„Jędruś” jako jeden z pierwszych w okupowanej Polsce podjął działalność konspiracyjną, a stworzona przez niego organizacja przetrwała do końca wojny. Swoim żołnierzom wpajał zasadę, że obok walk zbrojnej najważniejsze jest kształcenie się i doskonalenie w pracy dla wolnej Polski.
Urodził się 18 sierpnia 1909 r. w Sadkowej Górze koło Mielca, jako syn Piotra i Marii z Halardzińskich. Po ukończeniu szkoły powszechnej rozpoczął naukę w mieleckim gimnazjum, gdzie spotkał nie tylko doskonałych nauczycieli, ale przede wszystkim znakomitych wychowawców. Tu także wstąpił w szeregi harcerstwa, któremu był wierny do końca życia. Eugeniusz Dąbrowski, jeden z żołnierzy Jasińskiego, a po wojnie kronikarz „Jędrusiów”, mocno podkreślał znaczenie harcerskiego wychowania w życiu dowódcy:
„Harcerskość przejawiała się w każdym czynie jego życia”.
Po maturze Władysław Jasiński rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie spotkał wybitnych polskich uczonych, m.in. Marcelego Handelsmana, Władysława Witwickiego, Oskara Haleckiego i Stanisława Arnolda. Studiował aż dziewięć lat, zmuszony przerywać naukę ze względu na brak środków. 19 lutego 1936 r. w miejscowości Dalekie na Wileńszczyźnie Jasiński zawarł związek małżeński z miłością swojego życia, Stefanią Antosz. Rok później przyszedł na świat ich jedyny syn Andrzej Władysław.
W szkole kontrwywiadu
Po studiach Jasiński przybył do Tarnobrzega, gdzie objął funkcję powiatowego komendanta Związku Młodej Polski, będąc jednocześnie liderem miejscowego Związku Strzeleckiego oraz aplikantem w kancelarii znanego tarnobrzeskiego prawnika dr. Leonarda Madeja. Wtedy też prawdopodobnie poznał w Mielcu mjr. Pawła Zagórowskiego, służącego w polskim kontrwywiadzie.
Po ukończeniu szkoły powszechnej rozpoczął naukę w mieleckim gimnazjum, gdzie spotkał nie tylko doskonałych nauczycieli, ale przede wszystkim znakomitych wychowawców. Tu także wstąpił w szeregi harcerstwa, któremu był wierny do końca życia.
Tenże zwerbował go na organizowany przez Sztab Generalny Wojska Polskiego kurs tzw. dywersji pozafrontowej, w ramach tajnych planów wojskowych na wypadek wybuchu wojny z Niemcami. To w dużym stopniu wyjaśnia, dlaczego jeszcze w trakcie działań wojennych, na przełomie września i października 1939 r., Jasiński przystąpił do tworzenia tajnych struktur do walki z wrogiem. W pracy tej oparł się na młodych ludziach, których poznał w czasie swojej przedwojennej działalności.
Pułkownik Kazimierz Pluta-Czachowski pisał:
„Władysława Jasińskiego zaprzysiągł do konspiracji nasz kolega, były legionista mjr dypl. Paweł Zagórowski, który przed wrześniem był przydzielony do COP. Pełnił służbę (funkcje) dyrektora administracyjnego w zakładach »LOT« w Mielcu i kierował sprawami bezpieczeństwa w rejonie mielecko-sandomiersko-rzeszowskim COP. Równolegle do tego przygotowywał zespoły tzw. dywersji pozafrontowej w tym rejonie na wypadek wojny […]. Po wybuchu wojny i po wykonaniu pierwszej fazy zadań dywersji pozafrontowej, przeszli do następnej – poszerzenie jej na cały kraj pod nazwą »Organizacji Orła Białego«”1.
Obok tworzenia struktur organizacyjnych, Jasiński rozpoczął również akcję pozyskiwania broni. Pierwsze egzemplarze pochodziły z miejsc, gdzie została ukryta bądź porzucona we wrześniu 1939 r. przez cofające się oddziały WP. Dzięki charyzmie Jasińskiego, jego przedwojennemu przygotowaniu do działań konspiracyjnych, umiejętności pozyskiwania zaufania ludzi i przeświadczeniu o celowości podjęcia walki z okupantem powstała w Tarnobrzegu – jedna z pierwszych w okupowanej Polsce – podziemna organizacja niepodległościowa o nazwie „Odwet”. Nawiązywała ona do tworzonych najpierw przez Organizację Orła Białego tzw. lotnych zespołów bojowych odwetu, a następnie przez ZWZ „Związków Odwetu”, wydzielonych grup dywersyjnych. Jeden z „odwetowców” wspominał po latach:
„»Jędruś« umiał dobierać ludzi, z którymi współżyliśmy, umiał obudzić w każdym, co w nim najlepszego. Kto pamięta żarliwe spojrzenia braci Kasaków, marzycielskiego Staszka Maruszaka? Umieli zarazić swym patriotyzmem setki innych. Byli to chłopcy młodzi, a Jędruś potrafił tak zjednać ich serca i umysły, że podporządkowywali mu się całkowicie, że czynił z nich »niemal niewolników«. I to była jego tajemnica”2.
Akcja zdobywania broni trwała do wiosny 1940 r. przynosząc wymierne efekty w postaci kilkudziesięciu karabinów i pistoletów oraz wielu sztuk amunicji. Działalność swą Jasiński szybko związał z powstałą w Krakowie OOB, a następnie ze Służbą Zwycięstwu Polski, zostając szefem grupy sabotażowo-dywersyjnej na terenie Tarnobrzega oraz organizatorem jej pierwszych struktur, podległych bezpośrednio Komendzie Okręgu w Krakowie. Po przekształceniu SZP w Związek Walki Zbrojnej, Jasiński przez kilka miesięcy pełnił funkcję szefa referatu informacji i propagandy mieleckiego obwodu tej organizacji. Mimo to dalej zachował samodzielność organizacyjną i podlegał bezpośrednio Komendzie Okręgu ZWZ w Krakowie.
Wydawca konspiracyjnej prasy
Jeszcze pod koniec 1939 r. Jasiński rozpoczął nową formę działań konspiracyjnych, jaką było wydawanie własnego pisma. Miało ono ukazywać społeczeństwu sens oporu wobec polityki okupanta, informować o działaniach legalnego polskiego rządu we Francji, a przede wszystkim budzić nadzieję w rozgoryczonym klęską społeczeństwie. Celem konspiracyjnej gazetki było także oddziaływać wychowawczo na lokalną społeczność, kształtując postawy obywatelskie i upowszechniając swoisty okupacyjny kanon etyczny.
Tak narodził się „Biuletyn Wiadomości Radiowych”, pisany na maszynie i powielany przez kalkę w kilkudziesięciu egzemplarzach, poprzednik późniejszego pisma „Odwet”. Zebrane i opracowane przez siebie informacje radiowe Jasiński przepisywał przez kalkę ręcznie bądź na maszynie w tarnobrzeskim domu przy ul. Nadole 64. W pracy redakcyjnej, a przede wszystkim w kolportażu „Biuletynu” pomagali mu jego brat Stanisław „Sosna”, Tadeusz Dąbrowski „Tadek” „Orzeł Wędrowny”, Zdzisław de Ville „Czarna Ręka”.
Papier pochodził od tarnobrzeskiego księgarza Kazimierza Szpilki. „Biuletyn” ukazywał się co tydzień, zawierał najświeższe informacje z nasłuchów radiowych. Niewielki nakład pisma jak i jego zasięg nie tylko nie zaspokajały potrzeb społecznych i ambicji wydawców, ale również były niewspółmierne do włożonej pracy i ponoszonego ryzyka. Stąd decyzja Jasińskiego, by docierać z gazetą także na drugą stronę Wisły, do Sandomierza, Koprzywnicy i Sulisławic. Tworząc sieć kolportażu pisma, budował jednocześnie sprawną organizację podziemną.
Poznał w Mielcu mjr. Pawła Zagórowskiego, służącego w polskim kontrwywiadzie. Tenże zwerbował go na organizowany przez Sztab Generalny Wojska Polskiego kurs tzw. dywersji pozafrontowej, w ramach tajnych planów wojskowych na wypadek wybuchu wojny z Niemcami.
W lutym 1940 r. w miejsce „Biuletynu” Jasiński wydał pierwszy numer pisma „Odwet”. Egzemplarze drukowano na powielaczu, a następnie rozprowadzano w Tarnobrzegu i najbliższej okolicy. Chcąc sprostać coraz większemu zapotrzebowaniu na polską prasę, Jasiński tworzył w terenie tzw. punkty przebitkowe, w których z dostarczonych z „centrali” matryc powielano kolejne numery pisma. Często te punkty stawały się zaczątkiem własnych inicjatyw związanych z publikacją. Oprócz działalności wydawniczej Jasiński zajmował się także organizowaniem pomocy materialnej dla osób będących ofiarami wojny i niemieckich represji.
Oczywiście jego aktywność nie mogła ujść uwagi Niemców. Jesienią 1940 r. gestapo wpadło na trop Jasińskiego i kilku jego współpracowników. Dalsze ich przebywanie w Tarnobrzegu było niemożliwe. Jasiński przeniósł swoją działalność za Wisłę, na teren powiatu sandomierskiego, gdzie założył nową centralę „Odwetu”.
Dzięki charyzmie Jasińskiego, jego przedwojennemu przygotowaniu do działań konspiracyjnych, umiejętności pozyskiwania zaufania ludzi i przeświadczeniu o celowości podjęcia walki z okupantem powstała w Tarnobrzegu – jedna z pierwszych w okupowanej Polsce – podziemna organizacja niepodległościowa o nazwie „Odwet”.
Pomimo tych środków ostrożności, w styczniu i lutym 1941 r. doszło do pierwszych na dużą skalę aresztowań wśród członków organizacji. W sumie dosięgły one kilkudziesięciu „odweciarzy” z rejonu Mielca. Szybko okazało się, że te aresztowania były tylko początkiem szerszego uderzenia gestapo. Od marca do lipca 1941 r. Niemcy zatrzymali kilkadziesiąt osób z Tarnobrzega, Rozwadowa, Wielowsi i Grodziska. Po ujęciu członków „Odwetu” Jasiński rozważał akcję uwolnienia ich z więzienia w Nisku – niestety, nie posiadał ani oddziału bojowego, ani potrzebnych środków finansowych. Podjął zatem decyzję o utworzeniu w ramach „Odwetu” grupy bojowej. Już w czerwcu 1941 r. osobiście dowodzony przez Jasińskiego oddział dokonał akcji zbrojnej na leśnictwo w Szczece; zdobyto 30 tys. złotych i służbowy rower. Była to pierwsza akcja bojowa przeprowadzona przez żołnierzy „Odwetu”. Od tego czasu Jasiński zaczął używać nowego pseudonimu „Jędruś”, nawiązującego tak do poprzedniego („Kmitas”), jak i do imienia swego synka – Andrzeja.
Wydarzenia te były początkiem procesu przekształcania organizacji „Odwet” w oddział partyzancki „Jędrusie”. W 1942 r. wszystkie punkty przebitkowe pisma „Odwet” przeszły pod kontrolę Obwodów ZWZ-AK, a ich kontakt z działającym prawie wyłącznie na terenie powiatu sandomierskiego Jasińskim został przerwany.
Od powielacza do karabinu
„Jędruś” miał świadomość, że jego decyzja o podjęciu działalności zbrojnej wywoła także kontrowersje i doprowadzi do oskarżeń ze strony dowództwa Obwodu Sandomierz AK. Jeden z żołnierzy „Jędrusia” wspominał po latach słowa przez niego wypowiedziane 31 grudnia 1942 r.:
„Słuchajcie, jeżeli dożyjecie, stańcie w mojej obronie. Ja wiem, że będzie nade mną sąd, wiem, że zrobią mnie złodziejem, a nawet bandytą. Zarzucą mi wszystko – i złe, i dobre – i powiedzą, że byłem partyzantem-watażką”3.
Powstanie oddziału partyzanckiego „Jędrusie” i zanik organizacji „Odwet” zostały w dużym stopniu wymuszone przez okoliczności zewnętrzne. Dla coraz większej grupy poszukiwanych przez gestapo „odweciarzy” las był jedynym miejscem schronienia i szansą na przeżycie. Oni stali się trzonem grupy partyzanckiej, która rozrastała się z każdym miesiącem. Nowy charakter pracy konspiracyjnej pochłonął Jasińskiego całkowicie. Decyzja o podjęciu działań zbrojnych wychodziła także naprzeciw oczekiwaniom setek młodych ludzi, którzy rwali się do walki, by pomścić śmierć najbliższych czy zrekompensować upokorzenia, które spotykały ich ze strony okupanta. Jeden z nich wspominał:
„Chcieliśmy walczyć ale nie wiedzieliśmy – jak? I oto zjawił się Władysław Jasiński. Można z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że właśnie spotkanie z nim stało się dla każdego z nas chwilą przełomową. Kto go pamięta, ten dobrze o tym wie. Był postacią silną, urzekającą, o wyjątkowej inteligencji, wrażliwą i żarliwą, sugestywnie oddziałującą na otoczenie. Był człowiekiem, który nas porywał. Budził zaufanie od pierwszego słowa, każdy z nas znajdował w nim, czego szukał. Każdy z nas czuł, że jego gorąca wiara i chęć działania, oddana w ręce Jasińskiego, zostanie wykorzystana słusznie i prawidłowo. I to zaufanie do Jasińskiego, którego on nie zawiódł, było źródłem wszystkiego, co się działo później. Zaufanie do człowieka, który dał nam program służby społeczeństwu, uczciwości. Nam wystarczało, że prowadzi nas »Jędruś«… Mnie wystarczał fakt, że »Jędruś« mi zawierzył, że mogłem wykonać jego polecenie. Wierzyłem mu ślepo, zleconą pracę chciałem wykonać jak najlepiej. Ale i Jasiński nam wierzył, a był to cały ogrom zaufania, bo powierzał nam odpowiedzialne i niebezpieczne funkcje, a także powierzał nam przecież swoje bezpieczeństwo…”4.
Pierwsze akcje „Jędrusiów” miały charakter dywersji gospodarczej. Jasiński starał się, by nie nosiły one znamion bandytyzmu, stąd po dokonaniu rekwizycji wystawiano pisemne pokwitowanie, a zdobycz była przeznaczona na pomoc potrzebującym. Przez kolejne miesiące, aż do końca 1942 r., Jasiński przeprowadził również szereg działań wymierzonych tak we wroga, jak i jego pomocników. Ataki na posterunki policji i żandarmerii, akcje „wychowania obywatelskiego” czy wykonywane wyroki na konfidentach znaczyły szlak walki zbrojnej oddziału. Według obliczeń historyków „Odwet”, a następnie „Jędrusie” wykonali w latach 1941–1944 łącznie 75 zorganizowanych akcji zbrojnych, głównie na terenach powiatów: sandomierskiego, staszowskiego, opatowskiego, buskiego i mieleckiego.
Partyzanci inni niż wszyscy
Oddział, który stworzył Jasiński, miał wyjątkowy jak na warunki okupacyjne charakter. Pomimo konieczności zachowania minimum zasad hierarchii, nigdy nie przyjął wojskowego drylu. Zamiast niego Jasiński w sposób świadomy wprowadził działania, które miały przeciwdziałać demoralizującym skutkom wojny i okupacji. Stworzył atmosferę sprzyjającą zachowaniu odpowiednich norm i postaw, starał się wydobyć z każdego członka oddziału jego pozytywne cechy. Zdecydowanie preferował pracę na rzecz grupy, kosztem egoizmu. Wskazywał dobro kraju jako nadrzędny cel działania. Uczył umiejętności dyskutowania, wymiany poglądów i dialogu. Unikał formowania politycznego swoich podkomendnych; często powtarzał:
„ja wam, smarkaczom, nie będę poglądów politycznych kształtował”.
Zamiast tego starał się wypracować w nich zdolność samodzielnego myślenia, wierząc w zdrowy rozsądek podopiecznych i traktując ich jak dorosłych. To wszystko stworzyło atmosferę wzajemnego szacunku w grupie, w której obowiązywał jeden imperatyw: walka z wrogiem i nadrzędność polskiej sprawy. „Jędruś” swój autorytet budował nie na strachu czy wykorzystywaniu pozycji dowódcy. Dawał odczuć swoim ludziom, że jest jednym z nich, ale równocześnie nigdy nie przekroczył niebezpiecznej granicy dla każdego dowódcy – spoufalania się z podkomendnymi. To, co uderza w postaci Jasińskiego i wyróżnia go na tle innych dowódców konspiracyjnych grup i oddziałów, to fakt, że był wizjonerem. Nastawiał i przygotowywał swoich ludzi na długofalowe działanie. Jego zdaniem walka stanowiła niezbędny, ale tylko etap; ważniejsze stawało się to, co będzie po wojnie. Dlatego sądził, że do powojennej sytuacji należało przygotować się już w trakcie walk z okupantem. Okres wojny nie mógł być czasem zmarnowanym. Uważał, że wojna nie może kształtować charakteru młodych ludzi, za których przyszło mu i decydować, i odpowiadać. Postanowił zorganizować tajne nauczanie dla swoich żołnierzy.
9 stycznia 1943 roku w potyczce z niemiecką żandarmerią w Trzciance koło Połańca zginął „Jędruś”, a wraz z nim jego dwaj podwładni – Marian Gorycki i Antoni Toś. Dwa dni później zostali pochowani w zbiorowej mogile na cmentarzu parafialnym w Sulisławicach. Śmierć twórcy i dowódcy oddziału nie przerwała jednak jego działalności. Jasiński dobrze przygotował grupę na wszelkie kryzysy. Komendę po nim objął Józef Wiącek „Sowa”. Pod jego rozkazami „Jędrusie” przeprowadzili najbardziej spektakularne akcje, m.in. rozbicie w marcu 1943 r. więzień w Opatowie i Mielcu. Historia oddziału zapoczątkowana przez Jasińskiego w Tarnobrzegu w 1939 r. zakończyła się jesienią 1944 r. podczas realizacji akcji „Burza”, kiedy to „Jędrusie” weszli w skład odtwarzanego 2 pp Legionów AK.
Jeden z najsłynniejszych żołnierzy Jasińskiego, Zbigniew Kabata, pisał po latach:
„»Jędruś« właściwie nigdy zupełnie nie umarł. Był częścią wszystkiego, co się z nami działo w późniejszym okresie. Nawet teraz widzę jego smagłą twarz, czarny wąsik nad ruchomą wargą, pełne ognia spojrzenie. Słyszę jego głos, zawsze podszyty śmiechem”.
Tekst pochodzi z numeru 5/2023 „Biuletynu IPN”
1 List Kazimierza Pluty-Czachowskiego do Zygmunta Szewery.
2 M.Koziara, Czym była nasza grupa?, mps, w posiadaniu autora.
3 J.Pikulski, „Jędruś” kwaterował w moim domu, mps.w posiadaniu autora.
4 M.Koziara, Czym była nasza grupa?…
