Operacja polegała na skierowaniu do akcji pancernika „Bismarck”, najnowszego okrętu liniowego Kriegsmarine. Jego ewentualne działania przeciwko alianckiej żegludze na Oceanie Atlantyckim mogłyby spowodować ogromne straty, dezorganizując jednocześnie system konwojów. Brytyjska Royal Navy zaangażowała ogromne siły, żeby go wyeliminować. Jednym z okrętów, który związany był z akcją przeciw „Bismarckowi” i tym samym zapisał się trwale na kartach historii, był ORP „Piorun”.
Polski niszczyciel wsławił się wykryciem niemieckiego pancernego kolosa oraz podjęciem z nim nierównego pojedynku. Działania „Pioruna” i jego załogi są jedną z najbardziej chlubnych kart w dziejach polskiej Marynarki Wojennej.
HMS „Nerissa”, czyli ORP „Piorun”
Geneza jednostek typu N sięga marca 1939 r. Wobec możliwości wybuchu zbrojnego konfliktu, Admiralicja brytyjska podjęła decyzję o konieczności rozwoju floty lekkich jednostek. Zdecydowano więc o zaprojektowaniu nowych niszczycieli, które konstrukcyjnie opierały się na wcześniejszych niszczycielach typu J/K. Seria nowych okrętów miała się składać z ośmiu jednostek. Położenie stępki pod przyszły niszczyciel noszący nazwę HMS „Nerissa” w stoczni John Brown Shipbuilding & Engineering Ltd. w Clydebank odbyło się 29 lipca 1939 r. Wodowanie gotowego kadłuba nastąpiło 7 maja 1940 r. Następnie na okręcie rozpoczęto prace wyposażeniowe.
Dane techniczne niszczyciela ORP „Piorun” (1940 r.).
Wyporność: standardowa: 1773 t; pełna: 2384 t;
długość: 108,69 m;
szerokość: 10,95 m;
zanurzenie: 3,5 m;
napęd: 2 turbiny parowe Parsonsa o mocy 40 tys. KM,
2 kotły typu Admiralicja, 2 śruby;
prędkość maksymalna: 36 węzłów;
zasięg: przy prędkości 15 węzłów 5700 mil morskich;
uzbrojenie: 6 x 120 mm (3 x II); 1 x 102 mm (1 x I); 1 x 40 mm (1 x IV); 2 x wkm 12,7 mm (2 x IV); 5 wyrzutni torped 533 mm (1 x V); 2 miotacze bomb głębinowych; 1 zrzutnia bomb głębinowych.
Załoga: 27 oficerów i 183 marynarzy.
Włącznie HMS „Nerissa” do struktur Marynarki Wojennej nie było przypadkowe. Biorący udział w operacji aliantów pod Narwikiem niszczyciel ORP „Grom” 4 maja 1940 r. został utracony w Rombakkenfjordzie, wskutek trafienia dwoma bombami lotniczymi. Niemieckie samoloty polski okręt zaatakowały z pułapu ok. 3 tys. m. Ciężko uszkodzony „Grom” zatonął w ciągu zaledwie czterech minut, zabierając ze sobą 59 członków załogi. Towarzyszące mu okręty uratowały 130 marynarzy, w tym 23 rannych. Siły Marynarki Wojennej zostały uszczuplone. Z pomocą ruszyła Admiralicja brytyjska, która na prośbę Kierownictwa Marynarki Wojennej zdecydowała się przekazać niszczyciel HMS „Nerissa”. Zgodnie z przyjętą w MW nomenklaturą otrzymał on nazwę ORP „Piorun”, a jego pierwszym dowódcą został kmdr por. Eugeniusz Pławski.
Objęcie nowego okrętu odbyło się na przełomie sierpnia i września 1940 r., kiedy na pokładzie niszczyciela trwały jeszcze prace wyposażeniowe. Załoga składała się głównie z marynarzy i oficerów uratowanych z ORP „Grom”. Braki kadrowe do października 1940 r. uzupełniono polskimi żołnierzami ochotnikami uratowanymi we Francji. Wówczas zadaniem załogi było zaznajomienie się z nowym okrętem, a stoczniowcy pod okiem polskiej kadry dokonywali koniecznych modyfikacji w jego konstrukcji (głównie zmiany organizacyjne i techniczne). Protokół zdawczo-odbiorczy niszczyciela podpisano 4 listopada 1940 r., a dzień później ORP „Piorun” został wcielony do Marynarki Wojennej.
Duma Kriegsmarine – „Bismarck”
Jednym z najważniejszych elementów przywrócenia hegemonii Niemiec na arenie europejskiej był znaczny rozwój sił zbrojnych. Plany dotyczyły również najpierw zredukowanej poprzez limity ilościowe poszczególnych klas okrętów Reichsmarine, a od 21 maja 1935 r. Kriegsmarine. Nowe jednostki, które wówczas zasiliły niemiecką flotę bojową, były budowane w tajemnicy (okręty podwodne) lub ze złamaniem postanowień przyjętych na konferencji pokojowej w Wersalu. Wprowadzone tam ograniczenia powodowały, że Niemcy niemal nie miały możliwości rozwoju własnej floty bojowej. Co więcej, traktat mówił wprost o zakazie posiadania okrętów podwodnych i lotnictwa morskiego. Zmiany w tej dziedzinie przyniósł podpisany 18 czerwca 1935 r. niemiecko-brytyjski układ morski. Określał on parytet wielkości floty III Rzeszy względem tonażu Royal Navy. W przypadku okrętów nawodnych wynosił on 35 proc. całości.
„Bismarck” osiągnął port docelowy 28 września 1940 r. Od tego momentu rozpoczęły się intensywne szkolenia załogi. Jego przeznaczeniem miały być samotne lub zespołowe rajdy przeciwko jednostkom handlowym wroga, które miały polegać na atakowaniu konwojów na Oceanie Atlantyckim.
Rozbudzenie apetytów III Rzeszy spowodowało wdrożenie nowych planów rozwoju floty bojowej. Początkowo realizowano je zgodnie z zasadami poszczególnych traktatów, które podpisały Niemcy. Metoda ta polegała na zastępowaniu wysłużonych, starych jednostek nowymi. Wśród nich znajdował się również przyszły okręt liniowy „Bismarck”, który został zamówiony jako „kontrakt F”, w celu wycofania ze służby przestarzałego okrętu liniowego SMS „Hannover”. Stępkę pod nowy okręt dla Kriegsmarine położono w stoczni Blohm & Voss w Hamburgu 1 lipca 1936 r. Otrzymał on numer budowy 509. Jego wodowanie nastąpiło 14 lutego 1939 r., wówczas rozpoczęto też prace wyposażeniowe. Wejście „Bismarcka” do służby w Kriegsmarine nastąpiło 24 sierpnia 1940 r. Okręt rozpoczął próby morskie. Jego dowódcą mianowano kmdr. (Kapitän zur See) Ernsta Lindemanna.
Po zakończeniu prób morskich 15 września 1940 r. okręt przez Kanał Kiloński udał się w swój pierwszy rejs. Jego celem była niemiecka baza Kriegsmarine w Gotenhafen (tak ówcześnie Niemcy nazwali Gdynię). „Bismarck” osiągnął port docelowy 28 września 1940 r. Od tego momentu rozpoczęły się intensywne szkolenia załogi, które miały wpłynąć na poprawę zdolności bojowych okrętu. Jego przeznaczeniem miały być samotne lub zespołowe rajdy przeciwko jednostkom handlowym wroga, które miały polegać na atakowaniu konwojów na Oceanie Atlantyckim.
Operacja „Rheinübung”
„Bismarck” był gotowy do rozpoczęcia działań krążowniczych przeciwko alianckiej żegludze po przebazowaniu do Gotenhafen i zakończeniu cyklu szkolenia załogi. Geneza przyjętej taktyki wywodziła się jeszcze z czasów I wojny światowej i polegała na przecięciu szlaków komunikacyjnych wroga.
Niemcy podobnie postąpiły po rozpoczęciu II wojny światowej 1 września 1939 r. Wówczas obok okrętów podwodnych (U-Boot) do tego samego celu wykorzystano okręty bojowe lub krążowniki pomocnicze – uzbrojone statki handlowe. Zwłaszcza ciężkie jednostki dysponowały dużą autonomicznością, co w połączeniu z wysoką mobilnością i ogromnym obszarem, jakim są morza i oceany, pozwalało na zniwelowanie przewagi, jaką dysponowała Royal Navy nad Kriegsmarine. Dodatkowo prowadzone od początku wojny rajdy napawały niemieckie dowództwo dużym optymizmem. Potwierdziły to sukcesy odniesione przez ciężki krążownik „Admiral Graf Spee” zatopiony w bitwie przy Rio de la Plata 17 grudnia 1939 r., (okręt między 30 września a 7 grudnia 1939 r. zatopił dziewięć statków o łącznym tonażu 50 089 BRT), „Admiral Scheer” (między październikiem 1940 r., a kwietniem 1941 r. zatopił lub zdobył statki o łącznym tonażu 113 213 BRT) oraz udany rajd okrętów liniowych „Gneisenau” i „Scharnhorst” w ramach operacji „Berlin” rozpoczętej 22 stycznia 1941 r. Obie jednostki osiągnęły port w Breście 22 marca 1941 r., zdobywając lub zatapiając przez 59 dni przebywania na morzu 22 statki o pojemności 115 662 BRT. Obok rzeczywistych strat rajdy ciężkich niemieckich okrętów powodowały zaburzenie ciągłości dostaw i wymagały od brytyjskiej Royal Navy zaangażowania dużych sił i środków. Do tego samego celu postanowiono wykorzystać najnowszy nabytek Kriegsmarine.
Wyjście „Bismarcka” w morze nastąpiło 19 maja 1941 r. około godziny drugiej. Wtedy też rozpoczęto operację „Rheinübung” (niem. ćwiczenia reńskie). Po dołączeniu do ciężkiego krążownika „Prinz Eugen”, z którym okręt miał realizować powierzoną misję bojową, obie jednostki wzięły kurs na Wielki Bełt. Dowódcą operacji mianowano doświadczonego adm. Günthera Lütjensa. Całe przedsięwzięcie miało zostać zachowane w tajemnicy, czego nie udało się wykonać – już na tym etapie zespół został wykryty przez szwedzki krążownik „Gotland”. Doszło do zdekonspirowania Niemców i Brytyjczycy rozpoczęli poszukiwanie okrętów.
Następnym etapem było osiągnięcie przez „Bismarcka” i „Prinz Eugena” 21 maja 1941 r. fiordu Bergen w okupowanej przez Niemców Norwegii. Tam pobrano paliwo i zmieniono kamuflaż. Admirał Lütjens podjął decyzję o udaniu się w kierunku wyspy Jan Mayen. Sprzyjało mu drastyczne pogorszenie warunków meteorologicznych.
Dane techniczne okrętu liniowego „Bismarck” (1941 r.).
Wypornoć: standardowa: 41 700 t, pełna: 50 300 t (według innych danych 50 965 t);
długość: 250,50 m;
szerokość: 36 m;
zanurzenie: 9,30 m;
napęd: 3 turbiny Blohm&Voss o ł&cznej mocy 148 116 KM, 12 kotłów wysokociśnieniowych Wagnera, 3 śruby;
prędkość maksymalna: 30,01 węzła;
zasięg: przy prędkości 19 węzłów 10 210 mil morskich;
uzbrojenie: 8 x 380 mm (4 x II); 12 x 150 mm (6 x
II); 16 x 105 mm (8 x II); 16 x 37 mm (8 x II); 12 x 20 mm (12 x I); 3 wodnosamoloty patrolowe Arado Ar 196; opancerzenie: główny burtowy pas pancerny 320 mm; wieże artylerii głównej 360 mm; pokład pancerny 80–170 mm; pokład górny 50 mm.
Załoga: 103 oficerów, 1962 marynarzy.
Niemcy nie mieli jednak świadomości, że Royal Navy rozpoczęła już pościg. Po opuszczeniu przez brytyjskie okręty 18 maja 1941 r. kotwicowiska w Scapa Flow na wody nieopodal Islandii skierowano ciężkie okręty, w tym krążownik liniowy HMS „Hood”, okręt liniowy HMS „Prince of Wales” w osłonie sześciu niszczycieli pod dowództwem wiceadm. Lancelota Hollanda. Do kolejnego wzmocnienia sił Royal Navy doszło 22 maja 1941 r., co wiązało się z faktem opuszczenia przez „Bismarcka” fiordu Bergen.
23 maja 1941 r. niemiecki zespół, mijając lewym trawersem Islandię, znalazł się między wyspą a wybrzeżem Grenlandii. Starał się wyjść na otwarte wody Oceanu Atlantyckiego. Pomimo fatalnych warunków pogodowych został on jednak ponownie wykryty przez ciężki krążownik HMS „Suffolk”, który wyposażony w radar stale utrzymywał kontakt z okrętami Lütjensa. W efekcie Brytyjczycy otrzymywali liczne raporty o kursie i prędkości Niemców. Pozwoliło to na zbliżenie się sił wiceadm. Hollanda, który 24 maja 1941 r. doprowadził do konfrontacji z „Bismarckiem” i „Prinz Eugenem”. Doszło do bitwy, w której Niemcy odnieśli niekwestionowane zwycięstwo, zatapiając dumę Royal Navy – HMS „Hood”. W wyniku trafień okręt eksplodował i zatonął niemal z całą załogą w ciągu trzech minut. Z katastrofy uratowało się tylko trzech marynarzy. Zginął wiceadm. Holland. Celne salwy z brytyjskich okrętów spowodowały uszkodzenie „Bismarcka”. Okręt miał nieszczelność dziobowych zbiorników paliwa (pojemność 1 tys. t) oraz nabrał ponad 2 tys. ton wody. Zmusiło to adm. Lütjensa do podjęcia decyzji o przerwaniu misji i udaniu się do portu w St. Nazaire w okupowanej Francji celem naprawienia uszkodzeń.
Pomimo poniesionych strat Royal Navy rozpoczęła pościg za niemieckim zespołem bojowym. Do akcji rzucono wszystkie dostępne siły i środki. 23 maja 1941 r. o godz. 15.40 od zespołu adm. Lütjensa odłączył się ciężki krążownik „Prinz Eugen”. Od tego momentu „Bismarck” działał samodzielnie. Brytyjczycy mieli duży problem z odnalezieniem niebezpiecznego przeciwnika. Obok sił morskich w akcji poszukiwawczej brały udział samoloty bazujące na lotniskowcach i na lądzie. Dzięki patrolom powietrznym 26 maja 1941 r. o godz. 10.30 okręt odnaleziono 690 mil morskich od francuskiego wybrzeża. Royal Navy rozpoczęła rozpaczliwe próby spowolnienia „Bismarcka”. Wieczorem tego samego dnia w wyniku trafienia torpedą zrzuconą z samolotu z lotniskowca HMS „Ark Royal” okręt utracił sterowność. Pomimo trwającej obławy kontakt z „Bismarckiem” został ponownie zerwany.
„Trzy salwy na cześć Polski!”
W momencie rozpoczynania akcji przeciwko „Bismarckowi” ORP „Piorun” wchodził w skład 4. Flotylli Niszczycieli pod dowództwem kmdr. Philipa Viana. Razem z czterema innymi okrętami był w osłonie konwoju WS-8B. Ze względu na bliskość hipotetycznej pozycji niemieckiego okrętu 26 maja 1941 r. około godziny czwartej dowódca flotylli otrzymał rozkaz odłączenia się od eskorty i udania się w kierunku zespołu bojowego tworzonego przez okręty liniowe HMS „King George V” i HMS „Rodney”. Kilka godzin później kmdr Vian otrzymał meldunek z przybliżoną pozycją niemieckiego okrętu. Nie zważając na przewagę przeciwnika, udał się do tego rejonu. Planował wykrycie „Bismarcka” i utrzymanie z nim kontaktu, do momentu przybycia na miejsce ciężkich okrętów Royal Navy.
26 maja 1941 r. o godz. 22.37 szef wachty sygnałowej na ORP „Piorun” mat Edward Dolecki zameldował o wykryciu nieznanej sylwetki w odległości 14,5 tys. m od okrętu. Dowódca „Pioruna” kmdr Pławski nakazał wysłanie sygnału identyfikacyjnego.
Około godziny piątej kmdr Vian nakazał „Piorunowi” powrót do bazy. Wynikało to ze znacznie uszczuplonego w wyniku prowadzenia akcji przeciwko „Bismarckowi” zapasu paliwa. Na prośbę kmdr. Pławskiego okręt brał udział w poszukiwaniach jeszcze przez dwie godziny.
Niemiecki okręt odpowiedział ostrzałem z wież artylerii średniej kalibru 150 mm. Było oczywiste, że wykrytą jednostką jest właśnie „Bismarck”, o czym kmdr Pławski niezwłocznie zameldował. O godz. 22.50 dowódca wydał rozkaz „Trzy salwy na cześć Polski!”, a „Piorun” rozpoczął nierówną walkę z „Bismarckiem”. Wymiana ognia między jednostkami trwała około godziny. W tym czasie bohaterski niszczyciel starał się wiązać ogniem „Bismarcka”, co miało pomóc pozostałym okrętom w próbach skutecznego wykonania ataku torpedowego. Tylko dzięki bezbłędnemu manewrowaniu polskiej załogi Niemcy nie uzyskali niemal żadnych trafień.
Pomimo skrajnie niesprzyjających warunków meteorologicznych polski niszczyciel rozpoczął przygotowanie do wystrzelenia torped w kierunku okrętu liniowego. Zrobił to jako ostatni z całej flotylli, jednak atak nie przyniósł żadnych rezultatów. Nie wiadomo, czy torpedy były niecelne, czy zawiodły ich mechanizmy. W tym samym czasie załoga prowadziła skoncentrowany ogień w kierunku „Bismarcka”.
O godz. 23.50 niemiecki okręt wystrzelił ostatnią salwę i zniknął w ciemnościach. Komandor Pławski, wykorzystując zamontowany na pokładzie OPR „Piorun” radar, próbował ponownie wykryć „Bismarcka”. Kontakt udało się uzyskać o godz. 00.30, jednak do ponownego nawiązania walki nie doszło. Około godziny piątej kmdr Vian nakazał „Piorunowi” powrót do bazy. Wynikało to ze znacznie uszczuplonego w wyniku prowadzenia akcji przeciwko „Bismarckowi” zapasu paliwa. Na prośbę kmdr. Pławskiego okręt brał udział w poszukiwaniach jeszcze przez dwie godziny. Następnie udał się do Devonport, gdzie dotarł 28 maja 1941 r., mając na pokładzie zaledwie 30 ton paliwa. W wyniku prowadzonych działań ORP „Piorun” był uszkodzony. Akcja przeciwko „Bismarckowi” zakończyła się 27 maja 1941 r. o godz. 10.37, kiedy wskutek skoordynowanego ostrzału jednostek Royal Navy niemiecki kolos poszedł na dno.
* * *
Operacja przeciwko „Bismarckowi” była jednym z najważniejszych epizodów II wojny światowej na Oceanie Atlantyckim. Nieuchwytny pancerny kolos stanowił duże zagrożenie dla alianckich linii żeglugowych. Wśród zaangażowanych w jego eliminację sił znalazł się polski niszczyciel ORP „Piorun”, któremu w brawurowej nocnej akcji udało się wykryć „Bismarcka” i nawiązać z nim kontakt bojowy.
Nierówna walka, jaką podjął ORP „Piorun” z „Bismarckiem”, była bardzo ryzykowna. Niszczyciel nie miał szans na wyeliminowanie o wiele silniejszego okrętu liniowego. Sam mógł zostać ciężko uszkodzony lub zatopiony. Pomimo przeciwności okręt i jego dzielna załoga nie miały problemu z podjęciem tego ryzyka. Najważniejszym osiągnięciem okrętu i jego załogi było przyczynienie się do wykrycia „Bismarcka”, co zakończyło się jego zatopieniem w czasie pierwszego rejsu bojowego. Nie pozostało to bez wpływu na taktykę Kriegsmarine, która od tego momentu znacznie ograniczyła rajdy korsarskie swoich ciężkich jednostek.
Tekst pochodzi z numeru 10/2023 „Biuletynu IPN”
