Jan Michalczyszyn urodził się w czerwcu 1918 r. w Bucniowie pod Tarnopolem, który po odzyskaniu przez Polskę niepodległości został włączony w granice II Rzeczypospolitej. Pomimo tego, że pochodził z rodziny chłopskiej, odebrał dość solidne wykształcenie. Najpierw ukończył szkołę powszechną, a potem gimnazjum. Następnie rozpoczął naukę w tarnopolskim Liceum Pedagogicznym, które ukończył w 1940 r., kiedy to miasto było już okupowane przez Sowietów.
Dzięki zdobytemu wykształceniu rozpoczął pracę na stanowisku nauczyciela we wsi Romanówka. Jednocześnie kontynuował swoją edukację w Instytucie Nauczycielskim w Krzemieńcu.
Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w czerwcu 1941 r., został powołany w szeregi Armii Czerwonej. Następnie, zgodnie z przyjętym paradygmatem, Sowieci skierowali go do w tzw. strojbatalionu, czyli batalionu budowalnego. Ostatecznie w połowie 1943 r. opuścił tę jednostkę i rozpoczął służbę w 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Praktycznie od razu, ze względu na wykształcenie, wyznaczono go na kurs w szkole oficerskiej. Po jego zakończeniu został skierowany do artylerii dywizyjnej – najpierw w 1. Dywizji, a później w 2. Dywizji Piechoty im. Henryka Dąbrowskiego. Co ciekawe, niemal wszędzie piastował stanowiska zastępcy dowódcy ds. polityczno-wychowawczych.
W pierwszych miesiącach 1944 r. opuścił jednak jednostkę i wyjechał na specjalny kurs NKWD dla przyszłych funkcjonariuszy bezpieki, który został zorganizowany w Kujbyszewie. Kierownik tego szkolenia, płk Nikołaj Dragunow, zauważył, że Michalczyszyn dość intensywnie interesował się pracą dochodzeniową i na ten odcinek powinien być skierowany.
Ubek
Latem 1944 r., tuż po zakończonym szkoleniu Michalczyszyn został przetransportowany, wraz z innymi kujbyszewiakimi, do Lublina. Wszyscy oni rozpoczęli tam służbę w raczkującym wtenczas Resorcie Bezpieczeństwa Publicznego, przemianowanym w noc sylwestrową 1944 na 1945 r. na Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego (MBP).
Ówczesny podporucznik Michalczyszyn od samego początku swojej działalności w bezpiece zajął się pracą śledczą, zgodnie zresztą z jego zainteresowaniami. W pionie śledczym był zdolnym funkcjonariuszem. W lipcu 1945 r. został szefem sekcji 1. (obserwacyjnej) Wydziału 8. (śledczego) Departamentu I MBP. Ponadto, w tym samym czasie, otrzymał premię pieniężną za „dobą i ofiarną pracę”. Co więcej, był bardzo pozytywnie opiniowany przez przełożonych. W samych superlatywach pisał o nim już w 1945 r. osławiony Józef Różański, a także jego wcześniejszy szef – Jerzy Siedlecki. Ten ostatni stwierdził, że Michalczyszyn to
„Bardzo sumienny pracownik, inteligentny, uczciwy, zdyscyplinowany. Wykonuje sumiennie polecenia. Może być wartościowym pracownikiem na odpowiedzialnym stanowisku niewymagającym jednak większej inicjatywy. Trochę nieśmiały. Prezencja wojskowa bardzo dobra”.
Jego służba w pionie śledczym MBP nie trwała jednak zbyt długo. Już w październiku 1945 r. postanowiono przenieść go do pracy w Centralnej Szkole (CS) MBP, która początkowo mieściła się w Łodzi, a później została zlokalizowana w podwarszawskim Legionowie, jako Centrum Wyszkolenia (CW) MBP. Tam początkowo również był opiniowany bardzo pozytywnie. Ówczesny dowódca CW, ppłk Mieczysław Broniatowski, w kwietniu 1946 r. charakteryzował go w taki sposób:
„Inteligentny, wykształcony, pracowity, zdyscyplinowany, doświadczony wykładowca przed[miotów] specjalnych. Doświadczony pracownik B[ezpieczeństwa] P[ublicznego]. Dużo pracuje nad podniesieniem swego poziomu ogólnego i fachowego. Ogólnie lubiany”.
Jednocześnie nadrabiał braki w wykształceniu. W 1946 r. aplikował, z pozytywnym zresztą skutkiem, na studia prawnicze na Uniwersytecie Łódzkim.
Koniec ubeckiej kariery
Pierwsze jego problemy w pracy rozpoczęły się, gdy kierownictwo MBP postanowiło przenieść bezpieczniacką „uczelnię” do Legionowa. Michalczyszyn nie chciał przerywać studiów, więc postanowił poprosić szefostwo CS o możliwość pozostania w Łodzi. Chciał nadal studiować i pracować, tyle że w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego (WUBP). Jego wniosek nie został rozpatrzony pozytywnie, bowiem Broniatowski uznawał go za jednego ze swoich najlepszych pracowników i nie chciał się go pozbywać. Tym samym Michalczyszyn został zmuszony do wyjazdu do Legionowa. Jednocześnie przeniósł się na Wydział Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Zapewne jakąś rekompensatą było awansowanie go do stopnia kapitana oraz objęcie przezeń stanowiska kierownika Katedry VII Wydziału Szkolenia CW MBP.
Czy powyższy zgrzyt miał wpływ na późniejsze losy Michalczyszyna? Tego niestety nie wiadomo. Wydaje się jednak, że od tamtego momentu były śledczy stopniowo zaczął pracować nad zakończeniem bardzo pomyślnie rozwijającej się kariery w „bezpieczeństwie”. Skarżyli się bowiem na niego zarówno słuchacze CW MBP, jak i jego koledzy-wykładowcy. Ci pierwsi wspominali, że Michalczyszyn zachowywał się wobec nich nieodpowiednio. Kapitan szydził np. z ich stopni oficerskich, wskazując jednocześnie na braki w umiejętności pisania. W dokumentach MBP określono to jako
„niezdrową wyższość i megalomanię”.
Kolejną, zapewne zdecydowanie cięższą, „przewinę” Michalczyszyn popełnił bardzo krytycznie odnosząc się do systemu komunistycznego i Związku Sowieckiego. Było to o tyle zastanawiające, że w okresie swojej służby wojskowej piastował bardzo często stanowisko oficera politycznego.
Być może kapitan, a następnie major, uważał, że dzięki takiemu zachowaniu przyspieszy zakończenie pracy w MBP. Do takiej decyzji był już zresztą na początku 1949 r. przekonany, składając podanie o zwolnienie z pracy. Swojemu koledze z Kujbyszewa, a potem z pionu śledczego MBP, Wiktorowi Leszkowiczowi, miał powiedzieć wprost, że chce skupić się na karierze prawniczej, a nie bezpieczniackiej.
Co ciekawe, pomimo tylu „błędów”, ludzie decyzyjni nie zamierzali Michalczyszyna z MBP wyrzucać. Zapewne był on na tyle dobrym pracownikiem, a do tego wykształconym i inteligentnym, że żal było im pozbywać się kogoś tak „wartościowego”. Czarę goryczy przelała sytuacja z połowy marca 1949 r., kiedy to major został przeniesiony z powrotem do służby w pionie śledczym. Tyle, że rozkazu tego nie wykonał, odmawiając objęcia stanowiska.
* * *
Po tym incydencie trzymano go w MBP, a w zasadzie WUBP w Szczecinie, jeszcze ok. 3 miesięcy. 1 lipca 1949 r. został usunięty z organów bezpieczeństwa i wyrzucony z szeregów Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
W kolejnych latach ukończył uniwersytet i został adwokatem. Był na pewno kierownikiem Zespołu Adwokackiego w Żaganiu. Zmarł już w wolnej Polsce w 2002 r.
