Łączy je fakt, że z pomocą Polaków przetrwały Zagładę, nawróciły się na chrześcijaństwo, wstąpiły do zgromadzeń zakonnych, a następnie wyemigrowały do Izraela, gdzie podjęły misję dawania świadectwa swojej wiary. Istnieje jeszcze jeden wspólny mianownik tych historii. Ocaleni z Holokaustu, którzy pozostali przy judaizmie, cieszą się w Izraelu statusem osób niemal świętych. Wyjątek stanowią ci, którzy przyjęli katolicyzm – ich losy najczęściej przemilczano lub wręcz marginalizowano.
Siostra Paula Malczewska
Najmniej znaną spośród trójki bohaterów jest Rachela Drążek, występująca później pod imieniem Paula Malczewska, urodzona 16 października 1929 r. w Ostrołęce. Kilka lat później jej rodzina przeniosła się do Łomży, gdzie zastał ich wybuch wojny.
Z łomżyńskiego getta Rachela zbiegła wraz z macochą i młodszym bratem w przeddzień jego likwidacji – 1 listopada 1942 r. Po ucieczce błąkała się samotnie lub w towarzystwie innych uciekinierów po lasach i wsiach w okolicach Łomży, ostatecznie przeżywając dzięki pomocy życzliwych ludzi. Wkrótce po ucieczce samowolnie oddzieliła się od grupy, a jej macocha i brat stracili życie, gdy próbowali ją odnaleźć. Rachela do końca życia obarczała się winą za ich śmierć. Wspominała to tak:
„Wyszłam z lasu, ale mojej mamusi i braciszka już nie było. Pewnie biedna pomyślała: »Złapali moją Rachelę, nie mam po co się ukrywać«. Nie wiem, co się z nimi stało. Czy zginęli przeze mnie? To mój ogromny krzyż”1.
Jakiś czas późnej miał miejsce następujący epizod.
„W południe 6 stycznia 1943 roku szłam z koleżanką przez wieś. Byłam w spodniach, a wówczas dziewczynki nie chodziły jeszcze w spodniach, miałam warkocze. »Żydówki!« – zaczęli krzyczeć za nami chłopcy. Rzucali w nas zmarzniętym śniegiem. Byłyśmy przerażone. Tą drogą często przejeżdżali Niemcy. Na rozstaju stał duży krzyż. W mojej główce zrodził się szalony pomysł: »Jeśli uklęknę pod krzyżem, to oni pomyślą, że jestem Polką, i zostawią mnie w spokoju«. Po raz pierwszy w życiu krzyknęłam: »O Jezu!«. Chłopcy zrozumieli, że pomylili się, i odeszli. Tam pod krzyżem coś się stało. Wołałam: »Panie, Boże moich ojców, Boże Abrahama, Izaaka i Jakuba, ja nie chcę Cię zdradzić, ale powiedz mi, kim jest ten Jezus? Ten ukrzyżowany człowiek, prześladowany, cierpiący«. Czułam, że jest mi bardzo bliski, nieustannie o Nim myślałam. Zakochałam się w Nim”2.
Tak wyglądał początek duchowej drogi Racheli Drążek ku chrześcijaństwu. Pod tym krzyżem przyrzekła, że jeśli ocaleje, wstąpi do klasztoru. Przyrzeczenia dotrzymała, choć chrzest przyjęła dopiero po zakończeniu wojny. Niedługo później, w sierpniu 1945 r., wstąpiła do klauzurowego zakonu sióstr benedyktynek w Łomży, gdzie otrzymała imię zakonne Paula.
Po powrocie do Polski siostra Paula Malczewska kontynuowała życie zakonne w łomżyńskim klasztorze benedyktynek.
Jej decyzja spotkała się ze sprzeciwem rodziny oraz próbami interwencji ze strony organizacji żydowskich, które starały się ją nakłonić do opuszczenia klasztoru. Rachela jednak pozostała nieugięta. W 1949 r. złożyła śluby wieczyste, a jej kontakty z rodziną zostały wówczas zerwane. Dopiero po latach doszło do ponownego nawiązania relacji — w 1961 r. siostra Paula odwiedziła dwóch swoich wujów mieszkających w Stanach Zjednoczonych. Ona miała nadzieję, że namówi ich do zmiany religii, oni chyba też. Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Ani wujowie nie przekonali siostry Pauli do porzucenia katolicyzmu, ani ona nie zdołała skłonić ich do przyjęcia chrześcijaństwa. W swoich wspomnieniach, siostra Paula po latach zanotowała refleksję, która zamykała ten rozdział jej życia:
„Jakże śmieszne wydały mi się wówczas myśli o »nawróceniu Żyda«, o przekonaniu go. Mój Boże czy ktoś zdaje sobie sprawę z sensu powiedzenia »nawrócić Żyda«? Mało kto zna ten naród dogłębnie i zwyczaje i sposób bycia. Dziwny to naród, którego wieki nie zdołały osłabić ani zniszczyć. Jest to naród tajemniczy, osłonięty zasłoną, aż po dziś dzień. Lud księgi, lud inteligentny i mądry, lud ufający i cierpliwie czekający. Łatwo z Żydów się wyśmiewać, żartować, dokuczać. Trudniej ich zrozumieć, ich żarliwość o chwałę Bożą, ich przywiązanie do Boga, do tradycji, do narodu. Stąd płynie ich wielka duma, która okupują hojnie wylana krwią. (…) Każdy Żyd , odstępujący od wiary ojców, w ich pojęciu przestaje być Żydem. Taki jest wykluczony ze społeczności żydowskiej. Żyd niewierzący jest zerem, natomiast przyjmujący inną religię jest minusem – zdrajcą”3.
Podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych rodzina i znajomi siostry Pauli próbowali również nakłonić ją, aby została z nimi na stałe. Gdy okazało się, że ich starania są bezskuteczne, jeden z wujów, najbardziej zaangażowany w te zabiegi, wyjechał rozgoryczony na Florydę, nie żegnając się z siostrzenicą. Urażonych jej decyzją było również wielu innych członków rodziny.
Po powrocie do Polski siostra Paula Malczewska kontynuowała życie zakonne w łomżyńskim klasztorze benedyktynek, gdzie mieszkała do 1976 r. Wówczas wyjechała do Izraela, gdzie do śmierci w 2019 r. przebywała w klasztorze położonym na Górze Oliwnej w Jerozolimie.
Siostra Paula:
„W Łomży czułam się bardziej Polką, tu Żydówką. Najpierw chciałam nawrócić całego Izraela, a teraz modlę się razem z Izraelem. Taka zmiana”4.
Siostra Paula znalazła się w Izraelu za przyczyną dwóch osób – ojca Daniela Marii Oswalda Rufeisena oraz siostry Stelli Zylbersztajn.
Ojciec Daniel
Oswald Rufeisen, znany później jako ojciec Daniel, urodził się w 1922 r. w Zadzielu w pobliżu Żywca. W młodości był zagorzałym syjonistą. Wybuch wojny rozdzielił go z rodzicami – on i jego brat trafili do Wilna, gdzie Oswald nauczył się szewstwa. Ta praktyczna umiejętność, w połączeniu ze znajomością języka niemieckiego, umożliwiła mu przetrwanie w warunkach okupacji. W jej trakcie, Rufeisen w niezwykle dramatycznych okolicznościach przetrwał liczne akcje likwidacyjne. Przez pewien czas ukrywał się w lasach wokół Wilna, by ostatecznie przedostać się na okupowaną Białoruś.
Po wielu perypetiach Oswald znalazł schronienie u sióstr zmartwychwstanek w Mirze, a te przez wiele miesięcy ukrywały go w swoim domu, w bezpośrednim sąsiedztwie Niemców.
Tam trafił do miejscowości Mir, gdzie, podając się za Polaka, zyskał zaufanie miejscowego komendanta niemieckiej policji. Przez osiem miesięcy pracował u niego jako tłumacz. Był świadkiem wielu egzekucji swoich rodaków. Uprzedził mieszkańców getta w Mirze o planowanej przez Niemców likwidacji i dostarczył im broń. W rezultacie kilkuset spośród nich podjęło próbę ucieczki. Został wówczas zdemaskowany przez jednego ze współbraci i sam przyznał się do wszystkiego komendantowi. Ten jednak lubił go i swoją opieszałością pośrednio umożliwił mu ucieczkę.
Po wielu perypetiach Oswald znalazł schronienie u sióstr zmartwychwstanek w Mirze, a te przez wiele miesięcy ukrywały go w swoim domu, w bezpośrednim sąsiedztwie Niemców. Podczas pobytu u sióstr nawrócił się na chrześcijaństwo i przyjął chrzest. Następnie dołączył na krótko do sowiecko-żydowskiej partyzantki, gdzie był świadkiem rabunków dokonywanych na polskich wsiach i gdzie podjął pierwsze próby nawracania innych Żydów. Po zakończeniu okupacji niemieckiej krótko współpracował z NKWD, po czym wyjechał do Krakowa.
Tam wstąpił do zakonu karmelitów bosych, przyjmując imię zakonne Daniel. Święcenia kapłańskie otrzymał 29 czerwca 1952 r. W czerwcu 1959 r. wyemigrował do Izraela, by tam nawracać swoich rodaków. W Izraelu stal się sławny, gdy starał się o nadanie izraelskiego obywatelstwa, czego odmówiono mu ze względu na wyznanie. Ostatecznie otrzymał je, ale jako nie-Żyd. W Izraelu opiekował się duszpastersko małżeństwami mieszanymi pochodzącymi z Europy Wschodniej, a w 1965 r. założył w Hajfie hebrajskojęzyczną gminę chrześcijańską.
Pragnął odtworzyć model chrześcijaństwa odpowiadający mentalności żydowskiej, wzorowany na pierwotnej wspólnocie Kościoła jerozolimskiego. Pełnił funkcję duszpasterza pielgrzymów, głosił rekolekcje i wykłady, a także spotkał się z papieżem Janem Pawłem II.
Daniel Rufeisen:
„Moje serce w Polsce jeszcze pozostało. Wciąż jestem jakoś rozdwojony. Ja tutaj żyję całkowicie, ale Polska pozostała moją ojczyzną. Tam się rodzili moi ojcowie, nie wiem, od którego pokolenia, może od samego początku tego tysiąca lat. Ponadto strasznie zależy mi na tym, aby moi przyjaciele w Polsce wiedzieli, że ja jako chrześcijanin nie zagubiłem się wśród Żydów, że ja tutaj jako chrześcijanin odnalazłem się. Izrael wyprostował mnie. Dał mi stos pacierzowy nie tylko jako Żydowi, w tym wypadku jako Izraelczykowi, ale także jako chrześcijaninowi. Tutaj odnalazłem swój dom także jako chrześcijanin i to nie tylko w stosunku do Żydów, ale także w stosunku do Kościoła. Dlatego mam prawo stawiać pewne postulaty i wydaje mi się, że przemawiam w imieniu Kościoła. Tego, który tutaj istniał na samym początku, i tego, który będzie istniał jutro jako jego kontynuacja”.
Ojciec Daniel zmarł 30 lipca 1998 r.
Stella Zylberszajn
Urodziła się 30 listopada 1925 r. w Łodzi. Jej ojciec był żydowskim komunistą, który jeszcze przed wybuchem wojny wyemigrował do Związku Sowieckiego. Matka natomiast była polską patriotką. Po rozpoczęciu wojny Stella wraz z matką usiłowały przedostać się do ojca, lecz ostatecznie trafiły do getta w Łosicach. W dniu jego likwidacji, 22 sierpnia 1942 r., Stella zdołała zbiec. Wojnę przetrwała dzięki pomocy licznych polskich rodzin z okolic Łosic. Bezpieczne schronienie znalazła jesienią 1943 r. w gospodarstwie rodziny Piechowiczów. Tam też wiosną 1944 r. uczestniczyła w rekolekcjach wielkopostnych, a w sobotę przed Zielonymi Świątkami przyjęła chrzest. Po latach, wspominając swoje motywacje, Stella wyznała:
„Gdybym znała, takich dobrych Żydów, jacy są tutaj w Hajfie, to na pewno nie szukałbym Boga w chrześcijaństwie. W Polsce jednak, ci którzy reprezentowali judaizm byli tak okropni, że wiedziałam, że nie ma co u nich szukać Boga. Bóg, w którego oni wierzyli, nie mógł być moim Bogiem. Chrześcijanie byli dla mnie bardzo dobrzy. Do dzisiaj mam u siebie obraz prostej chałupki, w której się chowałam. Prości ludzie na wsi mieli serce. Zdawałam sobie doskonale sprawę, z tego, czym im grozi ukrywanie mnie u siebie. Oni nie mieli tytułów akademickich, ale umieli kochać. Chrzest przyjęłam dopiero pod koniec II wojny światowej, mając 18 lat. Kierowały mną zupełnie inne przyczyny, niż próba przetrwania wojny. W pełni świadomie przyjęłam chrześcijaństwo”5.
W 1948 r. wstąpiła do zakonu Karmelitanek bosych w Poznaniu przyjmując imię Emanuela. W 1969 r. wyemigrowała do Izraela.
„Wcale nie zamierzałam wyjeżdżać do Izraela. Chciałam jechać do Indii. Generał Karmelu nie wyraził jednak na to zgody. Mówił, że w Indiach jest dosyć karmelitanek, miał rację. Mimo to ze złości obcięłam włosy. Wtedy właśnie wrócił z pielgrzymki do Izraela przełożony Chrystusowców ks. Edward Szymanek. W ciągu pół godziny przekonał mnie, że moje miejsce jest właśnie w Izraelu. Za drugie pół godziny dostałam wszystkie pozwolenia. W 1969 roku, wizę dostawało się w ciągu 2 tygodni, dzięki temu wyjechałam z Polski do Izraela do Hajfy. W moim przypadku nie był to jednak efekt nagonki antysemickiej”6.
Zamieszkała w Hajfie, w klasztorze karmelitanek, lecz było jej tam trudno. W końcu opuściła zakon. Pozostała osobą, która za cel postawiła sobie aby promieniować miłością i zarażać Żydów wiarą w Chrystusa.
Wcześniej było to również marzenie siostry Pauli. Ona i Stella planowały założyć w Izraelu klasztor hebrajski. Miały nadzieję, że
„cały naród nawróci się za naszym przykładem”7.
Były sobie bardzo bliskie, lecz drogi ich rozeszły się, gdyż Paula nie chciała porzucić habitu. Stella Zylbersztajn:
„Miała przyjechać do mnie i mieszkać u mnie na moich dwudziestu ośmiu metrach. Przeniosłam kuchnię na balkon, żeby się pomieściła. Mówiłam jej »Pan Bóg nie działa bezmyślnie. Jeśli po Zagładzie dał nam kraj, to czujemy się jego ludem i mamy wieczne posłannictwo głosić Boga. Dlatego należy żyć między ludźmi”8.
Siostra Paula pozostała w klasztorze, a Stella mieszkała w małym domku w Hajfie. Pracowała jako pielęgniarka. Zajmowała się bezdomnymi i narkomanami. Pomagała emigrantom z Polski.
Stella Zybersztajn:
„Dwadzieścia lat męczyła mnie sprawa Zagłady i pytanie, dlaczego doszło do tak okrutnej zbrodni dokonanej przez Niemców na Żydach. Potem czytając 53 rozdział Izajasza zrozumiałam, że słowa o Mesjaszu umęczonym odnoszą się do całego narodu żydowskiego. W oczach bożych Chrystus jest jeden od początku. Pan Jezus powiedział, że zbawienie jest z Żydów. My zaś, jesteśmy dalszym ciągiem umęczonego Mesjasza, choć w praktyce, wśród Żydów różnie z tym bywa. Dla Żyda wierzącego, takiego, jak ja, jest wielkim szczęściem być w korzeniach. Żydzi katolicy mają do odegrania w Kościele bardzo ważną rolę – przywrócić Kościół do korzeni. Kościół się nie narodził 2 tysiące lat temu. Dla mnie Kościół istnieje od stworzenia świata przez Boga”9.
* * *
Wspólne marzenie trójki wymienionych wyżej bohaterów o nawróceniu Żydów w Izraelu nie ziściło się. Każde z nich poszło nieco inną drogą. Wszyscy mieszkali w Izraelu, jednak czuli, że ich ojczyzną jest również Polska. W rezultacie zabiegów ojca Daniela tytuł Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata otrzymała siostra zmartwychwstanka Euzebia Bartkowiak. Dzięki staraniom Stelli Zylbersztajn uhonorowano w ten sposób 23 osoby. Siostra Paula powtarzała, że swoje ocalenie zawdzięcza tylko Chrystusowi.
1 M. Jakimowicz, Uklęknęła pod krzyżem i zakochała się w Jezusie, https://www.gosc.pl/doc/8129428.Ukleknela-pod-krzyzem-i-zakochala-sie-w-Jezusie-Zydowka-ktora
2 Ibidem.
3 YVA, O.22, 10 487, Pamiętnik Racheli Drążek, b.p.
4 M. Jakimowicz, Uklęknęła pod krzyżem i zakochała się w Jezusie. a
5 G. Kayzer, Oto jak Żydówka znalazła Boga i stała się katoliczką!, https://www.fronda.pl/a/oto-jak-zydowka-znalazla-boga-i-stala-sie-katoliczka,57649.html
6 Ibidem
7 A. Bikont. Cena. W poszukiwaniu żydowskich dzieci po wojnie, s. 201.
8 Ibidem, s. 204.
9 G. Kayzer, Oto jak Żydówka znalazła Boga…
