W 1984 r. władza ludowa rozpoczęła na nowo akcje usuwania krzyży w szkołach. W Pro Memoria z 28 listopada 1984 r., przygotowanym przez Sekretariat Episkopatu Polski na spotkanie Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu (29 listopada 1984 r.), wyszczególniono następujące przypadki, które zostały zgłoszone przez biskupów do Sekretariatu Episkopatu na przestrzeni października i listopada 1984 r.:
– Biskup Jan Nowak z Gniezna – Szkoła Podstawowa w Trzeciewnicy
– Biskup Mirosław Kołodziejczyk z Częstochowy – Szkoła Zbiorcza w Siemkowicach
– Biskup Tadeusz Etter z Poznania – Zespół Szkół Muzycznych w Poznaniu
– Biskup Edward Samsel z Łomży – szkoły w Ostrołęce i LO w Łomży
– Wikariusz Generalny Diecezji Gorzowskiej – szkoły w Głogowie
– Biskup Jan Gałecki ze Szczecina – szkoła w Sulimierzu.
Walka z krzyżami na ścianie i na szyi
Sekretariat Episkopatu zauważył również, że w piśmie od Urzędu do Spraw Wyznań, które dotyczyło usuwania krzyży, można było dostrzec elementy „nagonki” skierowanej przeciwko duchownym, którzy stawali w obronie krzyża, oraz nauczycielom, również prześladowanym z tego powodu. W jednym z takich sprawozdań (datowanych na dzień 15 września 1984 r.) czytamy, iż duchowni:
„podsycają nastroje nietolerancji i fanatyzmu religijnego, do atakowania władz państwowych…”
„W Głogowie (…) grupa księży i świeckich aktywistów kościelnych rozpętała kampanie w sprawie krzyży”.
Domaganie się obecności krzyża zostało określone przez Urząd mianem „histerii”. Władza ludowa domagała się od strony kościelnej zapobiegania naruszaniu konstytucyjnej zasady świeckości instytucji publicznych i zaprzestania rozkrzewiania nietolerancji i fanatyzmu religijnego.
Sekretariat Episkopatu zauważył, że w piśmie od Urzędu do Spraw Wyznań, które dotyczyło usuwania krzyży, można było dostrzec elementy „nagonki” skierowanej przeciwko duchownym, którzy stawali w obronie krzyża, oraz nauczycielom, również prześladowanym z tego powodu.
Innym przykładem nieposzanowania prawa, a jednocześnie wyraźnym znakiem represji była historia jednej ze studentek anglistyki na Uniwersytecie Adam Mickiewicza w Poznaniu, która w ramach praktyk akademickich asystowała przy prowadzeniu zajęć w II LO w Koszalinie. Owa studentka rozpoczęła praktyki w szkole 24 września 1984 r. i przez cały czas przychodziła na zajęcia z niewielkim krzyżykiem na szyi (3x2 cm). Po odbyciu 18 godzin praktyk krzyżyk został zauważony przez jej szkolnych przełożonych.
Pomimo usilnej „prośby” dyrektora szkoły nie zgodziła się go zdjąć lub zasłonić, powołując się przy tym, na fakt, iż polskim prawie nie istniał przepis, który by to nakazywał. Z tego też powodu zarówno dyrektor placówki, jak i Kuratorium Oświaty i Wychowania w Koszalinie zabroniły jej kontynuowania praktyk w szkole, a o całej sprawie została również poinformowana jej uczelnia.
Usuwanie symboli religijnych miało także miejsce w zakładach karnych. Np. w Uhercach nie dość, że zlikwidowano kaplicę i przekształcono ją w świetlicę, to jeszcze usunięto symbole religijne z cel więźniów i zrywano je z szyi osadzonych.
Znak sprzeciwu
Oprotestowanie przez Episkopat, duchownych i wiernych polityki władzy ludowej wobec znaków i symboli religijnych niekiedy przynosiło skutek, czego dobrym przykładem był wydarzenia w Zespole Szkół Rolniczych w Miętnem.
Domaganie się obecności krzyża zostało określone przez Urząd mianem „histerii”. Władza ludowa domagała się od strony kościelnej zapobiegania naruszaniu konstytucyjnej zasady świeckości instytucji publicznych i zaprzestania rozkrzewiania nietolerancji i fanatyzmu religijnego.
Walka o krzyż pomiędzy dyrekcją szkoły a rodzicami i młodzieżą rozpoczęła się grudniu 1983 r., a miała swój szczytowy moment w dniach 4–8 marca 1984 r. W spór zaangażował się początkowo miejscowy dziekan dekanatu garwolińskiego, a następnie biskup siedlecki. Konflikt został zakończony 4 kwietnia 1984 r. po rozmowie abp. Bolesława Dąbrowskiego i ks. Alojzego Orszulika z gen. Czesławem Kiszczakiem.
Skutkiem tego spotkania było zgoda władz państwowych na umieszczenie krzyża w świetlicy biblioteki, w której gromadzą się wszyscy uczniowie oraz gwarancja, iż młodzież nie będzie represjonowana za noszenie symboli religijnych.
* * *
Jak wynika z powyższego, władza ludowa, kierując się „niby tolerancją i poszanowaniem prawa”, w zasadzie swoimi decyzjami sama okazywała brak tolerancji i respektu dla prawa. Warto zwrócić uwagę, że zasadniczo jest to cecha każdego systemu totalitarnego – bez względu, gdzie i w jakim czasie występuje on w obronie wyższych idei (np. „wolności i pluralizmu religijnego”), jednocześnie jego przedstawiciele mają za nic porządek prawny.
