„Nie byłoby tego papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było twojej wiary niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, twojej heroicznej nadziei, twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła”.
Tymi słowami zwrócił się do Prymasa Tysiąclecia niedługo po swoim wyborze na papieża św. Jan Paweł II. Są one dowodem, jak silna i głęboka relacja łączyła obu pasterzy Kościoła katolickiego w Polsce w trudnych powojennych latach PRL. Świadkiem tej wielkiej przyjaźni była wieloletnia współpracowniczka kard. Stefana Wyszyńskiego, Anna Rastawicka.
Relacja Anny Rastawickiej
Zawierzenie Matce Bożej, które się dokonało w czasie Millennium, to właściwie było to wielkie zwycięstwo, które zapowiadał kard. Hlond. Jako znak tego zwycięstwa obaj, i Ojciec Święty Jan Paweł II, i kard. Wyszyński, widzieli wybór Ojca Świętego Jana Pawła II. […] Millennium Chrztu Polski było właśnie nowym zwycięstwem wiary, zwycięstwem, które nie pochodzi z ludzkiej siły.
Kiedy Ojciec Święty nazwał księdza prymasa Prymasem Tysiąclecia, podkreślał właśnie to, że księdzu prymasowi udało się wprowadzić naród w następne tysiąclecie wierny własnej tożsamości duchowej, wierzący, umiejący przebaczać. […] W czasie uroczystości milenijnych ksiądz prymas był na wszystkich uroczystościach w 25 diecezjach – widać było, jak był umęczony. Zresztą dla całego episkopatu to był bardzo trudny i pracowity czas.
W większości miejsc ksiądz prymas był razem z abp. Wojtyłą, wówczas jeszcze nie kardynałem, bo kardynałem został w 1967 r. I kiedy zbliżał się Wielki Jubileusz Roku 2000, Ojciec Święty przypomniał, że ksiądz prymas mu to powiedział: „Masz wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie” i mówił do nas:
„ja chcę to zrobić, ale proszę was na kolanach, wyproście mi to”.
Miałam szczęście po tej pielgrzymce być w Rzymie i po Mszy św. powiedziałam Ojcu Świętemu, że się gorąco modlimy o to, żeby mógł to życzenie kard. Wyszyńskiego wypełnić i wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie. A Ojciec Święty tak spojrzał, uśmiechnął się i mówi:
„Jubileusze to ja się nauczyłem obchodzić w Polsce”.
Kiedy przyszedł jako papież na Jasną Górę, ponowił akt milenijny. To jest wiekopomny akt. To jest tak jak w pierwszym tysiącleciu Dagome iudex – oddanie ziem polskich w opiekę Stolicy Apostolskiej. To jest wpisanie Polski po prostu w to królowanie Matki Bożej. W czasie przemocy, niewoli, oddanie się w niewolę miłości – wiarą, że Ona ratowała Polskę przez całe tysiąclecie i tak będzie ratunkiem dla Polaków po wszystkie czasy. Interpretatorem aktu milenijnego był właśnie ks. kard. Wojtyła.
Kiedy potem wyszedł wydany drukiem tekst aktu milenijnego, został dodany piękny komentarz ks. kard. Wojtyły. Jako papież powtórzył ten akt, kiedy przyjechał na Jasną Górę. […] Ksiądz prymas mówi:
„Kiedy podszedłem z homagium do Ojca Świętego Jana Pawła II, usta nasze niemal jednocześnie otworzyły się imieniem Matki Bożej Jasnogórskiej. To Jej zwycięstwo”.
A do kard. Hlonda powiedział wtedy:
„Meldujemy ci radosny przyjacielu z niebieskiej ojczyzny, że zwycięstwo, które zapowiadałeś, przyszło. I to przyszło w imię Matki Najświętszej”.
Wielką radością dla księdza prymasa, ale też takim ogromnym wzruszeniem był wybór Ojca Świętego. Ksiądz prymas miał ogromny wpływ na ten wybór. Kościół w Polsce był postrzegany jako wyjątkowe zjawisko, dlatego że w okresie prześladowania naprawdę Kościół był zwycięski i to nie jakimś triumfalizmem, ale zwycięstwem w sercach ludzi, które się potem okazało w czasach Solidarności, że można zwyciężyć z różańcem, z Mszą św., z obrazem Matki Bożej. Takiej rewolucji na świecie jeszcze nie było. Wielką radością dla księdza prymasa był przyjazd Ojca Świętego do Polski. To była radość ich obu. Ojciec Święty […] mówi:
„Spełnia ci się, spełnia ci się i ten punkt twojego pasterzowania. Witasz papieża w Polsce”.
Chciał do Polski przyjechać już Ojciec Święty Jan XXIII. Władze się nie zgodziły. Chciał przyjechać Paweł VI na Millennium, na 3 maja na Jasną Górę, władze się nie zgodziły. Paweł VI chciał przyjechać choćby na pasterkę tylko, bez żadnego rozgłosu, żeby się pomodlić przed Matką Bożą Jasnogórską i dać narodowi polskiemu znak swojej więzi, władze się nie zgodziły. Widocznie na Jasnej Górze miał stanąć papież Polak. I to była radość ks. prym. Wyszyńskiego, że właśnie się spełniło, że Ojciec Święty na Jasnej Górze zawierzył już cały Kościół Matce Bożej. Przedziwna była ta synchronizacja życia Ojca Świętego i ks. kard. Wyszyńskiego, że tak Bóg sprawił, że jeden umiera, a drugi jakby po ludzku umarł i zmartwychwstaje.
Zamach na Ojca Świętego. Ksiądz prymas dowiedział się o nim, kiedy był już śmiertelnie chory. Aż się skurczył. Powiedział wtedy:
„Zawsze się tego bałem. Bałem się tego”.
Ojciec Święty tak odważnie szedł do ludzi, tak bez żadnej osłony. A potem to przemówienie do Warszawy z 14 maja 1981 r., kiedy ksiądz prymas prosił:
„Już wszystkie modlitwy, które zanosiliście za mnie, oddajcie teraz za Ojca Świętego. On musi być podźwignięty”.
I ten program, który ksiądz prymas zostawił, mówiąc do Rady Głównej Episkopatu:
„Jeżeli jaki program, to Ona”.
Bo Kościół ciągle będzie na froncie walki i to nie konkretnego systemu, takiego czy innego. To jest walka na wyższym poziomie. To jest rzeczywiście walka miłości i nienawiści. To jest walka mocy ciemności i Boga. Tutaj mamy dwie piuski. Księdza kard. Wyszyńskiego – czerwona, i Ojca Świętego – biała. Ułożone na tle chorągwi, bo rzeczywiście tak przedziwnie się składa, ten kolor biało-czerwony. I ci dwaj ludzie to są rzeczywiście chyba najwięksi synowie ziemi polskiej w ciągu tego tysiąclecia. […] I właśnie to, co powiedział Ojciec Święty później: „Nie byłoby mnie na Stolicy Piotrowej, gdyby nie było ciebie, gdyby nie było twojego cierpienia, twojej heroicznej wiary, gdyby nie było Jasnej Góry”.
To nie były tylko grzecznościowe słowa, bo cała ta droga ks. prym. Wyszyńskiego, droga pracy wśród ludzi, droga cierpienia, droga modlitwy, droga tego ogromnego zawierzenia Bogu, to było otwieranie drzwi dla pontyfikatu Ojca Świętego Jana Pawła II […].
* * *
Anna Rastawicka (ur. 1944) – propagatorka nauczania Prymasa Tysiąclecia, przez lata należała do grona osób z jego najbliższego otoczenia, pracownik w Sekretariacie Prymasa Polski, członkini Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego, przewodnicząca Krajowej Konferencji Instytutów Świeckich w Polsce
Urodziła się 9 czerwca 1944 r. w Warszawie. W latach 1969–1981 pracowała w Sekretariacie Prymasa Polski. Była świadkiem przyjaźni kard. Wyszyńskiego z Janem Pawłem II, którego miała okazję poznać jeszcze przed wyborem na papieża. Współpracowała także z ks. prał. Zdzisławem Peszkowskim, przyjacielem kard. Stefana Wyszyńskiego. Między innymi dzięki jej pracy redakcyjnej powstało wielotomowe wydawnictwo „Dzieła zebrane” kard. Wyszyńskiego.
Anna Rastawicka jest także autorką licznych artykułów na temat życia i nauczania Prymasa Tysiąclecia, publikowała m.in. na łamach „Niedzieli”, „Przewodnika Katolickiego” i „Naszego Dziennika”. Wiedzę na temat prymasa popularyzowała wśród czytelników gazet, na spotkaniach w szkołach, parafiach czy uczelniach wyższych. Współpracowała jako konsultant merytoryczny z Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego w Warszawie. Uczestniczyła w pracach fundacji Golgota Wschodu.
Oprac. Grzegorz Łeszczyński
Tekst pochodzi z numeru 10/2023 „Biuletynu IPN”
