili się takim metodom. Komendant posterunku MO mówił o tym na odprawach, a Komendant Powiatowy tow. [?] M. twierdzi, że nie wiedział”.
KP nie wyciągnął z tego wniosków oderwał się od mas nie licząc się z opinią społeczną,
„nie bronił praworządności w stosunku do chłopów”.
WKKP postawiła wniosek, by zwolnić z pracy i pociągnąć do odpowiedzialności karnej
„Śliwonika, Bąka i Kosowskiego członków tej »ekipy«. Zdjąć ze stanowisk i podjąć dochodzenie w sprawie przewodniczącego GRN [?] Żelichowskiego i sekretarza KG [?] Mroza (…). Nie może być liberalizmu i tolerancji wobec wyczynów godzących w podstawę naszej władzy w sojuszu robotniczo – chłopskim”.
W dalszej części swego wystąpienia I sekretarz KW zajął się sprawami niezgodnego z instrukcją zabezpieczania zboża u wszystkich kułaków i w dużej mierze średniaków w powiecie Pińczów, Sandomierz i innych. W Chrobrzu zakładano plomby na stodoły, uniemożliwiając właścicielom wejście do nich. W powiecie jędrzejowskim i innych były liczne wypadki zabraniania sprzedaży towarów pierwszej potrzeby tym, którzy nie wywiązali się z planowego skupu zboża.
W gminie Szaniec w pow. buskim podjęta została przez GRN uchwała o zakazie sprzedaży chleba kułakowi. W bieżącym roku przewodniczący GRN w Skrzyńsku pow. opoczyński wezwał pod groźbą doprowadzenia przez milicję chłopów, którzy przystąpili do kontraktacji.
W powiecie starachowickim w gminie Tarczek i innych, tym którzy już wykonali plan skupu, administracyjnie domierzano kolejne zobowiązania. Było szereg wypadków zaliczania średniaków do grona kułaków.
W gminie Szaniec w pow. buskim podjęta została przez GRN uchwała o zakazie sprzedaży chleba kułakowi. W bieżącym roku przewodniczący GRN w Skrzyńsku pow. opoczyński wezwał pod groźbą doprowadzenia przez milicję chłopów, którzy przystąpili do kontraktacji. Podobnie w gminie Dobiesławice pow. Pińczów, tamtejszy przewodniczący ukarał aresztem chłopa, który nie chciał zakontraktować zboża. Także go odwołano. W czasie kampanii plebiscytowej w gminie Czermno, pełnomocnik PZZ [?] M. kontraktując len od chłopa przerobił wielkość zobowiązania z 2 arów na 5 arów oraz groził mu konsekwencjami.
„W gminie Tuczępy pow. Busko zabrano trzem chłopom w tym jednemu małorolnemu członkowi Partii po kawałku ziemi pod budowę posterunku MO i do dnia dzisiejszego , choć upłynęło już 4 miesiące, nic w zamian chłopi nie dostali”.
Nie zareagowało kwatermistrzostwo ani WUBP, ani KG i KP.
* * *
Te wybrane przykłady łamania praworządności na wsi kieleckiej w związku z tworzeniem spółdzielni produkcyjnych i obowiązkowych dostaw zboża, zawarte w referacie I sekretarza KW na Plenum w czerwcu 1951 r. były uzupełniane przez wielu sekretarzy powiatowych. Zgodnie z przyjętą taktyką prawie we wszystkich wypadkach byli to ludzie niedawno powołani na te stanowiska, stąd mogli śmiało krytykować poczynania swych poprzedników.
Warto dodać, że także I sekretarz KW PZPR w Kielcach, Stanisław Pawlak, objął to stanowisko dopiero 14 kwietnia 1951 r. Mógł więc czuć się zwolnionym z odpowiedzialności za czyny swych poprzedników.
