Roman Jakub Wójcik urodził się 25 lipca 1909 r. w Warszawie jako syn Ignacego i Heleny z d. Wencel. Uczęszczał do gimnazjum państwowego w Warszawie, a następnie do szkoły handlowej. W latach 1931-1937 studiował na Uniwersytecie Warszawskim, z przerwą na odbycie obowiązkowej służby wojskowej w 81. Pułku Piechoty w Grodnie, którą zakończył ze stopniem podchorążego.
Jeszcze w trakcie studiów podejmował się różnych prac zarobkowych: był prywatnym nauczycielem, pracował w czasopiśmie o tematyce handlowej, sprzedawał urządzenia Siemensa, a także pracował jako agent reklamowy. Stabilność zapewniła mu dopiero posada w Państwowym Zakładzie Ubezpieczeń Wzajemnych w Warszawie. 1 sierpnia 1939 r. został oddelegowany na stanowisko inspektora powiatowego w placówce w Płocku, gdzie przeniósł się wraz z żoną Wandą i dwójką dzieci.
W obliczu wojny
Po wybuchu wojny, 5 września 1939 r., uciekł wraz z rodziną i kolegami z pracy do Warszawy. Do Płocka powrócił w październiku i za zgodą niemieckich władz podjął pracę w ubezpieczalni – przejętej przez Wschodniopruskie Towarzystwo Ogniowe (niem. Feuersozietät für die Provinz Ostpreußen). Stanowisko utrzymał tylko ze względu na brak wykwalifikowanej niemieckiej kadry.
W działalność konspiracyjną zaangażował się jesienią 1940 r., gdy do jego mieszkania zawitał niejaki Wesołowski, którego poznał w Gostyninie, w trakcie ucieczki w 1939 r. Wesołowski zaproponował Wójcikowi przystąpienie do Związku Walki Zbrojnej i objęcie funkcji kierowniczej na terenie Płocka.
Wójcik wymówił się brakiem kontaktów i słabą znajomością terenu, jednak na początku 1941 r. zgodził się udzielić w swoich domu schronienia Stanisławowi Toczyłowskiemu ps. „Grabek” – inspektorowi ZWZ w Inspektoracie Płocko-Sierpeckim. Wójcik skontaktował później „Grabka” z Antonim Krzywoszyńskim, który również zapewnił mu schronienie.
W szeregach ZWZ
Do zaprzysiężenia w ZWZ doszło latem 1941 r. Wtedy też otrzymał pseudonim „Morski”. W literaturze podaje się, iż w organizacji pełnił funkcję komendanta I obwodu ZWZ Płock-miasto. Dla organizacji wykonywał przede wszystkim zadania kurierskie, które mógł łatwo kamuflować wymagającymi licznych wyjazdów obowiązkami służbowymi.
W sierpniu 1941 r. otrzymał od „Grabka” zadanie utworzenia punktu kontaktowego w Wyszogrodzie, będącym na trasie przerzutowej między Płockiem a Warszawą. W tym celu za pośrednictwem swojego znajomego, również członka ZWZ, Stanisława Hejke, skontaktował się z ks. Michałem Serafinem, proboszczem parafii w Wyszogrodzie, który zgodził się udostępnić plebanię dla celów konspiracyjnych. Przesyłki miał odbierać Romuald Krakowiak ps. „Ryś”.
W Wyszogrodzie „Morski” zwerbował jeszcze Władysława Piotrowskiego, pracownika spółdzielni Raiffeisen, z pewnością nęconego do konspiracji chęcią odwetu na Niemcach za umieszczenie jego syna, Janusza, w obozie koncentracyjnym. Do wyszogrodzkiej siatki należał jeszcze Leon Pomierny – obarczony zadaniem organizacji dróg przerzutu przez granicę z Generalnym Gubernatorstwem, która przebiegała na południe od miasta.
W Płocku materiały były przekazywane bezpośrednio do Stanisława Toczyłowskiego, czasami w zadaniu tym pośredniczyła Władysława Kwiatkowska ps. „Wanda”.
Wójcik zaskarbił sobie zaufanie „Grabka”, który z czasem powierzał mu też inne zadania. Jednym z nich było przygotowanie raportu odnośnie do stanu produkcji żywnościowej w powiecie płockim. Chodziło tu przede wszystkim o policzenie wszystkich młynów, spichlerzy, rzeźni, mleczarni itp. „Morski” był wstanie zgromadzić tego typu wiadomości dzięki zorganizowanej siatce. Szczególnie pomocny był tu Władysław Piotrowski. Raporty były wysyłane do niejakiego „Borowicza” (zapewne chodzi tu o Wawrzyńca Blocha ps. „Borowicz”).
Miejsce zamieszkania Romana Wójcika w Płocku przy ul. Ostatniej 6/1 w Płocku, w którym ukrywał komendanta Inspektoratu Płocko-Sierpeckiego Stanisława Toczyłowskiego ps. Wisła, Robert, Grabek (fot. Dawid Chomej)
Słynna „nowa katedra” - budynek przy ul. 1 Maja 3 w Płocku, w którym podczas wojny mieściła się niemiecka tajna policja i gdzie według akt śledztwa Roman Wójcik ps. Morski popełnił samobójstwo. Następnie siedziby miały tu: NKWD, PUBP, MO i wreszcie Policja. Od 2014 r. budynek pozostaje niezagospodarowany (fot. Dawid Chomej)
Dekonspiracja i śmierć
Praca konspiracyjna załamała się 16 kwietnia 1942 r. po wpadce Władysławy Kwiatkowskiej. Złamana w śledztwie, wydała kolegów z konspiracji, w tym Romana Wójcika.
Władysława Kwiatkowska, Leon Pomierny, ks. Michał Serafin i Władysław Piotrowski zostali powieszeni przez Niemców w jednej z serii egzekucji, mających miejsce w powiecie płockim 17 września 1942 r. Roman Wójcik „Morski” popełnił samobójstwo w celi.
Możemy jedynie domyślać się okrucieństw śledztwa, które doprowadziły go do odebrania sobie życia. W przestrzeni publicznej funkcjonują różne daty śmierci: 20, 24 kwietnia czy 15 maja. Jednak wedle akt gestapo zgon „Morskiego” nastąpił 16 maja 1942 r.
Wyciąg ze śledztwa ws. Romana Wójcika wraz z informacją o jego zgonie w dniu 16 V 1942 r. (z zasobu IPN)
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
