Wiktor Judycki urodził się 24 lutego 1905 r. w Bobrujsku na ziemi mińskiej, jako syn Władysława i Emilii Bartoszewicz. We wrześniu 1926 r. młody Wiktor wstąpił do Metropolitalnego Seminarium Wileńskiego, w którym 12 czerwca 1932 r. w kościele akademickim pw. św. Jana w Wilnie z rąk metropolity wileńskiej abp. Romualda Jałbrzykowskiego otrzymał święcenia kapłańskie. W swojej pracy duszpasterskiej sprawował posługę w kilku parafiach na Wileńszczyźnie: pw. św. Jana Chrzciciela w Holszanach (1932), pw. Opatrzności Bożej w Słobódce (Zawierzu) (1932–1935), pw. Przemienienia Pańskiego w Hermanowiczach (1935–1936), pw. św. Michała Archanioła w Oszmianach (1936–1938) oraz kapelan 3. Szpitala Okręgowego w Grodnie przy ul. Listowskiej 5 (1938–sierpień 1939).
Pierwszy kontakt ks. Judyckiego z wojskiem nastąpił w marcu 1933 r., kiedy to stacjonujący w Słobódce 19. batalion graniczny Korpusu Ochrony Pogranicza zwrócił się do niego z prośbą przyjęcia stanowiska kapelana kontraktowego. Pięć lat później, w 1938 r., ks. Judycki został przeniesiony z pospolitego ruszenia do rezerwy duszpasterstwa wojskowego i mianowany kapelanem rezerwy. Awans pozwolił mu na objęcie od 10 kwietnia 1938 r. stanowiska kapelana 3. Szpitala Okręgowego w Grodnie, gdzie posługiwał do sierpnia 1939 r.
Ksiądz Judycki 15 września 1939 r. powołany został na stanowisko kapelana nowo uformowanego Ośrodka Zapasowego Suwalskiej i Podlaskiej Brygady Kawalerii dowodzonej przez gen. bryg. Wacław Przeździeckiego. Dziewięć dni później, 24 września 1939 r., po wkroczeniu wojsk sowieckich na Wileńszczyznę, ks. Judycki z częścią żołnierzy Brygady przekroczył granicę polsko-litewską, gdzie został internowany w obozie nr 2 w Rakiszkach na Litwie, ulokowanym w Pałacu Przeździeckich. Następnie po zajęciu Litwy przez wojska sowieckie w lutym 1940 r. został aresztowany przez NKWD i internowany w obozie nr 1 w Kalwarii. W parę miesięcy po likwidacji wiosną 1940 r. w związku ze zbrodnią katyńską obozu specjalnego NKWD w Kozielsku, zaczęły napływać tam następne transporty polskich oficerów, wśród których 12 lipca 1940 r. znajdował się ks. Judycki. Po wybuchu (22 czerwca 1941 r.) wojny niemiecko-sowieckiej ks. Judycki wraz z pozostałymi polskimi oficerami internowanymi w „Kozielsku II” został 2 lipca przeniesiony do obozu NKWD w Griazowcu.
W armii polskiej gen. Władysława Andersa
Na mocy tzw. układu Sikorski-Majski oraz polsko-sowieckiej umowy wojskowej (z 14 sierpnia 1941 r.), z końcem sierpnia 1941 r. ks. Judycki został zwolniony z obozu w Griazowcu i już 3 września w Tatiszczewie wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych (PSZ) w ZSRS, gdzie mianowano go kapelanem 5. Pułku Artylerii Lekkiej 5. Dywizji Piechoty. Po wstąpieniu w szeregi PSZ w ZSRS pełnił posługę duszpasterską najpierw w Ośrodku Zapasowym Armii, przeorganizowanym w Ośrodek Organizacyjny Armii, następnie na początku stycznia 1942 r. został wyznaczony proboszczem 8. Dywizji Piechoty w Czokpaku. Po ewakuowaniu na Środkowy Wschód mianowano go kapelanem Komendy Obwodu Ewakuacyjnego nr 1 w Pahlavi (sierpień 1942 r.). Następnie powierzono mu stanowisko zastępcy proboszcza 3. Dywizji Strzelców Karpackich (DSK), awansując w międzyczasie na stopień proboszcza w randze podpułkownika. Od 2 września 1943 r. ks. Judycki sprawował obowiązki proboszcza 5. Kresowej Dywizji Piechoty (KDP) 2. Korpusu Polskiego. Jako kapelan 5. KDP w maju 1944 r. wziął udział w bitwie o Monte Cassino, która stanowiła pierwszy poważny sprawdzian dla duszpasterstwa 2. Korpusu w warunkach polowych.
W okresie przygotowań do bitwy o Monte Cassino ks. Judycki poświęcił dużo czasu na spowiedź świętą żołnierzy idących na front. Starał się także przygotować ich „na dobrą śmierć”, co wywoływało czasami duże poruszenie wśród przełożonych wojskowych, którzy uważali, że działania ks. Judyckiego podważają morale wśród żołnierzy. Tymczasem, tłumaczył on, że uświadomiony żołnierz to bardziej odważny żołnierz.
W pamięci żołnierzy oraz pozostałych duszpasterzy zapamiętany został jako osoba o wyjątkowej odwadze oraz empatii. Dominikanin, o. Józef Maria Bocheński, który towarzyszył codziennie bp. Józefie Gawlinie na patrolu linii frontu wspominał:
„pamiętam w 5. Dywizji Kresowej proboszczem był ks. Judycki, w 3. Karpackiej ks. Joniec. Ksiądz Cieński opowiadał mi kiedyś, jakie metody stosowali ks. Judycki i ks. Joniec, kiedy im się jakiś kapelan załamał pod ogniem. Obaj brali go do siebie na kwaterę, pocieszali, karmili. Potem ks. Judycki kładł go do własnego łóżka i szedł za niego pełnić służbę. Ks. Joniec brał delikwenta do jeepa, odwoził na linię i mówił: »Tu masz zdechnąć, cholero!« Skutek był w obu wypadkach doskonały”.
Trud pracy duszpasterskiej, jaką wykonywał ks. Judycki podczas bitwy o Monte Cassino opisuje kolejna relacja o. Bocheńskiego:
„z piekielnego traktu migając pod siatkami maskowniczymi i tymi napisami »Nie daj się zabić!«, wypadły na pełnym gazie dwa łaziki. Przy kierownicy pierwszego chuda postać i surowa twarz ks. Wiktora Judyckiego, szefa Duszpasterstwa Piątej Dywizji Kresowej. W drugim starszy pan w przeciwiperytowym płaszczu od kurzu i stalowym hełmie na siwych włosach: to Ekscelencja na jednej z codziennych arcypasterskich wizyt. Łaziki sadzą w dymie i ryku z wyboju na wybój, dosłownie jak konie. Bum! Granat koło drogi. Zakręt, znowu granat i łaziki wpadają na wysunięty Punkt Opatrunkowy. Powitanie w tym dymie i huku jest jedynie: kapelan klęka, jak ryt nakazuje, doktorzy prężą się służbiście, a w oczach chłopców czytam radość z dostojnych odwiedzin”.
Akt odwagi ks. Wiktora Judyckiego w opisanej powyżej sytuacji przytacza w swoich wspomnieniach sam bp Gawlina:
„Klęcząc nad jednym z nich i udzielając mu absolucji, zostałem zaskoczony przez proboszcza Dywizji, ks. Wiktora Judyckiego zapytaniem, czybym nie zechciał »rzucić się w ogień«. Jechaliśmy mimo protestu ks. dziekana Cieńskiego, który nade mną miał czuwać. Hełmy na głowę i dalej przez ostrzeliwany przez Niemców »Inferno Track« (piekielny trakt). Niemcy pracowali nad nami szrapnelami – rzecz nieco przestarzała. Wypadłszy z traktu, widzieliśmy całą okolicę zasnutą sztuczną mgłą. Symfonia huku i trzasku! Niemcy musieli nas spostrzec, bo wzięli nas sobie wyraźnie za cel. Kierowca jechał jak wariat. »Nie dopędzą nas«. Wkrótce byliśmy w VI WPO (Wysunięty Punkt Opatrunkowy), gdzie pracował niezmordowany o. bernardyn Łuszczki. Domek skakał od wybuchów granatowych. (…) Istotnie, byliśmy bardzo blisko klasztoru, o czym się później przekonałem ze szczytu góry samej. Zwiedziwszy cmentarzyk WPO, wróciliśmy tą samą drogą przy akompaniamencie niemieckich rozprysków”.
Po zwycięskiej bitwie o Monte Cassino, ks. Judycki wraz z żołnierzami 5 KDP uczestniczył także w lipcu 1944 r. walkach o Ankonę oraz w kwietniu 1945 r. o Bolonię.
Odwagę ks. Judyckiego, który w trakcie działań bojowych 2. Korpusu przebywał zawsze na pierwszej linii toczonych walk, potwierdza jeszcze jeden cytat:
„Niejednokrotnie, wypełniając swe obowiązki duszpasterskie znalazł się w niebezpieczeństwie, jednak na nie zważał, twardo i po męsku je znosił, dając dowody męstwa i poświęcenia. W czasie akcji na Centofinestre w dniu 2 lipca 1944 r. podczas silnej nawały artylerii nieprzyjaciela na S. Biaggio – ks. ppłk. Wiktor Judycki dostaje się między palące się wozy i carriery. Nie tracąc przytomności umysłu samorzutnie organizuje pomoc i wyprowadza z niebezpieczeństwa część wozów z amunicją i ludźmi. Swoją brawurą i poświęceniem daje przykład i wzmacnia ducha żołnierzy w bardzo trudnym momencie, a przez wykazanie dużej odwagi osobistej, opanowania i inicjatywy, doprowadza do uratowania ludzi i sprzętu”.
Za odwagę i trud poniesiony w walkach o Monte Cassino na wzgórzu 575 w masywie Monte Cassino wzniesiono pomnik 5. KDP, jako pierwsze upamiętnienie bitwy. Na specjalnie przygotowanej betonowej podstawie żołnierze zamontowali dwunastometrowy metalowy krzyż, u podstawy którego ulokowano dwie kamienne płyty z napisami w języku polskim oraz łacińskim. Nad pierwszą inskrypcją umieszczono wykonany ze spiżu herb Rzeczypospolitej Trojga Narodów o trzech polach z wizerunkiem Orła Białego, Pogoni i Archanioła Michała, który – niestety – został skradziony. Zagrabiona została także spiżowa oznaka 5. KDP umiejscowiona na płycie poniżej oraz herby Lwowa i Wilna znajdujące się na urnach w narożnikach ponad płytą. Pierwszego poświęcenia pomnika dokonał 10 czerwca 1944 r. ks. Judycki, jako kapelan 5. KDP. W pierwszą rocznicę zwycięskiej bitwy o Monte Cassino, 18 maja 1945 r. odbyła się główna uroczystość odsłonięcia i poświęcenia pomnika.
Demobilizacja i emigracja (1945–1955)
Po zakończeniu działań wojennych i demobilizacji 2. Korpusu Polskiego ks. Judycki wyemigrował wraz z większą częścią żołnierzy do Wielkiej Brytanii, gdzie w 1950 r. objął obowiązki proboszcza parafii przy Brompton Oratory w Londynie. Od maja 1952 r., aż do śmierci 4 lutego 1955 r. jego homilie wygłaszane co niedziela, transmitowane były przez Radio Wolna Europa.
Uroczystości pogrzebowe zgromadziły ponad czterdziestu polskich kapłanów. Słowa pożegnania nad trumną ks. Judyckiego wygłosił gen. Anders:
„wspominać go będę jako sprawiedliwego przełożonego, który nie szukał dla siebie sławy kosztem trudów swoich podwładnych, lecz był ich najlepszym opiekunem i bratem, co potrafi wymagać od nich wiele, ale najwięcej wymagał od samego siebie. Towarzysze obozowej niedoli i przeżyć wojennych wspomną o Zmarłym jako o dobrym i ofiarnym koledze, a przede wszystkim jednak o dobrym duszpasterzu”.
Ksiądz Judycki spoczął na cmentarzu Old Brompton Oratory.
