Wojskowym, którzy przeciwstawili się Hitlerowi, niekoniecznie przeszkadzała ideologia nazistowska. Wpływ na tak radykalne i ryzykowne działania miała fatalna sytuacja niemieckich oddziałów na froncie. Chcieli uratować to, co jeszcze mogli, i zawrzeć pokój z aliantami. Jednocześnie zdawali sobie sprawę z tego, że Hitler nie wyrazi na to zgody.
Plan przewrotu
Dzięki roli Toma Cruise’a w „Walkirii” postać Clausa Schenka Grafa von Stauffenberga stała się znana na całym świecie. Stauffenberg został symbolem niemieckiego ruchu oporu i najbardziej rozpoznawalną postacią walczącą z totalitaryzmem. Mimo wszystko, przeprowadzony 20 lipca 1944 r. zamach nie wynikał z przyczyn moralnych i z niechęci do reżimu nazistowskiego. Spiskowcy nie planowali zrezygnować z terenów podbitych przez armię Führera.
Planowano, że Namiestnikiem Rzeszy i głównodowodzącym zostanie gen. Ludwig Beck, kanclerzem Carl Goerdeler, a ministrem spraw zagranicznych albo ambasador Ulrich von Hassell albo Friedrich Graf von der Schullenburg. Z braku odpowiednich osób do przeprowadzenia zamachu na Hitlera, von Stauffenberg zdecydował się zrobić to osobiście.
Kluczowa postać dla zamachu, czyli Claus von Stauffenberg, w 1930 r. ukończył szkołę kawalerii w Hanowerze. Podobnie jak inni oficerowie Reichswehry, z entuzjazmem zareagował na przejęcie władzy przez nazistów. W czasie II wojny światowej uczestniczył w kampanii w Polsce, Francji i ZSRR. W lutym 1943 r. mianowano go pierwszym oficerem sztabu generalnego 10. Dywizji Pancernej uczestniczącej w walkach w Afryce. Tam, 7 kwietnia 1943 r., został ciężko ranny w czasie ataku lotniczego. Stracił lewe oko, prawą rękę i dwa palce lewej dłoni.
Stauffenberg już w 1942 r. uświadomił sobie, że wojna jest przegrana, a jedyną szansą dla Niemiec było pozbycie się Hitlera. Dzięki działaniom gen. Friedricha Olbrichta, Stauffenberg dołączył do spiskowców w połowie 1943 r. Mimo olbrzymiego ryzyka, krąg spiskowców wciąż się powiększał. W sierpniu 1943 r. Olbricht i pułkownik sztabu Henning von Trescow doszli do wniosku, że w momencie przeprowadzenia zamachu, po modyfikacjach, wykorzystają plan „Walkiria”. Zgodnie z planami „Walkiria” I i II z 1942 r. chciano zorganizować gotowe do boju oddziały na wypadek wewnętrznych zamieszek oraz siły rezerwowe na potrzeby frontu. Olbricht z Trescowem wykoncypowali, aby użyć jednostek frontowych do stłumienia wewnętrznych napięć.
Po śmierci Hitlera spiskowcy planowali zawrzeć pokój z aliantami. Według nich w granicach Rzeszy powinny pozostać Sudety i Austria z Tyrolem. Alzacja i Lotaryngia powinny uzyskać szeroką autonomię. Z kolei na wschodzie postulowali granice z 1914 r. Oznaczało to likwidację Polski.
W marcu z pomocą brata Stauffenberg przygotował ostateczne rozkazy na moment zamachu stanu. Planowano, że Namiestnikiem Rzeszy i głównodowodzącym zostanie gen. Ludwig Beck, kanclerzem Carl Goerdeler, a ministrem spraw zagranicznych albo ambasador Ulrich von Hassell albo Friedrich Graf von der Schullenburg. Z braku odpowiednich osób do przeprowadzenia zamachu na Hitlera, von Stauffenberg zdecydował się zrobić to osobiście.
Klęska spiskowców
Zgodnie z planem, znajdujący się w Wilczym Szańcu gen. Erich Fellgiebel miał zniszczyć komunikację kwatery głównej z Berlinem. Po otrzymaniu wiadomości o śmierci Hitlera spiskowcy powinni rozpocząć w Berlinie „Walkirię”. Planowano wykorzystać armię rezerwową Friedricha Fromma. Główni działacze NSDAP, SD, SS i Gestapo powinni zostać natychmiast aresztowani. Z kolei na froncie zachodnim żołnierze niemieccy mieli wycofać się za Linię Zygfryda i rozpocząć rozmowy z zachodnimi aliantami.
20 lipca 1944 r. o godzinie 10.15 samolot Stauffenberga wylądował w pobliżu Rastenburga. Następnie przewieziono go do Wilczego Szańca. Naradę zaplanowano na 12.30. Tuż przed jej rozpoczęciem Stauffenberg z Wernerem von Haeften przygotowali aktówkę z ładunkami wybuchowymi. Przez to, że Stauffenberga wywołano do telefonu, nie zdążył uzbroić obydwu ładunków.
Pośpiesznie zebrany sąd skazał wszystkich na karę śmierci, jedynie Beck otrzymał możliwość popełnienia samobójstwa. Wyrok o godzinie 0.15 wykonali żołnierze z batalionu „Grossdeutschland”. Beck nie zdołał się zastrzelić i także stanął przed plutonem egzekucyjnym.
Na sali znajdował się potężny drewniany stół, oparty na dwóch podstawach. Stauffenberg umieścił aktówkę obok jednej z nich. Zapalnik czasowy ustawiono na 10 min. Tuż przed eksplozją Stauffenberg opuścił salę. Świadkowie, którzy byli na zewnątrz, sądzili, że nikt nie mógł przeżyć wybuchu.
15 minut po zamachu odleciał samolot do Berlina. Na pokładzie znajdował się Stauffenberg – przekonany, że Hitler zginął. Niesprawdzenie wyniku akcji było gigantycznym błędem. Zdając sobie sprawę z porażki, Fellgiebel nie zdecydował się na przerwanie połączeń z Wilczym Szańcem. Tym samym kwatera główna nie straciła kontaktu z armią i SD.
W efekcie wśród spiskowców zapanował chaos. Z jednej strony Stauffenberg poinformował ich, że Hitler nie żyje. Z drugiej strony dowiedzieli się od Keitla, że zamach się nie udał. Na Bendlerstrasse w Berlinie próbowano rozpocząć plan „Walkiria”, a jednocześnie Keitel z Wilczego Szańca wstrzymywał wszystkie rozkazy Stauffenberga i Goerdelera i przywracał porządek.
Około godziny 23.00 rozpoczęły się aresztowania. Zatrzymano Stauffenberga, Becka, Olbrichta, Albrechta Mertza von Quirnheima i Wernera von Haeftena. Przerażony Fromm, chcąc uniknąć nazistowskiego wymiaru sprawiedliwości i powiązania ze spiskowcami, natychmiast zwołał trybunał wojenny. Pośpiesznie zebrany sąd skazał wszystkich na karę śmierci, jedynie Beck otrzymał możliwość popełnienia samobójstwa. Wyrok o godzinie 0.15 wykonali żołnierze z batalionu „Grossdeutschland”. Beck nie zdołał się zastrzelić i także stanął przed plutonem egzekucyjnym.
Długofalowe skutki
Hitler wykorzystał zamach propagandowo. Wygłosił po nim w radiu płomienne orędzie do narodu niemieckiego, dziękując Opatrzności za ocalenie. Nieudany zamach miał dowodzić boskiej misji Hitlera.
Zamachowców z 20 lipca 1944 r. uhonorowano w wielu miejscach w Niemczech. 20 lipca 1953 r. na dziedzińcu Bendlerblock w berlińskiej dzielnicy Tiergarten, w miejscu egzekucji spiskowców, odsłonięto pomnik upamiętniający ich.
Fiasko planu dało Hitlerowi i Himmlerowi możliwość rozprawienia się ze wszystkimi przeciwnikami. Nie miało znaczenia czy aresztowani faktycznie uczestniczyli w spisku, czy tylko mieli kontakty ze spiskowcami. Aresztowano kilkaset osób podejrzanych o udział w zamachu. Organizowano pokazowe procesy, przeważnie kończące się wyrokami śmierci. Pierwszy rozpoczął się 7 sierpnia 1944 r. Oskarżonych starano się upokorzyć, zmuszano ich do noszenia zniszczonych ubrań, do sali wprowadzano ich z policyjną eskortą, w kajdankach. Von Witzleben, Erich Hoepner, Paul von Hase, Peter Yorck von Wartenburg, Helmuth Stieff, Robert Bernardis, Freidrich Klausing i Albrecht von Hagen zostali skazani na śmierć. Powieszono ich w więzieniu Plötzensee.
W kolejnych dniach i miesiącach odbywały się następne procesy. Również Fromm nie zdołał uniknąć zemsty Hitlera. Po długim śledztwie stracono go 19 marca 1945 r. Tych, których nie skazano na śmierć, wysłano do więzień i obozów. Niektórzy trafili karnie pod rozkazy Oskara Dirlewangera, do SS-Sturmbrigade „Dirlewanger”. Przykładem może być przyjaciel Stauffenberga, płk. Harald Momm z niemieckiej szkoły kawalerii i jeździectwa Wehrmachtu, znajdującej się w Poczdamie-Krampnitz, oraz Bernhard Klamroth, pracownik Ministerstwa Rzeszy do Spraw Kościoła.
Nieudany zamach na Hitlera był jedną z wielu prób sprzeciwienia się reżimowi. Zazwyczaj jednak formy oporu wyrażały się w dyskusjach lub poprzez kolportaż ulotek informujących o zbrodniach nazistów. Zamachowców z 20 lipca 1944 r. uhonorowano w wielu miejscach w Niemczech. 20 lipca 1953 r. na dziedzińcu Bendlerblock w berlińskiej dzielnicy Tiergarten, w miejscu egzekucji spiskowców, odsłonięto pomnik upamiętniający ich. Od 1968 r. w gmachu Bendlerblock dla zwiedzających jest dostępna wystawa dokumentująca niemiecki ruch oporu.
