Żołnierze Armii Krajowej, Armii Krajowej Obywatelskiej, Ruchu Oporu Armii Krajowej, Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, Konspiracyjnego Wojska Polskiego, Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, Narodowych Sił Zbrojnych, członkowie różnych organizacji i grup podziemnych, bojownicy o wolną Polskę, zarówno ci, którzy nie złożyli broni, jak i ci, którzy pogodzili się z nowym ładem, ale nie mogli wymazać bohaterskiej przeszłości – wszyscy oni stali się ofiarami nowego ustroju i władzy sterowanej jedynie słuszną ideologią radzieckiego „brata”.
Na ławę oskarżonych trafiali mężczyźni i kobiety w różnym wieku, w trakcie śledztw torturowani i poniżani, otrzymywali kary długoletniego więzienia lub wyroki śmierci.
Zarzuty stawiane „wrogom ludu” były rozmaite, np. próba obalenia ustroju państwa, członkostwo w nielegalnej organizacji, nielegalne posiadanie broni, udział w napadach na funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i Urzędów Bezpieczeństwa, podżeganie do ich zabicia, zorganizowanie na terenie Polski sieci wywiadowczej na rzecz gen. Władysława Andersa, przygotowywanie zbrojnego zamachu na grupę dygnitarzy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego czyli tzw. likwidacja mózgów MBP (Raport Brzeszczota), przyjęcie korzyści majątkowej od osób działających w interesie obcego rządu, zorganizowanie trzech składów broni oraz nielegalne posiadanie broni palnej, amunicji i materiałów wybuchowych, brak rejestracji w Rejonowej Komendzie Uzupełnień, posługiwanie się fałszywymi dokumentami. Oskarżenia stawiane aresztowanym często były zmanipulowane, zafałszowane lub wręcz absurdalne, jak np. oskarżenie o zamiar „zrujnowania planu trzyletniego Polski Ludowej” czy udział w „związku faszystowsko-hitlerowskim”.
Nie znając dnia ani godziny
Na ławę oskarżonych trafiali mężczyźni i kobiety w różnym wieku, w trakcie śledztw torturowani i poniżani, otrzymywali kary długoletniego więzienia lub wyroki śmierci, na które oczekiwali czasem kilka miesięcy, a nawet lat, nie znając dnia ani godziny egzekucji.
Przed wykonaniem wyroku skazani byli umieszczani w tzw. celach śmierci, które funkcjonowały w więzieniach śledczych i karno-śledczych stalinowskiej Polski. Cele te różniły się od zwykłych: w oknach znajdowały się podwójne, gęste kraty, przez całą dobę paliło się bardzo mocne światło, a w więzieniach skanalizowanych w sedesach ciągle płynęła woda. Z tymi utrudnieniami, mającymi na celu przysporzenie dodatkowego cierpienia, osadzeni musieli się oswajać i nauczyć je tolerować, ale i tak największą traumą była dla nich świadomość bliskiej śmierci, a jednocześnie – nieznajomość czasu wykonania egzekucji:
„Po obiedzie wszyscy skazani patrzyli kątem oka na drzwi z nadzieją, że jednak jeszcze dziś nie zabiorą w ostatnią drogę życia”.
Tadeusz Wolsza w monografii poświęconej więzieniom stalinowskim w Polsce przywołuje takie wspomnienia:
„Nastrój w takiej celi można było określić krótko: był to nastrój wisielczy. Każdy zachowywał się jak mógł najdzielniej i dowcipkowanie było w modzie, trzeba było trzymać fason [--]. W większości wypadków unikano rozmów o śmierci. Myśl o niej była wszechobecna, czaiła się w oczach wszystkich, w spojrzeniach, które nagle nieruchomiały, w głosie, który się załamywał nagle na jakimś słowie, w ruchach nerwowych czy nagle zwolnionych nienaturalnie, w drżeniu rąk czy niespodziewanie pocącym się czole w zimnej celi”.
Zatrzymane listy
Oprawcom nie wystarczały tortury fizyczne ani wyrok śmierci – wzbogacali repertuar sadystycznych szykan o psychiczne metody niszczenia ludzi.
Współczesne badania z zakresu klinicznej psychologii sądowej dowodzą destrukcyjnego działania ciągłego stresu i chronicznej traumy u ludzi go doświadczających, a efektem jest nie tylko wyrządzenie bezpośredniej szkody fizycznej, lecz także proces ciągłego niszczenia wyobrażeń na temat własnej osoby i świata. Na objawy traumy składają się m.in. odczuwanie stałego lęku, bezsilności, unikanie cierpienia emocjonalnego przez działania autodestruktywne, trudności z kontrolą gniewu. Ludzie poddani złożonej traumie rozwijają negatywny obraz siebie, uważając się za osoby bezradne i niepotrzebne, w dodatku przepełnione poczuciem winy. Niektóre z tych objawów są widoczne w korespondencji skazanych.
Bardzo wzruszające są również te fragmenty listów, w których pojawiają się przesłania i refleksje o charakterze aksjologiczno-metafizycznym.
Do najbardziej znanych ofiar tamtych czasów należą rtm. Witold Pilecki, ppłk Łukasz Ciepliński, gen. August Emil Fieldorf „Nil”, mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, kpt. Hieronim Dekutowski „Zapora”, sanitariuszka Danuta Siedzikówna „Inka”, ale lista jest bardzo długa. Niektóre z ofiar nadal są anonimowe, o wielu do dziś nie wiadomo, gdzie zostały pochowane. Dzięki staraniom rodzin i historyków niektóre z ofiar przemówiły po latach. Jednym z najbardziej wzruszających dokumentów, opisujących ich ostatnie chwile, są listy więzienne, zwłaszcza te z celi śmierci, m.in. Andrzeja Boronia, Łukasza Cieplińskiego, Jana Fiuta, ks. Władysława Gurgacza, Stanisława Iwata, Eugeniusza Kmicikiewicza, Jana Kozakiewicza, Tadeusza Lachowicza, Ludwika Marszałka, Bolesława Napiórkowskiego, Franciszka Oczakowskiego, Tadeusza Oczakowskiego, Mariana Olejniczaka, Janusza Pawłowskiego, Witolda Pileckiego, Czesława Plichty, Mariana Sikorskiego, Romana Szumskiego, Henryka Szwejcera, Antoniego Tomiałojcia, Zdzisława Trzaski, Henryka Urbanowicza i Edmunda Wojtkowiaka.
Badając zachowane listy z celi śmierci, można wskazać słowa klucze określające pewne specyficzne kręgi tematyczne. Są to prośby do rodziny (np. o wybaczenie, o zaopiekowanie się dziećmi), podziękowania (skierowane zwłaszcza do matek) i pożegnania – wpisane w formuły grzecznościowe typowe dla listów. Prawie wszyscy skazańcy przywołują w swych ostatnich słowach Boga i podkreślają siłę wiary, która pomaga pogodzić się im z niesprawiedliwością losu i z nadchodzącą śmiercią, o której rzadko piszą wprost. Najczęściej stosują różnego typu omówienia (tzw. peryfrazy), których celem jest eufemistyczne czyli łagodniejsze, nieco zawoalowane przekazanie tragicznej informacji. np.:
- „dziś zakończę swoje życie na ziemi”,
- „Za chwilę mnie już nie będzie na tym świecie!”,
- „już mnie więcej nie zobaczysz”,
- „więcej mnie nie ujrzycie, gdyż jestem skazany”,
- „ja już do was nie wrócę nigdy”,
- „Droga Mamusiu, wraz z otrzymaniem tego listu przestaniesz mieć syna”,
- „Jak dostaniecie ten list ja już żyć nie będę”.
Bardzo wzruszające są również te fragmenty listów, w których pojawiają się przesłania i refleksje o charakterze aksjologiczno-metafizycznym (np. „(…) umrę z wiarą w lepsze jutro”), w które wpisane zostały najcenniejsze dla Polaka wartości: wiara w Boga, niepodległa Ojczyzna, dobro, prawda, sprawiedliwość, miłość oraz – matka.
* * *
Większość z listów, o których mowa, nigdy nie zostało wysłanych do adresatów, ale, mimo starań komunistycznych władz, skazańcy jednak przemówili po latach. Zawarte w ich ostatnich słowach emocje i uczucia, te negatywne, jak strach, żal, gniew, niepewność, tęsknota, poczucie krzywdy, oraz pozytywne, czyli miłość, duma, nadzieja, wiara – poruszają współczesnych czytelników.
Analiza materiału dowiodła też, jak silnej traumy doznawali skazańcy, w jak nieludzki sposób byli traktowani przez komunistyczny aparat represji, który – zanim ich zamordował – robił wszystko, by ich złamać, upokorzyć, zniszczyć indywidualną tożsamość, zachwiać wyznawaną wiarę i wartości, a przetrzymując listy – odebrać szansę pożegnania rodzinie. Trudno o większe okrucieństwo…
