Na obszarze okupowanego przez Niemcy Generalnego Komisariatu Rzeszy Wschód zasada zbiorowej odpowiedzialności często stosowana była jako odwet za działalność ruchu oporu, ukrywanie Żydów i osób poszukiwanych, a nawet jako środek służący wymuszaniu dostarczania wygórowanych kontyngentów żywnościowych.
Zdarzało się również, iż odpowiedzialność zbiorowa obowiązywała w przypadkach, gdy niemieccy funkcjonariusze ginęli wcale nie w akcjach zaplanowanych przez podziemie, ale w wyniku zatargów miejscowej ludności.
Zatarg rodzinny
W dniu 25 maja 1942 r. w położonej wówczas na terenie powiatu wileńsko-trockiego miejscowości Olkieniki (dziś Walkininkai w rejonie orańskim) doszło do zatargu rodzinnego, którego konsekwencją była obejmująca swym zasięgiem kilka miejscowości akcja odwetowa. Przyczyną późniejszych zdarzeń była sprzeczka jednego z synów z ojcem, Józefem Orłowskim, który mieszkał w Podklasztorzu. Ojciec i syn posprzeczali się o patefon, który syn chciał zabrać z domu.
Gdy syn poszedł po broń, drugi syn w obawie o życie ojca zawiadomił o tym niemiecki pluton wartowniczy, który stacjonował w koszarach w budynku poklasztornym. Wówczas Niemcy wysłali trzyosobowy patrol w celu ujęcia winnego. Młody Orłowski uciekając zabił jednego Niemca, a drugiego ranił. Został on zastrzelony w czasie przeprawy przez rzekę.
Akcja odwetowa
Następnego dnia Niemcy przystąpili do organizacji akcji odwetowej. Jej oficjalne powody były dwa: zastrzelenie funkcjonariusza niemieckiego i nielegalne posiadanie broni. Łapanki wśród miejscowej ludności trwały od godz. 10.00 rano. Aresztowano wówczas od 50 do 60 mężczyzn w wieku do 60 lat, których osadzono w miejscowej szkole. Po zweryfikowaniu obywatelstwa zatrzymanych, wypuszczono Litwinów, a 37 Polaków załadowano na samochód Opel Blitz i wywieziono na położone ok. 100 m. od szkoły pola księżowskie.
Po krótkiej chwili samochód ruszył dalej i zatrzymał się nad rzeką Giełużą (na wzgórzu polnym zwanym Dziesięciną), gdzie padł rozkaz opuszczenia pojazdu przez część aresztantów. Nakazano im iść przez pole. W czasie tego marszu pluton egzekucyjny strzelał im w plecy. Zdaniem kilku naocznych świadków tej egzekucji, strzeli wyłącznie policjanci litewscy z posterunku w Olkienikach.
Zginęło wówczas 21 osób. Kolejnych 16 osób rozstrzelano nad rzeką Mereczanką we wsi Zakrzekopy koło smolarni. Wśród ofiar byli głównie miejscowi wojskowi, rzemieślnicy (kowal, drogomistrz, cieśla), robotnicy, rolnicy, gajowy i aptekarz.
Sprawcy zbrodni
Dzięki prowadzonej w litewskich archiwach kwerendzie udało się zidentyfikować niektórych sprawców zbrodni. Po wojnie zostali ujęci i osądzeni przez Rosjan. Wśród nich byli m.in. Juozas Balukonis, który wskazał miejsce zamieszkania osób, które miały być stracone. Za czyn ten został on aresztowany 22 października 1946 r. i skazany wyrokiem Trybunału Wojskowego Wojsk Ministerstwa Spraw Wewnętrznych LSRS 8 maja 1947 r. na 15 lat prac katorżniczych. Z kolei Jonas Blażys, pracownik Policji Pomocniczej, uczestniczył w aresztowaniach oraz dobijaniu rannych. Za czyn ten został aresztowany 14 czerwca 1946 r. i skazany wyrokiem Trybunału Wojskowego MSW LSRS 15 stycznia 1947 r. początkowo na karę śmierci, zamienioną orzeczeniem kolegium Wojskowego Sądu Najwyższego ZSRS na 20 lat prac katorżniczych. Natomiast dalszy los kolejnego ustalonego sprawcy – Klemensasa Kirna, policjanta uczestniczącego w aresztowaniach – jest nieznany.
Funkcjonariusze trockiego Powiatowego Wydziału NKWD LSRS przesłuchali na okoliczność tej zbrodni kilku świadków. Jednym z nich był Wacław Pietrowicz, który zeznał:
„Blażys również uczestniczył w egzekucjach Polaków w maju 1942 roku koło Olkienik, gdzie rozstrzelano 16 osób, a wiadome mi jest stąd, że kiedy zakończono egzekucję, Blażys przybiegł do mnie do mieszkania i poprosił o wodę, żeby umyć ręce. Ręce miał całe we krwi. Ja w tym czasie też ukrywałem się, bałem się żeby mnie nie rozstrzelali, a żona stała i płakała. Wtedy on powiedział jej »nie płacz, twego męża nie zabili, ja ich wszystkich widziałem, jego tam nie ma«, umył ręce i poszedł”.
Jego relację niejako uzupełniła kolejna przesłuchana osoba – Jadwiga Kozłowska:
„Niemcy i szaulisi wyciągnęli ludzi z samochodu, kazali im biec i w tym czasie zaczęli strzelać z karabinu maszynowego. Samochód tylko zdążył odjechać, w tym czasie podjechał na rowerze Jonas Blażys z pistoletem w ręku i zaczął dobijać jeszcze nie całkiem zabitych, ciężko rannych ludzi. Przez cały czas strzelał tylko w głowę. Jak tylko zauważył mnie, że stałam niedaleko, powiedział do mnie po litewsku »już zabici«”.
Pochówek ofiar
Tej samej jeszcze nocy rodziny zamordowanych pochowały ofiary w miejscu rozstrzelania. W „kondukcie żałobnym” znalazła się Regina Szymanowicz, która w tej egzekucji straciła ojca i tak zapamiętała tę chwilę:
„Tego samego dnia, nie pamiętam kto powiadomił naszą rodzinę, że możemy zabrać ciało ojca. Udałam się we wskazane miejsce z koleżanką Józefą Zygmuntowicz, której ojca i brata również rozstrzelano. Było to pole należące do mieszkańca Olkienik, przez to pole płynął jakiś strumyczek, czy rzeczka. Tam był już wykopany rów, w którym znajdowały się zwłoki. Było tam 16 zwłok, byli to sami mężczyźni, w różnym wieku. Ojciec mój miał wówczas 44–45 lat. […] Ja sama osobiście buty ojca wrzuciłam do wykopanego rowu razem ze zwłokami. Potem kazano mi odejść. W tym samym miejscu gdzie zwłoki te zakopano znajdują się do tej pory”.
Pamięć o ofiarach
Po dwóch tygodniach na olkienickim rynku na tablicy ogłoszeń umieszczono nazwiska 21 niewinnie zamordowanych Polaków. Do 1946 r. miejsce to nie było upamiętnione. W 1968 r. postawiono skromną tablicę pamiątkową w języku litewskim. Obecnie znajdują się tam również tablice w języku polskim.
Miejsce upamiętnienia zlokalizowane jest pomiędzy dwoma rozłożystymi świerkami. Otoczone prostym ogrodzeniem z metalowych ram. Składa się ono z podłużnej, betonowej podstawki, po lewej stronie, cienkiej żelbetowej ściany z tablicą inskrypcyjną. Tablica wykonana jest z jasnego marmuru i opatrzona tekstem w języku litewskim. Po stronie prawej umieszczone są trzy zagłębienia na kwiaty. Lewa część podstawy przykryta jest podłużną, prostą płytą z tekstem w języku polskim. Na dole znajduje się inskrypcja – tekst w języku litewskim:
„Valkininkų apylinkės / gyventojams / tragiškai žuvusiems nuo vokiškųjų / okupantų 1942.V.25”
i tekst w języku polskim:
„Tu spoczywają mieszkańcy z Olkienik rozstrzelani / przez okupanta niemieckiego w 1942-V-25 / Kozłowski S. / Kozłowski K. / Konarski A. / Zygmuntowicz J. / Zygmuntowicz J. / Mozalewski Z. / Otocki A. / Pawlukiewicz J. / Pochylski H. / Baranowicz A. / Ługowy N. / Tarlecki N / Andruszkiewicz A. / Deszczyński A. / Cejko F. / Malinowski S.”.
Grób 16 mieszkańców Olkienik zamordowanych 25 maja 1942 r. (fot. naszapamiec.pl - strona Ambasady RP w Wilnie)
Z kolei we wsi Zaprzekopy (lit. Užuperkasis) zlokalizowany jest grób 5 mieszkańców Olkienik zamordowanych w majowej egzekucji. Na kamiennym postumencie znajduje się nieduży krzyż i tabliczka z nazwiskami. Całość jest ogrodzona słupkami metalowymi i łączącymi je prętami. Z tyłu za ogrodzeniem znajduje się drugi większy krzyż. Jest też tablica w języku polskim z nazwiskami pochowanych. Na pomniku znajduje się inskrypcja o treści:
„Tu spoczywają mieszkańcy Olkienik rozstrzelani przez okupanta niemieckiego 25 maja 1942 r. / +Jungnikiel Adam / +Jabłoński Adam / +Jodkowski Witold / +Kot Stanisław / +Lewandowski Adam. / Cześć ich pamięci”.
Kilka osób zamordowanych w egzekucji we wsi Zakrzekopy spoczęło w pojedynczych grobach ufundowanych przez rodziny.
