Użycie takich słów w tamtym momencie, gdy Niemcy panowały nie tylko nad prawie całą kontynentalną Europą, ale i gromiły armię Rosji sowieckiej, dla ówczesnego czytelnika mogło się wydać hurraoptymistyczne. A jednak w pierwszej części to zdanie się sprawdziło. Jedynie „klęska zupełna” – w perspektywie zgody aliantów zachodnich najpierw na w ogóle powstanie Republiki Federalnej Niemiec, potem na jej dynamiczny rozwój, wreszcie na ponowną potęgę Niemiec – okazała się postulatem niespełnionym.
Jeżeli Polska ma być wielką i wieczną…
Autor broszury (a właściwie studium), Lech Neyman, był podówczas związany z podziemną Organizacją Wojskową Związek Jaszczurczy, powołaną przez przedwojennych działaczy narodowej demokracji i jej części narodowo-radykalnej. Z uwagi na bolesne konsekwencje ciężkich ran, jakie odniósł walcząc w obronie Polski w wojnie 1939 r. (za te zasługi otrzymał Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari), nie mógł się angażować w konspirację zbrojną. Poświęcił się więc pracom studialnym nad nową koncepcją geopolityczną dla Polski, jednym z elementów budowania programu polskiego obozu narodowego.
Neyman kierował również konspiracyjnym Wydziałem Zachodnim Służby Cywilnej Narodu (SCN), zajmującym się zaplanowaniem usunięcia i likwidacji niemczyzny oraz przygotowania polskiej państwowości i już stałej obecności Polski na odzyskanych ziemiach zachodnich. SCN była centralną strukturą administracyjną podziemia narodowego na okupowanych ziemiach polskich.
„Szaniec Bolesławów” był wnikliwym studium polityczno-gospodarczym, a zarazem istotnym składowym programu polskiego radykalnego obozu narodowego lat II wojny światowej w zakresie uwarunkowań historycznych, przyczyn, korzyści i szans związanych z odzyskaniem dawnych zachodnich ziem Polski.
Neyman koncentrował się na fundamentalnej kwestii przyszłego, trwałego zabezpieczenia Polski przed niemieckim podbojem, który definiował jako stały cel niemczyzny od średniowiecza. Dowodził, że skutecznym środkiem osłonięcia Polski przed imperializmem niemieckim będzie powrót polskiej państwowości na jej stare ziemie. Był to przy tym postulat historycznej redefinicji planów rozwoju życia narodowego Polaków i metod prowadzących do realizacji tych planów: nie rezygnując z Kresów Wschodnich, pójście na północ i zachód, dawnym szlakiem Bolesławów, ku bogactwom całego Śląska i długiej linii brzegowej Bałtyku południowego.
W „Szańcu Bolesławów” Neyman stwierdzał:
„Jeżeli więc Polska ma być wielką i wieczną, musi mieć na zachodzie granicę od Rugii, wzdłuż zachodniej granicy dawnego Pomorza Zachodniego, z wyspami Usedom [Uznam] i Wolin, oraz wzdłuż Odry i Nisy Łużyckiej na ich lewym brzegu. GRANICA TAKA BĘDZIE NAJLEPSZĄ GWARANCJĄ BEZPIECZEŃSTWA I PEŁNEJ NIEZAWISŁOŚCI NASZEJ OJCZYZNY, BO SZANIEC BOLESŁAWÓW JEST NAJLEPSZYM SZAŃCEM NIE TYLKO OBRONNYM, LECZ TAKŻE WYPADOWYM!”.
Załącznikiem do studium były mapy, w tym jedna przedstawiająca powojenną zachodnią granicę Polski, postulowaną w okresie II wojny światowej przez polski obóz narodowy, opierający żądania terytorialne wobec Niemiec na starych polskich, piastowskich rubieżach. Zwraca w niej uwagę geostrategiczne przesunięcie granicy, tak by do Polski należały także: zachodnie brzegi Odry i Nysy Łużyckiej, z odpowiednio szerokimi osłonowymi podejściami do nich, oraz Pomorze Zaodrzańskie, z Rugią.
Mapa stanowiąca załącznik do wydanej konspiracyjnie w 1941 r. pracy Lecha Neymana „Szaniec Bolesławów”, przedstawiająca postulowaną w okresie II wojny światowej przez polski obóz narodowy powojenną zachodnią granicę Polski (z zasobu AIPN)
„Polska sieć dróg wodnych” w perspektywie powrotu do Polski ziem nad i za Odrą i Nysą Łużycką, całego Zalewu Szczecińskiego, wysp Uznam i Rugia oraz włączenia do Polski całych Prus Wschodnich włącznie z Królewcem. Mapa – załącznik do „Szańca Bolesławów” (z kopii w zasobach Bałtyckiej Biblioteki Cyfrowej; źródło: Narodowe Muzeum Morskie)
Błędem nie do darowania byłoby pominięcie tej okazji dziejowej…
Nie była to wizja nowa. Już w 1887 r. Jan Ludwik Popławski, jeden z prekursorów ideowych ruchu narodowo-demokratycznego w Polsce, wzywał by polscy politycy pamiętali także o Królewcu i Opolu.
Nie był też Neyman, ani w ogóle podziemny obóz narodowy, jedynym autorem koncepcji odebrania Niemcom po II wojnie starych ziem polskich. Takie plany kreśliły na przykład polskie władze na wychodźstwie. Charakterystyczne jednak, że planistyczne ośrodki rządu „londyńskiego”, zwłaszcza wraz z postępami sowietów na froncie wschodnim, wysuwały mniejsze postulaty terytorialne niż podziemne gremia krajowe.
Stalin dał do ręki posłusznym sobie kolaborantom znad Wisły potężny oręż propagandowy w postaci haseł o wyłącznej zasłudze ZSRS w odebraniu Niemcom ziem piastowskich i ich oddaniu Polsce.
Istotny na to wpływ miało przekonanie władz emigracyjnych RP o realności utrzymania polskiej granicy wschodniej z 31 sierpnia 1939 r. Sądzono więc, że należy ograniczać żądania powiększenia Polski po pokonaniu Niemiec, by nie dawać aliantom pretekstu do uzależniania zgody na te nabytki od rezygnacji z polskich Kresów Wschodnich. De facto zaś sprawa zachowania granicy ryskiej była już przesądzona wśród wielkich mocarstw na niekorzyść Polski.
Ta zachowawczość, a właściwie niejasność stanowiska legalnych władz Polski względem kwestii przyszłej granicy zachodniej cynicznie, ale i umiejętnie zdyskontował Kreml. Stalin dał do ręki posłusznym sobie kolaborantom znad Wisły potężny oręż propagandowy w postaci haseł o wyłącznej zasłudze ZSRS w odebraniu Niemcom ziem piastowskich i ich oddaniu Polsce. A komunistyczni zarządcy Polski pojałtańskiej skutecznie, jak do dziś to widać, ten oręż wyzyskali.
Zagrabiona zasługa
Komuniści zakłamali i próbowali, dosłownie, zamordować dziedzictwo konspiracyjnych środowisk narodowych, które miały bardzo ambitny i głęboko przemyślany program przyszłej zachodniej granicy Polski, i program ten niezwykle konsekwentnie przez cały okres II wojny głosiły. Takich twórców i propagatorów tego programu jak Lech Neyman czy Stanisław Kasznica (działali w tych samych strukturach I i II Konspiracji) kolaboranci sowieccy wprost ogłosili nazistami, skazując w 1948 r. na śmierć na podstawie m.in. dekretu PKWN o karaniu „faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy”.
Zapomniane miały być nie tylko zasługi tych Polaków, ale nawet pamięć o nich jako ludziach: ciała po zamordowaniu władze komunistyczne ukryły. Na odnalezienie i identyfikację ich szczątek trzeba było czekać dopiero do umożliwienia działalności Instytutowi Pamięci Narodowej.
W 1940 r. podziemne pismo narodowe „Szaniec” apelowało o uznanie żądania granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej za jeden z najważniejszych celów Polski:
„Błędem nie do darowania byłoby pominięcie tej okazji dziejowej, być może jedynej w szeregu stuleci.”
Polskojęzyczni komuniści wtedy nie tylko nie domagali się takiej granicy zachodniej Polski – oni w ogóle wykluczali istnienie państwa polskiego. Mity komunistyczne trwają, prawda przebija się z trudem.
* * *
W zasobie Archiwum IPN znajduje się obszerna, wytworzona przez kolaboracyjne władze pojałtańskie, dokumentacja dotycząca Lecha Neymana i Stanisława Kasznicy. Wbrew zamierzeniom jej wytwórców, i po odsączeniu kłamstw i języka nienawiści, także z niej można się niemało dowiedzieć o zasługach tych narodowych działaczy i żołnierzy dla Polski.
Szczątki Stanisława Kasznicy i Lecha Neymana, zamordowanych 12 maja 1948 r. w katowni UB przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, zostały odnalezione przez IPN w 2012 r. na powązkowskiej „Łączce”.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
