Urodził się 19 lutego 1913 r. w Radomiu jako czwarte dziecko Tadeusza i Berty Austen. Wywodził się z kilkupokoleniowej rodziny hutników szkła. Sam jednak wybrał inny zawód: nauczyciela.
Bardzo szybko uwidoczniły się jego wyjątkowe cechy charakteru: umiejętność skupiania wokół siebie kolegów i przewodzenia grupie rówieśniczej.
Stasieccy przyjechali do Radomia na przełomie 1906/1907, w związku z posadą, jaką ojciec Eugeniusza otrzymał w Hucie Szkła „Prędocinek”. Od 1921 r. Tadeusz Stasiecki pełnił funkcję kierownika Huty Szkła „Widok” Sp. z oo., a w 1932 r. wybrany został głosami udziałowców spółki na Członka Zarządu. Był bardzo szanowanym za swoje umiejętności fachowcem.
Jego żona Berta zajmowała się prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci. A mieli ich aż pięcioro: Zofię, Zygmunta, Alfreda, Eugeniusza i Tadeusza.
Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce…
W latach 1920-1927 Eugeniusz Stasiecki uczęszczał do szkoły powszechnej. Jako dziesięciolatek złożył przyrzeczenie harcerskie i od tego dnia z dumą nosił na piersi krzyż harcerski. Wychowanie w duchu wartości katolickich i obywatelskich, odebrane w domu rodzinnym, i ideały harcerstwa były głównymi czynnikami kształtującymi jego charakter. Bardzo szybko uwidoczniły się jego wyjątkowe cechy charakteru: umiejętność skupiania wokół siebie kolegów i przewodzenia grupie rówieśniczej. W rozmowach z nimi przekonywał:
„Posłannictwem człowieka jest znalezienie celu w życiu. Każdy powinien ze swego życia uczynić coś najlepszego, na co go tylko stać”.
Równie wcześnie zdał sobie sprawę z tego, co chce w życiu robić. Chcąc spełnić marzenia, w latach 1927-1932 uczęszczał do Państwowego Seminarium Nauczycielskiego Męskiego, uzyskując opinię jednego z najlepszych uczniów.
Pod Jasną Górą
Po uzyskaniu dyplomu nauczyciela szkół powszechnych, Stasiecki w roku szkolnym 1932/1933 przyjął posadę nauczyciela przedmiotów ogólnokształcących w szkole wyznaniowej dla dzieci żydowskich. Jednak brak perspektyw na dalsze zatrudnienie wymusił na nim opuszczenie rodzinnego miasta. Skierowany został na ziemię częstochowską. Początkowo zatrudniony został w Szkole Powszechnej w Cykarzewie, gdzie dał się poznać jako pedagog realizujący z pasją zajęcia obowiązkowe i pozalekcyjne.
We wrześniu 1934 r. powołany został do służby wojskowej do 24. Pułku Piechoty. Skierowany został na Dywizyjny Kurs Podchorążych Rezerwy, który ukończył z lokatą 7/101.
W Częstochowie prowadził szkolną drużynę harcerską, następnie pełnił funkcję referenta drużyn w częstochowskim hufcu męskim, a od 1938 r. funkcję hufcowego w I Hufcu.
Po zwolnieniu z wojska powrócił do Częstochowy, gdzie od roku szkolnego 1935/1936 r. pracował w Szkole Podstawowej nr 21. W placówce tej pracował do wybuchu II wojny światowej, a po powrocie z kampanii polskiej 1939 r. do połowy 1941 r. pełnił funkcję jej kierownika.
Po kolejnych ćwiczeniach rezerwy, które odbył w 50. Pułku Strzelców Kresowych, mianowany został podporucznikiem rezerwy piechoty ze starszeństwem od 1 stycznia 1937 r. z przydziałem macierzystym do 74. Górnośląskiego Pułku Piechoty.
Życie z pasją
Idee harcerstwa towarzyszyły Stasieckiemu przez całe życie. W czasie nauki w Państwowym Seminarium Nauczycielskim Męskim w Radomiu aktywnie uczestniczył w życiu harcerskim III Radomskiej Drużyny Harcerskiej im. Tadeusza Kościuszki. Z tą drużyną wziął udział w 1931 r. w Zlocie Skautów Słowiańskich w Pradze.
Jako absolwent seminarium nauczycielskiego podjął trud reaktywowania i prowadzenia drużyny harcerskiej przy Państwowej Średnie Szkole Technicznej Kolejowej w Radomiu. W krótkim czasie drużyna ta została przyjęta w poczet Związku Harcerstwa Polskiego jako VII Radomska Drużyna Harcerska im. płk Leopolda Lisa-Kuli.
W Częstochowie prowadził szkolną drużynę harcerską, następnie pełnił funkcję referenta drużyn w częstochowskim hufcu męskim, a od 1938 r. funkcję hufcowego w I Hufcu. W lutym 1939 r. uzyskał najwyższy stopień instruktorski: Harcmistrza Rzeczypospolitej.
Częstochowskie Szare Szeregi
Ppor. Eugeniusz Stasiecki wziął udział w kampanii polskiej 1939 r. jako dowódca plutonu w I batalionie 74. Górnośląskiego Pułku Piechoty. Walczył m.in. w obronie pozycji „Lubliniec”, Potokiem Złotym i Ciepielowem. Po zakończeniu walk powrócił do Częstochowy z jasnym zamiarem kontynuowania walki w konspiracji. Z jego inicjatywy zawiązała się grupa konspiracyjna, oparta na przedwojennych instruktorach harcerskich, która dała podwaliny pod przyszły częstochowski hufiec harcerski o kryptonimie „Obraz”.
W połowie 1941 r. zagrożony aresztowaniem, zmuszony został do opuszczenia Częstochowy.
Konspiracyjne harcerstwo pod jego dowództwem prowadziło szereg działań, m.in. zdobywania broni, redagowania i kolportażu prasy podziemnej, wywiadowcze, pomoc w organizacji tajnego nauczania.
W połowie 1941 r. zagrożony aresztowaniem, zmuszony został do opuszczenia Częstochowy. Z pomocą przyszedł Naczelnik Szarych Szeregów, hm. Florian Marciniak. Poznał on Stasieckiego w 1940 r., wizytując hufiec częstochowski, i był pod dużym wrażeniem wysoko rozwiniętych przez niego konspiracyjnych struktur. Marciniak, znając jego zaangażowanie i ideowość, włączył Stasieckiego do prac Głównej Kwatery Szarych Szeregów.
W „Pasiece”
Szare Szeregi opierały się na strukturze przedwojennego ZHP, przyjmując dla niej kryptonimy związane z pszczelarstwem: Kwatera Główna – „Pasieka”, chorągwie – Ule, hufce – „Roje”, itd.
Ważną role w kontakcie centrali z terenem odgrywali wizytatorzy. Jednym z nich został Eugeniusz Stasiecki. Początkowo odpowiadał za prawidłowe funkcjonowanie Ula „Rady”, czyli konspiracyjnej Chorągwi Radomskiej, a w późniejszym okresie również kieleckiego Ula „Skała”. W październiku 1942 r. objął wydział organizacyjny, odpowiadający m.in. za całokształt prac wizytatorów na terenie całego kraju czy kolportaż prasy. Jego zaangażowanie, rosnący autorytet oraz zmysł organizacyjny został doceniony. W styczniu 1943 r. Naczelnik powierzył mu funkcję Szefa Głównej Kwatery Szarych Szeregów. Co warte podkreślenia, sam Stasiecki nie zabiegał o zaszczyty, nie lubił być w centrum uwagi. Hm. Stanisław Broniewski tak go określił:
„Dawać z siebie wszystko – Brać nic… – to Twoja zasada. Pamiętasz wycofany przez Ciebie wniosek o Twój awans na porucznika trzy lata temu… Pamiętasz, ile argumentów i słów użyć trzeba było, byś znów nie oponował przeciw wysłaniu tego wniosku przed dwoma miesiącami. Gdy dawałeś coś z siebie, byłeś hojny, mocny, płomienny… Gdy coś było dla Ciebie, byłeś wrażliwy, przeczulony, nie raz rozdrażniony. Chodziliśmy wówczas wokół Ciebie cicho na palcach, mówiliśmy szeptem, by czymkolwiek nie sprawić Ci przykrości, by Cię nie dotknąć…
A jednak nie chcąc brać nic od nikogo, brałeś cenę najwyższą: zabierałeś serca, serca wszystkich, co z Tobą pracowali, co byli pod Twoim potężnym wpływem i Twojej niezmożonej pracy”.
Człowiek do zadań specjalnych
Był kierowany na najtrudniejsze odcinki pracy, szczególnie tam, gdzie pojawiało się ryzyko utraty tożsamości organizacyjnej lub uwidaczniała się potrzeba łagodzenia konfliktów wewnątrzorganizacyjnych. Szczególny nacisk kładł na dobór i kształcenie kadr instruktorskich m.in. włączając do prac wizytatorów, ujednolicony dla całego kraju, program kształcenia podharcmistrzów „Szkoła za lasem” autorstwa Jana Rossmana.
Mimo licznych zajęć konspiracyjnych, nie zapomniał o samokształceniu. W 1942 r. podjął studia na wydziale pedagogicznym tajnej Wolnej Wszechnicy Polskiej, które ukończył w lipcu 1944 r. Paradoksalnie w nauce odnalazł również ukojenie od otaczającej go okupacyjnej rzeczywistości:
„Gdybym się nie uczył, nie wytrzymałbym tego napięcia; nauka odrywa mnie od tych koszmarnych scen, na które codziennie patrzę; nerwy moje wypoczywają, gdy się uczę, gdyż odrywam się od rzeczywistości. Jadąc z domu, tzn. z Żoliborza do Śródmieścia widziałem, przejeżdżając autobusem koło getta, jak Niemiec złapał coś czteroletnie dziecko żydowskie, otworzył kanał, wrzucił je tam i zamknął go z powrotem… Poza tym nie mógłbym zachęcać i wymagać od młodzieży, żeby się uczyła, gdybym nie robił tego sam. Wszyscy bowiem przygotowujemy się do zadań, które na nas czekają w przyszłej Polsce, gdyż będzie moc roboty”.
Pełnił również funkcję komendanta i jednego z instruktorów Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty o kryptonimie „Agricola”. W styczniu 1944 r. Eugeniusz Stasiecki został przydzielony do Harcerskiego Batalionu AK „Zośka” jako kierownik wychowawczy.
Najistotniejsza cząstka duszy zbiorowej Batalionu
Eugeniusz Stasiecki awansowany został do stopnia porucznika 3 maja 1944 r., a 27 czerwca tego roku mianowany Zastępcą Naczelnika „Szarych Szeregów”. Do Powstania Warszawskiego wszedł jako zastępca dowódcy Harcerskiego Batalionu AK „Zośka” ds. wychowawczych. Funkcja ta, pogardliwie przez wojskowych określana mianem „oficera politycznego”, nie była dla niego łatwa. Nie decydował o niczym. Jednak z pokorą i zapałem wykonywał ją przy nadarzających się okazjach.
Przed wyruszeniem na pozycje wyjściowe Stasiecki wygłosił do zebranych gawędę, podczas której słuchający zwrócili uwagę na powtórzony przez niego kilkakrotnie zwrot: „Jeśli Opatrzność pozwoli przetrwać…”
Podczas wieczornych ognisk analizował i omawiał błędy popełnione podczas prowadzonych akcji. Większość czasu spędzał na pierwszej linii walk, z troską i niepokojem patrząc na wykrwawiające się oddziały. Nie mogąc się z tym pogodzić, interweniował kilkakrotnie w różnych instancjach o zluzowanie będących ciągle w linii walk harcerzy.
W połowie sierpnia sytuacja powstańcza na Starówce stawała się dramatyczna. Podejmowane próby pomocy Warszawie przez oddziały z zewnątrz nie dawały spodziewanego rezultatu. Jedna z podjętych prób dawała jednak szanse powodzenia. Z Kampinosu wyszła liczna i dobrze wyposażona grupa, która dotarła do cmentarza powązkowskiego. Na wieść o tym dowództwo Starego Miasta zaplanowało atak, mający na celu otwarcie korytarza dla kampinoskiego oddziału. Główny ciężar walk prowadzić miał batalion „Czata”, wyprowadzając atak w kierunku Stawek i dalej na Powązki, natomiast dowodzone przez Stasieckiego jednostki „Zośki” miały związać nieprzyjaciela ogniem od strony ruin getta. Atak zaplanowano na noc 16/17 sierpnia. Przed wyruszeniem na pozycje wyjściowe Stasiecki wygłosił do zebranych gawędę, podczas której słuchający zwrócili uwagę na powtórzony przez niego kilkakrotnie zwrot: „Jeśli Opatrzność pozwoli przetrwać…”
Atak Zośkowców załamał się w ruinach getta pod przygniatającym ogniem nieprzyjaciela. Strona polska poniosła ogromne straty. Wśród poległych znalazł się Eugeniusz Stasiecki.
* * *
Śmierć Stasieckiego rozniosła się szerokim echem po całym kraju. Niestety nie udało się kolegom podjąć zwłok z placu boju. Pozostał tam, gdzie poległ. Dopiero w lutym 1945 r. przyjaciele odnaleźli go wśród ruin. Identyfikacja była możliwa po Krzyżu Harcerskim, który w godzinie „W” wręczył mu hm. Jan Rossman.
Eugeniusz Stasiecki był postacią wybitną, potrafiącą podporządkować swoje życie wartościom, w które wierzył, bez wahania rzucić na szalę swój los w godzinie próby. Stał się symbolem heroizmu harcerzy w okresie okupacji niemieckiej. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari, awansowany pośmiertnie do stopnia kapitana. Po wojnie wielokrotnie jego imię nosiły drużyny harcerskie w kraju i za granicą. Stał się również patronem ulic w Radomiu i Częstochowie. W 2021 r. Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Andrzej Duda odznaczył pośmiertnie Eugeniusza Stasieckiego Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Niedościgniony wzór patrioty. Stanisław Broniewski w swojej pracy pt. „Całym życiem” pisał:
„Jak trudno naśladować Cię »Piotrze«, dla którego głód był głodem, a nie tylko frazesem o głodzie i trud był trudem, a nie frazesem o trudzie. Wyniszczałeś siebie. Jak do klasztoru poszedłeś do konspiracji, zostawiając w dalekiej Częstochowie żonę i jej opiekuńczą rękę. Tu, w Warszawie, wprawdzie u miłych najczęściej, mieszkałeś ludzi, leczy było Ci twardo i ciężko. W Twoich dobrych oczach jawiły się iskierki rozdrażnienia zawsze, gdy mowa była o Tobie, Twoim zdrowiu, Twoich potrzebach. Wyniszczałeś siebie, nie chciałeś dla siebie nic, chciałeś szarości, a stałeś się bodajże jedynym człowiekiem, o którego bohaterskiej śmierci na Starówce powiedziało na cały świat w parę godzin potem Radio Londyn. Lecz to już było po Twojej śmierci. Życie zamknęło się jako łańcuch służb”.
