Pomoc dla prześladowanych katolików słowackich, jakiej w okresie komunizmu udzielali w różnych formach polscy katolicy (duchowni i świeccy) pod patronatem prymasa Stefana Wyszyńskiego, nie została dotąd opisana przez historyków, w wyniku czego nie funkcjonuje w naszej świadomości historycznej. Tymczasem odegrała ona dużą rolę w przetrwaniu przez słowacki Kościół rzymskokatolicki i greckokatolicki długiego okresu represji ze strony władz komunistycznych, a następnie w przebudzeniu religijnym narodu słowackiego, które dokonało się na przełomie lat 70. i 80.
Kościół podziemny
W okresie stalinizmu, Kościół zarówno w Polsce, jak i Czechosłowacji, stał się jednym z głównych wrogów systemu, atakowanym i prześladowanym zaciekle przez komunistów. Głównym celem ataku, obok ateizacji społeczeństwa, było podporządkowanie Kościoła władzom państwowym i przejęcie nad nim całkowitej kontroli. W Polsce, wobec zdecydowanego oporu ze strony większości duchowieństwa i wiernych, to się nie udało. W wyniku odwilży w 1956 r. cofnięto część zarządzeń antykościelnych, a prymas Stefan Wyszyński został zwolniony z internowania. Kościół mógł odtąd (pomimo wielu ograniczeń i szykan) działać legalnie jako instytucja niezależna od państwa.
Słowacki Kościół znalazł się w dużo trudniejszej sytuacji. W październiku 1949 r. władze komunistyczne narzuciły nowe ustawy kościelne, poważnie ograniczające możliwości pracy duszpasterskiej w całym państwie. W ciągu następnych kilku lat w więzieniach znaleźli się prawie wszyscy biskupi czescy i słowaccy. Wakujące diecezje zostały obsadzone przez wikariuszy kapitulnych. Władze skierowały do urzędów biskupich specjalnych pełnomocników, którzy praktycznie kierowali wszystkimi najważniejszymi sprawami Kościoła w danej diecezji. Oznaczało to przejęcie pełnej kontroli nad Kościołem. Księża musieli występować o zgodę władz na sprawowanie funkcji duszpasterskich. W 1950 r. zlikwidowano seminaria diecezjalne (z wyjątkiem dwóch) oraz zakony męskie i żeńskie. Siostry i bracia zakonni aż do 1989 r. musieli spełniać swoją posługę nielegalnie. Ponadto reżim komunistyczny zamknął katolickie wydawnictwa, a druk i kolportaż literatury religijnej został zakazany. Jej brak szybko stał się bardzo odczuwalny.
Walka z religią zmusiła wielu duchownych i świeckich do działalności w konspiracji. Narodził się Kościół podziemny, którego przywódcą został potajemnie konsekrowany na biskupa jezuita Jan Chryzostom Korec. Organizowano tajne studia teologiczne, a w konsekwencji potajemnie wyświęcano księży. Tajni księża i zakonnicy oficjalnie pracowali w fabrykach, szpitalach, placówkach naukowych itp.
Członkowie podziemnego Kościoła słowackiego zwrócili się o pomoc do swoich braci w wierze z północnej strony Tatr. Na początku stycznia 1957 r. słowacki jezuita Michal Potocký przy pomocy jezuitów krakowskich dostał się do Warszawy i uzyskał możliwość spotkania się na obiedzie z kardynałem Wyszyńskim. Przedstawił mu sytuację Kościoła rzymskokatolickiego oraz greckokatolickiego w Czechosłowacji. Wyszyński obiecał przekazać te informacje do Stolicy Apostolskiej podczas planowanego wyjazdu do Watykanu. Spotkanie w Warszawie odnotował prymas Wyszyński w swoim „Pro Memoria” pod datą 9 stycznia 1957 r. w postaci krótkiej notki:
„Sytuację na Słowacji omawiał o. Potocki TJ”.
Była to pierwsza wizyta przedstawiciela czechosłowackiego Kościoła u polskiego prymasa po jego zwolnieniu z internowania.
Kanał wyjściowy na Watykan
Pod patronatem prymasa podjęta została tajna współpraca katolików polskich i słowackich. Dotyczyła ona głównie zakonów męskich: jezuitów, werbistów, franciszkanów, redemptorystów, salezjanów, kapucynów, dominikanów. Wobec braku możliwości wyjazdów do krajów spoza bloku sowieckiego i utrzymywania kontaktu ze swoimi władzami w Rzymie, poszczególne zakony z Czechosłowacji uciekały się do szukania pomocy u polskich braci. Polska była dla nich „kanałem wyjściowym na Watykan”.
Z drugiej strony napływały do Czechosłowacji materiały instruktażowe, pomoce duszpasterskie, liturgiczne itp. W Polsce drukowano też dla potrzeb duchowieństwa słowackiego „materiały religijno-społeczne”, a polscy księża udzielali posługi duszpasterskiej obywatelom Czechosłowacji. Istotną formą pomocy dla podziemnego Kościoła słowackiego były również tajne święcenia kapłańskie udzielane w Polsce.
W trakcie Soboru Watykańskiego II kardynał Wyszyński spotykał się trzy razy z biskupem Nitry Eduardem Nécseyem. Sam wyrażał chęć wizyty w Czechosłowacji, ale władze komunistyczne nie pozwoliły na to. Momentem przełomowym okazały się spotkania ze słowackim biskupem Pavlem Hnilicą SJ (15 października 1964 r. i 14 października 1965 r.), który opowiadał o prześladowaniu Kościoła w Czechosłowacji. Został on potajemnie wyświęcony w 1951 r. i wkrótce potem musiał uciekać z kraju. Został przywódcą słowackiej emigracji kościelnej. Według wspomnień Hnilicy, Wyszyński
„obiecał, że weźmie sobie do serca, aby pomagać braciom na Słowacji i rzeczywiście w czasie największego prześladowania najwięcej pomocy w dziedzinie religijnej – zarówno materialnej jak i duchownej – otrzymywaliśmy z Polski”.
Główną formą pomocy dla Słowaków stał się przemyt literatury religijnej i dewocjonaliów. Pismo Święte i inne książki były w dużych ilościach drukowane w języku słowackim na Zachodzie, przez słowacki Instytut Świętych Cyryla i Metodego w Rzymie, jezuitów słowackich z Kanady, oraz organizacje pozarządowe z Belgii, Holandii, Włoch i Niemiec. Następnie nielegalnie transportowano je do Polski, mi.n. statkami do portu w Szczecinie. Na obszarze naszego kraju powstała sieć tajnych magazynów i dystrybucji przez granicę do Czechosłowacji. Od lat 60. drukowano też potajemnie literaturę religijną w języku słowackim na terenie Polski (w Częstochowie, Krakowie, Warszawie, Wrocławiu). Obok książek (biblii, modlitewników, książek dla dzieci itp.) były wytwarzane także obrazki, dewocjonalia i kasety ewangelizacyjne. Patronat nad tym procederem z polskiej strony sprawowali prymas Stefan Wyszyński i arcybiskup krakowski Karol Wojtyła. Zaś ze strony słowackiej organizował go przebywający na emigracji biskup Pavol Hnilica.
Szeroką sieć przerzutu literatury zorganizowali dwaj księża: marianin ks. Stanisław Ługowski z Głuchołazów na Opolszczyźnie oraz ks. Sebastian Koszut, Słowak pochodzący z polskiego Spisza. W latach 1977-1980 był on wikarym w katedrze warszawskiej, dzięki czemu mógł lepiej organizować pomoc dla Słowacji i był w stałym kontakcie z prymasem Wyszyńskim. Wciągnął do współpracy na dużą skalę Słowaków żyjących w polskiej części Spisza i Orawy oraz młodzież ze Słowacji, przybywającą do Polski na pielgrzymki do Częstochowy i Kalwarii Zebrzydowskiej oraz na spotkania Ruchu Światło-Życie (oazy).
Współpraca prymasa Wyszyńskiego ze słowacką emigracją kościelną zacieśniła się w latach 70. Biskup Pavol Hnilica wspominał:
„Kardynał Stefan Wyszyński, przyjeżdżając do Rzymu, zapraszał mnie i mówił, że się obrazi, jeśli go nie odwiedzę. Często też zapraszał mnie do Polski, a nawet pośredniczył w załatwieniu pozwolenia na przyjazd wówczas, gdy nie było łatwo przyjechać”.
Hnilica przyjeżdżał do Polski głównie w celu organizowania wielkiej akcji przemycania literatury religijnej przez Polskę na Słowację. Polem wzajemnej współpracy i kontaktów były również oazy Ruchu Światło-Życie, prowadzone przez ks. Franciszka Blachnickiego. Spotkania oazowe odbywały się najczęściej w Krościenku i innych miejscowościach na pograniczu polsko-słowackim. Od końca lat 60. uczestniczyło w nich wielu młodych Słowaków. W 1975 r. ich liczba sięgnęła już 300 osób. Oazowe piosenki religijne były szybko tłumaczone na słowacki i zdobywały dużą popularność. Uczestnicy oaz brali także udział w przemycaniu literatury religijnej przez granicę. Hnilica przyjeżdżał do Krościenka, aby spotkać się z młodymi rodakami. Przyjazdy te skończyły się w 1978 r., gdy został wpisany na listę osób niepożądanych w PRL.
Siła słabych i słabość silnych
W 1976 r., w związku z prowadzonymi negocjacjami między rządem Czechosłowacji i Watykanem, tajny słowacki biskup Jan Chryzostom Korec SJ otrzymał ze Stolicy Apostolskiej zakaz wyświęcania księży. W ten sposób kandydaci do kapłaństwa z tajnego Kościoła na Słowacji znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Wtedy za pośrednictwem Hnilicy zwrócono się o pomoc do Polaków. Prymas wezwał polskich biskupów aby
„wyszli naprzeciw słowackiemu Kościołowi”.
Osobiście wyświęcił w 1976 i 1977 r. sub secreto dwóch słowackich pijarów: Františka Vikartovskiego i Ambróza Hanzela. Oba te wydarzenia zostały przez niego odnotowane w dzienniku „Pro Memoria”. Najbardziej intensywnym okresem wsparcia dla braci w wierze zza południowej granicy okazały się lata 1976-1981, gdy wyświęcono w Polsce aż 23 Słowaków.
W końcu 1976 r. czechosłowacka bezpieka raportowała:
„Polski kler chętnie współpracuje ze słowacką emigracją kościelną i z dużą uwagą śledzi kwestie polityki religijnej w Czechosłowacji. Świadczy o tym między innymi referat kardynała Wyszyńskiego na ostatnim spotkaniu w Watykanie (październik-listopad 1976 r.), który dotyczył głównie sytuacji Kościoła na Słowacji”.
Hnilica wspominał później, że podczas jednej ze swoich wizyt w Warszawie, razem z ks. Jozefem Vavrovičem SJ, chciał wynagrodzić kardynałowi Wyszyńskiemu tę pomoc, której udzielał on słowackiemu Kościołowi:
„Prosiłem, żeby się nie obraził i przyjął finansowy dar jako wyraz wdzięczności za pomoc. Prymas uśmiechnął się i powiedział: Jestem prymasem Polski, mam prawo i obowiązek pomagać tym, którzy potrzebują. To jest moją radością, że możemy coś pomóc”.
Ks. Anton Hlinka SDB w swojej książce „Siła słabych i słabość silnych” stwierdził, że Kościołowi w Czechach i na Słowacji zabrakło takiego wybitnego przywódcy, jakim był w Polsce kardynał Stefan Wyszyński.
