Zatrzymany nie był osobą przypadkową. Ames, znany wśród kolegów jako „Rick”, służył w Agencji od 1962 r. W czasie swojej kariery sprawował wiele odpowiedzialnych stanowisk i kilkakrotnie działał w placówkach CIA zagranicą.
W latach siedemdziesiątych XX w. przeniesiono go do Wydziału Sowieckiego i Wschodnioeuropejskiego. Służąc w nim uczestniczył aktywnie w działaniach przeciwko KGB i GRU. Następnie, w 1981 r., skierowano go do Meksyku, gdzie pozostawał do 1983 r. Po powrocie do centrali znalazł się ponownie w Wydziale Sowieckim, awansując jednocześnie na szefa komórki kontrwywiadu. W ten sposób zdobył szczególnie drażliwą wiedzę o działaniach i źródłach CIA w Związku Sowieckim. Z uwagi na pełnioną funkcję miał możliwość przesłuchiwania uciekinierów i współdecydowania o wielu operacjach.
Zdrada za 50 tys. dolarów
W połowie lat osiemdziesiątych XX w. Ames popadł w kłopoty finansowe. Aby je rozwiązać, dopuścił się czynu, który stał się przyczyną jego późniejszych kłopotów. W połowie kwietnia 1985 r. przekazał do Ambasady ZSRS w Waszyngtonie kopertę, w której podał pierwsze nazwiska czynnych oficerów KGB, którzy pracowali dla zachodnich służb. Zażądał przy tym wynagrodzenia w wysokości 50 tys. dolarów. Wydarzenie to stało się początkiem jego aktywnej działalności jako sowieckiego, a następnie rosyjskiego, szpiega.
W połowie lat osiemdziesiątych XX w. Ames popadł w kłopoty finansowe. Aby je rozwiązać, dopuścił się czynu, który stał się przyczyną jego późniejszych kłopotów.
Dzięki współpracy z tak cennym oferentem KGB zdobyła olbrzymią wiedzę o siatce amerykańskiego wywiadu na kierunku ZSRS. Informacje, które przekazał Ames, umożliwiły aresztowanie niektórych z tych osób.
W przypadku co najmniej kilku orzeczone zostały wyroki śmierci. Całościowy bilans strat, które za jego sprawą poniosła CIA, nie jest jednak publicznie znany.
Notatka oficera operacyjnego rezydentury w Rzymie pseudonim „Antes” dotycząca Aldricha H. Amesa, 20 XI 1986 r. (z zasobu IPN)
Raport oficera operacyjnego rezydentury w Rzymie pseudonim „Antes” ze spotkania z figurantem pseudonim „Ali”, czyli Aldrichem H. Amesem, 30 X 1987 r. (z zasobu IPN)
„Ali” pod okiem MSW
W Archiwum IPN udało się odszukać dokumenty wskazujące, że Aldrich Ames znalazł się przejściowo w polu zainteresowania wywiadu PRL. Nastąpiło to w drugiej połowie lat osiemdziesiątych XX w., gdy po kilkuletniej pracy w Wydziale Sowieckim wysłano go na placówkę do Włoch. W listopadzie 1986 r., podczas przyjęcia w Klubie Dyplomatów, poznał się z nim kpt. Jarosław Sozański. Był on wówczas oficerem operacyjnym rezydentury o pseudonimie „Antes”, działającym pod przykryciem II sekretarza Ambasady PRL w Rzymie. W swoim raporcie do centrali stwierdził, że to Amerykanin wyszedł z propozycją kontaktów i „wyrażał zainteresowanie Polską”. Patrząc na jego zachowanie i sposób bycia ocenił, że miał najprawdopodobniej do czynienia z etatowym pracownikiem CIA.
W listopadzie 1986 r., podczas przyjęcia w Klubie Dyplomatów, poznał się z nim kpt. Jarosław Sozański. Był on wówczas oficerem operacyjnym rezydentury o pseudonimie „Antes”, działającym pod przykryciem II sekretarza Ambasady PRL w Rzymie.
Po otrzymaniu informacji o Amesie Wydział X (Kontrwywiadu Zagranicznego) Departamentu I MSW sprawdził go w dostępnych materiałach i przesłał zapytanie w jego sprawie do jednej z tzw. bratnich służb (najpewniej KGB). W odpowiedzi uzyskano potwierdzenie, że służy w CIA wraz z kilkoma uzupełniającymi faktami dotyczącymi jego życiorysu. Na bazie tych danych warszawska centrala zwróciła się do rezydentury w Rzymie, by obserwować jego ewentualne próby nawiązywania kontaktów z dyplomatami krajów bloku wschodniego. Od tej pory Amerykanin był określany w dokumentacji wywiadu PRL kryptonimem „Ali”, a pierwsze dokumenty na jego temat włączono do jednej z teczek rozpracowania obiektowego CIA. Nikt w wywiadzie PRL nie miał oczywiście pojęcia, że ma do czynienia z sowieckim „kretem” w amerykańskich służbach.
Jak się okazało Ames nie brał zbyt często udziału w spotkaniach Klubu Dyplomatów i rezydenturze Departamentu I MSW nie udało się zebrać większej liczby informacji na jego temat. W październiku 1987 r. doszło natomiast do drugiego spotkania z Jarosławem Sozańskim. Podczas przyjęcia, zorganizowanego dla pracowników korpusu dyplomatycznego, miał on okazję do porozmawiania z Amesem przez blisko 40 minut na bieżące tematy polityczne. Także w tym przypadku inicjatywa kontaktu wyszła od Amerykanina. W raporcie z tego spotkania oficer „Antes” odnotował, że choć rozmowa miała dobry przebieg, to „figurant nie sugerował zacieśnienia kontaktów”. Zgodnie z wcześniejszą instrukcją centrali sam Sozański również był pod tym względem powściągliwy.
Jak można przypuszczać meldunki Amesa na temat Jarosława Sozańskiego trafiły do centrali CIA w Langley, ale raczej nie było uzasadnienia, by przekazał je również KGB.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
