Podczas kongresu zjednoczeniowego jedenastu organizacji kombatanckich zwołanego w Warszawie w dniach 1 i 2 września 1949 r. – utworzono Związek Bojowników o Wolność i Demokrację, zrzeszający także dyspozycyjnych wobec komunistycznych władz księży „patriotów”. Pierwszego dnia prezydent i przywódca Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Bolesław Bierut spotkał się w Belwederze z kilkudziesięcioma duchownymi.
„Polsce powinniśmy służyć tak, jak nas na to stać – z całego serca, ze wszystkich sił […]. Powinniśmy wszyscy, na ile nas stać, czynić wszystko, aby ludowi pracującemu pomagać w tej pracy, ożywiać jego wolę, napełniać go otuchą, budzić w nim radość twórczej pracy. Sądzę, że jest to zadanie, które nie kłóci się ani z wiarą, ani z obowiązkami ludzi pracujących w służbie duchowej, z obowiązkami duchowieństwa”
– przemawiał. Spotkanie księży z Bierutem zostało symbolicznie i propagandowo „wzmocnione” przez wyjątkowy „dar” – środki przekazane przez sekretarza generalnego KC PZPR na… budowę katolickiej świątyni.
Hojny dar głowy państwa
Wśród duchownych, którzy spotkali się z Bierutem, był ks. Ambroży Dykier z województwa gdańskiego. Relacjonując wydarzenia z Warszawy stwierdził że wszyscy – bez względu na przekonania –
„znaleźli punkty styczne, łączące każdego, któremu dobro Polski leży na sercu […]. Te punkty styczne to pragnienie utrzymania pokoju na świecie i chęć budowy Polski Ludowej”.
Dodał jednocześnie, że „im wyższy jest dobrobyt, tym bardziej podnosi się etyka i moralność”, a w tej dziedzinie stoją wielkie zadania przed Kościołem,
„który powinien popierać to wszystko, co zmierza do dobrobytu narodu”.
Bierut poprosił duchownych, by zwracali się do niego „z bolączkami”, a on nad każdą skwapliwie się pochyli i postara się pomóc. Jeszcze podczas samego kongresu z taką „trudną sprawą” do prezydenta zwrócił się ks. Dykier. Duchowny prosił o pomoc w budowie kościoła pw. św. Michała Archanioła w Sopocie, którym administrował od maja 1946 r.
Niedługo później, we wrześniu 1949 r. – zgodnie z wcześniejszą deklaracją ‒ prominentny ksiądz „patriota” otrzymał na budowę sopockiej świątyni „dar” od Bieruta w kwocie 100 tys. zł, które prezydent
„przyznał ze swych osobistych funduszy”.
Przekazane przez przywódcę PZPR środki stanowiły głęboko przemyślany zabieg propagandowy – miały świadczyć o dobrej woli władz wobec katolików. Równocześnie stanowiły element złożonej polityki wyznaniowej komunistów, których głównym celem było doprowadzenie do trwałego podziału wśród katolickiego duchowieństwa i głębokiego rozłamu w Kościele.
W odpowiedzi na „gest dobrej woli” Bieruta ks. Dykier odpisał prezydentowi:
„Tak hojny osobisty dar głowy państwa jest najlepszym dowodem, że rząd Polski Ludowej pragnie zaspokoić także potrzeby religijne najszerszych mas wiernych”.
Na postawę ks. Dykiera zareagowała gdańska kuria na czele z administratorem apostolskim Andrzejem Wronką. Rządca diecezji gdańskiej zarzucił kapłanowi „samowolne rozmowy” z prezydentem Bierutem i nadmierne zaangażowanie polityczne.
17 czerwca 1950 r. postanowieniem Bolesława Bieruta „za zasługi w pracy społecznej” ks. Dykier otrzymał Złoty Krzyż Zasługi.
Władze pomogły zdobyć materiały
Uroczysty akt poświęcenia kamienia węgielnego sopockiej świątyni z 1951 r. (wtedy wybudowany został dolny kościół) opisywany był na łamach ogólnopolskiej prasy, m.in. w „Ilustrowanym Kurierze Polskim”:
„Wielkie zasługi w przeprowadzeniu zbiórki wśród społeczeństwa położył znany patriota ks. Ambroży Dykier, zaś PMRN Sopot przydzieliło odpowiedni plac pod budowę przyszłego kościoła – pomnika wdzięczności za przyłączenie tych ziem do Macierzy”.
Jak relacjonowała dalej gazeta, w uroczystości wzięły udział „tysięczne rzesze wiernych” (według administracji wyznaniowej w wydarzeniu uczestniczyło ok. 600–700 osób, w tym ok. 25 duchownych), a także przedstawiciele władz państwowych i duchowieństwo, m.in. wikariusz kapitulny diecezji gdańskiej ks. Jan Cymanowski oraz generalny dziekan WP ks. Roman Szemraj.
Ks. Dykier podczas oficjalnego przemówienia podkreślił dużą pomoc władz,
„które w pełni zrozumienia pozytywnie ustosunkowały się do budowy kościoła, przydzielając plac oraz umożliwiając zdobycie materiałów”.
Duchowny zaznaczył też, że pierwszym ofiarodawcą był prezydent Bierut.
W czasie uroczystości ks. Dykier został mianowany przez rządcę diecezji gdańskiej proboszczem parafii. Jak jednak informował Referat do spraw Wyznań, większość zaproszonych księży nie przybyła na uroczystość:
„Ciekawym jest fakt, że z samej kurii w Oliwie oprócz ks. Cymanowskiego nie było nikogo. Na nieobecność kanclerza ks. Mirynowskiego zwracali uwagę nawet księża”.
Złożony życiorys
Kim był ks. Ambroży Dykier, którym propagandowo posłużył się Bolesław Bierut? Wyświęcony w 1937 r. duchowny, w czasie II wojny światowej był więziony przez Niemców w koszarach w Bydgoszczy i obozie przejściowym dla osób cywilnych w Pile. W 1940 r. został skierowany na roboty rolne w Śluzie, a następnie Borowcu (powiat kościerski).
W czerwcu 1942 r. został wpisany do III grupy na Niemieckiej Liście Narodowościowej (Deutsche Volksliste, DVL, pot. Volkslista), a kilka miesięcy później wcielony do Wehrmachtu, gdzie od końca 1943 r. do końca marca 1944 r. czynnie służył jako grenadier pancerny w jednostce koło Augsburga. Następnie zdezerterował z niemieckich sił zbrojnych i przedostał się do Francji, gdzie w listopadzie 1944 r. przyłączył się do I Batalionu Strzelców Wileńskich jako kapelan. Kolejno został przeniesiony do Wielkiej Brytanii, gdzie w stopniu kapitana pełnił funkcję kapelana wojskowego rejonu miasta Glasgow, a następnie od lipca 1945 r. do stycznia 1946 r. przy Centrum Wyszkolenia Pancernego i Technicznego oraz szkole podchorążych w Catterick w Anglii. Od stycznia do kwietnia 1946 r. był głównym duszpasterzem dla wszystkich polskich obozów repatriacyjnych w Szkocji.
Ks. Ambroży Dykier wielokrotnie przewodniczył zjazdom, zebraniom, spotkaniom księży „patriotów” województwa gdańskiego. Oprócz jawnej propaństwowej działalności kapłan współpracował również z UB jako informator ps. „Wolny”. Wśród parafian został zapamiętany jako dobry duszpasterz, sprawny organizator i skuteczny budowniczy kościoła pw. św. Michała Archanioła w Sopocie (fot. z zasobu AAN)
Po wojnie ksiądz Dykier pozostawał jednym z liderów środowiska duchownych „postępowych” w województwie gdańskim (pełnił kolejno funkcje członka prezydium Okręgowej Komisji Księży, członka zarządu OKK, wiceprezesa i prezesa OKK). Wielokrotnie przewodniczył lokalnym zjazdom, zebraniom, spotkaniom księży „patriotów”. Był także jednym z najważniejszych duchownych „postępowych” w skali kraju, aktywnie organizując ruch na poziomie ogólnopolskim. Oprócz jawnej propaństwowej działalności współpracował również z aparatem bezpieczeństwa jako informator ps. „Wolny”. Został zwerbowany „za pieniądze” 2 kwietnia 1949 r., jeszcze przed powstaniem Głównej Komisji Księży.
Parafianie kościoła pw. św. Michała Archanioła w Sopocie w 1957 r. pisali do kurii gdańskiej:
„Ks. proboszcz [Dykier] – dobry gospodarz, parafianie są bardzo, bardzo zadowoleni. Wybudował w tak ciężkich czasach kościół, gdzie inni wzięli pieniądze w kieszeń i poszli”.
Dobrą pamięć o ks. Dykierze wśród parafian potwierdzał jeden z sopockich księży (prosząc o zachowanie anonimowości):
„Kiedy chodzę po kolędzie, ludzie wspominają dobrze ks. Dykiera jako zaangażowanego duszpasterza i budowniczego. To są właściwie same pozytywne relacje”.
Ks. Dykier proboszczem parafii pw. św. Michała Archanioła w Sopocie był do swojej śmierci w 1972 r.
