W latach 1925-1926 nasiliła się rywalizacja pomiędzy PPS a komunistami. Jej przyczyną był udział socjalistów w rządzie Aleksandra Skrzyńskiego (listopad 1925-kwiecień 1926), opierającym się na szerokiej koalicji – od narodowej demokracji po socjalistów.
Była to koalicja szokująca dla sympatyków polskiej lewicy, którzy mieli w pamięci krwawe zamieszki z 10 grudnia 1922 r., śmierć Gabriela Narutowicza z rąk endeckiego zamachowca, czy krwawo stłumione protesty socjalistów w Krakowie 6 listopada 1923 r. za rządów koalicji „Chjeno-Piasta”. Wejście PPS do tej koalicji zostało podyktowane względami politycznej strategii, mającej na celu ostateczne skompromitowanie rządów parlamentarnych, jednak nawet nie wszyscy członkowie tej partii rozumieli ten skomplikowany manewr.
Konkurujący z socjalistami o wpływy wśród „ludu roboczego” komuniści postanowili wykorzystać sytuację i rozpoczęli kampanię polityczną, przedstawiającą PPS jako sprzymierzeńca warstw posiadających, który sprzeniewierzył się ideom rewolucji proletariatu. Krytyce tej sprzyjała trudna sytuacja gospodarcza, daleka wprawdzie od kryzysu hiperinflacyjnego lat 1923-1924, jednak wzrost liczby bezrobotnych i nawrót inflacji mnożyły przeciwników rządu.
Zerwanie z komunistami
W obawie przed falą antyrządowych protestów podczas manifestacji pierwszomajowych, policja przeprowadziła w całym kraju aresztowania działaczy Komunistycznej Partii Polski. Tymczasem władze PPS zobowiązały się wobec rządu do zlikwidowania komunistycznych wystąpień 1 maja 1926 r.
Policjanci prowadzą agitatorów komunistycznych, wśród nich kobietę. Przejawem radykalizmu komunistów była także duża liczba kobiet – agitatorek. W tym zakresie PPS była bardziej konserwatywna zostawiając kobietom zagadnienia tradycyjnie „kobiece” – wychowanie i opiekę społeczną. (fot. ze zbiorów Biblioteki Narodowej)
Dotychczas socjaliści tolerowali swoich radykalnych towarzyszy podczas obchodów Święta Pracy. Nawet w 1920 i 1921 r. nielegalny komunistyczny pochód szedł w ślad za legalną manifestacją socjalistyczną, co chwila zaczepiany przez prawicowych bojówkarzy i niezbyt skutecznie blokowany przez policję. W 1926 roku władze PPS zdecydowały o przeprowadzeniu akcji przeciw komunistom. Wyznaczono do tego doborowe oddziały Milicji PPS pod dowództwem osławionych postaci – Józefa Łokietka i Łukasza Siemiątkowskiego zwanego „Tasiemką”.
Obaj mieli za sobą piękną kartę służby w POW podczas I wojny światowej. Ponadto Łokietek zebrał doświadczenia w Stanach Zjednoczonych, obserwując tamtejszy ruch związkowy na początku lat dwudziestych, a Siemiątkowski dysponował grupą reketierów, którzy na co dzień zajmowali się ściąganiem haraczu z handlarzy na Kercelaku za rzekomą ochronę. „Tasiemka” był też przewodniczącym Dzielnicy Powązki PPS. Stali oni na czele liczącej kilkaset osób partyjnej bojówki, w której najbardziej zaufani ludzie wyposażeni byli w broń palną.
Walka o czerwony sztandar
1 maja 1926 r. socjaliści polscy rozpoczęli świętowanie od wiecu na pl. Teatralnym. Socjaliści żydowscy odbywali swe uroczystości w Dzielnicy Północnej, nie podejmując prób łączenia się pod jednym sztandarem ze swoimi chrześcijańskimi towarzyszami.
Komuniści zainaugurowali obchody na pl. Bankowym, skąd zaczęli przemieszczać się w stronę Teatralnego. Jak zwykle wiec i pochód komunistyczny nie zostały zgłoszone odpowiednim władzom, w związku z tym policja mogła potraktować je jako nielegalne. Do pierwszych starć doszło przy Senatorskiej, gdy szarża policji (wspierana przez bojówkę PPS) rozproszyła nielegalny pochód. W tym momencie ranny laską w głowę został Józef Łokietek. Tak wspominał ten moment komunista Juliusz Burgin:
„Patrzę, a tu jakaś grupa formuje się w ósemki po wojskowemu. Jeden komenderuje, poznaję go – Łokietek! Znałem go przedtem z wieców i z różnych drak na budach za Wolą. On mnie też poznał. »Co tu robisz komunisto? Tu tylko pepesowcy!« – zawołał i zamierzył się na mnie. Miałem wciąż lagę w ręku. Nie namyślając się, rąbnąłem go przez łeb. Zalał się krwią”.
Burginowi udało się uciec bojówkarzom oszołomionym uratą wodza. Wkrótce jednak chwilowa klęska przerodziła się w krwawy sukces.
Komuniści przeniknęli na plac Teatralny i zgrupowali się pod gmachem Teatru Wielkiego, gdzie w poprzednich latach zwykli zaczynać obchody Święta Pracy. Do zebranych przemawiali: Adolf Warszawski „Warski” i student Antoni Wągrowski „Mietek”, na którego od razu rzucili się socjaliści, bowiem do niedawna był ich towarzyszem. Zdesperowany, uciekł na dziedziniec Pałacu Blanka – pod opiekę policji.
Pomimo kolejnych starć, gdy pochód PPS ruszył, komuniści nadal szli bezpośrednio za milicją PPS jadącą na ciężarówkach. Kiedy pochód przesuwał się Senatorską do Miodowej, doszło do bijatyki na laski i kije. Na Krakowskim Przedmieściu, przy skwerze Hoovera, członkowie Komunistycznego Związku Młodzieży usiłowali rozerwać kordon bojówkarzy PPS i przyłączyć się do pochodu, co spowodowało kolejną bójkę, która przerodziła się w strzelaninę. Tu śmiertelnie ranny został wywiadowca policji (ubrany po cywilnemu) Wacław Grudziński, który biegł w kierunku samochodu bojówki PPS, by zapobiec użyciu broni palnej, oraz Józef Kaczyński, robotnik fabryki „Pocisk”. Wówczas walczących rozdzieliła policja, która sformowała kordon, ochraniający tyły socjalistycznego pochodu.
Komunistyczni bojówkarze bocznymi ulicami przedostali się na Nowy Świat i tu po raz kolejny starli się z milicją PPS. Obie story od razu sięgnęły po broń palną. Od kul zginęli Jan Gawlik, 51-letni robotnik, i Józef Wójcik, kontroler fabryczny, członek PPS. Po kolejnej interwencji policji komuniści zastosowali tę samą taktykę – wycofali się w bramy i boczne ulice, a następnie zaatakowali na pl. Trzech Krzyży, gdzie od kuli zginął Gustaw Wudel, bezrobotny ślusarz. Kolejne szarże policji i rozwinięcie kordonu wokół pochodu PPS zapobiegło dalszym starciom. Doszedł on bezpiecznie do gmachu warszawskiego Okręgowego Komitetu Robotniczego PPS przy Al. Jerozolimskich 6.
Spokojny pochód socjalistów na Krakowskim Przedmieściu. Dominują kaszkiety i maciejówki, choć reszta ubioru nie zdradza przynależności do klasy robotniczej. Tradycyjnie na majowy pochód robotnicy zakładali odświętne ubrania. Widoczna chorągiew organizacji robotniczej z Fabryki Norblina i transparent „Niech żyje międzynarodowa solidarność robotnicza! Niech żyje 1 maj! Robotnicy Fabryki „Orlean” (fot. ze zbiorów NAC)
Krwawy bilans
W starciach, oprócz zabitych, było wielu rannych. Jak donosiła endecka „Warszawianka” w śród nich byli:
„uczeń Janusz Tur (18 l.), ślusarz Feliks Różański (18 l.), robotnik Franciszek Jaczewski (18 l.), Josek Nisenholc (18 l.), pozostające bez zajęcia Maria Kozłowska (18 l.), Maria Dębek (20 l.) i Maria Kopańska (20 l.), bezrobotny Icek Anbaum (21 l.), szewc Mojżesz Tabaksman (20 l.), kamasznik Abram Sztamberg (20 l.), kotlarz Władysław Szulewski (21 l.), kontroler Andrzej Jagodziński (27 l.), bezrobotna Pola Cwajgenberg (28 l.), pracownica igły z Nowego Targu Helena Par (29 l.), tkacz Zygmunt Dam/Zam (29 l.), żona robotnika Maria Marciszakowa (30 l.), kamasznik Eliasz Goldszal (31 l.), blacharz Stanisław Jankowski (38 l.)”.
Powyższe wyliczenie daje nam wycinkowy obraz uczestników manifestacji pierwszomajowych. Poszlaki wskazują, że młodzi ludzie należeli do organizacji komunistycznych – na młody wiek zebranych na pl. Bankowym uwagę zwróciła cytowana „Warszawianka”. Większość wymienionych kobiet należy uznać za młode sympatyczki KPP. Z pewnością przecież nie należały one do bojówki PPS, która była najbardziej narażona na strzały ze strony komunistów.
O bojówkarzach krążyły opinie, że swe zadania wykonywali pod wpływem alkoholu. Do pewnego stopnia tłumaczy to fakt strzelania z niewielkiej odległości do dziewcząt, choć zgodnie z dominującymi wówczas w całym społeczeństwie wzorcami kulturowymi był to czyn niehonorowy. Jest to argument wspierający tezę, że bojówka PPS rekrutowała się spośród warszawskich przestępców i to oni w głównej mierze ponosili odpowiedzialność za krwawe ofiary 1 maja 1926 r.
Trudno też nie zwrócić uwagi na determinację, z jaką komunistyczni manifestanci próbowali się włączyć do legalnego pochodu pierwszomajowego. Przez niezwykłą nieustępliwość i odwagę ci młodzi ludzie manifestowali swoje przywiązanie do idei komunistycznej. Strzelanina miała miejsce trzykrotnie, za każdym razem ktoś padał trupem, było wielu ciężko rannych, w związku z czym trudno mówić o przypadkowych poszkodowanych. Być może decydowała tu chęć męczeństwa za sprawę, na wzór znanych bohaterów ruchu proletariackiego – Marcina Kasprzaka czy Stefana Okrzei.
* * *
W jedenaście dni po tragicznym w skutkach obchodzie robotniczego święta rozpoczął się przewrót majowy. Zamach stanu został poparty przez ugrupowania lewicowe, choć w wypadku komunistów poparcie miało charakter wyboru „mniejszego zła”. Praktycznie nazajutrz po przewrocie kierownictwo KPP rozpoczęło krytykę nowego reżimu, dając swoim członkom do zrozumienia, że choć warunki polityczne się zmieniły, to walka o dyktaturę proletariatu musi trwać dalej. W inny sposób ewoluowało stanowisko socjalistów. W wypadku PPS większą rolę odegrały kwestie personalne, a szczególnie przywiązanie do Piłsudskiego jego dawnych towarzyszy z Organizacji Bojowej i POW. O zmianie ich postawy, jak i rozłamie w łonie partii, zdecydowały wydarzenia z 1 maja 1928 r. To już jednak inna historia.
