Jasło na przestrzeni dziejów przeżywało okresy rozkwitu i stagnacji. Wielokrotnie padało łupem wrogich najazdów, dorobek mieszkańców trawiony był też przez pożary, jak ten z 1826 r., gdy zniszczeniu uległa zabudowa w Rynku. Miasto było liczącym się ośrodkiem handlowym, a pod koniec XVIII w. stało się siedzibą cyrkułu, ważnym ośrodkiem administracji.
Rozkwit Jasła nastąpił w drugiej połowie XIX w., gdy w okresie tzw. autonomii galicyjskiej władze samorządowe prowadziły racjonalną gospodarkę, inwestowały w oświatę i w rozbudowę miejscowości. Po doprowadzeniu do miasta linii kolejowej, a następnie jej połączeniu z Rzeszowem, Jasło stało się liczącym węzłem komunikacyjnym. Wydarzeniem o szczególnym znaczeniu było utworzenie w 1868 r. gimnazjum. Wpłynęło to na demograficzny rozwój miasta. Jasło uważane jest również za kolebkę przemysłu naftowego. To tu Ignacy Łukasiewicz uruchomił pierwszą działającą na skalę przemysłową rafinerię.
Miasto było ośrodkiem życia politycznego. Jego mieszkańcy aktywnie włączyli się w walki podczas Powstania Styczniowego, a potem wsparli organizację Legionów. Podczas I wojny światowej na terenie Jasła i ziemi jasielskiej sześciokrotnie przesuwała się linia frontu. W mieście uległo zniszczeniu kilka budynków i obiekty rafinerii w Niegłowicach.
Podczas II wojny światowej
Niemcy zajęli Jasło 8 września 1939 r. Władzę w nim przejęła początkowo administracja wojskowa, a następnie cywilna administracja niemiecka. Jasło i powiat jasielski miały dla okupanta szczególne znaczenie. Pod względem gospodarczym najistotniejszy był przemysł naftowy, zlokalizowany na terenie powiatu.
Przez ziemię jasielską prowadziły szlaki kurierskie, którymi polscy patrioci byli przerzucani na Węgry i do polskich oddziałów we Francji i w Wielkiej Brytanii. Na terenie miasta i powiatu działały struktury Polskiego Państwa Podziemnego, które prowadziły działania przeciw okupantom.
Najbardziej spektakularna była akcja „Pensjonat” przeprowadzona w 1943 r. Pięcioosobowy oddział AK uwolnił wówczas 133 więźniów z jasielskiego więzienia. Za działalność niepodległościową wielu mieszkańców oddało życie lub było więzionych w obozach koncentracyjnych.
Nadzieja i pogłoski
Po wyzwoleniu Krosna 11 września 1944 r. mieszkańcy Jasła żywili nadzieję na szybkie zakończenie wojny. Niestety, Rosjanie wstrzymali ofensywę i front zatrzymał się kilka kilometrów przed Jasłem. Zamiast spodziewanego wyzwolenia, mieszkańców czekała przymusowa ewakuacja. Na rozkaz gen. Ottona Obenausa (dowódcy 545. Dywizji Grenadierów) i Kreishauptmanna Waltera Gentza w dniach 13–15 września mieszkańcy zostali wysiedleni, a w kolejnych miesiącach miasto zostało ograbione i całkowicie zniszczone.
Pogłoski o wysiedleniu krążyły po Jaśle jeszcze przed 13 września 1944 r. Docierały one między innymi z drukarni, gdzie przygotowywane były afisze z niemieckim zarządzeniem.
Pogłoski o wysiedleniu krążyły po Jaśle jeszcze przed 13 września 1944 r. Docierały one między innymi z drukarni, gdzie przygotowywane były afisze z niemieckim zarządzeniem. Informacje takie rozpowiadał również personel szpitala powiadomiony o ewakuacji już 10 września. 12 września 1944 r. starosta Gentz poinformował oficjalnie burmistrza Jana Pyrka o planowanym wysiedleniu. Jaślanie przerażeni perspektywą opuszczenia miasta starali się wpłynąć na decyzję Niemców. Nie przyniosły jednak skutku rozmowy prowadzone z Gentzem przez delegację mieszkańców z adwokatem dr. Feliksem Warchałowskim na czele. Generał Obenaus nawet nie przyjął delegacji.
13 września 1944 r. zostały rozlepione afisze, w językach niemieckim i polskim, wzywające do opuszczenia miasta do godziny osiemnastej 15 września 1944 r. Po Jaśle jeździł samochód, z którego przez głośniki powtarzano treść zarządzenia i grożono karą śmierci tym, którzy się nie podporządkują. Pod afiszem widniały podpisy Komendy Wojsk Niemieckich i starosty Waltera Gentza. Jeden z takich plakatów z narażeniem życia zerwał i przechował jaślanin Stanisław Lewek.
Wysiedlenie
Zgodnie z zarządzeniem ludność opuszczająca miasto miała udać się w okolice Biecza i Gorlic. Część mieszkańców nie wykonała rozkazu i pozostała w okolicznych wsiach, wierząc w możliwość szybkiego powrotu do domu. Wysiedlonym nie zapewniono żadnego środka transportu. Nawet chorych ze szpitala przenoszono na noszach na odległy o blisko kilometr dworzec kolejowy.
Ludność opuszczająca miasto zabierała jedynie niewielkie bagaże z najcenniejszymi i najbardziej niezbędnymi rzeczami, niosąc je w rękach lub przewożąc wózkami, taczkami itp. Jedynie nieliczni wynajęli furmanki w okolicznych wsiach. Jednocześnie Niemcy wyłapywali młodych mężczyzn do budowy umocnień w strefie frontowej.
Szacuje się, że spośród osób, które pozostały w mieście, zamordowano około dwudziestu, a pozostałe wywieziono do rafinerii w Niegłowicach. Stworzono tam tymczasowy obóz, w którym przetrzymywano ujętych na terenie miasta, ostatecznie większość zatrzymanych zwolniono.
Rabunek – tysiąc wagonów
Niemal natychmiast po wyznaczonym terminie ewakuacji rozpoczęto systematyczny rabunek miasta. Przeprowadzał go specjalny oddział tzw. Räumungskommando. Grabieżą kierowali m.in. Ludwig Romeis – kierownik urzędu mieszkaniowego i powierniczego w Jaśle.
Ze skrupulatnością godną niemieckiego urzędnika prowadzono rejestry dzienne zagrabionego i wywiezionego z Jasła mienia. Dokumenty te przetrwały i są dziś dowodem zbrodni. Archiwa zostały przejęte przez oddziały amerykańskie i trafiły do Stanów Zjednoczonych.
Skrupulatnie wywożono żywność, leki, wszystkie cenniejsze rzeczy, począwszy od wartościowych drobiazgów, na umeblowaniu mieszkań i urządzeniach zakładów przemysłowych skończywszy, nie oszczędzono nawet wyposażenia kościołów. Grabież dotyczyła zarówno dobytku osób prywatnych, jak i mienia publicznego. Zrabowane dobra wywożono koleją (ponad tysiąc wagonów; uformowany z nich pociąg miałby 11 km) i samochodami ciężarowymi. W tym okresie na terenie Niemiec trwała ewakuacja ludności z dużych miast, narażonych na bombardowania, do małych miejscowości. Część mienia zagrabionego w Jaśle trafiała do przesiedlanej ludności niemieckiej. Z dokumentów wynika, że pociągi były kierowane m.in. do Wilhelmshaven, Bremy i Berlina.
Nim wysiedlono mieszkańców, ewakuowano zakłady przemysłowe i wyposażenie urzędów. W pierwszej kolejności wywożono urządzenia z zakładów zajmujących się wydobyciem ropy naftowej i gazu ziemnego, w tym większość wyposażenia rafinerii nafty w Niegłowicach.
Ze skrupulatnością godną niemieckiego urzędnika prowadzono rejestry dzienne zagrabionego i wywiezionego z Jasła mienia. Dokumenty te przetrwały i są dziś dowodem zbrodni. Archiwa zostały przejęte przez oddziały amerykańskie i trafiły do Stanów Zjednoczonych. Po II wojnie światowej sporządzono ich mikrofilmy i przekazano do państw, których dotyczyły. Dokumenty były przechowywane i kopiowane w Forcie Aleksandria, dlatego potocznie nazywa się je mikrofilmami aleksandryjskimi. Obecnie znajdują się w Archiwum Akt Nowych w Warszawie.
Planowe zniszczenie miasta
Już we wrześniu 1944 r. rozpoczęto przygotowania do zniszczenia Jasła. Zadanie to powierzono m.in. 1545. Kompanii Saperów z 545. Dywizji Grenadierów dowodzonej przez gen. Obenausa. Na marginesie, był on jednym z najlepszych saperów w armii niemieckiej. Saperami dywizyjnymi dowodzili kpt. Kindermann i por. Fink. Do niszczenia Jasła oddelegowano m.in. żołnierzy z kompanii karnych i przymusowych robotników polskich.
Działania prowadzono według starannie opracowanego planu. W domach rozkładano resztki mebli, które nasączano materiałami łatwopalnymi. Potem podpalano całe kwartały miasta. Używano również miotaczy ognia. Pozostałe ściany i większe budynki wysadzano w powietrze. Z relacji świadków wynika, że nie szczędzono materiałów wybuchowych. Tylko do zniszczenia klasztoru s. Wizytek użyto ich ok. 3 ton. Wysadzono wszystkie duże budynki w mieście: sąd okręgowy, ratusz, siedzibę rady powiatowej, więzienie, bank, szpital, elektrownię, wszystkie kościoły, zabudowania szkolne, dworzec kolejowy. Niszczenie trwało od września 1944 do stycznia 1945 r. Wycofujący się Niemcy jeszcze 15 stycznia 1945 r. wysadzili w powietrze budynek szkoły w Niegłowicach, w którego piwnicach ukrywało się około pięćdziesięciu osób. Na szczęście stropy budynku wytrzymały i nikt nie zginął.
Zapowiadane przez Niemców całkowite zniszczenie Jasła zostało zrealizowane niemalże w 100 proc. Pozostało morze ruin. Łącznie z obiektami przemysłowymi w Jaśle przed zniszczeniem było 2211 budynków. Statystycznie wśród domów mieszkalnych straty wyniosły 81 proc., gospodarczych 90 proc., przemysłowych 92 proc., a użyteczności publicznej 67 proc. Straty miasta w mieniu ruchomym i nieruchomym zostały oszacowane na ok. 70 mln zł (ponad 13 mln dol.) po kursie przedwojennym.
Skala zniszczenia miasta była szokująca nawet dla samych Niemców. Przykładem może być kolejarz niemiecki Heinrich Müsch, który podczas pobytu w Jaśle był zbulwersowany niszczeniem kościołów i ich wyposażenia. Zabezpieczył nawet szaty liturgiczne z kaplicy gimnazjalnej i zdeponował je w parafii w Nowym Sączu. Jego list przetrwał i jest dziś bezcennym świadectwem tamtych czasów.
Zniszczenie Jasła nie było podyktowane względami strategicznymi, ale stanowi przykład zastosowania przez okupanta niemieckiego taktyki wojny totalnej i pozostawienia po sobie spalonej ziemi. (...) Do dziś nierozstrzygniętą kwestią jest, z jakiego powodu Jasło zostało potraktowane w ten sposób przez władze okupacyjne.
Zniszczenie Jasła nie było podyktowane względami strategicznymi, ale stanowi przykład zastosowania przez okupanta niemieckiego taktyki wojny totalnej i pozostawienia po sobie spalonej ziemi. Wojska niemieckie opuściły Jasło 17 stycznia 1945 r. Już w tym dniu zaczęli powracać pierwsi wysiedleńcy. Z 15 tys. jaślan w styczniu 1945 r. wróciło do miasta tylko 460 osób. Rozpoczął się żmudny czas odbudowy. Za mieszkania służyły ocalałe piwnice i prowizoryczne schronienia urządzane wśród sterczących kikutów ścian. Przeprowadzono też pierwsze szacowanie szkód.
W roku 1950 w Jaśle mieszkało 4728 osób. Do pierwotnego stanu 15 tys. mieszkańców Jasło powróciło dopiero w latach sześćdziesiątych XX w. Do dziś nierozstrzygniętą kwestią jest, z jakiego powodu Jasło zostało potraktowane w ten sposób przez władze okupacyjne. Samo wysiedlenie było praktyką powszechnie stosowaną przez oddziały niemieckie. Grabież mienia mogła być podyktowana brakami wynikającymi z gospodarki wojennej, natomiast zniszczenie miasta nie miało żadnego uzasadnienia strategicznego. Wśród mieszkańców Jasła panuje powszechne przekonanie, że głównym sprawcą zniszczenia miasta był Walter Gentz.
Główny sprawca?
Walter Gentz urodził się w 1907 r. w Düsseldorfie. Skończył studia prawnicze i uzyskał tytuł doktora praw. Od 1932 r. był aktywnym członkiem NSDAP. W październiku 1939 r. został skierowany do Jasła jako inspektor finansowy. Od 10 lutego 1941 do stycznia 1945 r. był starostą powiatu jasielskiego. Jest odpowiedzialny za eksterminację ludności polskiej i żydowskiej w powiecie jasielskim (niejednokrotnie sam rozstrzeliwał skazanych).
Po zakończeniu II wojny światowej, podczas międzynarodowego śledztwa, uniknął odpowiedzialności za zbrodnie wojenne i wrócił do rodzinnego Düsseldorfu, gdzie pracował jako prawnik i pełnił wysokie funkcje publiczne w administracji landu Nadrenia Północna-Westfalia. Dopiero w roku 1963 wznowiono śledztwo w sprawie jego zbrodni wojennych. Walter Gentz został aresztowany i w czasie procesu popełnił samobójstwo.
Gentz, będąc starostą, przez kilka lat poświęcił się idei przekształcenia Jasła w miasto niemieckie. Służyły temu przebudowa ulic, fasad budynków, ratusza, ujednolicenie szyldów sklepów i instytucji. Postarał się nawet o utworzenie tu muzeum. Z Jasłem wiązały go sprawy rodzinne. Tu urodził się jego syn. Opuszczenie miasta było klęską jego wizji. Zabiegał więc o zniszczenie Jasła. Są relacje, że kilkakrotnie udawał się w tej sprawie do sztabu armii. Decyzja o zniszczeniu Jasła musiała mieć również akceptację władz Generalnego Gubernatorstwa i Sztabu Armii Niemieckiej, do jej przeprowadzenia zaangażowano bardzo duże środki.
Brak sądu i zadośćuczynienia
Sprawcy wysiedlenia, ograbienia i zniszczenia Jasła nie zostali nigdy ukarani. Generał Otto Obenaus zaginął lub zginął w Osobnicy 15 stycznia 1945 r., natomiast po samobójstwie Gentza proces zawieszono i nie ogłoszono wyroku.
Wysiedlenie i zniszczenie Jasła pozostają do dziś swego rodzaju precedensem. W zasadzie bez powodu i bez prowadzenia działań wojennych zgładzono miasto. Zniszczenia były tak ogromne, że powstały plany utworzenia swego rodzaju skansenu, który miał pokazywać skalę zniszczeń i bestialstwo wojny. Planowano również, by jednemu z miast na ziemiach zachodnich nadać imię Jasło i tam przesiedlić mieszkańców. Ostatecznie jaślanie odbudowali swoje miasto. Udało się zrekonstruować kilka obiektów, które ukazują, jak Jasło wyglądało przed zniszczeniem.
W Muzeum Regionalnym w Jaśle udało się zgromadzić wykonane po wojnie fotografie ukazujące zniszczenia. Są bezcennym dowodem tamtych czasów. Obrazują również skalę wysiłku, jaki mieszkańcy włożyli w odbudowanie i rozbudowanie swojego miasta. Wielu dawnych mieszkańców nie wróciło po wojnie do zniszczonego Jasła. Dziś ostatni żyjący świadkowie i ich potomkowie są ambasadorami miasta rozsianymi po całym świecie. Dzięki nim udaje się pozyskać nieznane wcześniej dokumenty i fotografie ilustrujące te tragiczne wydarzenia. Mieszkańcy odbudowali swoje miasto, ale wciąż zadają sobie pytanie, dlaczego Jasło zostało w ten sposób potraktowane.
Tekst pochodzi z numeru 9/2023 „Biuletynu IPN”
