Członkowie Rady Regencyjnej, posługując się taką pragmatyką, zgodzili się przy tym na symboliczną, bo konserwatywną formułę swojej relacji względem narodu polskiego. To usytuowanie się w scenografii monarchizmu, co prawda w postaci zastępczej, bo właśnie regencyjnej, ale idące w poprzek przeważających ówcześnie wizji ustrojowych Polski, było bardzo charakterystyczne.
Zaczątek władz państwowych?
Ktoś może powiedzieć, że byli to karierowicze, a przyjęli kostiumy z komnat królewskich, bo akurat takie wręczały dwory zaborcze. Nikt ich jednak do tego nie zmuszał, a i perspektywy kariery wcale nie były ani oczywiste, ani kuszące. Dlaczego mamy im odbierać prawo do takich decyzji, gdy nie odbieramy go Piłsudskiemu, czy Dmowskiemu? Wielu wtedy starało się służyć Sprawie, według własnych kryteriów dobrej wiary.
Ktoś może powiedzieć, że byli to karierowicze, a przyjęli kostiumy z komnat królewskich, bo akurat takie wręczały dwory zaborcze. Nikt ich jednak do tego nie zmuszał, a i perspektywy kariery wcale nie były ani oczywiste, ani kuszące.
Rada Regencyjna próbowała dać podstawy pod odbudowę majestatu władzy Rzeczpospolitej. Czy jej się udało? Gdyby żył, moglibyśmy takie pytanie zadać Józefowi Piłsudskiemu. W końcu zaczął budowę nowego państwa jako sukcesor tej Rady.
Podstawą utworzenia Rady Regencyjnej był patent wydany 12 września 1917 r. przez generał-gubernatorów: niemieckiego, czyli Hansa von Beselera, i austriackiego, tj. Stanisława Szeptyckiego. Jej geneza tkwi jednak w tzw. Akcie 5 listopada 1916 r., w którym dwaj cesarze, Wilhelm II i Franciszek Józef I, proklamowali, iż
„postanowili z ziem [polskich] utworzyć państwo samodzielne z dziedziczną monarchią i konstytucyjnym ustrojem”.
Wspomniany patent ustalał:
„Najwyższą władzę państwową w Królestwie Polskiem oddaje się aż do jej objęcia przez Króla lub Regenta Radzie regencyjnej, nie naruszając międzynarodowego stanowiska państw okupacyjnych”.
W skład Rady weszli: Aleksander Kakowski, arcybiskup warszawski, książę Zdzisław Lubomirski, prezydent Warszawy, i hrabia Józef Ostrowski, honorowy prezes Stronnictwa Polityki Realnej. Nie było bez znaczenia, że na siedzibę Rady Regencyjnej wybrano Zamek Królewski w Warszawie.
Ku własnej podmiotowości
Rzecz jasna, obydwa państwa zaborcze nie zamierzały traktować słów o swoich prawach „okupacyjnych” jako li tylko fasady. Polska wciąż była przez nie traktowana instrumentalnie. Tym niemniej Rada nie tylko starała się prowadzić swoistą polityczną pracę organiczną na polu sądownictwa, administracji, czy szkolnictwa, ale miała również odwagę wyrażać stanowczy sprzeciw wobec brutalnego naruszania przez Niemcy i Austro-Węgry polskich interesów.
W skład Rady weszli: Aleksander Kakowski, arcybiskup warszawski, książę Zdzisław Lubomirski, prezydent Warszawy, i hrabia Józef Ostrowski, honorowy prezes Stronnictwa Polityki Realnej.
Gdy państwa centralne najpierw nie zgodziły się, pomimo usilnych starań Rady, by jej przedstawiciele wzięli udział w ich rokowaniach pokojowych z bolszewikami i z Ukraińcami w Brześciu, a potem cynicznie oddały Ukraińskiej Republice Ludowej m. in. Chełmszczyznę, odpowiedziano bardzo ostrą notą.
Warto przywołać jej część, stanowiącą w istocie wezwanie do narodu polskiego z deklaracją całkowitego poddania się wyłącznie jego woli przy odbudowie suwerennego państwa:
„Przysięgaliśmy w obliczu Boga stać na straży szczęścia, wolności i siły Polski i oto dziś, pomni na to ślubowanie, podnosimy przed Bogiem i przed światem, przed obliczem ludzi i przed trybunałem dziejów, przed ludem niemieckim i przed ludami Austro-Węgier głos nasz, protestując przeciw nowemu rozbiorowi, odmawiając mu swego uznania i piętnując go jako akt przemocy.
Stwierdzając raz jeszcze pogwałcenie ducha i wewnętrznej treści wydanych aktów monarszych, będziemy mogli czerpać prawo sprawowania zwierzchniej władzy państwowej opierając się na woli Narodu, wierząc, że Naród pragnie posiadać symbol swej niepodległości i około tego symbolu stanąć zamierza. Na tej woli Narodu chcemy oprzeć posłannictwo i wysiłki nasze. Zachowamy w obecnej dobie, co nabyte, strzec będziemy naszych sądów wydających wyroki w imię Korony Polskiej, naszych szkół odradzających się w duchu polskim, a jeśli dziś nie osiągniemy w pełni celu dążeń Narodu, przekażemy następcom naszym, co wzięliśmy z krwi ojców, a nie uznamy pomniejszenie Ojczyzny”.
7 października 1918 r. Rada Regencyjna – opierając się na orędziu prezydenta Woodrow Wilsona – ogłosiła, że jej celem jest „zupełna niepodległość” Polski i wezwała cały naród do tego, by stanął „jako mąż jeden”. Zapowiedziała powołanie w pełni demokratycznego rządu, którego kluczowym zadaniem miało być przygotowanie w bardzo krótkim czasie wyborów do „sejmu polskiego”. Obiecała zarazem, że powołanej przez ów parlament „Władzy zwierzchniej państwowej” przekaże swoje prerogatywy. I poprosiła:
„Niech zamilknie wszystko, co nas wzajemnie dzielić może, a niech zabrzmi jeden wielki głos: Polska zjednoczona niepodległa”.
Wkrótce ten apel sama wprowadziła w czyn. Najpierw jednak przejęła zwierzchnictwo nad formacjami polskimi dowodzonymi dotychczas przez Niemców i wyznaczyła gen. Tadeusza Rozwadowskiego na Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Wreszcie, kornie uznając, że teraz dzielić może, przekazała w dniach 11 i 14 listopada 1918 r. swą władzę wojskową i cywilną Józefowi Piłsudskiemu, uznając swą misję za ukończoną.
* * *
Realne znaczenie Rady Regencyjnej dla faktów kreujących odzyskanie niepodległości przez Polskę w 1918 r. nie jest na pewno decydujące. Nie możemy jednak zapominać, że dorobek administracyjny lat 1917-1918, w tym rządów powoływanych przez Radę, w zakresie zbudowania zaplecza organizacyjnego Wojska Polskiego, prowadzącego w kolejnych latach decydujące dla Polaków wojny, jest nie do przecenienia.
W warstwie symbolicznej Rada zapisała się natomiast w naszych dziejach w sposób niezwykle wartościowy. Nie przez przypadek wszak to właśnie z jej rąk władzę nad Polakami, nad polskim państwem odebrał Józef Piłsudski. A przecież nie był to polityk, któremu było wszystko jedno od kogo przejmuje insygnia rządzenia. I czy możemy pominąć, iż nastąpiło to 11 listopada 1918 r., czy nie jest ważne, że socjalista planujący stworzyć republikę polską został formalnie desygnowany przez sui generis kolegialnego interrexa, że królewskie tradycje Polski pokornie uznały nowe potrzeby Polaków?
Pierwsza strona numeru, wydawanego dla Polaków w Chicago, „Dziennika Związkowego” z 11 XI 1918 r., triumfalnie ogłaszająca upadek, jak się tu Niemców nazywa, ówczesnych „Hunów”. W tym dniu Rada Regencyjna przekazała władzę wojskową Józefowi Piłsudskiemu. Odradzała się niepodległa Polska. Ze zbiorów IPN
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
