Był późny wieczór 3 marca 1959 r. Aleksandr Szelepin, niedawno mianowany szef KGB Związku Sowieckiego siedział w swoim gabinecie na Łubiance. Na zwykłej kartce papieru, odręcznie pisał notatkę skierowaną wyłącznie dla oczu sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego Nikity Chruszczowa. Czy w takiej scenerii została napisana notatka Szelepina, możemy się jedynie domyślać, nie zmienia to jednak faktu, że 3 marca 1959 r. powstał jeden z najważniejszych dokumentów w historii zbrodni katyńskiej, sporządzony odręcznie na zwykłej kartce papieru, niemal dokładnie 19 lat po podjęciu ludobójczej decyzji.
Aleksandr Szelepin urodził się 18 sierpnia 1918 r. W latach 1936–1941 uczył się w Moskiewskim Instytucie Filozofii, Literatury i Historii im. Czernyszewskiego, szkoły wyższej wyodrębnionej z Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego. Karierę polityczną zaczynał w czasie II wojny światowej, działając w moskiewskim komitecie komsomołu. W latach 1952–1958 był I sekretarzem Komitetu Centralnego Komsomołu. Od 1952 r. był członkiem KC KPZS, a w latach 1958–1961 został szefem KGB. Kiedy mordowano polskich oficerów na podstawie decyzji Biura Politycznego KC Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) z 5 marca 1940 r., Szelepin nie był jeszcze znaczącym politykiem i na pewno nie miał wiedzy o wydarzeniach w Katyniu, Charkowie, Twerze i innych miejscach kaźni. Sytuacja zmieniła się w 1943 r., kiedy świat obiegła informacja o niemieckim odkryciu masowych mogił polskich jeńców Kozielska w Katyniu.
Kiedy mordowano polskich oficerów na podstawie decyzji Biura Politycznego KC Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) z 5 marca 1940 r., Szelepin nie był jeszcze znaczącym politykiem i na pewno nie miał wiedzy o wydarzeniach w Katyniu, Charkowie, Twerze i innych miejscach kaźni.
Pytanie o to, czy i kiedy Szelepin posiadł wiedzę o sowieckich dokumentach dot. mordu i w jakim zakresie, to już zupełnie inna kwestia. Trzeba bowiem mieć na uwadze, że dokumenty dotyczące zbrodni katyńskiej przechowywane były w zapieczętowanym pakiecie nr 1, w teczce specjalnej i były jednymi z najbardziej strzeżonych. Teczka była zdeponowana w ściśle tajnym sektorze Archiwum KC WKP(b)/KPZS. Przechowywano w niej najbardziej newralgiczne dokumenty dotycząc sowieckiego ludobójstwa, a stały dostęp miał do nich tylko sekretarz generalny i szef partyjnego archiwum. O wadze i znaczeniu tych dokumentów może świadczyć fakt, że ustępujący z urzędu pierwszy i jedyny prezydent Związku Sowieckiego Michaił Gorbaczow, przekazał na ręce Borysa Jelcyna dwie rzeczy: kody atomowe oraz wspomnianą teczkę specjalną z dokumentami katyńskimi. Na przestrzeni lat dostęp do tych dokumentów mieli wszyscy sekretarze generalni Związku Sowieckiego.
Dlaczego notatka Szelepina jest tak ważna?
Aby odpowiedzieć na powyższe pytanie, trzeba najpierw wyjaśnić co owa notatka zawiera. Notatka zawiera skierowaną do Nikity Chruszczowa propozycję zniszczenia wszystkich akt osobowych ofiar zbrodni katyńskiej w liczbie 21 857. Szef KGB wyszedł z założenia, że materiały te
„nie przedstawiają ani operacyjnej ani historycznej wartości”.
W rzeczywistości jednak obawiał się ujawnienia prawdy o zbrodni katyńskiej w niedalekiej przyszłości i reperkusji, które spadną na Związek Sowiecki:
„jakakolwiek nieprzewidziana niedyskrecja może doprowadzić do zdekonspirowania przeprowadzonej operacji, ze wszystkimi niepożądanymi dla naszego państwa następstwami”.
Zanim jednak Szelepin wyszedł z bezpośrednią propozycją zniszczenia akt, zakreślił on w kilku zdaniach coś w rodzaju wstępu historycznego. To właśnie te kilka zdań są dla historyków tak cenne:
„W Komitecie Bezpieczeństwa Państwowego przy Radzie Ministrów ZSRR od 1940 r. przechowywane są akta ewidencyjne i inne materiały dotyczące rozstrzelanych w tymże roku jeńców i internowanych oficerów, żandarmów, policjantów itp. osób z byłej burżuazyjnej Polski. Ogółem na podstawie decyzji trójki specjalnej NKWD ZSRR rozstrzelanych zostało 21 857 osób, z których: w Lesie Katyńskim (obwód smoleński) 4421 osób, w obozie starobielskim w pobliżu Charkowa 3820 osób, w ostaszkowskim obozie (obwód kaliniński) 6311 osób i 7305 osób zostało rozstrzelanych w innych obozach i więzieniach Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi. Cała operacja likwidacji wymienionych osób prowadzona była na podstawie Uchwały KC KPZR z 5 marca 1940 r.”.
Fragment ten jednoznacznie wskazuje na dokładną liczbę ofiar zbrodni katyńskiej i, w momencie przekazania kopii tego dokumentu 14 października 1992 r. stronie polskiej, rzucał zupełnie nowe światło na skalę sowieckiego ludobójstwa. Okazało się bowiem, że oprócz blisko 15 tys. jeńców z trzech obozów specjalnych, na podstawie tej samej decyzji z 5 marca 1940 r. zgładzono dodatkowo 7305 osób, więźniów przetrzymywanych w więzieniach NKWD na terenie tzw. Zachodniej Ukrainy i Białorusi. Liczbami przedstawionymi w tej notatce historycy zajmujący się zbrodnią katyńską operują do dzisiaj. Notatka, wespół z tzw. ukraińską listą katyńską, przekazaną stronie polskiej w 1994 r., wyjaśnia jeszcze jedną niewiadomą. Wskazuje pośrednio ilu więźniów zamordowano na Białorusi. Szelepin pisał wprost, że na tzw. Zachodniej Ukrainie i Białorusi zamordowano łącznie 7305 osób. Skoro alfabetyczny wykaz akt osobowych rozstrzelanych na Ukrainie, wysłanych w listopadzie 1940 r. przez NKWD Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej do centrali NKWD w Moskwie (bo tym jest tzw. ukraińska lista katyńska) zawiera liczbę 3435 ofiar, to na zasadzie prostych kalkulacji, jesteśmy w stanie stwierdzić, że tzw. białoruska lista katyńska, która do dzisiaj nie została ujawniona, powinna zawierać nazwiska 3870 ofiar.
Notatka zawiera skierowaną do Nikity Chruszczowa propozycję zniszczenia wszystkich akt osobowych ofiar zbrodni katyńskiej w liczbie 21 857. Szef KGB obawiał się ujawnienia prawdy o zbrodni katyńskiej w niedalekiej przyszłości i reperkusji, które spadną na Związek Sowiecki.
Na potrzeby ewentualnych pytań ze strony KC lub rządu, Szelepin zaproponował pozostawienie protokołów posiedzeń „trójki” NKWD (Mierkułow, Kobułow, Basztakow) czyli organu skazującego i podpisującego wyroki śmierci na jeńcach i więźniach. Notatka potwierdza zatem istnienie „dokumentów śmierci”, które do dzisiaj polskim historykom nie zostały ujawnione.
Szelepin wskazywał również na dokładną liczbę ofiar z poszczególnych trzech obozów specjalnych. Dane te zapewne zostały sporządzone na podstawie materiałów ewidencyjnych przechowywanych w KGB w momencie powstawania notatki i są uważane przez historyków za wiarygodne. Lista Gajdideja (od nazwiska naczelnika Referatu Specjalnego obozu NKWD w Starobielsku) jest wykazem akt ewidencyjnych jeńców przebywających w obozie starobielskim. W zdecydowanej większości spis ten wypełniają nazwiska późniejszych ofiar decyzji katyńskiej z 5 marca 1940 r. i zamordowanych w budynku UNKWD w Charkowie, lecz znalazły się na niej osoby, które opuściły obóz wcześniej i nie zostały zamordowane. Mylnie zatem nazywana jest często listą starobielską. Dzięki notatce Szelepina wiemy, że faktycznych ofiar na „starobielskiej liście katyńskiej” jest 3820. Wspomniana lista Gajdideja zawiera 3856 nazwisk. Można zatem zauważyć, że kilkadziesiąt osób uniknęło śmierci i nie zostało straconych w Charkowie. Badania nad ujawnieniem ich personaliów nadal trwają.
Wątpliwości
Mimo iż notatka Szelepina nie miała dla Chruszczowa charakteru poznawczego, to jednak dzięki „historycznemu” wprowadzeniu Szelepina, badacze uzyskali bardzo wartościowe informacje. Niestety, notatka ta generuje dodatkowe pytania i wątpliwości. Oprócz propozycji zniszczenia akt personalnych ofiar zbrodni, na jej końcu został przygotowany jednozdaniowy wniosek, projekt decyzji pozwalający KGB na brakowanie. Znalazł się on w teczce specjalnej, bez daty dziennej. Nie ma zatem pewności czy wola szefa KGB spotkała się z akceptacją Chruszczowa.
Trudne do wyjaśniania rozbieżności dotyczą również liczby zamordowanych więźniów.
Można zauważyć, że większość rosyjskich historyków, głównie z nieistniejącego dzisiaj stowarzyszenia „Memoriał”, skłania się do wniosku, że materiały te zostały zniszczone. Polscy historycy zauważają jednak istotną kwestię. System sowiecki był zbiurokratyzowany do granic możliwości, zatem zniszczenie tak ogromnej liczby akt musiałoby pozostawić po sobie jakiś ślad. W proces musiałoby być zaangażowanych wielu funkcjonariuszy KGB i zapewne nieprzypadkowych, aby w krąg tajemnicy zbrodni katyńskiej nie włączać dodatkowych osób. Generowałoby to wydanie rozkazów, oddelegowanie osób do akcji specjalnej, sprawozdania z jej przebiegu itd. Takimi dokumentami nie dysponujemy.
Trudne do wyjaśniania rozbieżności dotyczą również liczby zamordowanych więźniów. Uchwała Biura Politycznego WKP(b) z 5 marca 1940 r. zakładała wymordowanie 11 tys. więźniów, tymczasem zgodnie z notatką Szelepina zamordowano 7305 osób. Dlaczego „trójka” NKWD, która jako ciało wykonawcze była zobligowana do wypełniania decyzji na najwyższym szczeblu władzy i wydania właśnie tylu wyroków śmierci, nie zrobiła tego?
Szelepin nie podał wszystkich miejsc mordów i ukrycia zwłok. Ten dotkliwy brak informacyjny dotyczy przede wszystkim więźniów z tzw. Zachodniej Ukrainy i Białorusi.
Błędy i uchybienia w notatce szefa KGB mogą wskazywać, że wiedział on tylko o aktach osobowych ofiar zdeponowanych w archiwum KGB, ale nie miał dostępu do dokumentów zbrodni. Zwraca na to uwagę fakt, że Szelepin błędnie podaje, że jeńców rozstrzeliwano na miejscu w obozie starobielskim i ostaszkowskim. Jako jedyne miejsce kaźni prawidłowo podaje Las Katyński, który był już miejscem doskonale znanym. Pisze, że Uchwała z 5 marca 1940 r. była decyzją KPZS, zapominając najwidoczniej, że w 1940 r. partia komunistyczna nosiła nazwę WKP(b). Inna równie prawdopodobna interpretacja jest taka, że szef KGB miał dostęp do wszystkich dokumentów operacyjnych i sprawozdawczych dotyczących zbrodni, ale nie dokonał drobiazgowej kwerendy. Zasadniczy cel notatki był inny, a nieścisłości w narracji nie były ważne z jego punktu widzenia.
Syntetyczne podjęcie tematu zbrodni katyńskiej przez Szelepina ujawnia niestety inne, bardziej bolesne dla historyków braki. Nie podał on wszystkich miejsc mordów i ukrycia zwłok. Ten dotkliwy brak informacyjny dotyczy przede wszystkim więźniów z tzw. Zachodniej Ukrainy i Białorusi. Do dzisiaj znamy tylko Bykownię – jako miejsce pogrzebania części ofiar z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej. Inne miejsca – takie jak Charków, Chersoń i Kuropaty (tzw. białoruska lista) – pozostają w sferze najbardziej prawdopodobnych, ale jednak przypuszczeń.
Podsumowanie
Trudno przypuszczać, że w najbliższym czasie uda się rozwikłać zagadkę notatki Szelepina, tzn. odpowiedzieć wprost czy jego propozycja zyskała akceptację Chruszczowa. Wymagałoby to nieograniczonego dostępu do postsowieckich archiwów, szczególnie archiwum po byłych służbach specjalnych ZSRS. Jej odręczne sporządzenie przez autora było czymś wyjątkowym i niespotykanym, co wskazuje na wyjątkowy poziom utajnienia informacji, które były w niej zawarte. Niepozorna notatka, mimo iż generuje dodatkowe pytania, rzuca jednak więcej światła na tajemnice zbrodni katyńskiej.
