W Poznaniu, na sobotę 24 maja 2025 r., zaplanowano uroczystości beatyfikacji Czcigodnego Sługi Bożego ks. Stanisława Streicha. Był to proboszcz, który w swej parafii pw. Św. Jana Bosko inspirował działalność parafialnego Katolickiego Towarzystwa Robotników Polskich, będącego poważną konkurencją dla działających tam klasowych Związków Zawodowych.
Dla szerszego kontekstu warto poznać atmosferę panującą w tym okresie w archidiecezji gnieźnieńskiej i poznańskiej w środowisku robotniczym. Przybliża ją poniższy tekst, który zachował się w aktach Katolickiego Związku Robotników Polskich Archidiecezji Gnieźnieńskiej i Poznańskiej w Archiwum Archidiecezjalnym w Poznaniu.
„Duszpasterz wobec ruchu robotniczego na obszarze archidiecezji gnieźnieńskiej i poznańskiej.
Sprawa robotnicza, zwłaszcza sprawa organizacji robotniczych na obszarze archidiecezji gnieźnieńskiej i poznańskiej nie była nigdy sprawa palącą, wywołującą jakieś większe zamieszanie. Z wyjątkiem pierwszych lat niepodległości, kiedy to ruch robotniczy i u nas przechodził głębokie wstrząsy i fermenty, rozwijał się on na ogół spokojnie w walce o dobra materialne i duchowe warstwy robotniczej. Ponieważ silnie zakorzenionym u nas Katolickim Towarzystwom Robotników Polskich i związkom zawodowym o charakterze chrześcijańskim – nie przyjął się na naszym terenie socjalizm, - ruch robotniczy nie sprawiał na ogół większego kłopotu duszpasterzom, nie raz nie zdołał nawet zwrócić na siebie uwagi. Stan taki z nieznacznymi tylko odchyleniami – istniał w całej Polsce.
Ów brak zainteresowania duszpasterzy i w ogóle katolików polskich dla ruchu robotniczego, wykorzystał w Polsce socjalizm i inne pokrewne jemu ruchy społeczno-polityczne /komunizm, syndykalizm/. Doszło dzisiaj do tego, że socjalistyczne związki zawodowe stanowią w Polsce siłę przemożną, pod wielu względami przewyższającą znaczenie chrześcijańskiego ruchu zawodowego. Można nawet powiedzieć, że socjalistyczny ruch zawodowy nadaje dziś ton całemu ruchowi zawodowemu w Polsce. Prawie całe np. ustawodawstwo społeczne ze wszystkim zaletami i wadami stanowi jego dorobek. Sprawdzianem siły klasowego ruchu robotniczego były ostatnie wybory samorządowe, które trudno to taić – przyniosły zwycięstwo socjalistom nie tylko w trzech największych miastach Polski /Łódź, Warszawa i Kraków/, ale wykazały wzrost sił socjalizmu we wielu innych ośrodkach Polski – nie wyłączając Wielkopolski i Pomorza.
Choć jest niewątpliwym, że powołanie do życia Akcji Katolickiej, nakładającej na duszpasterzy nowe i liczne obowiązki, nieraz bardzo bliskie stosunki współpracy duszpasterzy z organizacją robotniczą niestety rozluźniło, że tu ówdzie pojawia się – prawie nieznany przed laty – stosunek całkowitej oziębłości wobec robotniczej organizacji (...).
Tak, zwłaszcza to ostatnie stwierdzenie bije nas obuchem otrzeźwienia po głowie, gdyż – o ile nie było u nas prawie wcale socjalistycznych związków zawodowych, o tyle ostatnio wybory samorządowe wykazały znaczne szczerby w twierdzach katolicyzmu, za jakie dotąd uchodziły zachodnie dzielnice Polski. Pomijając Gdynię, Inowrocław i Chełmżę, gdzie socjaliści odnieśli wręcz niespodziewanie wielki sukces, zdobycze ich we wielu innych miastach naszych archidiecezyj są niewątpliwe. Warto też sobie powiedzieć, że ten korzystny wynik zawdzięczają socjaliści specjalnemu nastawieniu i gorliwiej trosce, z jaką zabierają się do krzewienia swoich zasad na terenie naszym. Można więc powiedzieć, iż to, co stwierdziliśmy powyżej stanowi dopiero pierwsze początki zdobyczy socjalizmu na naszym gruncie. Pod tym względem władze naczelne P.P.S. dały wyraz swoim nadziejom w specjalnej uchwale podjętej przed rokiem, a ponowionej w tym roku.
Spokojnie stwierdźmy, iż niebezpieczeństwo socjalistyczne na obszarze archidiecezyj gnieź.[nieńskiej] i poznańskiej staje przed nami jako coś zupełnie realnego. A idzie mu na rękę m.in. bezrobocie /jeden z najwyższych procentualnie w Polsce/, rozbicie wśród organizacji robotniczych o charakterze katolickim i na końcu nasza obojętność dla chrześcijańskiego ruchu robotniczego.
W skali ogólno polskiej próbuje się obecnie odrodzić działalność chrześcijańskiego ruchu robotniczego, zjednoczyć go i stworzyć zeń zarówno skuteczną tamę przeciw zalewowi socjalizmu, jak i awangardę nawrócenia zbałamuconych przez socjalizm robotników do Chrystusa. Takiej akcji patronuje dziś nasz Najdostojniejszy Episkopat oraz Rada Społeczna przy Prymasie Polski. Zagadnienie to nie może być rozwiązane wyłączni »od góry«.
(...) aktualność i potrzeba pracy duszpasterzy w ruchu robotniczym jest dzisiaj bodaj większa niż kiedykolwiek i dobry duszpasterz, rozmiłowany w pragnieniu dobra dusz, będzie musiał wziąć sobie serdecznie do serca wołanie Piusa XI »ite ad operarios« [pol. »idź do robotników«]!.
Wraz z akcją »od góry« musi się rozpocząć bardziej intensywna akcja »od dołu«, zmierzająca do ujednolicenia często skłóconego ze sobą i słabującego chrześcijańskiego ruchu robotniczego, aby zespolonemu można nadać nowe zadania – zgodne z chwilą obecną i nowoczesnymi wymogami zorganizowanych mas robotniczych. Nie ulega wątpliwości, że duża rola w tej akcji »u dołu« przypada duchowieństwu, które ma tu do spełnienia wielką część swej misji duszpasterskiej i z wielu względów najlepiej władne jest sprostać tym trudnym obowiązkom.
Duchowieństwo naszych archidiezyj posiada w dziedzinie duszpasterstwa wśród robotników i pracy w ruchu robotniczym jak najpiękniejsze tradycje. Chlubna przeszłość Katolickich Towarzystw Robotników Polskich, ich męskie borykanie się z wieloma trudnościami w ciągu długich lat oraz ich krzepnięcie i widoczny rozwój w latach ostatnich, – to piękny wieniec zasług naszego duchowieństwa. Choć jest niewątpliwym, że powołanie do życia Akcji Katolickiej, nakładającej na duszpasterzy nowe i liczne obowiązki, nieraz bardzo bliskie stosunki współpracy duszpasterzy z organizacją robotniczą niestety rozluźniło, że tu ówdzie pojawia się – prawie nieznany przed laty – stosunek całkowitej oziębłości wobec robotniczej organizacji, – jednak aktualność i potrzeba pracy duszpasterzy w ruchu robotniczym jest dzisiaj bodaj większa niż kiedykolwiek i dobry duszpasterz, rozmiłowany w pragnieniu dobra dusz, będzie musiał wziąć sobie serdecznie do serca wołanie Piusa XI »ite ad operarios« [pol. »idź do robotników«]!.
Zdaje się też rzeczą pewną, że nie wystarczy na potrzeby chwili współpraca z Oddziałem Katolickiego Związku Robotników Polskich. Jeśli duszpasterz będzie chciał dobrze spełnić swą misję apostolską, będzie musiał nawiązać bliższy kontakt z istniejącymi w obrębie parafii związkami zawodowymi.
Trzeba go tedy przestrzec, że zaraz na wstępie tej nowej drogi mogą go spotkać niespodzianki. Może bowiem okazać się, że w obrębie jego parafii istnieją robotnicze związki zawodowe. Których nie zna ani z nazwy, ani z właściwej ideologii. Pierwszy warunek jaki należałoby wymagać od duszpasterza pragnącego spełniać doskonale Piusowe zawołanie, to dobra orientacja w nazwach i ideologii najrozmaitszych organizacji robotniczych istniejących na obszarze archidiecezyj gnieźnieńskiej i poznańskiej. Najlepszą drogą do tego celu - to wydobycie statutu lub deklaracji ideowej /o ile taka istnieje/ od zarządu każdej z istniejących w parafii organizacji robotniczej.
Z góry uprzedzić można, że spotykamy w naszych parafiach /rzadko wszystkie kierunki w jednej miejscowości/ trzy kierunki związków robotniczych.
1. Kierunek chrześcijański. Należą tu:
a/ Katolickie Tow[arzystw] Rob[otników] Polskich jako organizacja oświatowa
b/ Zjednoczenie Zawodowe Polskie /w skrócie: »Zjednoczenie« lub Z.Z.P. zwane/ dawniej związane z N.P.R./
c/ Chrześcijańskie Zjednoczenie Zawodowe /w skrócie: Ch.Z.Z. zwane/ dawnej związane z Ch.D.
Uwaga. Oba to związki – aczkolwiek ze względów taktycznych łączą się bądź ze Stronnictwem Pracy bądź z O.Z.N. i tu i ówdzie za bardzo rozpolitykowane – w zasadzie są jednak apartyjne, to znaczy, że nie są odpowiednikiem żadnej partii politycznej.
d/ »Praca Polska« – zależna politycznie od Stronnictwa Narodowego, będąca tegoż organem na terenie robotniczym.
2. Kierunek socjalistyczny – klasowy. Należą tu niektóre socjalistyczne związki zawodowe, występujące u nas pod różnymi nazwami oraz Związek Związków Zawodowych /w skrócie zwany Z.Z.Z./.
Cecha charakterystyczna tych związków u nas jest to, że nie przyznają się otwarcie do socjalizmu, bądź syndykalizmu /Z.Z.Z./, ani w nazwie, np. socjalistyczne związki swojego charakteru nie zdradzają. Najlepiej więc postarać się o statut /gdy nazwa nie odkrywa wszystkiego/. Lecz i statuty klasowych związków zawodowych u nas nie zdradzają swej ideologii socjalistycznej, a stwardzić to można dopiero z niektórych artykułów statutu. I tak np. socjalistyczne związki zawodowe w swoich statutach mają klauzulę: »związek /wymienia się nazwę/ jest członkiem Związku Stowarzyszeń Zawodowych«. Po takim stwierdzeniu wiemy już, czym pachnie, gdyż Związek Stowarzyszeń Zawodowych jest centralną organizacją /komitetem naczelnym niejako/ całego socjalistycznego ruchu robotniczego. Nie może doń należeć organizacja nie uznająca walki klasowej. Innym sprawdzianem przynależności do obozu P.P.S. jest stwierdzenie w statucie, że związek uznaje walkę klasową, albo nie uznaje zasady własności prywatnej i dąży do zmiany istniejącego ustroju społeczno-gospodarczego przez uspołecznienie środków produkcji. Ten ostatni zwłaszcza zwrot brzmi dosyć niewinnie, lecz z katolickiego punktu widzenia jest nie do przyjęcia. Wreszcie istnieje też w statutach niewinne stwierdzenie, że »członkiem związku może być robotnik bez względu na religię i wyznanie«. Jest to zamaskowane wypowiedzenie się za socjalistyczną zasadą: religia i narodowość to sprawy prywatne.
3. Kierunek neutralny. Należą tu:
a/ Polski Związek Zawodowy »Praca« /w skrócie: »Praca« zwany/. Są to dawni tzw. »Ciszakowcy«, inaczej N.P.R.-lewica, obecnie gwardia b.[yłego] posła Mroza.
Związek ten istnieje jeszcze tu i ówdzie po wsiach i w niektórych miasteczkach.
Najsilniejszy stosunkowo jest w Poznaniu, gdzie skupia większość pracowników miejskich. Nie deklaruje się ten związek po stronie ruchu klasowego, ale nie ma też odwagi przyznać się do ideologii chrześcijańskiej.
b/Zjednoczenie Polskich Związków Zawodowych /w skrócie Z.P.Z.Z./. Jest to tak zwany sektor robotniczy O.Z.N. Podkreśla on swój charakter antyklasowy /tj. odżegnywuje się od P.P.S./, lecz również nie deklaruje w swej deklaracji ideowej swego stosunku do Boga, do religii i do Kościoła.
Na naszym terenie spotykamy jeszcze trzy różne związki kolejowców.
1. Zjednoczenie Kolejowców Polskich /w skrócie Z.K.P./ – będące odłamem Z.Z.P., a więc o charakterze katolickim.
2. Zrzeszenie Związku Kolejowców /w skrócie: Z.Z.K./ – będące ekspozyturą P.P.S. – czyli charakter wiadomy.
3. Centralny Związek Kolejarzy /w skrócie C.Z.K./ – będący odpowiednikiem Z.Z.Z. wśród kolejarzy, a więc charakter klasowy, syndykalistyczny. Związek ten był przed dwoma laty wplątany w wielką aferę komunistyczną. Jego to ludzi wraz z pewnym funkcjonariuszem /Gajewski – 10 lat dostał/ skazano w Jarocinie na duże kary.
Związek ten istnieje jeszcze tu i ówdzie po wsiach i w niektórych miasteczkach. Najsilniejszy stosunkowo jest w Poznaniu, gdzie skupia większość pracowników miejskich.
Dodajmy jeszcze, że w kilkunastu ośrodkach naszych archidiecezyj działają Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego (T.U.R.-y) – oświatowe organizacje socjalistyczne, ekspozytury socjalistycznych związków zawodowych.
W Poznaniu działa Robotniczy Instytut Oświaty i Kultury im. Stefana Żeromskiego (R.I.O.K.) – ekspozytura oświaty robotniczej Z.Z.Z.
Tu i ówdzie odżywają Narodowe Uniwersytety Robotnicze /N.U.R./, bądź Z.Z.P., bądź »Pracy Polskiej«, a wreszcie w Poznaniu i Kościanie istnieją tzw. Chrześcijańskie Uniwersytety Robotnicze (Ch.U.R.-y) – prowadzone przez jednostki prywatne – raczej w kierunku ideologii katolickiej.
Przyznać trzeba, że o pomieszanie zmysłów w tej różnorodności organizacyj robotniczych wcale nie trudno. To też troska o pozbieranie różnych drobnych członków chrześcijańskiego ruchu robotniczego jest troską pilną i arcyważną.
Za nim jednak dokona się ten wielki akt stworzenia silnego, zjednoczonego ruchu katolickich robotników w Polsce, trzeba prowadzić długą akcję wstępną. Znowu rola kapłanów, którzy mogą bardzo dużo zdziałać w dziedzinie godzenia zwalczających się chrześcijańskich związków zawodowych, staje się bardzo aktualną.
Mamy więc trzy chrześcijańskie związki zawodowe i niekiedy dwa fronty bojowe w ich łonie. To jest ów tragizm sytuacji chrześcijańskiego ruchu robotniczego w Polsce, – nie pozwalający tym związkom – jeśli obecny stan walki potrwa dłużej, spełnić nadziei, jakie w nich pokładają Kościół i Naród.
Otóż trzeba wiedzieć, że pomiędzy Z.Z.P., a Ch.Z.Z. odbywa się często na tle rywalizacji walka – zwłaszcza w terenie. Zaznaczamy, że niezwykłość sytuacji rysuje się w pełni, ponieważ centrale krajowe obu tych związków prowadzą pomiędzy sobą już od lat i znowu obecnie rozmowy na temat połączenia się w jeden Związek. Pomimo walki w terenie – oba te związki są ze sobą zgodne i tworzą zgodny front przeciwko trzeciemu, niewątpliwie chrześcijańskiemu związkowi, t.j. »Pracy Polskiej«. Mamy więc trzy chrześcijańskie związki zawodowe i niekiedy dwa fronty bojowe w ich łonie. To jest ów tragizm sytuacji chrześcijańskiego ruchu robotniczego w Polsce, – nie pozwalający tym związkom – jeśli obecny stan walki potrwa dłużej, spełnić nadziei, jakie w nich pokładają Kościół i Naród.
Dlatego też jest rzeczą ze wszech miar pożądaną, aby duszpasterz, obok może jeszcze gorliwszej troski niż dotąd o Katolickie Towarzystwo Robotników Polskich – postawił sobie zadanie łagodzenia antagonizmów pomiędzy trzema wymienionymi związkami zawodowymi. Niektórzy kapłani rozpoczęli na tym odcinku duszpasterstwa zbieranie doświadczeń, które na razie pozwalają stwierdzić, że taka praca wcale nie jest łatwa, ale nie jest bez widoków na pewne szanse. Okazuje się najpierw, że istotnie będzie bardzo trudno współdziałać na terenie parafialnym »Pracy Polskiej« z Z.Z.P. i Ch.Z.Z., ponieważ »Praca Polska« jako organizacja partii politycznej o ambicjach eksluzywistycznych wykazuje chęć współdziałania, ba – zjednoczenia chrześcijańskiego ruchu robotniczego, ale tylko pod swoim sztandarem i pod egidą Stronnictwa Narodowego. Takie stanowisko zaś nie jest do przyjęcia przez pozostałe dwa związki, ani też przez oficjalne sfery katolickie, którym chodzi o stworzenie ruchu robotniczego, niezależnego od żadnej partii politycznej.
Owe doświadczenia na obszarze naszych archidiecezyj czyniono z okazji »tygodni społecznych« Katolickich Towarzystw Robotników Polskich, gdy tworzono komitet organizacyjny »tygodnia społecznego« i powoływano doń przedstawicieli wszystkich chrześcijańskich związków zawodowych z danego ośrodka. Choć by tworzenie podobnych porozumień /należy je rozszerzyć na wspólne robotnicze imprezy, spowiedź św., czy rekolekcje, wycieczki, itp./ dało w wyniku tylko zbliżenie do siebie np. Ch.Z.Z. z Z.Z.P., albo zbliżyło jeden z tych związków /w małych ośrodkach/ do Katol.[ickiego] Tow.[arzystwa] Robotników Polskich i spowodowało nawiązanie z nim współpracy, – to sukces będzie olbrzymi. Oddziaływanie bowiem duszpasterza na ów związek zawodowy będzie wówczas ułatwione, co najlepiej przydać się może w razie najazdu socjalistów na parafię.
Najczęściej w naszych parafiach istnieją Z.Z.P. Jest to w ogóle najsilniejszy spośród chrześcijańskich związków zawodowych. Wszelkie więc próby duszpasterza zmierzające do nawiązania kontaktów poszczególnych jednostek chrześcijańskiego ruchu robotniczego, ten związek będą musiały uwzględnić. »Praca Polska« i Ch.Z.Z. przedstawiają u nas stosunkowo niewielka siłę.
Otóż dobiegliśmy do końca naszych rozważań. Celem ich jest stworzyć w nieuporządkowanej mozaice chrześcijańskiego ruchu robotniczego naszych archidiecezyj jakąś harmonię i zwrócić uwagę na pilną potrzebę zainteresowania się duszpasterzy sprawą organizacyj chrześcijańskiego ruchu robotniczego, który jest rozbity i nie jest w tym stanie zdolny do stworzenia tamy zalewowi socjalistycznych związków, które już u nas istnieją i swój zasięg powiększają z dnia na dzień. Akcja duszpasterzy może jeszcze wiele uratować”1.
1 AAP, KA 16011, Akta Katolickiego Związku Robotników Polskich Archidiecezji Gnieźnieńskiej i Poznańskiej. Wykład Duszpasterza b.n. [prawdopodobnie wykładowcy na kursie w Poznaniu], ok. 1937/38 r. b.p.
