W walkach frontowych Praga – wschodnia, przybrzeżna część Warszawy – była wysuniętym niemieckim przyczółkiem strategicznym. Tędy przechodziły trasy komunikacyjne, zarówno drogowe, jak i kolejowe, co miało podstawowe znaczenie dla transportu wojskowego. Z tego względu obszar ten był szczególnie patrolowany przez wojska Wehrmachtu, umocniono też przyczółki mostowe, a wejścia do obiektów wojskowych, gospodarczych i fabryk otoczono zasiekami i bunkrami. Powoli Praga była zamieniana w fortecę, z centrum dowodzenia w dawnych koszarach carskich przy ulicy 11 Listopada.
Doświadczony dowódca
Stojący na czele VI Obwodu AK Praga ppłk. Antoni Żurowski był doświadczonym wojskowym, który doskonale rozumiał wszelkie wojskowe uwarunkowania, w których przyszło walczyć powstańcom. Urodzony 26 czerwca 1903 roku w Iłży, należał do Polskiej Organizacji Wojskowej, w listopadzie 1918 roku brał udział w rozbrajaniu Niemców, a z chwilą wcielenia POW do wojska wstąpił do 6. Pułku Piechoty Legionów.
W wojnie polsko-sowieckiej w 1920 roku walczył pod Lwowem, następnie w obronie Warszawy, gdzie został ranny. Po ukończeniu w 1921 roku Szkoły Podchorążych Piechoty i skierowaniu do Modlina, na rozkaz marszałka Józefa Piłsudskiego przydzielono go, jako oficera wyróżniającego się w zakresie topografii, do Wydziału IV Sztabu Generalnego. Przez rok kontrolował przeprawy, mosty i drogi w okolicach Wilna, skąd powrócił do 32. pułku piechoty w Modlinie z listem pochwalnym.
Stojący na czele VI Obwodu AK Praga ppłk. Antoni Żurowski był doświadczonym wojskowym, który doskonale rozumiał wszelkie wojskowe uwarunkowania, w których przyszło walczyć powstańcom.
Z racji ukończenia w Toruniu kursu obsługi ciężkich karabinów maszynowych i broni pancernej szkolił saperów oraz specjalistów broni pancernej. W 1938 roku odkomenderowano go do Korpusu Ochrony Pogranicza, do batalionu „Bereźne” nad Słuczą, do pułku „Sarny”, na stanowisko dowódcy kompanii granicznej uderzeniowo-osłonowej w Borowym, następnie w stopniu majora dowodził batalionem w Ludwipolu koło Równego. Tam też zastała go wojna.
Oddziały KOP pod dowództwem gen. Wilhelma Orlika-Rückemanna były w trakcie mobilizacji, gdy 17 września 1939 roku Armia Czerwona przekroczyła polską granicę. Żołnierze majora Żurowskiego nie dali się zaskoczyć i na krótko zdołali powstrzymać przeciwnika, po czym wraz z Grupą KOP z gen. Orlikiem-Rückemannem na czele rozpoczęli marsz na zachód, w kierunku Lubelszczyzny. Podczas tego odwrotu, tocząc ciężkie walki z oddziałami sowieckimi, opóźniali znacznie marsz Armii Czerwonej.
Tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego, na ostatniej odprawie, pułkownik Antoni Chruściel „Monter” – dowódca Okręgu Warszawskiego AK – wyznaczył mu zadanie nawiązania kontaktu z wojskami radzieckimi i wystąpienia w imieniu Armii Krajowej jako gospodarz Pragi.
1 października gen. Orlik przerwał walki i rozwiązał grupę. Część żołnierzy, w tym major Żurowski, dołączyła do SGO „Polesie” gen. Franciszka Kleeberga i wzięła udział w bitwie pod Kockiem. Po kapitulacji SGO „Polesie” Żurowski przedarł się do Warszawy, gdzie wkrótce został zastępcą dowódcy VI Obwodu Praga ZWZ-AK.
2 lutego 1943 roku, po aresztowaniu przez niemieckiego okupanta komendanta VI Obwodu AK, ppłk. Zygmunta Rylskiego „Hańczy”, Żurowski, już w stopniu podpułkownika, objął po nim dowództwo. Tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego, na ostatniej odprawie, pułkownik Antoni Chruściel „Monter” – dowódca Okręgu Warszawskiego AK – wyznaczył mu zadanie nawiązania kontaktu z wojskami radzieckimi i wystąpienia w imieniu Armii Krajowej jako gospodarz Pragi.
Przed godziną „W”
Przygotowując się do Powstania w ramach VI Obwodu utworzono 5 rejonów: I rejon obejmował Nowe Bródno i Pelcowiznę (dowódca kpt. Zygmunt Pawlik „Antoni”); II rejon: Bródno, Targówek i Targówek Fabryczny (dowódca kpt. Kazimierz Lichodziejowski „Tara”); III rejon: Grochów i Saska Kępa (dowódca rtm. Tadeusz Schollenderger „Rakowski”); IV rejon: Michałów (dowódca mjr Henryk Bełdycki „Stefan”.) i V rejon: Praga Centralna (dowódca kpt. Zygmunt Bobrowski „Ludwik”). Pułkownik Żurowski, pamiętając swe doświadczenia z wojny obronnej 1939 roku, był pełen wątpliwości co do intencji Rosjan. Podobnie, widząc umocnienia niemieckie na Pradze, obawiał się decyzji o wybuchu Powstania.
Z powodu pośpiesznej mobilizacji udało się zgromadzić jedynie ok. 4900 ludzi, z czego bezpośrednio do walki przystąpiło 3000–3500.
Poza brakami w uzbrojeniu i znacznym nagromadzeniem wojsk nieprzyjaciela, kolejnym problemem była dość rzadka zabudowa terenu, poprzecinanego liniami kolejowymi, biegnącymi po nasypach. W tej sytuacji opanowanie prawobrzeżnej Warszawy przez AK i utrzymanie mostów oraz oczyszczenie dróg komunikacyjnych dla nacierającej (jak zakładano) Armii Czerwonej, wymagało od powstańców najwyższego wysiłku.
Po latach wspominał:
„Nasze uzbrojenie składało się z 272 karabinów, do których przygotowano 4800 szt. amunicji, 6 ciężkich karabinów maszynowych z 2600 szt. amunicji, 7 ręcznych karabinów maszynowych, 1 armatki przeciwpancernej z 80 pociskami, 10 pistoletów maszynowych 900 szt. amunicji, 10 pistoletów Sten i innych, 100 granatów ręcznych polskich, około 500 granatów ręcznych własnej produkcji i około 600 butelek zapalających. Z takim uzbrojeniem mieliśmy uderzyć, aby zdobywać niemieckie umocnione budynki, bunkry i mosty, miejsca stacjonowania piechoty i sił pancernych. Zdawałem sobie sprawę, że czeka mnie przekazanie żołnierzom rozkazu o podjęciu przez obwód niewykonalnego zadania”1.
Rozkaz dowódcy Okręgu Warszawskiego AK trzeba było jednak wykonać.
Pierwsze walki i trudna decyzja
Jak w całej Warszawie, tak i tu rozpoczęcie walk zaplanowano na 1 sierpnia, godzinę 17.00. Z powodu pośpiesznej mobilizacji udało się zgromadzić jedynie ok. 4900 ludzi, z czego bezpośrednio do walki przystąpiło 3000–3500. Mieli za zadanie zaatakować ok. 50 obiektów bronionych przez nieprzyjaciela dysponującego miażdżącą przewagą w każdej kategorii uzbrojenia, jak również spodziewającego się polskiego ataku dzięki informacjom wywiadu i przedwczesnemu rozpoczęciu walk po drugiej stronie Wisły (na Żoliborzu wybuchły już o 14:00).
Zwięzły opis walk powstańczych na Pradze znajdziemy we wspomnieniach Sabiny Sebyłowej2:
„Nasz dom jest objęty akcją powstańczą. Prowadzą ją Akowcy. Mają biało-czerwone opaski na rękawach. Naznosili butelek. Z kolei zwrócili się do lokatorów o naftę. Posiadają bowiem mniej nafty i benzyny, niż wynosi pojemność zgromadzonych butelek”.
Dzień później pamiętnikarka notowała:
„Broni krótkiej dramatycznie mało. Naboje powystrzelali. Pozostały rewolwery bez naboi oraz naboje nieodpowiednie do posiadanych rewolwerów. Zdjęli biało-czerwone opaski. Nad ranem odeszli. Butelki pozostawili. Puste”.
Powstańcy zaatakowali Dworzec Wschodni. Kolejna grupa uderzyła na niemieckie koszary przy ul. 11 Listopada i budynek Dyrekcji Kolei Państwowych przy ul. Targowej. Udało się zdobyć Dworzec Wileński i budynek centrali telefonicznej przy ul. Brzeskiej 24.
23 października 1944 roku Antoni Żurowski spotkał się z Zygmuntem Berlingiem, dowódcą 1. Armii WP, z Wsiewołodem Strażewskim, szefem sztabu Armii WP oraz Nikołajem Bułganinem, przedstawicielem Armii Czerwonej. Zaproponował utworzenie z żołnierzy AK 36. pułku piechoty Legii Akademickiej i wspólną walkę z Niemcami.
Reszta ataków się nie powiodła. Po nasypie kolejowym na Szmulkach i wzdłuż ul. św. Wincentego na Bródnie jeździł pociąg pancerny, który ostrzeliwał kamienice Nowej Pragi. Nie udało się opanować wielu punktów bronionych przez doskonale uzbrojone oddziały niemieckie oraz przyczółków na mostach: Kierbedzia, Poniatowskiego, kolejowo-drogowego koło Cytadeli oraz parku Paderewskiego. Wprowadzenie przez Niemców do walk wojsk pancernych nie dawało powstańcom żadnych szans. Wkrótce okazało się również, że oczekiwanie na wkroczenie Armii Czerwonej na Pragę w sierpniu 1944 roku jest nierealne.
W takiej sytuacji ppłk. Żurowski zdecydował się podjąć decyzję o przerwaniu walk i demobilizacji powstańczych oddziałów. Jego rozkaz brzmiał:
„Oddziały zakonspirować! Przystąpić do organizowania ochotniczych uzbrojonych grup i dokonać przerzutu na lewy brzeg Wisły!”.
Powstańcy rozproszyli się wśród ludności, a wielu z nich kontynuowało walkę na lewym brzegu. Z powodu przerw w łączności wiadomość o podjętej decyzji dotarła do płk. „Chruściela” dopiero 6 sierpnia, a cztery dni później Komenda Główna zatwierdziła decyzję dowódcy VI Obwodu. 13 września Pragę zaczęli zajmować Armia Czerwona i 1. Dywizja Piechoty Wojska Polskiego. 15 września 1944 roku dzielnica została w pełni zdobyta.
Dalsze losy
23 października 1944 roku ppłk. Żurowski spotkał się w Zielonce pod Warszawą z gen. Zygmuntem Berlingiem, dowódcą 1. Armii WP oraz z płk. Wsiewołodem Strażewskim, szefem sztabu Armii WP i gen. Bułganinem, przedstawicielem Armii Czerwonej. „Andrzej” zaproponował wówczas utworzenie z żołnierzy AK 36. pułku piechoty Legii Akademickiej i wspólną walkę z Niemcami.
Propozycja ta nie wzbudziła zainteresowania rozmówców, a sam Żurowski miesiąc później, 17 listopada 1944 roku, został aresztowany przez NKWD. Więziony był w Aninie i w Otwocku, w willi „Wanda”, gdzie bestialskie przesłuchania prowadził m.in. Józef Światło. Następnym etapem było więzienie w Lublinie, a potem katownia NKWD przy ul. Strzeleckiej 8 na warszawskiej Pradze. Skazany na karę śmierci i przewożony wraz z grupą innych akowców transportem kolejowym, został uwolniony podczas ataku oddziału partyzanckiego por. Mariana Bernaciaka „Orlika”, dowodzonego przez porucznika Zygmunta Kęskę „Świta”, na stacji Bąkowiec koło Dęblina.
Ciężko chory Żurowski ukrywał się potem we wsi Kozice, a następnie w Warszawie. W 1956 roku został uniewinniony i zrehabilitowany przez komunistyczny Sąd Najwyższy. Zmarł 29 lipca 1988 roku w Pruszkowie.
1 A. Żurowski, W walce z dwoma wrogami, Warszawa 1991
2 S. Sebyłowa, Notatki z prawobrzeżnej Warszawy, Warszawa 1985
