Komunistyczna Partia Polski była wprawdzie organizacją nielegalną, ale zatrzymanych działaczy nie stawiano przed sądem za wyznawaną ideologię, a za konkretne działania wywrotowe, takie jak zamachy przeciwko własności, porządkowi publicznemu czy szeroko rozumianym podstawom ustrojowym państwa.
Zasady te zmieniły dopiero regulacje zawarte w kodeksie karnym z 1932 r. Na podstawie jego zapisów przyjęto a priori, że KPP jest organizacją zmierzającą do pozbawienia państwa polskiego niepodległego bytu i za przestępstwo uznawano już samą przynależność niej, co istotnie zwiększyło możliwość karania schwytanych komunistów.
Możliwości i ograniczenia ruchu komunistycznego na Górnym Śląsku
Na początku dekady lat 30. XX w. okręg KPP operujący na terenach województwa śląskiego lata największych sukcesów miał już za sobą. Partia odwoływała się do walki klasowej, do wspierania proletariatu, ale mimo tego, że na polskim Górnym Śląsku działała w robotniczym środowisku, to nie była odbierana jako organizacja wiarygodna. Śląscy robotnicy woleli skuteczne, konstruktywne działania, nie zaś okresowe wezwania do strajków, manifestacji i innych awanturniczych działań. Nie wiedzieli też zbyt wiele o komunistycznej ideologii, a gdy zaczynali ją lepiej poznawać, na ogół się rozczarowywali. Nie odpowiadała miejscowym zwłaszcza idea partii, z którą wiąże się do końca życia i jest się jej absolutnie posłusznym.
Partia odwoływała się do walki klasowej, do wspierania proletariatu, ale mimo tego, że na polskim Górnym Śląsku działała w robotniczym środowisku, to nie była odbierana jako organizacja wiarygodna. Śląscy robotnicy woleli skuteczne, konstruktywne działania, nie zaś okresowe wezwania do strajków, manifestacji i innych awanturniczych działań.
Do tego mieszkańcy osiedli przemysłowych, a w takich najczęściej funkcjonowali działacze KPP, mieszkali w „familokach”, w których trudno było o dyskrecję i przestrzeganie tajemnicy. Przybysze z warszawskiej centrali chętnie dodawali jeszcze, że miejscowi komuniści bywali zawistni, nieposłuszni, niepunktualni, mało ofiarni, a przede wszystkim zbyt wiele rozmawiali o działalności partyjnej. Rezultatem „gadulstwa” i „plotkarstwa” były seryjne „wsypy”. Górnośląski Komitet Okręgowy KPP musiał być bardzo często reorganizowany po kolejnych aresztowaniach. Odbudową struktur, często także osobistym kierowaniem nimi, zajmowali się przysyłani przez Centralę KPP „funkowie” – zawodowi działacze partii opłacani z funduszy Kominternu (czyli sowieckich). Pracowali na Śląsku po kilka miesięcy i byli zmieniani albo aresztowano ich i trafiali do twierdzy. Poziom strat był wysoki, ale do czasu stale przyjeżdżali na Śląsk nowi funkcjonariusze.
W 1932 r. w Komitetowi Okręgowemu KPP operującemu w województwie śląskim podlegało 13 komitetów dzielnicowych, zraszających ogółem 36 komórek, ze 169 członkami. Równolegle działały komunistyczne organizacje młodzieżowe: KZPM i „Pionier”, do których należało ok. 60 osób. Większe wpływy KPP posiadała w zaledwie kilku zakładach przemysłowych – w kopalni Giesche w Janowie, w Hucie Falwa w Świętochłowicach, oraz – dużo mniejsze – w Hucie Pokój w Nowym Bytomiu i w kilku kopalniach rudzkich.
Policyjna skuteczność
Wielu miejscowych komunistów było śląskim policjantom znanych – zdążyli już trafić do więzień i po kilkuletnim wyroku wyjść na wolność. Wracających do domu działaczy śledzono, obserwowano ich kontakty i ustalano kolejnych, niezdekonspirowanych jeszcze partyjnych towarzyszy. W części komórek KPP operowała agentura policji. Efektem dobrego rozpoznania struktur komunistycznych przez funkcjonariuszy były regularne zatrzymania prewencyjne, których dokonywano np. rokrocznie przed 1 maja. Komuniści pod koniec kwietnia próbowali się ukrywać, ale niezmiennie kilkunastu – kilkudziesięciu udawało się zatrzymać, do tego część z obciążającymi materiałami, które gwarantowały wyrok. Np. przed 1 maja 1933 r. wybitniejsi komuniści opuścili swe mieszkania, lecz Policja znacznie zwiększyła zakres działań wywiadowczych, zakładając, że w terenie pojawiła się także większa grupa funkcjonariuszy z centrali. Zatrzymano 60 osób, w tym czworo „funków”, co zahamowało na jakiś czas aktywność KO KPP.
We wrześniu 1933 r. na Górny Śląsk przybył funkcjonariusz „Schmidt” i zaczął reorganizować struktury kierownicze. Gdy 27 września odbyło się spotkanie egzekutywy KO (bez udziału „funka”), jej członkowie w komplecie zostali aresztowani przez Policję. Ponieważ „Schmidt” miał odtworzyć możliwości produkcji ulotek i gazetek, Policja poszła też tym tropem. Znaleziono bogaty materiał w postaci broszur i druków ulotnych. Po tej „wsypie” „Schmidt” wyjechał, a działalność Okręgu praktycznie zamarła.
Odbudową struktur, często także osobistym kierowaniem nimi, zajmowali się przysyłani przez Centralę KPP „funkowie” – zawodowi działacze partii opłacani z funduszy Kominternu (czyli sowieckich).
W grudniu 1933 r. odbudową struktur zajął się funkcjonariusz Stefan Przybyszewski „Józef”, poczynając od uruchomienia druku i kolportażu. Jednakże przypisani do tego zadania kapepowcy zawiadomili policję czym się mają zajmować. „Józef” został zatrzymany 5 grudnia w Janowie, a wraz z nim w ręce policjantów wpadł Czesław Unger – towarzyszący mu funkcjonariusz.
Przed 1 maja 1934 r., policja znowu zorganizowała akcję prewencyjną (przygotowywaną już od marca). Aresztowano 57 komunistów, w tym 17 z obciążającymi materiałami, co skutecznie uniemożliwiło komunistom zorganizowanie obchodów robotniczego święta.
U progu 1935 r. grupa „funków”, kolejny raz odtwarzających ogniwa kierownicze okręgu, została odwołana ze Śląska po większej akcji policji. W kwietniu 1935 r. wysłano do Katowic kolejnych. Drukiem „bibuły” miała się zająć Chana Loeffler, którą „na podstawie konfidencjonalnych informacji i obserwacji” błyskawicznie zatrzymano w składzie ulotek w Katowicach. Aresztowano też Jana Wąsikiewicza, który miał zorganizować obchody 1 maja. W efekcie uroczystości świąteczne komunistów znów nie doszły do skutku.
Efektem dobrego rozpoznania struktur komunistycznych przez funkcjonariuszy były regularne zatrzymania prewencyjne, których dokonywano np. rokrocznie przed 1 maja.
W kwietniu 1936 r. komuniści szykowali się do wzmożonej akcji przed 1 maja, ale policja jak zwykle przystąpiła do zmasowanej operacji prewencyjnej. Od 20 kwietnia do 1 maja zatrzymano ogółem 85 działaczy, z czego 13 zwolniono po przesłuchaniu, 44 zatrzymano prewencyjnie, a 28 przekazano do sądu wraz materiałem dowodowym. Policjanci przeprowadzili też likwidację punktów techniki drukarskiej, zlokalizowanej w Lipinach. W czasie tej akcji został zatrzymany został funkcjonariusz Władysław Gomułka „Karlik”.
Działalność partii ponownie zamarła na kilka miesięcy. Późnym latem 1936 r. komuniści znowu się ożywili, za sprawą pojawienia się w terenie dwojga funkcjonariuszy – Racheli Dwojry i Menasze Gruenspana, których jednak 9 września zatrzymano. Oczywiście w terenie pojawili się niebawem nowi „funkowie” i mozolnie odbudowywali rozbite ogniwa kierownicze. W kwietniu 1937 r. policja jak co roku przeprowadziła prewencyjnie aresztowania. Tym razem kluczem były kontakty poddanych od dłuższego czasu obserwacji: funkcjonariuszki Mateli Heimann i innych znanych policji działaczy. Aresztowano 76 osób, 50 przekazano do sądów.
Tak wyglądało w praktyce zwalczanie aktywności konspiracji komunistycznej w województwie śląskim w latach 30. Policja wykazywała się dużą skutecznością, a komuniści dużym uporem. Straty osobowe KPP były spore, ale nawet po największych dekonspiracjach udawało się wysłać kolejnych „funków”, odbudować struktury organizacyjne, technikę drukarską i kolportaż. Zawsze też istniały możliwości werbunku nowych ludzi, by zapełnić luki w szeregach.
Ostateczna likwidacja KPP w województwie śląskim
W drugiej połowie 1937 r. kierownictwo partii traciło już panowanie nad lokalnymi organizacjami, co było efektem rozpoczęcia procesu likwidacji KPP (ruszył on w połowie 1937 r. na polecenie sowieckiego dyktatora Józefa Stalina, formalnie na podstawie tajnej decyzji Komitetu Wykonawczego Międzynarodówki Komunistycznej). Jesienią niezidentyfikowany funkcjonariusz „Józef” zreorganizował KO KPP. Kolejny przysłany na Śląsk funkcjonariusz, Chil Szafirsztajn, zmienił skład władz okręgowych, włączając do nich nową grupę działaczy, bo w KO pojawiły się podejrzenia o zdradę, a ponadto w szeregach partii poszukiwano „trockistów” i „anarchistów”.
Późnym latem 1936 r. komuniści znowu się ożywili, za sprawą pojawienia się w terenie dwojga funkcjonariuszy – Racheli Dwojry i Menasze Gruenspana, których jednak 9 września zatrzymano. Oczywiście w terenie pojawili się niebawem nowi „funkowie” i mozolnie odbudowywali rozbite ogniwa kierownicze.
11 stycznia 1938 r. policja ponownie uderzyła we władze KO i technikę drukarską. Prawdopodobnie zatrzymano dwanaście osób, z czego siedem wysłano „do miejsca odosobnienia”, czyli zapewne do Berezy Kartuskiej (bez wyroku), co wywołało wśród pozostających na wolności komunistów „strach” i „konsternację”. Funkcjonariusz „Józef” na kilka dni przed aresztowaniami opuścił teren, bo wezwano go do Warszawy, by wyjaśnił przyczyny „wsyp”. Swym następca wyznaczył Franciszka Hończyka, który po kilku tygodniach zdecydował o zerwaniu z komunistyczną konspiracją. 31 marca napisał list do Polskiego Związku Zawodowego Metalowców (kierowanego przez piłsudczyków), w którym przyznawał, że przekonał się, iż dotychczasowa działalność komunistów była wybitnie szkodliwa, bo Komintern i podporządkowana mu KPP „szerzyły nienawiść” i dezintegrowały Polaków, dlatego też on, w ramach ekspiacji, zamierza zwalczać swych niedawnych towarzyszy.
Nie było jednak potrzeby, by Hończyk osobiście uczestniczył w likwidacji ruchu komunistycznego. Działacze KPP, wzywani do ZSRS i tam mordowani, przestali przyjeżdżać na Górny Śląsk. Hończyk do maja 1938 r. sprawował de nomine funkcję sekretarza okręgowego KO, ale nikt się do niego nie zgłosił, choćby po to, by go zastrzelić jako „prowoka” (oczywiście był chroniony przez policję). Okręg przestał funkcjonować i nie próbowano go odbudowywać; zresztą ostatnie przejawy funkcjonowania KPP w kraju odnotowano w maju 1938 r. Ruch komunistyczny do końca istnienia II RP przestał sprawiać problemy na Górnym Śląsku i w całej Polsce.
* * *
Tekst jest fragmentem przygotowywanego przez autora artykułu „Działania Policji Województwa Śląskiego przeciwko komunistom w latach 1926–1938”.
