Urodziła się 18 sierpnia 1880 r. w Warszawie w rodzinie prezesa Sądu Okręgowego Stanisława Szczuki h. Grabie i Wandy z domu Starzyńskiej. Wielu jej krewnych, z prababką Barbarą Czarnowską na czele, brało udział w narodowych powstaniach XIX wieku.
Wanda kształciła się w Wyższej Szkole im. Królowej Saskiej w Dreźnie, gdzie zdała maturę, następnie w klasie rysunkowej w Szkole Gersona w Warszawie. Studiowała też malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych. Od 1906 r. jej życie związane było z Łodzią, gdzie zamieszkała z mężem Julianem Ładą (w literaturze występuje najczęściej jako Wanda Ładzina, tak też się podpisywała w publikacjach), notariuszem i autorem prac z dziedziny prawa cywilnego i skarbowego. Prowadziła w mieście wiele dzieł charytatywnych i kursów dla robotników.
W okresie I wojny światowej we Francji i wojny polsko-bolszewickiej posługiwała na froncie jako pielęgniarka. Była też współzałożycielką Narodowej Organizacji Kobiet, utworzonej w 1919 r. i przewodniczącą tej organizacji w Łodzi. W wyborach 15 listopada 1922 r. została wybrana na posła do Sejmu RP I kadencji, należała do Koła Poselskiego Związku Ludowo-Narodowego.
Po zakończeniu kadencji poselskiej zajęła się pracą społeczną i katolicką. W porozumieniu i za aprobatą prymasa Polski kard. Augusta Hlonda wygłaszała – głównie we Francji i w Belgii, ale również w innych krajach europejskich – odczyty o tematyce narodowej, społecznej i religijnej, przybliżając słuchaczom polską historię i teraźniejszość. Propagowała też historię sanktuariów maryjnych na Jasnej Górze i w Lourdes. O skali tego przedsięwzięcia, realizowanego przez Ładzinę, niech świadczy fakt, że tylko w 1930 r. odbyło się dziewięćdziesiąt takich spotkań, w których uczestniczyło 15 tys. osób, a jej odczyty zarówno w środowiskach polskich wychodźców, jak i Francuzów, według oceny Polskiej Misji Katolickiej w Paryżu, spotykały się z bardzo pozytywnym przyjęciem; przesyłała o nich regularnie sprawozdania prymasowi.
Wśród Francuzów propagowała historię sanktuarium maryjnego na Jasnej Górze. Zbiegło się to z 550. rocznicą jego istnienia, które obchodzono w Polsce w 1933 r. Z kolei w swoim rodzinnym kraju przybliżała historię objawień w Lourdes, organizując do tamtejszego sanktuarium pielgrzymki. Stała się w tym okresie aktywną publicystką katolicką. Wśród najważniejszych jej książek z okresu międzywojennego można przywołać chociażby: Zjawiska w Lourdes – garść dokumentów na miejscu zebranych (Łódź 1926); Ratujmy rodzinę (Warszawa 1927); Częstochowa. La Montagne Lumineuse. Étude d’union franco-polonaise (Paryż 1928); Kalendarz pani domu na wsi i w mieście 1937/1938 (oprac. W. Ładzina, Z. Zaleska, Warszawa 1937). Na łamach czasopisma „Grand Illustré Catholique” w 1937 r. opublikowała serię artykułów poświęconych pomnikom i architekturze miast polskich. Na temat jej szeroko zakrojonej działalności społeczno-narodowej pisano w jednym z czasopism w Polsce:
„Obrona Polaków-wychodźców przed wynarodowieniem, opieka nad ich moralnością i kulturą, oraz racjonalne wychowanie ubogich, zaniedbanych dzieci, uczynienie z nich dzielnych obywateli, zamiast wyrzutków społeczeństwa – nad tymi dwoma zadaniami pracuje niezmordowanie i owocnie p. Wanda Ładzina”.
W 1939 r. ukazało się jej opracowanie Ziemska postać umęczonego Chrystusa według całunu turyńskiego.
My, kobiety, przetrwamy!
Wybuch II wojny światowej zastał Ładzinę w Vichy we Francji, gdzie latem wyjechała na kurację, aby skorzystać z tamtejszych wód leczniczych. Zgłosiła się wówczas do pracy w szpitalnictwie. Na polecenie gen. Władysława Sikorskiego zajęła się organizacją szkoły pielęgniarek, ponadto tworzyła struktury PCK, weszła w skład Zarządu Głównego i przewodniczyła sekcji sióstr. Po porażce Francji w wojnie z Niemcami pozostała w jej części nieokupowanej, gdzie z ramienia francuskiego Czerwonego Krzyża służyła jako komendantka pociągów sanitarnych i ułatwiała ucieczkę Żydom. Zamieszkała wraz ze swoją matką w Nicei, w prowadzonym przez nią pensjonacie „Polonia”, Organizowała tam różne spotkania i odczyty dla Polaków. Zaangażowała się też w pracę oświatową dla polskich dzieci i młodzieży.
W tym okresie pozostawała w bliskich kontaktach z prymasem Polski kard. Augustem Hlondem, który przebywał od 1940 r. w Lourdes. Wraz ze swoimi współpracownikami kapelanem ks. Bolesławem Filipiakiem i sekretarzem ks. Antonim Baraniakiem stworzył tam ośrodek wspierający polskich wychodźców wojennych, żołnierzy, jeńców oraz więźniów w obozach koncentracyjnych, dla których organizowano wysyłkę paczek żywnościowych. Prowadził także akcję dyplomatyczną informującą o zbrodniach dokonywanych w okupowanej Polsce. W tę działalność angażowała się także Ładzina, która prowadziła z kard. Hlondem stałą korespondencję i odwiedzała go w Lourdes. Współpracowała również z monsiniorem Alfredem Pacinim, byłym audytorem nuncjatury w Warszawie (1935–1939), który w czasie wojny został skierowany do nuncjatury w Vichy, gdzie odpowiadał za kontakty z polskim rządem na wychodźstwie oraz z kard. Hlondem.
Ładzina właśnie w porozumieniu z prymasem zorganizowała katolicką akcję wydawniczą i konsultowała swoją pracę pisarską, otrzymując od kard. Hlonda pełne wsparcie także w organizowaniu środków na wydawanie drukiem przygotowanych przez siebie opracowań. W lutym 1942 r. opublikowała broszurę My, kobiety, przetrwamy! (Lyon 1942), mającą na celu podniesienie na duchu kobiet przebywających w schroniskach dla uchodźców, których mężowie znaleźli się w niewoli albo walczyli w polskich formacjach na Zachodzie.
Autorka starała się wczuć w ich sytuację i problemy, które ogniskowały się wokół spraw zapewnienia dzieciom utrzymania, posłania ich do szkół, cierpienia z powodu rozłąki z najbliższymi i Ojczyzną. Powracała też do czasów minionych, w których jej zdaniem większość społeczeństwa skupiona była na pogoni za dobrami materialnymi, zupełnie zapominając o duchowej stronie życia. Wyrażała przekonanie, że tylko głęboka wiara, modlitwa, miłość do Eucharystii, nabożeństwo do Maryi Królowej Polski może wlać nadzieję w serca rodaków dotkniętych okupacyjnym zniewoleniem czy trudnym losem wychodźcy, któremu przyszło układać życie z dala od rodzinnych stron. Pisała:
„Tylko ufność w nieskończone miłosierdzie Boże ochrania nas od rozpaczy i doprowadza do pogodzenia się z naszym ciężkim losem. A prawdą niezbitą jest, że niepokój, cierpienie, łzy – to droga, po której iść nam trzeba, aby rozwinąć przebogate zasoby ducha, w które wyposażył nas Stwórca. Trudności naszego życia dają nam stopniowe wyrobienie wewnętrzne, które w ostatecznym rezultacie określi nasze powołanie. Zrozumienie zaś owego celu naszego istnienia pozwoli nam rozpocząć życie lepsze, bliższe Bogu, bardziej oddane na usługi cierpiących braci naszych”.
W dalszej części swojej publikacji Ładzina zachęcała polskie kobiety do samokształcenia, nauki języka francuskiego, korzystania z wykładów i organizowanych kursów przyuczających do zawodów, propagowała czytelnictwo poprzez korzystanie z bibliotek zorganizowanych w polonijnych ośrodkach, także do powszechnego korzystania z polskich czasopism: dziennika i miesięczników wydawanych na emigracji. W końcowej partii zawarła rozważania na temat małżeństwa i rodziny, relacji w życiu małżeńskim i wierności, która w chwilach przymusowej rozłąki wydaje się trudniejsza. Odwołała się w tym fragmencie m.in. do encykliki papieża Piusa XI z 1930 r. Casti connubii. O małżeństwie chrześcijańskim. Całość rozważań autorka zakończyła pełnym nadziei przekonaniem, że kiedyś rozłąka polskich rodzin się skończy, mężowie powrócą do swoich domów, wszyscy zaś do wolnej Ojczyzny. Ale i wtedy polskie kobiety będą musiały sprostać wielu wyzwaniom, gdyż, jak stwierdziła:
„na nas spadnie wielki obowiązek dalszej bezorężnej już walki o wielkie dzieło odrodzenia narodowego poprzez rodzinę polską; na nas ciąży odpowiedzialność za odbudowę moralną narodu, który męczeńsko przetrwał zawieruchę dziejową”.
I zaraz potem dodała:
„Oddajmy już dziś hołd samotnym siostrom naszym w Polsce, które trwają i bronią nigdy niezdobytej reduty – rodziny polskiej! Obyśmy i my mogły kiedyś spojrzeć w przeszłość z poczuciem dumy z dobrze spełnionego obowiązku. Przyszłość przed nami jasna i promienna! Przyjmujmy ciężkie obecne przeżycia jako zadatek tego lepszego jutra! I dla jasnej przyszłości, bądźmy już dziś gotowe oddać wszystko, co posiadamy, nawet naszych najdroższych, nawet życie własne!”.
Modlitewniki dla polskich jeńców
Latem 1942 r. ukazał się opracowany przez Ładzinę modlitewnik dla jeńców polskich Ku Tobie Panie…, wydany nakładem Biura Opieki nad polskimi jeńcami w Lyonie w nakładzie 38 tys. egzemplarzy. Był on rozsyłany wraz z paczkami żywnościowymi do polskich żołnierzy w niemieckich oflagach, którym pomagał m.in. prymasowski ośrodek charytatywny zorganizowany w Lourdes. W tym samym czasie wydała w Lyonie jeszcze jeden opracowany przez siebie modlitewnik z przeznaczeniem do wykorzystywania w polskim duszpasterstwie we Francji Pójdźmy za Nim. Książka do nabożeństwa dla Polaków rozproszonych po świecie (Lyon 1942) w nakładzie 5 tys. egzemplarzy. Przedmowę do tej publikacji skreślił kard. August Hlond. Zwrócił się w niej do rodaków słowami:
„Módl się, polski tułaczu, na dalekich drogach swego pielgrzymstwa. Módl się pacierzem swej matki, pacierzem swego narodu. […] Gdyby ci nawet dane nie było spocząć na polskim cmentarzu, niech cię, za orędownictwem Niebieskiej Królowej, szczera twoja polska modlitwa zaprowadzi drogami wiary i cnoty do wiecznej Ojczyzny”.
Modlitewnik zaś został przez autorkę dedykowany:
„W hołdzie Jego Świątobliwości Ojcu Świętemu Piusowi XII szczodremu przyjacielowi Męczeńskiej Polski”.
Ładzina zaangażowana w organizację polskiego szkolnictwa we Francji, nie zapomniała także o najmłodszych rodakach, opracowując dla nich ręcznie pisaną książeczkę do nabożeństwa Mój Jezu, wydaną w 1942 r. zaledwie w 325 egzemplarzach.
Warto również zwrócić uwagę na kolejne pozycje wydawnicze polskiej działaczki narodowej. Wśród nich chociażby na opracowanie Nasza Msza święta (Lyon 1942). Podjęła się w nim trudu szerokiego spojrzenia na Mszę św. z pozycji historycznej, teologicznej, liturgicznej i pastoralnej, tłumacząc krok po kroku, dlaczego Eucharystia jest centralnym wydarzeniem w życiu człowieka wierzącego, co się dokonuje w czasie sprawowania Najświętszej Ofiary i jakie ma ona znaczenie dla naszego życia. Wykazała się pogłębioną znajomością eucharystycznego misterium i zarazem kunsztem katechetycznym, sprawnie prowadząc czytelników po różnych wiadomościach na temat Eucharystii, ułatwiając tym samym odnajdywanie sensu poszczególnych części Mszy św. i zachęcając czytelników do głębokiego jej przeżywania.
Do współpracy przy ostatecznej redakcji książeczki prymas Hlond oddelegował swojego sekretarza ks. Antoniego Baraniaka, z którym Ładzinę łączyły przyjacielskie stosunki i współdziałanie w organizacji paczek dla polskich jeńców wojennych. Książka ukazała się jesienią 1942 r. Pięknie wydana publikacja zrobiła wrażenie na prymasie Hlondzie.
Ładzina wydawała w kolejnych latach okupacji jeszcze inne książki o tematyce religijnej (m.in. w 1944 r. broszurę Maryja nasza matka w niebie) oraz różne edycje obrazków z modlitwą w intencji Polski i wychodźców (m.in. do Matki Bożej Królowej Polski, św. Kazimierza Królewicza), organizowała też pielgrzymki rodaków do francuskich sanktuariów.
* * *
Po zakończeniu wojny nie powróciła do Polski, pozostała na emigracji we Francji. Do końca życia angażowała się w wiele inicjatyw polonijnych, społecznych i kościelnych. Utrzymywała kontakty z Polonią we Francji i z francuskimi pisarzami katolickimi. Cały czas zajmowała się religijną publicystyką. Weszła w skład Zagranicznego Komitetu Postulacyjnego utworzonego 1 maja 1949 r. przez kard. Adama Sapiehę w Rzymie w sprawie beatyfikacji Jadwigi Andegaweńskiej (w 1949 r. przypadła 550. rocznica jej śmierci). W 1950 r. w Paryżu wydała o niej książkę Jadwiga, wielka królowa Polski – w języku polskim i francuskim, ze wstępem wybitnego historyka Oskara Haleckiego. Zmarła 12 grudnia 1966 r. w Paryżu na skutek zatrucia gazem z nieszczelnego piecyka w swoim mieszkaniu. Pochowana została na polskim cmentarzu w Montmorency. Całe jej cenne mienie przejął rząd francuski.
Tekst pochodzi z numeru 11/2021 „Biuletynu IPN”
