Redaktorem naczelnym, a zarazem inicjatorem tego naukowego przedsięwzięcia, jest absolwent historii Uniwersytetu Wrocławskiego, Jerzy Starzyński, twórca Łemkowskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Kyczera”, mającego swą siedzibę w Legnicy. Formalnie wydawcą pisma jest właśnie „Kyczera”, ale w radzie naukowej „Caryny” znaleźli się przedstawiciele kilku ośrodków naukowych (Wrocław, Zielona Góra, Warszawa, Szczecin). Do września 2025 r. do odbiorcy trafiły dwa tomy rocznika.
Problematyka łemkowska
Problematyka łemkowska, zwłaszcza w odniesieniu do historii (S. Dudra, P. Magocsi, J. Moklak, B. Horbal, A. A. Zięba), kwestii językowych (O. Duć-Fajfer, M. Misiak, J. Rieger) czy etnograficznych (R. Reinfuss, B. Tarasiewicz-Ciesielska) w badaniach naukowych obecna jest od wielu lat.
W zdecydowanej większości były to jednak opracowania, będące efektem indywidualnych, rozproszonych zainteresowań – brakowało zwłaszcza periodyku, mogącego pełnić rolę inspirującą i porządkującą dla prowadzonych w tym zakresie badań.
Wprawdzie od 2005 roku ukazuje się „Rocznik Ruskiej Bursy”, poświęcony problematyce łemkowskiej, ale ze względu na relatywnie nikły zasięg i hermetyczność stał się właściwie czasopismem niszowym. „Caryna” ma wszelkie dane, by zająć na stałe miejsce przewodnika po szeroko rozumianej problematyce łemkowskiej.
Studia i artykuły
W dotychczasowych dwóch rocznikach „Caryny” (każdy z nich ma ok. 35 arkuszy wydawniczych) problematyka historyczna zajmuje znaczące miejsce. Obok artykułów publikowane są również materiały źródłowe. Wśród tych ostatnich znajduje się, zamieszczony w tomie I, a przygotowany przez J. Starzyńskiego, Akt oskarżenia Kassyjana Bohatyrcia i towarzyszy w tzw. Drugim Procesie Wiedeńskim z 13 kwietnia 1916 roku. W procesie, który toczył się w Wiedniu, na ławie oskarżonych zasiadało 24 działaczy rusofilskich z Galicji, spośród których aż dziesięciu było Łemkami.
Thalerhof to miejscowość położona nieopodal Grazu, gdzie władze monarchii habsburskiej utworzyły obóz dla internowanych. Pierwsze transporty z Łemkami, wywiezionymi z okolic Sanoka, trafiły tam w początkach września 1914 roku.
J. Starzyński nie opublikował jednak całego dokumentu (dysponował zresztą tylko uwierzytelnioną kopią, oryginał przechowywany jest w jednym z wiedeńskich archiwów). Swoją uwagę skupił na tym, co wydaje się najciekawsze, czyli biogramach aresztantów. Z dokumentów, przygotowanych wprawdzie dla potrzeb procesowych, wyłania się obraz społecznej i politycznej aktywności Łemków, podejmowanej głównie przed I wojną światową. Trzeba zaznaczyć, że chodzi o tę część ówczesnej łemkowskiej elity, która orientowała się na carską Rosję.
Swoistym uzupełnieniem tego, co działo się na Łemkowszczyźnie w początkach XX stulecia, jest znajdujące się również w tymże roczniku interesujące studium Bernadetty Wójtowicz-Huber Obóz internowanych w Thalerhofie – historia i pamięć. Thalerhof to miejscowość położona nieopodal Grazu, gdzie władze monarchii habsburskiej utworzyły obóz dla internowanych. Pierwsze transporty z Łemkami, wywiezionymi z okolic Sanoka, trafiły tam w początkach września 1914 roku. Kolejne przybywały sukcesywnie – ogółem w Thalerhofie, istniejącym do 1917 roku, pośród wszystkich osadzonych znalazło się niemal 2 tys. Łemków, czyli aż 1/4 spośród tych, którzy przewinęli się przez obóz.
W gronie penetrujących Łemkowszczyznę Polaków znalazły się natomiast postacie tak wybitne, jak Stanisław Staszic czy Wincenty Pol.
Studium B. Wójtowicz-Huber opowiada zatem o niezwykle ważnym miejscu usytuowanym na mapie łemkowskiej pamięci. Autorka nie tylko przypomina historię obozu i jego ofiar, ale próbuje również odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób przetrwała i zmieniała się zbiorowa pamięć o tym wydarzeniu. Jako przykład toczącego się dyskursu, wymieniła nakręcony w USA w 2015 roku dokumentalny film zatytułowany Przemienieni przez Thalerhof, w którym (obok wypowiedzi historyków) głos zabrały dzieci i wnukowie ofiar.
Kolejny szkic, na który warto zwrócić uwagę, to Piotra Bukowczyka Łemkowie i Łemkowszczyzna w opisach podróżników i wojskowych w okresie rządów austriackich (1772–1918) z drugiego rocznika „Caryny”. To frapujący tekst, ukazujący skalę zainteresowania Łemkowszczyzną przede wszystkim w XIX stuleciu, przy czym znaczącą liczbę ówczesnych podróżników stanowili poddani… rosyjskiego cara. Nie powinno zaskakiwać, że oprócz prac o charakterze naukowym mieli oni, i realizowali, zupełnie inne wywiadowcze zadania. W gronie penetrujących Łemkowszczyznę Polaków znalazły się natomiast postacie tak wybitne, jak Stanisław Staszic czy Wincenty Pol. Ich z kolei interesowały przede wszystkim zasoby przyrodnicze tego rejonu, ale też zamieszkująca ów górzysty region ludność, z jej obyczajami, językiem i wyznaniem. W zdecydowanej większości świadectwa, o których pisał P. Bukowczyk, są bardzo mało znane albo zupełnie zapomniane, dlatego też powtórne wprowadzenie ich do obiegu naukowego to wielka zasługa Autora.
Całkowicie nieznany jest również epizod, z pozoru wyłącznie etnograficzny, odkryty przez Jerzego Starzyńskiego, Łemkowie na wystawie etnograficznej „Słowianie Europy i narody Rosji” w Moskwie w 1867 roku. Wystawa ta, na co zwraca uwagę Autor, była
„pierwszym międzynarodowym projektem wystawienniczym, na którym pokazano Łemków jako oddzielną grupę etnograficzną”.
Wprawdzie eksponaty na nią pozyskano z jednej łemkowskiej wsi, Zawadki Rymanowskiej, a człowiek, które je zgromadził, Jakow Hołowacki – profesor Uniwersytetu Lwowskiego i jego rektor w latach 1863–1864 – w swych działaniach politycznych reprezentował nurt moskalofilski, niemniej jednak kolekcja strojów i zdjęć z tak wczesnego okresu, zachowana do dzisiaj, jest świadectwem unikalnym i wyjątkowo cennym.
* * *
Obydwa roczniki „Caryny” są oczywiście znacznie bogatsze i bardzo interesujące, również dla tzw. przeciętnego czytelnika. Wskazane wątki odnoszą się do łemkowskiej przeszłości, którą społeczność, rozproszona po roku 1947 w wyniku przymusowej ekspatriacji, stara się z dobrym skutkiem przechować w zbiorowej pamięci.
