Najwyższa ofiara, którą poniósł o. Maksymilian na rzecz swego towarzysza niedoli, była ucieleśnieniem Chrystusowego przesłania zapisanego w Ewangelii według św. Jana:
„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”
(J 15,13).
Rajmund Kolbe (imiona Maksymilian Maria przybrał w zakonie) urodził się 8 stycznia 1894 r. w Zduńskiej Woli, niedługo potem jego rodzina osiadła w Pabianicach. W roku 1907 podjął naukę w gimnazjum franciszkanów we Lwowie, trzy lata później wstąpił do tegoż zakonu. Na wybór drogi życiowej Rajmunda wielki wpływ miało objawienie Matki Bożej, jakiego doznał w dzieciństwie. Uznał je za osobiste wezwanie Niepokalanej do czystości i męczeństwa.
W roku 1912 o. Maksymilian rozpoczął studia w Krakowie, następnie przełożeni wysłali go na dalszą naukę do Rzymu, gdzie uzyskał doktoraty z filozofii i teologii. W roku 1914 złożył śluby wieczyste, a w 1918 przyjął święcenia kapłańskie.
Nowoczesna ewangelizacja – w Polsce i w Japonii
Wkrótce po powrocie do kraju w 1919 r., z powodu gruźlicy musiał się poddać leczeniu. W 1922 r. prężnie zaczął rozwijać działalność założonego przez siebie jeszcze w Rzymie stowarzyszenia Rycerstwo Niepokalanej. Miesięcznik stowarzyszenia – „Rycerz Niepokalanej” – zyskał w latach trzydziestych wielką popularność (osiągał nakład nawet do miliona egzemplarzy).
Do celów ewangelizacyjnych o. Kolbe otworzył kolejne czasopisma i rozgłośnię radiową, myślał także o telewizji (jego osiągnięcia w dziedzinie technologii sprawiły, że jako święty został m.in. patronem… energetyków i elektryków).
W roku 1927 o. Maksymilian założył w powiecie sochaczewskim franciszkański ośrodek zakonny Niepokalanów. Klasztor wraz z obszernym zapleczem gospodarczym i wydawnictwem został zbudowany od podstaw. Wraz z o. Kolbem początkowo zamieszkało w nim 20 współbraci. W roku 1939 był już największym klasztorem katolickim na świecie – liczył ok. 700 zakonników.
Jeszcze większą ambicją i determinacją, by stworzyć „coś z niczego”, o. Maksymilian wykazał się w roku 1930, kiedy wyruszył wraz z kilkoma braćmi z misją na Daleki Wschód i założył w Nagasaki klasztor franciszkański, wraz z ośrodkiem edukacyjnym i wydawnictwem.
Kiedy w roku 1936 przełożeni odwołali o. Maksymiliana z powrotem do Polski, Niepokalanów przeżywał okres rozkwitu. Tamtejsi franciszkanie korzystali z najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych, m.in. dalekopisu, mieli własną elektrownię i drukarnię. Do celów ewangelizacyjnych o. Kolbe otworzył kolejne czasopisma i rozgłośnię radiową, myślał także o telewizji (jego osiągnięcia w dziedzinie technologii sprawiły, że jako święty został m.in. patronem… energetyków i elektryków).
Działalność społeczna w czasie wojny
W pierwszych tygodniach po wybuchu II wojny światowej większość zakonników opuściła Niepokalanów. Nielicznych, którzy pozostali na miejscu – wraz z o. Maksymilianem kilkadziesiąt osób – aresztowano. Do 8 grudnia 1939 r. Niemcy przetrzymywali zakonników w obozach jenieckich. Kiedy ich zwolniono, wrócili do Niepokalanowa i podjęli pracę – tym razem o charakterze już nie tylko ewangelizacyjnym, ale i na wskroś praktycznym: organizowali schronienie dla dużej grupy uchodźców z Wielkopolski (w tym Żydów), prowadzili też różnego rodzaju warsztaty i punkty usługowe działające na rzecz miejscowej ludności.
Męczeństwo
17 lutego 1941 r. o. Maksymilian Kolbe został ponownie aresztowany i tym razem osadzony na Pawiaku. Trzy miesiące później, 28 maja, przewieziono go do Auschwitz. Świadkowie wspominali, że pomimo iż sam był słabego zdrowia, niósł innym więźniom pociechę i pomoc. Zapamiętali też jego uduchowienie oraz potajemne pełnienie posługi kapłańskiej, a także niezmącony spokój, jakim wyróżniał się nawet w momentach największej agresji i przemocy ze strony niemieckich strażników.
Akta paszportowe Franciszka Gajowniczka, dokumentujące wyjazdy za granicę z okazji uroczystości ku czci o. Maksymiliana, są ciekawym świadectwem tego, jak przez całe swoje długie życie czuł on wdzięczność i pragnął dzielić się pamięcią o swoim wybawcy.
Z takim samym spokojem ofiarował się za jednego ze współwięźniów przeznaczonych na śmierć głodową (w ramach odpowiedzialności zbiorowej za ucieczkę więźnia z tego samego bloku w ostatnich dniach lipca 1941 r.). Był to Franciszek Gajowniczek, któremu wyrwała się skarga, że pozostawi żonę i dzieci. Zapewne z powodu niechęci, jaką hitlerowscy oprawcy żywili wobec duchownych, zgodzili się na tę wymianę.
Przez dwa tygodnie przetrzymywania skazanych w tzw. bloku śmierci o. Maksymilian dawał swoim towarzyszom duchowe wsparcie i nie ustawał w modlitwie. Kilku więźniów, którzy przez ten czas nie umarli jeszcze z głodu, w tym o. Maksymiliana, 14 sierpnia 1941 r. esesmani dobili poprzez podanie zastrzyków fenolu.
Dokument dotyczący okoliczności śmierci o. Maksymiliana Kolbego – pierwsza strona. Informacja podana w formularzu nie jest do końca ścisła. Akta pochodzą ze zbioru ankiet Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce dot. województwa krakowskiego, przeprowadzonych w latach 1968–1972. Ze zbiorów IPN
* * *
Uratowany przez o. Maksymiliana Franciszek Gajowniczek był sierżantem Wojska Polskiego, we wrześniu 1939 r. brał udział w obronie twierdzy Modlin. Dostał się do niewoli, z której udało mu się zbiec, w wyniku denuncjacji dostał się jednak w ręce Gestapo. 8 października 1940 r. został przetransportowany do KL Auschwitz, gdzie w sumie przebywał cztery lata. W październiku 1944 r. przeniesiony do KL Sachsenhausen, tam doczekał wyzwolenia.
Akta paszportowe Franciszka Gajowniczka, dokumentujące liczne wyjazdy za granicę z okazji różnych uroczystości ku czci o. Maksymiliana, są ciekawym świadectwem tego, jak przez całe swoje długie życie (Gajowniczek zmarł w wieku 94 lat) czuł on wdzięczność i pragnął dzielić się pamięcią o swoim wybawcy.
Wniosek Franciszka Gajowniczka o wydanie paszportu na okoliczność wyjazdu do Rzymu w związku z kanonizacją bł. Maksymiliana Kolbego – trzecia strona. Wniosek rozpatrzono pozytywnie, o czym świadczy pieczęć i podpis zastępcy naczelnika Wydziału Paszportów KW MO w Opolu, ppor. Juliana Dziekańskiego. 13 sierpnia 1982 r. Ze zbiorów IPN
Wniosek Franciszka Gajowniczka o wydanie paszportu na okoliczność wyjazdu do Rzymu w związku z kanonizacją bł. Maksymiliana Kolbego – czwarta strona. W dodatkowym komentarzu Gajowniczek pisze o uratowaniu go przez o. Maksymiliana i o tym, że włoscy franciszkanie zamierzają nakręcić film o nowym świętym. Ze zbiorów IPN
W Archiwum IPN znajdują się także zdjęcia o. Maksymiliana Kolbego jako jednego z więźniów obozu jenieckiego Amtitz (Gębice) oraz KL Auschwitz, a ponadto materiały SB dotyczące wydarzeń związanych z jego beatyfikacją i kanonizacją.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
