W jednym z niedawno udzielonych wywiadów przypomniał on słowa, które przed laty usłyszał od belgijskiego dziennikarza reagującego w ten sposób na informację o jego zainteresowaniach:
„Dla Kościoła dziś najważniejsze są dwie rzeczy: być z najbiedniejszymi i zaraz potem – pomagać ludziom myśleć”1.
Wspomniana nauka myślenia miała inny koloryt na Zachodzie – laicyzującym się spontanicznie – niż w PRL, w której rządząca Polska Zjednoczona Partia Robotnicza przez dziesięciolecia prowadziła systematyczną „ofensywę ideologiczną”. Niewielu dostrzegło, że wielki wysiłek intelektualny Hellera w czasach komunistycznych był także swoistym sporem z ideologią marksistowsko-leninowską.
Od Syberii po Order Orła Białego
Michał Heller urodził się 12 marca 1936 r. w Tarnowie. Jego ojciec Kazimierz, absolwent politechnik w Wiedniu i we Lwowie, był inżynierem w Zakładach Azotowych w Mościcach. Matce Zofii z d. Strugalewicz udało się przedostać spod Kijowa do Polski po wojnie z bolszewikami w 1920 r. Jej doświadczenia miały się przydać całej rodzinie.
Doktorat zatytułowany Koncepcja seryjnych modeli wszechświata i jej filozoficzne implikacje obronił w 1966 r., a już trzy lata później habilitował się na podstawie rozprawy Zasada Macha w kosmologii relatywistycznej.
Po wybuchu II wojny światowej Hellerowie ewakuowali się do Lwowa, skąd już w 1940 r. zostali wywiezieni na Syberię. Przetrwanie sześciu ciężkich syberyjskich lat Michał Heller przypisuje właśnie sile psychicznej mamy. Po powrocie do kraju złożył w roku 1953 egzamin dojrzałości i wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1959 r., przez rok pracował jako wikariusz w Ropczycach, a następnie rozpoczął studia z filozofii przyrody na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
Doktorat zatytułowany Koncepcja seryjnych modeli wszechświata i jej filozoficzne implikacje obronił w 1966 r., a już trzy lata później habilitował się na podstawie rozprawy Zasada Macha w kosmologii relatywistycznej. Był związany z Papieską Akademią Teologiczną w Krakowie (obecnym Uniwersytetem Papieskim Jana Pawła II w Krakowie), gdzie w 1985 r. otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego, a w 1990 r. profesora zwyczajnego. Był współzałożycielem Ośrodka Badań Interdyscyplinarnych działającego w Krakowie i w Tucson w Stanach Zjednoczonych.
Prowadził wykłady m.in. na KUL, w Louvain, Oxfordzie, Cambridge i Waszyngtonie, a po 1990 r. także w Leningradzie i Moskwie. Od lat jest członkiem Watykańskiego Obserwatorium Astronomicznego, a od 1991 r. członkiem zwyczajnym Papieskiej Akademii Nauk.
Przedsięwzięciem stanowiącym zwieńczenie jego długoletnich badań nad relacjami: nauka – wiara stało się Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych w Krakowie, na powołanie którego przeznaczył 1,6 mln dolarów z Nagrody Templetona.
Napisał kilkadziesiąt książek i setki artykułów publikowanych w prestiżowych czasopismach naukowych. Jest doktorem honoris causa m.in. Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Górniczo-Hutniczej, Uniwersytetu Śląskiego i Politechniki Warszawskiej.
Otrzymał wiele nagród, wyróżnień i odznaczeń, m.in. Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski oraz Order Orła Białego. Przedsięwzięciem stanowiącym zwieńczenie jego długoletnich badań nad relacjami: nauka – wiara stało się Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych w Krakowie, na powołanie którego przeznaczył 1,6 mln dolarów z Nagrody Templetona.
Ofensywa ideologiczna PZPR
Indoktrynacja społeczeństwa w „ludowej” Polsce dokonywała się w szkole, pracy i różnych innych miejscach przestrzeni publicznej. Miała wiele wymiarów, była przemyślana i nie zawsze dla wszystkich oczywista. Prawidłowość tę obrazuje przebieg jednego z wielu spotkań, w których Michał Heller uczestniczył w redakcji Znaku przy ul. Siennej w Krakowie. Dyskutował wówczas z ks. Józefem Tischnerem i redaktorem Bohdanem Cywińskim, który później napisał Rodowody niepokornych2.
Obaj rozmówcy Hellera, wspominając czasy powojenne, okres swojej młodości, mówili także, że początkowo byli zafascynowani doktryną marksistowską, jej wątkami społecznymi, takimi jak np. równość czy wolność. Potwierdzili również, że odkrycie prawdziwego przesłania ideologii komunistycznej zajęło im kilka lat. Dla Hellera było to dużym zaskoczeniem, gdyż dla niego fascynacja komunizmem była nie do pomyślenia. Doświadczenia zesłańca i brutalne zderzenie z opiewanymi propagandowo dobrobytem i kulturą Kraju Rad nie pozostawiały złudzeń, do czego prowadzi komunizm.
Dla Hellera fascynacja komunizmem była nie do pomyślenia. Doświadczenia zesłańca i brutalne zderzenie z opiewanymi propagandowo dobrobytem i kulturą Kraju Rad nie pozostawiały złudzeń, do czego prowadzi komunizm.
Epizody zauroczenia ideologią marksistowsko-leninowską w okresie PRL nie były niczym nadzwyczajnym, przeżywali je dorośli, także ludzie nauki i artyści, tym bardziej na tego typu doświadczenia była narażona młodzież. Z dzisiejszej perspektywy łatwo zauważyć, że postęp modernizacyjny – powszechne zjawisko w całej Europie po zakończeniu II wojny światowej – w krajach, które znalazły się w strefie wpływów ZSRS, został w rzeczywistości znacznie spowolniony. Był on jednak faktem i w tych państwach potwierdzały go powszechny dostęp do edukacji, rosnący poziom zatrudnienia, podniesienie stopy życiowej i tym podobne zjawiska. W społeczeństwie z czasem upowszechniały się także postawy przystosowania do systemu lub koniunkturalnej zgody na rezygnację z tradycyjnych wartości za cenę awansu społecznego lub zawodowego.
Konstruując swój program badawczy, Michał Heller uwzględniał te procesy, a zarazem pamiętał o przesłaniu, które otrzymał od ojca. Kazimierz Heller, mając umysł ścisły, niezbyt entuzjastycznie przyjął decyzję syna o wstąpieniu do seminarium, ale gdy się już z nią oswoił, powiedział, że brakuje księży dla inteligencji i
„żeby on takim księdzem się stał”3.
Zainteresowania naukami ścisłymi, matematyką, fizyką, rozwijającą się dynamicznie w latach sześćdziesiątych kosmologią oraz popularyzowanie ich osiągnięć w odniesieniu do twierdzeń teologicznych stanowiły ważną wskazówkę dla wszystkich przeżywających dylematy na poziomie relacji nauki i wiary. Miało to także dodatkowe znaczenie ze względu na próby wykorzystywania autorytetu nauki w różnego typu przedsięwzięciach, których celem było uwierzytelnienie ideologii marksistowsko-leninowskiej.
Warto w tym momencie przywołać potoczne i techniczne rozróżnienie znaczenia nazwy „ideologia” wprowadzone przez o. Józefa Bocheńskiego. W potocznym zastosowaniu ideologia „jest szczególnym rodzajem światopoglądu, zawierającym, obok odpowiedzi na pytania metafizyczne, egzystencjalne i moralne”, także pewną teorię historiozoficzną oraz receptę na zbawienie ludzkości4. Ideologia marksistowsko-leninowska to tymczasem element systemu filozoficznego i w tym ujęciu
„to tyle, co cała treść duchowego życia grupy ludzkiej, a więc jej religia, sztuka, poglądy polityczne, nauki humanistyczne i filozofia. Ideologia ma być tak zwaną nadbudową określonych stosunków produkcji, tj. ich duchowym obrazem, a równocześnie bronią w walce”5.
Jak daleko można było posunąć się w konkluzjach wyprowadzanych z podobnych założeń, pokazują poniższe cytaty. Ich autor wyrażał bowiem przekonanie, że w „dziejach myśli społecznej materializm dialektyczny odegrał podobną rolę, jaką nauka M. Kopernika spełniła w historii astronomii”6, oraz stwierdzał, że
„polityka bez określonej ideologii staje się praktyką społeczną pozbawioną funkcji regulatywnej, siły motywującej zbiorowe działania ludzkie”7.
Podobne sformułowania w czasach PRL stanowiły element mantry propagandowej powtarzanej z mniejszą czy większą świadomością. Sytuację tę sam Heller charakteryzował następująco:
„Ideologia jest dobra, jeżeli odpowiednio często podkreśla swoją naukowość i jeżeli jest sformułowana na tyle sloganowo, by ją sobie mogła przyswoić jak największa liczba ludzi bez trudu wnikania w jej treść”8.
Jedną z organizacji od 1957 r. wspierających „propagandę pozytywnych treści materializmu”, a tym samym laicyzację społeczeństwa polskiego było Stowarzyszenie Ateistów i Wolnomyślicieli. Jego działacze już w 1960 r. zwracali uwagę na to, że wiele niewykorzystanych możliwości w tym zakresie kryje się w
„filozoficznych uogólnieniach, wynikających ze współczesnych osiągnięć biologii, fizyki, astronomii, astronautyki, cybernetyki, psychologii i socjologii”9.
Środowisku tzw. działaczy laickich nigdy nie udało się zrealizować podobnego programu. W połowie lat siedemdziesiątych Arkadiusz Sikorski, dyrektor Centralnego Ośrodka Doskonalenia Kadr Laickich, stwierdzał, że „daleko nam do zadowolenia”, jeżeli chodzi o opracowania odnoszące się do światopoglądowych implikacji nauk przyrodniczych oraz wpływu rewolucji naukowo-technicznej na przyspieszenie procesu laicyzacji10. W zakresie budowania pomostów pomiędzy nauką a wiarą, którego to zadania podjął się Heller, sytuacja wyglądała zupełnie inaczej.
Demaskowanie ideologii
Spór z oficjalną ideologią PRL stał się dla Hellera „koniecznością chwili”, tym bardziej że, jak wspomina, już w jego czasach licealnych, a następnie w okresie studiów seminaryjnych
„jednym z głównych problemów z pogranicza nauk przyrodniczych i religii była polemika ze światopoglądem marksistowskim, który prezentował się jako filozofia naukowa. Poglądy religijne były traktowane jako fideistyczne i nienaukowe, natomiast marksizm był naukowy”.
Do zmierzenia się z tym problemem księży nie przygotowywało seminarium duchowne. Wykładana wówczas filozofia przyrody była
„bardzo tomistyczna i oderwana od życia i w ogóle marksizm tam nie zaistniał jako partner do dyskusji”.
Sam Heller sporo skorzystał jednak z wykładów i skryptu do socjologii ks. prof. Józefa Majki, zawierającego „zwięzłe, krótkie i trafne” przedstawienie marksizmu. Na KUL marksizm pojawiał się nie wprost na seminariach, w dyskusjach i lekturach. Do ostrych dyskusji dochodziło natomiast podczas tygodni filozoficznych, na które zapraszano także marksistów. Ze spotkań ze studentami m.in. w duszpasterstwie akademickim młody kapłan wynosił także świadomość przeżywanych przez nich problemów np. z teorią ewolucji.
Po 1989 r. niedawni uniwersyteccy wyznawcy i obrońcy marksizmu zmienili się w postmodernistów i specjalistów od innego typu filozofii.
Własne przemyślenia przynosiły pierwsze owoce w postaci prelekcji, artykułów w czasopismach, a z czasem i książek. Heller miał już przetarte ścieżki, ponieważ ks. prof. Kazimierz Kłósak jako pierwszy zrozumiał, że polemikę z ideologią marksistowsko-leninowską należy prowadzić na gruncie filozoficznym. Efektem takiego przekonania stała się też publikacja z 1948 r. Materializm dialektyczny11.
Linia działania, którą Heller zaczął wkrótce stosować także we współpracy z ks. Józefem Życińskim, posiadała dwa wymiary. Pierwszy to wprost polemika z marksizmem i
„tutaj można było sobie pozwolić na dość dużo, gdyż cenzura tolerowała polemiki filozoficzne”.
Drugi wymiar polegał na
„implantowaniu do Polski porządnej filozofii przyrody uprawianej na Zachodzie”.
Podejście to nie tylko okazało się skuteczne na poziomie polemiki z marksizmem, lecz przygotowywało do funkcjonowania i rozwiązywania nowych dylematów w świecie, ponieważ po 1989 r. niedawni uniwersyteccy wyznawcy i obrońcy marksizmu zmienili się w postmodernistów i specjalistów od innego typu filozofii, których „można nauczyć się w ciągu jednego dnia”. Jedną z form realizacji tego programu stanowiło przejęcie tradycji spotkań kard. Karola Wojtyły z uczonymi krakowskimi. Seminaria organizowane przez Hellera i Życińskiego w pierwsze piątki w salonie arcybiskupa krakowskiego przy ul. Franciszkańskiej 3 sprzyjały wymianie poglądów oraz pozwoliły poszerzyć krąg osób, z których inicjatywy powstał Ośrodek Badań Interdyscyplinarnych12.
Ważny element polemiki z materializmem stanowiło również zderzanie jego stwierdzeń z klasycznymi pytaniami egzystencjalnymi.
Ideologia marksistowsko-leninowska była wrażliwa szczególnie na krytykę dwóch stwierdzeń: dotyczącego wieczności materii i siły wyjaśniającej teorii ewolucji. W pierwsze mocno uderzało już samo przyznanie statusu naukowego modelom kosmologicznym, w których była mowa o powstaniu wszechświata. Ze względów ideologicznych wśród kosmologów w ZSRS w latach trzydziestych przeprowadzono więc czystkę, a sama dyscyplina została zakazana. W latach czterdziestych podobny los spotkał genetyków, a przez dwie dekady w kraju tym zamiast genetyki był rozwijany tzw. łysenkizm.
Dziś z niedowierzaniem, wertując książki Hellera, można odnajdywać passusy wprost kwestionujące założenia „jedynego naukowego światopoglądu”. Często odnosiły się one do wspomnianego fundamentalnego dogmatu marksizmu, jakim była teza o wieczności materii. W książce Wobec Wszechświata, wydanej przez Znak w 1970 r., autor odnosił się np. do zdroworozsądkowej opinii, że tworzenie „z niczego jest samo w sobie niemożliwe”, tak jak mnożenie jakiejś liczby przez 0 daje zawsze 0. W założeniu takiego rozumowania trywialnie pojęty świat materialny może jawić się jako istniejący odwiecznie z konieczności. Matematyka tę rzeczywistość postrzega jednak w bardziej złożony sposób. Jak pisał Heller, kiedy przywołujemy regułę de l’Hôpitala,
„mówiąc bardzo schematycznie (i bardzo nieściśle), zero pomnożone przez nieskończoność nie musi dawać w wyniku zera, lecz może dać jakąkolwiek – w danych warunkach ściśle określoną – wielkość”13.
Trudności z materializmem dialektycznym i jego naukowością pojawiały się, jak zauważał autor Wobec Wszechświata, już na poziomie samego pojęcia „materii”. Ze względu na jego uwikłanie filozoficzne, określanie fizyki mianem „nauki o materialnym świecie” lub „nauki o materii” pozostaje
„niczym innym, jak tylko nawykiem myślowym, który utracił obecnie jakiekolwiek uzasadnienie”14.
Sam zaś materializm jako stanowisko filozoficzne nie był
„konsekwencją fizyki klasycznej, lecz następstwem przeoczenia przez najbardziej wpływowych filozofów faktu, że fizyka klasyczna wyeliminowała pojęcie materii ze zbioru swoich teoretycznych narzędzi”15.
Ważny element polemiki z materializmem stanowiło również zderzanie jego stwierdzeń z klasycznymi pytaniami egzystencjalnymi. W jednej z takich prób czytamy:
„nasza myśl nie zadawala się podporządkowaniem sobie materialnego świata. Stawiamy pytania jeszcze bardziej dogłębne, jeszcze bardziej wszechprzenikające. Może kiedyś dowiem się, jak się tu wziąłem na ziemi, ale ja chcę również wiedzieć po co? I tak pojawia się pytanie o sens. Sens mojego istnienia. Sens historii ludzkości. Sens całego Wszechświata”16.
Współczesny Galileusz
Postawę Hellera wobec narzuconego Polakom systemu politycznego z wszystkimi jego konsekwencjami można określić mianem oporu moralnego. Wyrażała się ona zarówno w świadectwie ascetycznego życia, jak i w sprzeciwie intelektualnym.
Sprzeciw ten sprowadzał się do demaskowania ideologicznych uproszczeń ówczesnej doktryny partyjnej za pomocą odniesień do standardów racjonalności naukowej – odniesień tym skuteczniejszych, że pojawiały się niejako niezamierzone, w kontekście zasadniczych analiz matematycznych, fizycznych, kosmologicznych czy refleksji z pogranicza nauki i wiary.
Odpowiedź na pytanie, dlaczego ówczesna władza mimo to zgadzała się na wyjazdy zagraniczne Hellera i rozwój jego kariery naukowej oraz na druk artykułów i książek, pozostaje złożona i wymaga wspomnienia np. o grach, jakie prowadziła Służba Bezpieczeństwa, starając się wzmacniać tendencje destabilizujące (jej zdaniem) Kościół katolicki od środka. Duchowny z szerokimi zainteresowaniami, znacznie odstający od środowiska, posiadający liczne kontakty ze świeckimi, w równie oczywisty sposób jak koloratkę traktujący jako element swojego stroju krawat i muchę, mógł być postrzegany jako ktoś nadający się do podobnej roli. Potraktowane wybiórczo niektóre ze stwierdzeń z publikacji Hellera mogły nawet wydawać się „przyjazne” stanowisku materialistycznemu. Mowa w tym przypadku o sformułowaniach typu:
„dziś nauka jako całość wydaje się zagrażać istnieniu religii w ogóle. Nie zaprzeczając jej ani zwalczając; po prostu nie zostawiając dla niej miejsca w obrazie świata, jaki kreśli”17.
Cześć i podziw, z jakimi jest dziś traktowany Heller, mogłyby zrodzić również błędne przekonanie, że było tak zawsze. Zarówno wyrażane przez niego poglądy, jak i styl bycia w czasach PRL nie podobały się także w Kościele, i to również decydentom. Nie groziły mu sankcje podobne do tych, które spotkały Galileusza, ponieważ jednym z protektorów Hellera był Karol Wojtyła. Uznanie dla uczonego starającego się uświadomić kręgi kościelne, że ewolucja pozostaje czymś więcej niż hipotezą naukową, bywało jednak wyrażane inaczej w Krakowie i Rzymie niż w Tarnowie.
Okoliczność, że Heller kilkakrotnie otrzymał paszport, nie oznacza, że nie pozbawiano go możliwości wyjazdów zagranicznych. Duży wpływ na decyzje w tym zakresie, podobnie jak i na druk książek mieli pracownicy Urzędu ds. Wyznań. Jacek Woźniakowski, który jako redaktor Wydawnictwa Znak wykłócał się z nimi o każdą książkę, wspominał, że podczas jednej z takich batalii na początku lat siedemdziesiątych kierownik-minister UdSW zapytał przy nim swojego sekretarza:
„Co my mamy przeciwko Hellerowi?”.
Sekretarz po sprawdzeniu w kartotece odpowiedział zaś: „nic osobiście, tylko brak papieru”. Znak otrzymał zgodę na druk książki, stało się to jednak dopiero za drugim lub trzecim podejściem. Nie mamy pewności, co usłyszał od swojego sekretarza szef Urzędu ds. Wyznań. Być może była to ta sama opinia o Hellerze, którą sformułowali krakowscy urzędnicy Wydziału ds. Wyznań:
„pobożny i przywiązany do domu rodzinnego. Duża indywidualność. Wrogo nie wypowiada się. Do przemian społeczno-politycznych ustosunkowany obojętnie”18.
Mimo tych wszystkich utrudnień Heller powraca do przeszłości z dużym sentymentem.
„Jak się porówna nasze dawne wysiłki w polemice z marksizmem, to czasem mi żal tamtych czasów. Były to czasy, gdy ludziom, młodzieży zwłaszcza, chodziło o racje światopoglądowe, spór o nie toczył się na poziomie pewnej wymiany myśli. Po upadku komuny szybko się to drastycznie zmieniło. Marksizm przestał być atrakcyjny niemal z dnia na dzień. Dzisiaj liczą się emocje, nie ma myślenia i argumenty przestały działać. Z tych też względów tamtych czasów trochę szkoda, świat zmierza w kierunku irracjonalizmu”
– zauważa.
* * *
Zdjęcia w tekście pochodzą z archiwum ks. Michała Hellera.
Tekst pochodzi z numeru 11/2021 „Biuletynu IPN”
1 Ks. Michał Heller: Nowa Ewangelizacja a świat nauki, https://ekai.pl/dokumenty/ks-michal-heller-nowa-ewangelizacja-a-swiat-nauki/ [dostęp: 24 IX 2021 r.].
2 B. Cywiński, Rodowody niepokornych, Kraków 1971.
3 Relacja Michała Hellera, Radlna, 2020 r., w zbiorach autora. Wypowiedzi Michała Hellera cytowane w dalszej części artykułu pochodzą również z tego źródła. Kopalnią informacji na temat jego życia i działalności jest zaś publikacja: M. Heller, Wierzę, żeby rozumieć, rozmawiają W. Bonowicz, B. Brożek i Z. Liana, Kraków 2021.
4 J. Bocheński, Sto zabobonów. Krótki filozoficzny słownik zabobonów, Kraków 1994, s. 58–59.
5 Ibidem, s. 59–60.
6 S. Dziamski, Marksizm – wartość – ideologia, Warszawa 1980, s. 7.
7 Ibidem, s. 263.
8 M. Heller, Wszechświat i słowo, Kraków 1981, s. 45.
9 H. Kubiak, Kim są członkowie SAiW i co myślą o Stowarzyszeniu, „Argumenty” 1960, nr 6.
10 Uczyć i kształtować. Rozmowa z dyrektorem Centralnego Ośrodka Doskonalenia Kadr Laickich i członkiem Prezydium ZG TKKŚ Arkadiuszem Sikorskim, „Argumenty” 1975, nr 25.
11 K. Kłósak, Materializm dialektyczny. Studia krytyczne, Kraków 1948.
12 Zob. J. Życiński, Kartki z prehistorii OBI, „Zagadnienia Filozoficzne w Nauce” 1999, nr XXV, s. 8–12.
13 M. Heller, Wobec Wszechświata, Kraków 1970, s. 195.
14 Filozofować w kontekście nauki, red. M. Heller, A. Michalik, J. Życiński, Kraków 1987, s. 162.
15 M. Heller, Ewolucja pojęcia masy, [w:] Filozofować w kontekście nauki..., s. 158.
16 M. Heller, J. Życiński, Wszechświat i filozofia. Szkice z filozofii i historii nauki, Kraków 1980, s. 248.
17 M. Heller, Wszechświat i słowo…, s. 24.
18 Archiwum Narodowe w Krakowie, Oddział w Tarnowie, Urząd Wojewódzki w Tarnowie, 354/1134, Michał Heller.
