W Opinii na temat ekspertyzy1 dotyczącej zbrodni hitlerowskich popełnionych w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu2, sporządzonej przez byłego Pomocnika Prokuratora Wojskowego 1. Frontu Ukraińskiego, podpułkownika służby sprawiedliwości w stanie spoczynku L. Pachomowa, datowanej na dzień 17.03.1966 r., zawarte są także informacje o sposobach pozbywania się przez Niemców popiołów po spalonych ludzkich ciałach.
L. Pachomow w 1945 r. był majorem w służbie czynnej i uczestniczył w oględzinach obozu KL Auschwitz-Birkenau-Monowitz. Opinia znajduje się na kartach 664-696 tomu IV. Sporządzona została na podstawie materiałów dochodzeniowo-śledczych, przechowywanych w sowieckim Centralnym Państwowym Archiwum Rewolucji Październikowej.
Sposoby pozbywania się popiołów i resztek kości w obozie KL Auschwitz-Birkenau
Podobnie jak w analizie liczby ofiar obozu KL Auschwitz-Birkenau-Monowitz (Komisja Sowiecka oceniła, że było ich 4 miliony), dla ułatwienia możemy, w oparciu o rodzaje działających urządzeń do gazowania ludzi, stosy i krematoria, w których spalano ciała, oraz zeznania świadków, wydzielić trzy okresy:
– I okres – koniec 1941 r. do marca 1943 r.
W tym okresie działało krematorium nr 1 w Auschwitz I (obóz macierzysty) oraz komory gazowe nr 1 i 2 w pobliżu budowanego obozu Auschwitz II-Birkenau. W opinii przyjęto, że w tym czasie spalono 588 000 ciał.
Co dokładnie robiono z popiołem z krematorium nr 1 – nie wiemy. Początkowo zakopywano go w dołach, później wsypywano do rzek – Wisły i Soły. Ciała ludzi zamordowanych w komorach gazowych nr 1 i 2 były palone nieopodal na stosach, a popiół zakopywano w znalezionych przez komisję ekspertów dołach. Przy komorze gazowej nr 1 ciała palono w czterech rowach długości 25 do 30 metrów, szerokich na 4 do 6 metrów i głębokich na 2 metry. Ciała były układane na przemian z drewnem i palone. Przy komorze gazowej nr 2 ciała palono na 4 lub 6 stosach.
Popiół już wtedy zaczęto wywozić do Wisły i Soły. Według zeznań wysypywano go także na pola w tzw. „dużej strefie interesów obozu”, na obszarze około 40 km kwadratowych. Wykorzystywano go także do budowy obozu Auschwitz II-Birkenau oraz fundamentów innych budynków.
– II okres – marzec 1943 r. do maja 1944 r. W tym okresie działały krematoria nr 2, 3, 4 i 5 na terenie obozu Auschwitz II-Birkenau. W opinii przyjęto, że w tym czasie spalono 1 750 000 ciał.
Od 1943 r. Niemcy zaczęli wykorzystywać popiół ze spalonych ludzkich kości do celów przemysłowych, sprzedając go w wielkiej ilości podporządkowanej Niemcom firmie „Strem”, która transportowała go do Zakładów Chemicznych dla przeróbki na nawóz.
Prawdopodobnie nadal popiół wywożono do Wisły i Soły. Według zeznań rozsypywano go także na pola w tzw. „dużej strefie interesów obozu” na obszarze około 40 km kwadratowych.
– III okres – maj 1944 r. do października 1944 r., trwał 6 miesięcy. W tym okresie działały krematoria nr 2, 3, 4 i 5 oraz komora gazowa nr 2 (w maju 1944 wznowiono jej działalność – trwała ona do października 1944 r.). W tym okresie ciała palono na stosach na terenie krematorium nr 5 w Auschwitz II-Birkenau. W opinii przyjęto, że w tym czasie spalono 1 720 000 ciał.
W pobliżu krematorium nr 2 znaleziono doły z dużą ilością szczotek do zębów, okularów itp. oraz popiół z niedopalonymi kośćmi. Niedaleko stwierdzono zaorany obszar o wymiarach 200 na 50 metrów – ze spalonym popiołem i niedopalonymi kośćmi ludzkimi.
W pobliżu krematorium nr 3 znaleziono śmietnik (obszar 50 na 50 metrów) ze spalonymi rzeczami osobistymi (np. okulary, grzebienie) wśród popiołu i niedopalonymi kośćmi ludzkimi. W wielu miejscach tego śmietnika przeprowadzono sondażowe wykopki.
Obok krematorium nr 4 znaleziono wysypisko o powierzchni 50 metrów kwadratowych i wysokości 1 metra, składające się z rzeczy osobistych, wymieszanych z popiołem i niedopalonymi kośćmi ludzkimi.
W pobliżu krematorium nr 5 znajdowały się doły długości 40 metrów i 3 metrów szerokości, wypełnione popiołem i spalonymi szczątkami kości ludzkich. Z wybuchu ocalało miejsce po piecu krematoryjnym i wentylatorze. Obok znaleziono dużą ilość spalonych kości ludzkich, sztucznych szczęk itp.
Dokumenty znalezione w obozie KL Auschwitz-Birkenau
Jak wcześniej zaznaczono, od 1943 r. Niemcy zaczęli wykorzystywać popiół ze spalonych ludzkich kości do celów przemysłowych, sprzedając go w wielkiej ilości firmie „Strem”, która transportowała go do Zakładów Chemicznych dla przeróbki na nawóz.
Ustalano w wyniku badań, że z obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu na adres tylko tej jednej firmy wysłano w 1943 i pierwszej połowie 1944 r. 42 tony popiołu kostnego i resztek kości.
Ciała ludzi zamordowanych w komorach gazowych nr 1 i 2 były palone nieopodal na stosach, a popiół zakopywano w znalezionych przez komisję ekspertów dołach.
Dokumenty z teczki nr 5319 zawierającą korespondencję: między obozem, a firmą M. Trüstedt & Co. Berlin, dostarczającą urządzenia do odtłuszczania kości (nr fabryczny 775 lub 775 A); z Technischer Überwachungs-Verein Breslau (Wrocławiu) – dziś TÜV to jednostka certyfikująca – oraz Technischen Überwachungs-Verein w Bielitz (Bielsko). Korespondencja ze strony obozu była podpisywana przez „Kierownika administracji obozu koncentracyjnego Auschwitz” Sturmbannführera (jego podpis jest jednak nieczytelny) i Komendanturę Obozu koncentracyjnego Auschwitz. Dokumenty są datowane na czerwiec-październik 1942 r.
Inicjatywa zakupu urządzenia do odłuszczania kości wypłynęła ze strony administracji obozu pismem z dnia 22 czerwca 1942 r. Odpowiedź jest datowana na 25 czerwca 1942 r. i nadeszła z Hanoweru wraz z instrukcją uruchomienia urządzenia do odtłuszczania kości oraz przepisami dotyczącymi eksploatacji i czyszczenia odtłuszczacza kości.
Pismem z 16 lipca 1942 do obozu przesłano z Bielitz (Bielska) certyfikat badania typu i próby ciśnieniowej wodą, certyfikat kontroli technicznej, certyfikat materiałowy, po trzy strony rysunków i opisów urządzenia do odtłuszczania kości (nr fabryczny 775 lub 775 A).
W dniu 9 października 1942 r. do Obozu Koncentracyjnego w Auschwitz przesłano certyfikat, potwierdzający przeprowadzenie kontroli odbiorczej „Urządzenia do odtłuszczania kości nr 775”.
Zdjęcie lotnicze niemieckiego obozu zagłady KL Auschwitz-Birkenau, wykonane z alianckiego samolotu rozpoznawczego w 1944 lub na początku 1945 r. Zdjęcie pochodzi ze zbioru kopii cyfrowych fotografii dotyczących obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu pozyskanych z Muzeum Holocaustu (The United States Holocaust Memorial Museum - USHMM) w Waszyngtonie (fot. z zasobu AIPN)
Przesłuchania świadków
Pierwsze przesłuchania w j. rosyjskim w tej sprawie są z datą 18 lutego 1945 r. Przesłuchano tego dnia Mateusza Nowickiego (karty 735 – 737), robotnika z Zakładów Chemicznych „Strem”.
Przy jego rozładunku i płukaniu wśród kości znaleziono metalowe guziki, podkówki od butów, sprzączki od szelek, zamki błyskawiczne i inne przedmioty. W następnych transportach znajdowano ciągle podobne przedmioty.
Mateusz Nowicki, pracujący przy płukaniu przywożonych kości, zeznał, że kości do zakładu zaczęły napływać w 1942 r. i wtedy zaczęto w nich znajdować metalowe przedmioty. W 1943 r. już znajdowano wiele takich rzeczy. Znajdowano je w kościach przywożonych w zamkniętych wagonach. Kości miały wielkość od 1/2 cm do 2 cm. Z tego powodu nie można było rozstrzygnąć, czy kości są pochodzenia zwierzęcego czy ludzkiego. Wszyscy, którzy pracowali przy nich, podejrzewali, że są to kości ludzkie, gdyż wśród nich znajdowano guziki żołnierskie i od ubrań cywilnych, nasady do ołówków itp.
Następnego dnia z kolei przesłuchano Mariana Kubana (karty 711 – 713), Stanisława Hofmana (karty 714 – 717), Edwarda Łukasza (733 – 734).
Robotnik Marian Kuban zeznał, że kości w zakładzie zaczęły się pojawiać około 1941 r. Pan Kuban pracował przy mieleniu i dalszym rozdrabnianiu kości. Kości przyjeżdżały w dwóch rodzajach. Pierwszy był zapakowany w worki, a drugi rodzaj nie był pakowany, tylko przywożony w wagonach. Kości niezapakowane przywożone były na odkrytych lub w zamkniętych i zaplombowanych wagonach.
„Podczas rozładunku zaplombowanych wagonów wielokrotnie znajdowałem wśród kości przedmioty codziennego użytku, takie jak: nadpalone guziki wojskowe, klamry od pasów, metalowe elementy obuwia, mechaniczne zapięcia, jakie bywają przy swetrach, klamry od spodni. Wszystkie te przedmioty były nadpalone”.
Przy rozdrabnianiu kości z zaplombowanych wagonów znajdowano wśród nich rzeczy pochodzące od ludzi. Znajdowały się wśród kości: podkówki do butów żołnierskich, zamki od swetrów, itp. Wagony zakryte i zaplombowane z kośćmi przychodziły ze stemplem „Otszemieszyce” (prawidłowa nazwa „Strzemieszyce”). Wśród kości przywożonych niezaplombowanymi wagonami nie znajdowano rzeczy pochodzenie ludzkiego. Przedmioty pochodzenia ludzkiego zaczęto znajdować od 1942 r., ale świadek nie pamiętał od którego miesiąca.
„Krematorium Nr I składało się: z rozbieralni, z której prowadziło wejście do komory gazowej, z komory gazowej i z właściwego krematorium. Z komory gazowej windą podnoszono zwłoki na wózkach na wyższy poziom na którym były żelazne szyny. Po tych szynach wózek toczył się do 8 palenisk do których wrzucano zwłoki, Pod paleniskami był zbiornik na tłuszcz ludzki. Resztki nie spalonych kości w paleniskach wydobywano i palono dalej w elektrycznym piecu ulokowanym w obrębie komina krematorium (…) W komorze gazowej mogło się pomieścić jednorazowo około 1500 ludzi. Przez wywietrzniki w suficie komory gazowej wrzucano kryształki gazu i zamykano je, a po wytruciu ludzi otwierano je by gaz uszedł”
zeznania Michała Pałacha z Akt śledztwa Ds. 38/67; protokół
przesłuchania świadka, karty 4183-4187, z dnia 12 lutego 1974, tom XXI. W obozie od 17 czerwca 1942 roku, nr. obozowy 39 628. Od lipca 1942 w Birkenau. Od listopada 1942 do kwietnia 1943 r. budował komorę gazową i krematorium nr II (numeracja według niemieckich dokumentów znajdujących się Archiwum Muzeum KL Auschwitz-Birkenau). Według tego dokumentu komora gazowa i krematorium nr 1 mieściły się w obozie Auschwitz I (obóz główny). Komory gazowe i krematoria II, III, IV, V znajdowały się według tego dokumentu w Auschwitz II-Birkenau. Świadkowie więźniowie często używają w zeznaniach własnej innej numeracji i liczą krematoria w Auschwitz II-Birkenau od I. Świadek według dokumentów niemieckich budował krematorium nr 2. Był także w początkowym okresie działania komory gazowej i krematorium nr. II. Według zeznań świadków problemem było nie zagazowanie dużej liczby osób, gdyż trwało ono kilka minut, ale pozbycie się ciał. Gdy krematoria nie wystarczały, ciała palono w dołach, w których układano z nich stosy i podpalano benzyną.
Stanisław Hofman, inżynier chemik, dyrektor Zakładów Chemicznych od 1935 r., zeznał, że do roku 1939 zakład produkował nawozy (superfosfaty), produkowane z fosforu przywożonego z Murmańska w ZSRS i z Afryki. Zakłady produkowały także niewielkie ilości mąki kostnej. W 1941 r. zakłady dostały przymusowo od niemieckiej instytucji Landwirtschaftliche Zentralstelle(Centralny Urząd Rolniczy), reprezentowanej przez Schallerta, kości do produkcji nawozów sztucznych. Kości dostarczano przez firmę „Strem” ze stacji kolejowej Strzemieszyce, a w 1944 roku także ze stacji Tarchomin. Kości były dwóch rodzajów. Pierwszy rodzaj to kości mielone, w formie mączki kostnej, głównie ze stacji Strzemieszyce, oraz drugi rodzaj (głównie ze stacji Tarchomin oraz częściowo ze Strzemieszyc).
Ze stacji Strzemieszyce kości były przywożone w zakrytych i zaplombowanych wagonach. Czasami, kiedy krytych wagonów było za mało, część kości była przywożona na odkrytych. Dyrektor stwierdza w zeznaniu, że nie wiedział, że robotnicy znajdowali wśród kości rzeczy pochodzenia ludzkiego – guziki, klamry, podkowy od butów itp. – oraz że przedmioty te były nadpalone.
Nie wiedział także skąd firma „Strem” brała te kości. Przedmioty, które były znajdowane przez pracowników zakładu, mogły przejść niezniszczone przez proces odłuszczania i odżelowania kości.
Kości były przerabiane i otrzymywano z nich nawóz (superfosfat), który był rozprowadzany zgodnie z instrukcjami i rozdzielnikiem Centralnego Urzędu Rolniczego. Był on rozdzielany między wspólnoty rolnicze na terenie Generalnego Gubernatorstwa, w cenie 36 zł za 100 kg.
Firma „Strem” była prowadzona przez Niemca, którego nazwiska świadek nie zna. Produkowała ona z kości tłuszcz kostny, klej, żelatynę i olej. Zakłady także produkowały samą mączkę kostną. W okresach, kiedy nie nadążano z produkcją mączki, kości były wysyłane tylko rozdrobnione.
Świadek Edward Łukasz, robotnik, zeznał, że w zakładzie pracuje w obsłudze mielnika kości. W 1942 r. w transporcie kości zaczął znajdować duże ilości metalowych rzeczy pochodzenia ludzkiego. Raz wśród rzeczy znalazł, między innymi, osmalony scyzoryk. Przedmioty pochodzenia ludzkiego wśród kości świadek zaczął znajdować w 1942 r. Pojawiały się dalej w 1943 r., a szczególnie dużo w 1944 r.
W dniu 19 lutego 1945 r. sporządzono „Protokół Oględzin Magazynów z Kośćmi Zakładu Chemicznego”. Został on sporządzony i podpisany przez Oficera Śledczego Prokuratury Wojskowej przy Jednostce Wojskowej Nr 68538-D – lejtnanta służby sprawiedliwości Misiurowa, dyrektora Zakładów Chemicznych Hofmana oraz inżyniera-technologa tego zakładu, Alfonsa Czerniawskiego.
W wyniku oględzin stwierdzono, że na terenie zakładów znajdowały się trzy magazyny z kośćmi o łącznej wadze około 1 tys. ton. Wszystkie umieszczono w budynkach murowanych. Pierwszy magazyn miał wymiary 100 na 16 metrów i znajdowało się w nim około 800 ton kruszonej kości o rozmiarach 0,5 do 5-6 cm. Pomiędzy nimi znajdowała się mączka kostna. Według dyrektora Hofmana, kości zostały przywiezione ze stacji Tarchomin pod Warszawą. W drugim magazynie, o wymiarach 50 na 15 metrów, było podobnie.
W trzecim magazynie (o wymiarach 14 na 7 metrów) znajdowały się kości o podobnych rozmiarach jak w poprzednich magazynach i mączka kostna – około 20 ton. Według oświadczenia dyrektora Hofmana, kości znajdujące się w tym magazynie zostały przywiezione ze stacji Strzemieszyce.
Wśród tych kości i popiołu znaleziono dwie kości podobne do zębów ludzkich, dwie kosteczki podobne do kości policzkowych człowieka, kość o długości 2 cm, szerokości 1,5 cm i grubości 1 cm, podobną do nadgarstka ręki człowieka, oraz znaleziono miedzianą klamrę o owalnej i zaśniedziałej powierzchni.
Z każdego magazynu poprano próbki kruszonej kości, celem porównania jej z kośćmi znalezionymi w obozie Oświęcimskim. W dniu 20 lutego 1945 Oficer Śledczy Misiurow, po rozpatrzeniu zebranych materiałów w sprawie śledztwa „dotyczących przeróbki kości ludzkich w Zakładach Chemicznych znajdujących się w gminie Rędzin”, postanowił pobrać próbki koloru białego z żółtym odcieniem oraz białego z czarnym odcieniem, gdyż te ostatnie „dają podstawy do przypuszczenia”, „że są to kości przepalone, ale nie całkowicie spalone”.
Jak uznał oficer śledczy, można to ustalić poprzez przepalenie tych kości w wysokiej temperaturze w laboratorium. Potwierdziłoby to, że część kości znajdujących się magazynach Zakładów przyjechała w stanie spalonym lub nadpalonym i nie były one wcześniej „odtłuszczone i odklejane”. Postanowienie to ogłoszono inżynierowi technologowi Czerniawskiemu.
W następnym dniu oficer śledczy sporządził „Protokół Przyjęcia Dowodu Rzeczowego” od kierownika laboratorium Chemicznego Zakładu Chemicznego Jana Tomiczka
„guzik metalowy, który posiada wytłoczoną gwiazdę pięcioramienną z sierpem i młotem”.
Na brzegach guzika znajdują się ślady popiołu z mączki kostnej, a guzik jest osmalony. Jan Tomiczak oświadczył, że ten guzik znalazł w czerwcu lub lipcu 1944 r. w wagonie z przesłanymi do Zakładu kośćmi.
W dniach 21-22 lutego 1945 r. przeprowadzono w laboratorium Zakładów analizę znalezionych w magazynach kości. Nie uzyskano jednak odpowiedzi na pytanie jaki odsetek stanowią kości spalone, a jaki należy do kategorii już wcześniej „odłuszczonych i odklejonych”, gdyż oba rodzaje zostały ze sobą dokładnie wymieszane.
Następnie poszczególne rodzaje kości umieszczono w piecu elektrycznym w temperaturze 1200 stopni Celsjusza. Kości białe z żółtym odcieniem przybierały kolor brunatny i część z nich po podgrzaniu wydzielały zapach palonych szczątków organicznych. Kości białe z czarnym odcieniem po podgrzaniu nie czerniały i nie wydzielały zapachu.
Pod wnioskami „Aktu Analizy Lekarskiej Kruszonych Kości” podpisali się inżynier technolog Zakładu Chemicznego „Renzina” Czerniawski, dyrektor Zakładu Hofman i Oficer Śledczy, lejtnant Służby Sprawiedliwości Misiurow.
Kolejne przesłuchania nastąpiły 22 lutego 1945 r. Przesłuchano wtedy Alfonsa Czerniawskiego. Protokół jego przesłuchania (w j. rosyjskim) znajduje się na kartach 718 – 722.
Świadek Alfons Czerniawski posiadał wykształcenie wyższe. Ukończył Politechnikę Warszawską i pełnił w Zakładach Chemicznych funkcję inżyniera technologa. W 1941 r. firma „Strem” złożyła dyrekcji Zakładów ofertę przeróbki kości. Po zaakceptowaniu oferty, firma „Strem” zaczęła regularnie je przysyłać – szczególnie dużo w 1944 r. Z dokumentów wynikało, że dostarczane kości pochodziły z fabryki po odtłuszczeniu i odżelowaniu, czyli po usunięciu tłuszczu i kleju. Kości zawierały tylko substancje mineralne i niewielką ilość organicznych. Dla procesu technologicznego produkcji superfosfatu nie ma znaczenia czy kości były nadpalone, czy tylko odtłuszczone i odżelowane. Są one z wyglądu bardzo podobne. Dopiero po podgrzaniu do 1200°C można je rozróżnić. Jeśli kość jest jedynie częściowo nadpalona i ma kolor biały z ciemnym odcieniem, to po podgrzaniu do 1200°C nie czernieje, a pozostałości węgla spalają się i kość staje się brunatna, a po schłodzeniu – biała. Kość odtłuszczona i odżelowana po podgrzaniu do 1200°C czernieje, ponieważ zawiera resztki substancji organicznych, które się spalają. Po całkowitym spaleniu substancji organicznych kość staje się brunatna, a po schłodzeniu biała.
W celu sprawdzenia czy w magazynach Zakładów znajdują się wcześniej nadpalone kości, w dniach 21 i 22 lutego 1945 r. przeprowadzono eksperymenty – zarówno z kośćmi z żółtym odcieniem i tymi z ciemnym odcieniem. Kości umieszczono w piecu elektrycznym w temperaturze 1200°C. Z eksperymentu wynikło, że część kości była wcześniej nadpalona i zostały odłuszczone i odżelowane. Potwierdzają to także listy przewozowe firmy „Strem”.
Pod datą 22 lutego 1945 r. znajduje się w aktach opinia, wydana przez lekarza Jana Czyża, odnośnie próbek kostnych znalezionych w magazynach Zakładu Chemicznego. Według tej opinii znajduje się wśród nich ząb człowieka, posiadający trzy korzenie, drugi ząb jest pochodzenia zwierzęcego, jedna z kości należy do nadgarstka ręki człowieka, a dwie inne należą do paliczków nogi człowieka.
Kolejny dokument w tej sprawie został sporządzony 23 stycznia 1945 r. Został podpisany przez komisję składającą się z: przedstawicieli Armii Czerwonej (kapitan gwardii J.W. Driahin, kapitan gwardii D. K. Rancuzow), robotników i urzędników zakładu chemicznego (głównego księgowego Czesława Celińskiego, inżyniera chemika Czerniawskiego, maszynistę fabryki Józefa Kubana i robotników fabryki: Mariana Kubana, Mateusza Nowickiego, Franciszka Radeckiego, Liukasa, Świetwaliana) oraz Oficera Śledczego, pomocnika Służby Sprawiedliwości Misiurowa.
Zakład nie zawierał żadnych umów na dostawę kości z Centralnym Urzędem Ziemskim, Centralą do Prowadzenia Spraw ani z firmą „Strem”
Dokument opisuje dostawy do Zakładu Chemicznego spalonych ludzkich kości i popiołu od połowy 1941 r., tj. od wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej, w celu przeróbki ich na nawóz. Pierwszy transport przybył tuż przed jej wybuchem – w kwietniu 1941 r. Przy jego rozładunku i płukaniu wśród kości znaleziono metalowe guziki, podkówki od butów, sprzączki od szelek, zamki błyskawiczne i inne przedmioty. W następnych transportach znajdowano ciągle podobne przedmioty.
Łącznie do Zakładu przybyło 279 wagonów z kośćmi, z czego w 1943 r. przybyło 80 wagonów, a w 1944 r. było ich 88 wagonów. Kości przybywały ze stacji Oświęcim i stacji Tarchomin pod Warszawą. Po przeróbce kości dodawano do nawozów i sprzedawano.
Robotnik Mateusz Nowicki, pracujący przy płukaniu przywożonych kości, powtórzył informacje przekazane w swoich wcześniejszych zeznaniach – kości do Zakładu zaczęły napływać głównie w 1943 r. Wszyscy, którzy przy nich pracowali, podejrzewali, że są to kości ludzkie, gdyż wśród nich znajdowano guziki żołnierskie i od ubrań cywilnych, nasady do ołówków itp. Inny robotnik, Marian Kuban zeznał, że znajdował wśród kości podkówki do butów żołnierskich, zamki od swetrów itp. Wagony z kośćmi przychodziły zaplombowane ze stemplem „Otszemieszyce” (prawidłowa nazwa „Strzemieszyce”). Kolejny robotnik Franciszek Rodecki potwierdza, że wśród kości znajdował rożne metalowe rzeczy od ubrań. Raz znalazł guzik z godłem armii polskiej.
Edward Liukow, robotnik pracujący w zakładzie 17 lat, który także pracował przy płukaniu kości, oświadczył, że Zakład dopiero podczas wojny otrzymywał kości do przeróbki. Wcześniej kości nie używano do produkcji. Pierwsze transporty zaczęły przychodzić w połowie 1941 r. Raz wśród rzeczy znalazł m.in. osmalony scyzoryk. Według niego początkowo kości przywożone do Zakładu były wymyte i nie znajdowano w nich żadnych metalowych rzeczy. Dopiero od 1943 r. kości były niemyte i wtedy robotnicy, pracujący przy ich wymywaniu, zaczęli znajdować różne przedmioty. Nie wolno było rozmawiać na ten temat, gdyż groziła za to kara śmierci przez powieszenie lub wysyłka do obozu. Za to wysłano do obozu w Auschwitz robotnika Jana Pinitana.
W tajemnicy, kiedy rozmawiali między sobą, pracownicy uważali, że są to kości cywilów, Żydów i żołnierzy, przywożone z obozu w Oświęcimiu. Robotnik Swietwalian przekazał też informację, że rozmawiał z maszynistami pociągów przywożących kości ze stacji Strzemieszyce, znajdującej się 40 km od o Oświęcimia i że są one z „obozu śmierci w Oświęcimiu”.
Tego samego dnia, 23 lutego 1945 r., Oficer Śledczy Prokuratury Wojskowej, lejtnant Służby Sprawiedliwości Misiurow, zajął w biurze Zakładów następujące dowody rzeczowe w formie dokumentów: kolejowe listy przewozowe kości ze stacji Strzemieszyce do Zakładów Chemicznych, w ilości 50 oryginalnych dokumentów z lat 1943 i 1944; oryginalny list „Centralnego Urzędu Ziemskiego” w Krakowie z dnia 7 kwietnia 1942 r.; odpis listu „Centralnego Urzędu Ziemskiego” z dnia 2 marca 1944 r.; trzy inne listy w odpisach.
Dokumenty wydał Główny Księgowy Zakładów Chemicznych Celiński. Z analizy dokumentów powstało następujące zestawienie.
Z dokumentów księgowych wynika, że przychód Zakładów pokrywa się co do ilości przyznanej mączki kostnej i kruszonych kości oraz co do wartości.
25 lutego 1945 r. został przesłuchany inżynier Konstantin Żurawski. Ukończył Instytut Technologiczny w Piotrogrodzie. Był akcjonariuszem Zakładów Chemicznych i posiada znaczną część akcji tej firmy. Świadek zeznał, że w 1941 r., kiedy kończyły się zapasy fosforytów, Centralny Urząd Ziemski, działający w imieniu rządu Generalnego Gubernatorstwa, za pośrednictwem firmy Strem, zaproponował zakładowi przetwarzanie kości na superfosfat. Zakład nie zawierał żadnych umów na dostawę kości z Centralnym Urzędem Ziemskim, Centralą do Prowadzenia Spraw ani z firmą „Strem”. Po przetworzeniu kości w superfosfaty, nawóz był wysyłany do pięciu rejonów Generalnego Gubernatorstwa wg planu Centrali do Prowadzenia Spraw. Kontakt z nimi był utrzymywany tylko listownie i dotyczył cen, opakowań i wilgotności kości. Centralnym Urzędem Ziemskim, Centralą do Prowadzenia Spraw i firmą Strem kierowali Niemcy. Świadek znał nazwiska Ton i Schallert – ci kierowali Centralą do Prowadzenia Spraw. Firmą Strem w Tarchominie kierował Weber.
Zakład w latach 1941-1945 przynosił straty. Ceny nawozów był bardzo niskie, a ceny żywności wysokie. Największe korzyści mieli Niemcy, ponieważ superfosfat był używany do nawożenia ziemi w Generalnym Gubernatorstwie, skąd żywność była wywożona do Niemiec.
* * *
Okazuje się, że Komisja Sowiecka rozważała różne wersje śledcze, aby odpowiedzieć na pytanie: co stało się z prochami i kośćmi po spalonych ludzkich ciałach? Uznała ona, że poza zakopywaniem, rozrzucaniem ich na polach w dużej strefie obozu oraz wywożeniem ich do Wisły i Soły, również wersja o wykorzystaniu przemysłowym tych szczątków od 1943 r. daje się pozytywnie zweryfikować w oparciu o znalezione dokumenty niemieckie z terenu obozu oraz zeznania złożone przez świadków w 1945 r.
1 W literaturze funkcjonuje też nazwa „Komisja Radziecka”. Raport (ekspertyza) został opublikowany 8 maja 1945 r. w gazecie „Krasnaja Zwiezda”, ówczesnym organie armii radzieckiej. Ekspertyza została zaakceptowana przez Główną Komisję Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce; włączona została do aktu oskarżenia w procesie przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze oraz do aktu oskarżenia komendanta obozu Rudolfa Hossa przed Najwyższym Trybunałem Narodowym w Polsce.
Materiały tej komisji znajdują się w aktach śledztwa (s. 78/11/Zn), w sprawie naruszenia w okresie od maja 1940 do stycznia 1945 r. w Oświęcimiu i innych miejscowościach prawa międzynarodowego, stanowiącego zbrodnię przeciwko ludzkości, przez przedstawicieli wyższych państwa niemieckiego, polegającego na pozbawieniu wolności obywateli polskich poprzez osadzenie ich w obozie koncentracyjnym KL Auschwitz-Birkenau i poddaniu ich tam nieludzkiemu traktowaniu oraz dokonywaniu zabójstw, tj. czynów ściganych z art. 1 pkt. 1 dekretu z dn. 31.08.1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy wojennych i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego.
2 Większość ekspertyzy przygotowanej przez Komisję Sowiecką w 1945 r. w j. rosyjskim znajduje się w aktach wyżej wymienionego śledztwa – w tomie III (karty 427-601) oraz tomie IV (karty 602-651) w formie odbitek z fotograficznych, najprawdopodobniej z mikrofilmu.
Poza prokuratorami i sędziami śledczymi prokuratury wojennej Ukraińskiego Frontu w oględzinach obozu i dochodzeniu wzięli udział: przedstawiciele Nadzwyczajnej Państwowej Komisji do badania zbrodni hitlerowskich – D. Kudriawcew i S. T. Kuźmin; główny ekspert medycyny sądowej 1. Frontu Ukraińskiego, podpułkownik służby zdrowia F. F. Bryzin; ekspert medycyny sądowej 60. Armii, major służby zdrowia M. G. Czursanow; ekspert do spraw terapii, major służby zdrowia docent I. I. Piercow; naczelnik patologiczno-anatomicznego laboratorium 60. Armii major służby zdrowia N.A. Lebiediew; ginekolog 60. Armii major służby zdrowia docent G.A. Kolegajew; ekspert psychiatra podpułkownik służby zdrowia N.R. Warnnowskij; ekspert kryminolog z Centralnego Laboratorium medycyny sądowej Armii Czerwonej, lejtnant służby administracyjnej N. I. Gieresimow; kandydat nauk chemii inżynier major W.F. Ławruszin; inżynier kapitan A.W. Szujew oraz przedstawiciele byłych więźniów obozu koncentracyjnego: profesor pediatra z Pragi, Bertold Epsztejn; prof. patologicznej anatomii i medycyny eksperymentalnej z Francji Henryk Limuzen; docent fakultetu medycyny w Zagrzebiu Maks Grossman; lekarze: Samuel Sztejnberg; P. I. Radczenko; N. K. Rjabcun; przedstawiciele społeczeństwa polskiego: burmistrz miasta Oświęcimia Marcin Krzemień; ksiądz Jan Skarbek; profesor oświęcimskiego gimnazjum Żagan; technik budowlany Marian Mrozowski; przedstawiciel ludności miasta Oświęcim Eugeniusz Nosal; prof. dok. Inżynier Krakowskiej Akademii Hutniczej R. A. Dawidowski.; prof. dok. Inżynier Krakowskiej Gazowni J. I. Doliński.
