Polska w tym czasie była niesuwerenna. Tkwiła w sowieckiej strefie wpływów. Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie, podlegające w czasie wojny rządowi polskiemu na wychodźstwie, zostały przez Brytyjczyków dawno rozformowane. Kilkadziesiąt tysięcy zdemobilizowanych żołnierzy, opierających się po 1945 r. komunistycznej akcji reemigracyjnej, powrócić do Polski rządzonej przez komunistów nie mogło lub nie chciało. Straciwszy bezpowrotnie nadzieję na wybuch nowej wojny światowej, mogącej, jak sądzono, przynieść ojczyźnie upragnioną niepodległość, stanowili już tylko podstawę cywilnej, choć w dalszym ciągu ideowej i opartej na tradycji żołnierskiej, Drugiej Wielkiej Emigracji.
Postać Marszałka Józefa Piłsudskiego dla reprezentowanej przez SPK tradycji żołnierskiej – obok kultywowania pamięci o zwycięstwach oręża polskiego i innych bohaterach narodowych skazanych w PRL na zapomnienie – miała szczególne znaczenie.
Postać Marszałka Józefa Piłsudskiego dla reprezentowanej przez SPK tradycji żołnierskiej – obok kultywowania pamięci o zwycięstwach oręża polskiego i innych bohaterach narodowych skazanych w PRL na zapomnienie – miała szczególne znaczenie. Należy jednak tu zauważyć, że pamięć o Marszałku była zakorzeniona w środowisku polonijnym na długo przed powstaniem SPK. Dość powiedzieć, że spośród znanych Polaków członkiem honorowym Związku Narodowego Polskiego – głównej organizacji ubezpieczeniowej, która po wojnie walnie przyczyniła się do powstania Kongres Polonii Amerykańskiej – obok tak wybitnych Polaków jak Ignacy Jan Paderewski czy Władysław Reymont, był właśnie Marszałek Piłsudski.
„Posmak elitarno-sanacyjny”
Podstawowym celem SPK było kultywowanie ideałów Polski niepodległej, które realizowano poprzez manifestacyjne negowanie komunistycznej dyktatury w PRL. Takie pojmowanie patriotyzmu i sensu trwania na obczyźnie polscy kombatanci propagowali, zaszczepiali lub starali się podtrzymywać w jak najszerszym środowisku polonijnym w Ameryce. Wyrazem antykomunizmu członków SPK miały być między innymi cyklicznie organizowane uroczystości patriotyczne, w tym także te poświęcone pogromcy komunizmu z 1920 roku, Marszałkowi Piłsudskiemu. Dla kombatantów sojusznikiem było tu głównie środowisko Instytutu Józefa Piłsudskiego w Ameryce.
Nieprzychylni idei SPK obserwatorzy aktywności kombatanckiej w Ameryce obserwowali to już od zarania działalności stowarzyszenia. Już bowiem na zjeździe założycielskim SPK w czerwcu 1953 r. przemówienie nawiązujące do Marszałka Piłsudskiego wygłosił gość specjalny zjazdu – wybitny polski poeta Jan Lechoń, co odbiło się szerokim echem w mediach, nawet w europejskich. Charakterystyczne, że we wskazanym zjeździe polskich kombatantów w Nowym Jorku uczestniczyło kilku byłych legionistów Piłsudskiego i członków Polskiej Organizacji Wojskowej. Środowisku temu przewodził gen. Wincenty Kowalski – w przeszłości żołnierz 1. kompanii kadrowej, oficer legionowy, uczestnik wojny z bolszewikami 1920 roku, przedwojenny dowódca 1. Dywizji Piechoty Legionów w Wilnie, którą to formacją generał dowodził w czasie kampanii wrześniowej 1939 roku. I być może z tego powodu obecny na zjeździe komunistyczny konfident podawał swym mocodawcom w Warszawie, iż nowojorski zjazd miał „posmak elitarno-sanacyjny”.
Współpraca z Instytutem Józefa Piłsudskiego
Tematyka związana z Józefem Piłsudskim, często łączona z kolejnymi rocznicami chwalebnego zwycięstwa w 1920 roku, przypominanie o dokonaniach Marszałka z okazji kolejnych rocznic jego urodzin i śmierci, często obecne były na łamach kwartalnika SPK o nazwie „Kombatant w Ameryce”. O Piłsudskim przypominano zawsze podczas uroczystych obchodów 11 Listopada. Takim przekazom prasowym często towarzyszyły zdjęcia Piłsudskiego z różnych okresów jego życia. Artykuł ze styczniowo-lutowego „Kombatanta w Ameryce” z 1958 r. pt. Znamię wielkości. W rocznicę imienin pierwszego Marszałka Odrodzonej Polski jest takich tekstów najlepszym przykładem, ale i reprezentatywnym dla SPK sposobem patrzenia i oceny wskrzesiciela Polski po latach zaborów.
Wyrazem antykomunizmu członków SPK miały być między innymi cyklicznie organizowane uroczystości patriotyczne, w tym także te poświęcone pogromcy komunizmu z 1920 roku.
O przywiązaniu środowiska kombatanckiego w Ameryce do idei wielkiego Marszałka świadczy też fakt drukowania na łamach „Kombatanta w Ameryce” informacji o działalności nowojorskiego Instytutu Józefa Piłsudskiego. Członkowie SPK aktywnie wspierali Instytut finansowo i bardzo chętnie uczestniczyli w organizowanych przez Instytut wydarzeniach naukowych i kulturalnych. Wielu kombatantów – jak choćby wspomniany gen. Kowalski – było w kierowniczych szeregach Instytutu.
O współdziałanie nie było tu trudno, bo w życiu Polonii amerykańskiej było wiele sytuacji, gdy poszczególne koła SPK w zakresie przedstawiania społeczeństwu amerykańskiemu prawdy o Polsce i jej dziejach ze względów ideowych na taką współpracę z Instytutem było po prostu skazanych. Tak było podczas akcji protestacyjnej organizowanej w Nowym Jorku w listopadzie 1965 r., kiedy to Zarząd Koła SPK w Bostonie wystosował do Instytutu Piłsudskiego pismo, w którym poparł inicjatywę wydawania opracowań odkłamujących historię Polski, jednocześnie deklarując na ten cel pomoc finansową. Kombatanci zamierzali w ten sposób przeciwdziałać szerzącym się w Ameryce kłamstwom historycznym, gdzie chodziło między innymi o ocenę roli Piłsudskiego w historii Polski. Odpowiedzią SPK na fałszowanie wkładu Piłsudskiego w odzyskanie przez Polskę niepodległości były również powoływane przez kombatantów polonijnymi komitety obchodów rocznic urodzin i śmierci Marszałka.
Polscy kombatanci nie zapominali też o bliskich i jeszcze żyjących współpracownikach Piłsudskiego, będących jakby pasem transmisyjnym idei piłsudczykowskiej w Stanach Zjednoczonych. Z takimi osobami SPK starało się współpracować i wspierać, jako słuszne, ich inicjatywy społeczno-polityczne na obczyźnie. Dobrym przykładem jest tu osoba zamieszkałego w Arundel w Kanadzie gen. Kazimierza Sosnkowskiego, częstego gościa na uroczystościach kombatanckich w Ameryce. Ale gdy w 1965 r. przypadła 80. rocznica urodzin tego wybitnego żołnierza i polityka, kombatanci postanowili złożyć mu wizytę w Kanadzie. Z tej okazji Zarząd Główny SPK postanowił nadać Sosnkowskiemu Krzyż Polski Walczącej. Na czele delegacji, która w Arundel wręczyła generałowi to najwyższe odznaczenie organizacyjne SPK, stanął prezes stowarzyszenia kpt. Stanisław Gierat. W delegacji znaleźli się również członkowie Instytutu Józefa Piłsudskiego i inni działacze SPK: Janusz Krzyżanowski, Kazimierz Bendyk, Witold Nurczyński i Edward Kleszczyński. Ostatni w wymienionych służył podczas I wojny światowej w 1. Pułku Ułanów Legionów Polskich, a 3 sierpnia 1914 r. wstąpił do 1. patrolu konnego Władysława Beliny-Prażmowskiego. Ta miła uroczystość odbyła się 25 września 1965 r. „Kombatant w Ameryce” relacjonował, że
„Po przywitaniu prezes SPK udekorował generała Krzyżem Polski Walczącej, odznaką honorową SPK, jako najstarszego bojownika o wolność z żyjących żołnierzy Józefa Piłsudskiego, których było wówczas niewielu, a jednak osiągnęli swój cel: Niepodległość dla Polski. Generał, wspominając minioną przeszłość, zatrzymał się na trzech etapach swojego życia: 1) Legionach Piłsudskiego, 2) Bitwie warszawskiej 1920 roku, oraz 3) na 20-leciu niepodległości”
– pisano w relacji.
W tym samym numerze biuletynu SPK reklamowano także wydane w języku angielskim przez Instytut Piłsudskiego dzieło Marszałka pt. Rok 1920, do którego przedmowę napisał właśnie gen. Sosnkowski.
Kult Józefa Piłsudskiego w ramach SPK
Chętnie mówił o Józefie Piłsudskim jako o wielkim polityku, wodzu i strategu, „ukochanym Marszałku” zarówno pierwszy prezes Zarządu Głównego SPK, czyli wspomniany kpt. Gierat, jak i kolejny prezes – inż. Janusz Krzyżanowski, co miało miejsce w czasie przemówień – czy to na bankietach kombatanckich, czy na organizowanych co cztery lata walnych zjazdach SPK. A często podczas takich zgromadzeń publicznych za plecami prezesów siedzących za stołem prezydialnym wisiał właśnie portret Marszałka Piłsudskiego.
Polscy kombatanci nie zapominali też o bliskich i jeszcze żyjących współpracownikach Piłsudskiego, będących jakby pasem transmisyjnym idei piłsudczykowskiej w Stanach Zjednoczonych. Z takimi osobami SPK starało się współpracować i wspierać ich inicjatywy społeczno-polityczne na obczyźnie.
Pamięć o Marszałku kultywowana była nie tylko przez rezydujący na Manhattanie Zarząd Główny SPK, ale również w kołach terenowych stowarzyszenia. Kilka przykładów… Elementem organizowanej w listopadzie 1957 r. przez kombatantów z Chicopee akademii Święta Niepodległości był wiersz Jana Lechonia pt. Piłsudski, który recytowała Katarzyna Szumska. W 1959 r. głównym mówcą podczas obchodu Święta Żołnierza Polskiego w Kole SPK w Nowym Jorku był gen. Władysław Bortnowski, który oprócz problematyki II wojny poruszył temat komendanta Piłsudskiego i wymarszu I Brygady. Koło SPK w Milwaukee organizowało, we współpracy z miejscowym polonijnym nadawcą, audycje radiowe w ramach Kombatanckiego Kącika Radiowego – często poświęcano je właśnie Piłsudskiemu. Akademie ku czci Marszałka organizowało zawsze Koło SPK w Rochester. Kombatanci z Elizabeth także kultywowali pamięć o Piłsudskim, gdyż co roku organizowali w Royal Garden Dzień Piłsudskiego, ścisłe tu współpracując z Klubem Weteranów Armii Polskiej i Amerykańskiej im. Józefa Piłsudskiego.
Koło SPK w Plainfield swoje imprezy integrujące środowisko jak wieczorki towarzyskie często uzupełniało o odczyty na temat Marszałka. Na przykład 10 marca 1957 r. był to odczyt pt. Życie i czyny marszałka Józefa Piłsudskiego. Kombatanci z Hartford również lubowali się w organizacji akcji odczytowych, gdzie temat Piłsudskiego był nader często obecny. Rokrocznie zamawiano w Hartford msze za spokój duszy Marszałka. Z okazji 25. rocznicy śmierci Piłsudskiego Koło to wydało okolicznościową broszurę, poświęconą jego pracy dla Polski. Podobnie w Hartford było w roku 100. rocznicy urodzin Marszałka, gdy zorganizowano szczególnie uroczyste obchody.
SPK w New Britain 11 listopada 1973 r., współdziałając z miejscową Placówką Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, Kołem Legionistów i harcerzami, urządziło wielkie obchody Święta Niepodległości dla całego środowiska polonijnego. W uroczystym bankiecie uczestniczył wtedy Władysław Maźnicki – sędziwy legionista Piłsudskiego. Uroczystość zgromadziła około 300 osób, wśród których był między innymi gen. Aleksander Narbut-Łuczyński. W ramach obchodów złożono wieniec pod popiersiem marszałka Piłsudskiego. Ówczesny prezes Zarządu Głównego SPK, Janusz Krzyżanowski, w swoim przemówieniu podkreślił zarówno znaczenie wysiłku zbrojnego polskiego żołnierza w II wojnie światowej, ale mówił też o tzw. czynie legionowym i Piłsudskim.
Koło SPK z Albany od jesieni 1964 r. wydawało własny „Biuletyn”, a w jego drugim numerze reklamowano wydanie książki Władysława Poboga-Malinowskiego o Józefie Piłsudskim. Koło SPK w Worchester co roku zamawiało msze w intencji spokoju duszy Marszałka. Z okazji 100. rocznicy urodzin Piłsudskiego tamtejsi kombatanci rozprowadzali w mieście wydaną przez siebie pamiątkową broszurę oraz znaczki pocztowe z podobizną Marszałka. Również w Bostonie rocznice urodzin i śmierci Józefa Piłsudskiego znaczone były uroczystymi obchodami, ale też drukowanymi w miejscowej gazecie (Kuryer Codzienny) artykułami na temat Piłsudskiego.
Uroczystości pogrzebowe Marszałka Józefa Piłsudskiego w Krakowie; 18 V 1935 r. (z zasobów Cyfrowego Thesaurusa Muzeum Krakowa)
W dokumentacji SPK zachował się także przekaz na temat uroczystości związanych z Marszałkiem organizowanych przez Koło SPK w Perth Amboy, gdzie kombatanci razem z amerykańskimi weteranami 18 listopada 1967 r. uczestniczyli w obchodzie poświęconym pamięci Piłsudskiego. Zorganizowano wówczas akademię z okazji 100. rocznicy urodzin Marszałka. Na akademii przemawiał Feliks Krąkowski. Również w polonijnym Chicago, gdzie istniało Koło SPK nr 31 im. 2. Korpusu – jak podawał „Dziennik Chicagoski” –
„Dnia 2 maja w sali YMCA odbyła się akademia zorganizowana staraniem miejscowego Koła SPK ku uczczeniu Konstytucji 3 maja oraz 20. rocznicy śmierci J. Piłsudskiego. Pierwszy mówca Jan Morelewski zapoznał zebranych z historią Konstytucji 3 maja, omówił stosunki polsko-rosyjskie w okresie ostatnich kilku stuleci oraz opisał własne przeżycia z walk o niepodległość w oddziałach partyzanckich w północnej części Polski. Następny mówca Kazimierz Dudycz, prezes Koła SPK, nawiązując do 20. rocznicy śmierci Marszałka J. Piłsudskiego, przypomniał zebranym, że to Piłsudski był wodzem w 1920 r., który rozbił armię sowiecką, wstrzymując pochód komunizmu na Zachód. Po opisaniu przebiegu walki o Warszawę, mówca przeszedł do omówienia stosunków w Rosji, którą miał okazję poznać dwukrotnie”.
Koło SPK w Baltimore również pamiętało o Marszałku – jego kroniki przekazują, że Wojsław Milan Kamski miał w maju 1986 r. pogadankę o Józefie Piłsudskim i Bitwie Warszawskiej. W czasie tego wieczoru kapelan Koła zaprezentował nawet nagrany oryginalny głos Józefa Piłsudskiego.
W Kole SPK w Buffalo byli zarówno piłsudczycy, jak i zwolennicy obozu narodowego i Romana Dmowskiego, ale i tam organizowano uroczystości związane z kolejnymi rocznicami urodzin i śmierci marszałka Piłsudskiego. 15 sierpnia 1966 r. kombatanci polscy z San Diego uroczyście obchodzili Święto Żołnierza. Zwyczajowo nawiązano wtedy do zwycięstwa nad bolszewikami w 1920 r. Przedstawiając przebieg tej uroczystości w „Kombatancie w Ameryce” podkreślano:
„Zwycięstwo to nastąpiło dzięki pełnej ofiarności i męstwu żołnierza polskiego i genialnej decyzji Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego, który rzucił wszystko na szalę i powstrzymał pochód bezbożnego barbarzyństwa, idącego na zagładę Europy”.
W organizację tego typu uroczystości z czasem aktywnie włączyli się kolejni partnerzy: Wydział Stanowego KPA na Zachodnią Pensylwanię, Związek Polek w Ameryce oraz organizacja Amerykańskich Weteranów Wojen Zagranicznych i Sokolstwo Polskie.
„Kombatant w Ameryce” z 1985 r., nie podając nic o smutnej dla Polaków rocznicy zakończenia II wojny światowej, niemalże cały numer poświęcił 50. rocznicy zgonu Marszałka Piłsudskiego.
Jak wspomniano, w całym SPK szczególnie uroczyście uczczono setną rocznicę urodzin Józefa Piłsudskiego. Może jeszcze jeden przykład takiej uroczystości, tym razem z Los Angeles, gdzie działało Koło SPK nr 43. Dnia 13 maja 1967 r. w Patriotic Hall, siedzibie Koła, odbył się obchód „Setnej Rocznicy Urodzin Pierwszego Marszałka Rzeczypospolitej Polskiej Józefa Piłsudskiego”. Przemówienie wtedy wygłosił Stefan Hryniewicki, syn prezesa Koła. Na tle flag amerykańskiej i polskiej znajdował się portret marszałka Piłsudskiego w naturalnych i pięknych kolorach, udekorowany szarfą Virtuti Militari oraz białymi i czerwonymi kwiatami. W inwokacji kapelan Koła SPK ks. Stefan Kaczmarek odmówił ulubioną modlitwę marszałka Piłsudskiego do Matki Boskiej. W interesujący sposób życiorys marszałka Piłsudskiego przedstawił Stanisław Haber, podkreślając najważniejsze i najciekawsze momenty jego życia. Kończąc przemówienie, odczytano pamiętną mowę pożegnalną, wygłoszoną przez prezydenta Ignacego Mościckiego nad trumną Piłsudskiego na Wawelu. Z kolei jeden z wyższych oficerów sztabu Marszałka, płk Kazimierz Franciszek Dudziński, przedstawił własne wspomnienia o Józefie Piłsudskim i barwnie opowiedział o swoich kontaktach służbowych z Marszałkiem. Następnie Janusz Harvey odegrał na fortepianie wiązankę pieśni legionowych. Potem była recytacja wiersza Kornela Makuszyńskiego Żołnierz, wykonana przez Kazimierza Majewskiego. Ostatnim akordem uroczystości było odczytanie przez Mieczysława Tomżyńskiego fragmentu utworu Wacława Sieroszewskiego Wymarsz Pierwszej Kadrowej z Oleandrów. Uroczystość zakończono odśpiewaniem hymnu narodowego.
Bardzo podniosły moment przeżyli kombatanci z Bostonu gdy — 8 maja 1985 r. — gubernator Michael Dukakis przyjął ich delegację na uroczystej audiencji, proklamując w rocznicę śmierci Piłsudskiego Święto Wspólnoty Narodów stanu Massachusetts.
Koło SPK w San Francisco, gdzie prężnie działał prof. Jerzy Lerski, wybitny działacz niepodległościowy, tradycyjne obchody 11 listopada w roku 1978 r., organizowane w Domu Polskim, wzbogaciła obecnością Agnieszki Smoleńskiej, byłej członkini Polskiej Organizacji Wojskowej, która wygłosiła referat Józef Piłsudski do 11 listopada 1918 roku.
Bardzo podniosły moment związany z obchodami 50. rocznicy śmierci Józefa Piłsudskiego kombatanci z Bostonu przeżyli 8 maja 1985 r., gdy gubernator Michael Dukakis przyjął ich delegację na uroczystej audiencji, proklamując w rocznicę śmierci Piłsudskiego Święto Wspólnoty Narodów stanu Massachusetts. Kombatanci Dukakisowi wręczyli wówczas portret Marszałka Piłsudskiego. Także kwietniowo-czerwcowy „Kombatant w Ameryce” z 1985 r., nie podając nic o smutnej dla Polaków rocznicy zakończenia II wojny światowej, niemalże cały numer poświęcił 50. rocznicy zgonu Marszałka Piłsudskiego, co zapowiadała już okładka kwartalnika, przedstawiająca Marszałka z córkami Jadwigą i Wandą w 1923 r. Wewnątrz numeru omówiono nowojorskie uroczystości, związane z rocznicą śmierci „wskrzesiciela i I-go Marszałka niepodległego Państwa Polskiego”. Zorganizowano je w Instytucie Józefa Piłsudskiego z udziałem Wandy Piłsudskiej. W biuletynie SPK przytoczono także tekst wypowiedzi prezydenta Ronalda Reagana o Marszałku jako „symbolu nadziei dla dzisiejszej Polski” i wypowiedź prezesa KPA mecenasa Alojzego Mazewskiego o ukochanym przez Polaków „Dziadku”. Opublikowano przemówienie ministra Wacława Jędrzejewicza, wygłoszone podczas uroczystości rocznicowej 18 maja w Instytucie Józefa Piłsudskiego w Ameryce oraz artykuł o pogrzebie Marszałka z 1935 r. Ponadto podano treść telegramu Kongresu Żydów Amerykańskich, w którym pisano o Piłsudskim jako o wielkim polskim patriocie. Cała treść telegramu w tłumaczeniu na język polski brzmiała następująco:
„W imieniu Oddziału Polsko-Żydowskiego Kongresu Żydów Amerykańskich proszę przyjąć nasze serdeczne pozdrowienia z okazji 50. rocznicy śmierci Marszałka Piłsudskiego, wielkiego polskiego patrioty, który połączył Polskę po 123 latach zaborów, i który spróbował połączyć jego obywateli różnych wiar i narodowości po tym, jak Polska odzyskała niepodległość”.
Do rocznicy śmierci Józefa Piłsudskiego i zwycięstwa na bolszewikami w 1920 r. nawiązał w przemówieniu podczas Święta Żołnierza Polskiego w Amerykańskiej Częstochowie 18 sierpnia 1985 r. także prezes SPK Janusz Krzyżanowski:
„Dla nas, pokolenia międzywojennego, Piłsudski był tym człowiekiem, który dał nam możność życia w wolnej ojczyźnie, w granicach wytyczonych własnym mieczem: był postacią romantyczną jako wskrzesiciel Polski po 123 latach niewoli. Ale w oczach historyków tego okresu nazwisko Piłsudskiego zostało związane z Bitwą Warszawską, której 65-tą rocznicę dzisiaj obchodzimy w wolnym świecie, bo w Kraju pamięć o tej bitwie jest skrzętnie omijana, aby nie przypominać narodowi, że już raz źle uzbrojony i mało liczebny, lecz zjednoczony i wielki duchem – odniósł zwycięstwo nad Rosją”.
W podobnym tonie o Marszałku wypowiadał się gość honorowy żołnierskiego obchodu, amerykański gen. William T. McLean, przypominając 10-tysięcznej rzeszy jego uczestników o Piłsudskim i wielkim polskim zwycięstwie nad bolszewikami w 1920 r.
* * *
W polskim środowisku kombatanckim w Stanach Zjednoczonych równie ważne jak 11 listopada czy 15 sierpnia były daty związane z życiem i działalnością Józefa Piłsudskiego. Uroczyste obchody organizowane z okazji rocznic ważnych wydarzeń związanych z Marszałkiem były wśród członków SPK silnie umotywowane.
Polscy kombatanci w Ameryce pielęgnowanie pamięci o Marszałku Piłsudskim uważali za ważny instrument walki z komunistycznym zniewoleniem.
Takie obchody w PRL były urzędowo zabronione. Komuniści, budując po II wojnie światowej na ziemiach polskich państwo będące zaprzeczeniem tego czym Polska była przez wieki, doskonale wiedzieli, że przypominanie Polakom o Piłsudskim mogłyby budzić w narodzie patriotyzm, dążenie do życia w wolnym kraju. Było to dla komunistów niebezpieczne.
Polscy kombatanci w Ameryce zdawali sobie z tego sprawę i dlatego pielęgnowanie pamięci o Marszałku Piłsudskim uważali za ważny instrument walki z komunistycznym zniewoleniem. Jaka była pamięć polskiego środowiska kombatanckiego w Ameryce o Józefie Piłsudskim świadczy też to, że członkowie SPK przez wiele lat co miesiąc dotowali Instytuty Piłsudskiego w Nowym Jorku i Londynie. I nie były to małe kwoty. 18 października 2012 r. kombatanci, kończąc pracę organizacyjną w ramach SPK, przekazali Instytutowi Piłsudskiego w Ameryce kwotę 100 tys. dolarów.
