Relacje między Polską Partią Robotniczą a PPS „lubelską” (zwaną także „koncesjonowaną”) ulegały zmianie. Początkowo socjaliści byli w pełni podporządkowani komunistom, lecz z biegiem czasu próbowali wybić się na niezależność.
To kłóciło się z monopartyjnym planem Stalina i jego namiestników w Polsce. Według koncepcji przywódcy Związku Sowieckiego partie socjalistyczne i socjaldemokratyczne w państwach bloku wschodniego powinny być wchłonięte do ugrupowań komunistycznych.
W listopadzie 1946 r. kierownictwa PPS i PPR podpisały umowę o jedności działania, która zakładała połączenie obu partii. Zarazem nie przedstawiono żadnego konkretnego terminu, kiedy miałoby się to wydarzyć.
Od II połowy 1947 r. pepeerowcy zaczęli coraz mocniej naciskać na zjednoczenie PPS i PPR. Uznawali, że socjaliści powinni odejść od tendencji „prawicowych”, co miałoby prowadzić do połączenia obu formacji. Komuniści stali na stanowisku, że najlepszym momentem, kiedy mogłoby dojść do jednoznacznej deklaracji pepeesowców w sprawie zjednoczenia był kongres PPS, który zaplanowano w połowie grudnia 1947 r. we Wrocławiu.
„Nastrój był taki – bronić niezależności PPS-u”
Z drugiej strony dla kierownictwa PPS zjazd miał być dowodem na ich niezależność. Organ wykonawczy partii, czyli Centralny Komitet Wykonawczy, jeszcze przed kongresem zachęcał do zbierania podpisów pod rezolucją, w której napisano:
„wierzymy, że PPS silna, zdyscyplinowana, rewolucyjna i niezależna, maszerująca ramię przy ramieniu z Polską Partią Robotniczą, poprowadzi Polskę Ludową do Socjalizmu”.
Rezolucja stanowiła afront wobec postulatów zjednoczeniowych, o które upominali się komuniści. W protokołach Biura Politycznego KC PPR można przeczytać:
„Przygotowania Kongresu przechodzą pod znakiem niezależności PPS”.
XXVII Kongres PPS (odwoływano się do spuścizny partii założonej w 1892 r.) rozpoczął się 14 grudnia 1947 r. W wydarzeniu brali udział nie tylko delegaci partii, ale także goście z zagranicy czy przedstawiciele PPR – sekretarz generalny Władysław Gomułka, Jakub Berman oraz Zenon Kliszko. Przemówienie „Wiesława” w pierwszym dniu zjazdu zostało odebrane przez salę bardzo chłodno, nie mógł on liczyć na oklaski.
Generalnie zjazd przebiegał w duchu niezależności PPS i odgrywania ważnej roli przez tę partię w życiu politycznym. Choćby Dorota Kłuszyńska tak przemawiała:
„Polska bez PPS nie mogła być podczas zaborów, nie mogła być podczas pierwszej niepodległości, nie może być i teraz”.
Z kolei krakowski działacz partii Bolesław Drobner zwracał uwagę, że PPR nie powinna ingerować w to, co publicznie mówią socjaliści. Dawny premier i sekretarz generalny PPS Edward Osóbka-Morawski otrzymał sowite brawa za stwierdzenie, że przyspieszenie procesu zjednoczenia z PPR byłoby niewskazane. Podczas wrocławskiego zjazdu nie brakowało także głosów, które ukazywały łamanie przez pepeerowców zasad współpracy.
W swoich wspomnieniach „Polska Ludowa. Postscriptum” uczestniczący w zjeździe Andrzej Werblan zauważył:
„Nastrój był taki – bronić niezależności PPS-u. Nie sprzeciwiać się perspektywie zjednoczenia, ale traktować ją jako sprawę odległej przyszłości. Była też nieufność do pazerności PPR-u, przede wszystkim na stanowiska”.
Postawa kierownictwa PPS
W tej atmosferze najistotniejszy wydawał się głos przywódcy PPS premiera Józefa Cyrankiewicza. Zabrał on głos 15 grudnia, czyli w drugim dniu obrad. Cyrankiewicz mówił m.in. o potrzebie kontynuacji przemian ustrojowych czy Związku Sowieckim jako gwarancie niepodległości Polski. Jednak najbardziej istotnym fragmentem tego przemówienia był jego końcowy fragment:
„Ogarniając (…) swym socjalistycznym i rewolucyjnym wysiłkiem wszystkie dziedziny polskiego życia, udowodnimy, że PPS jest i będzie narodowi polskiemu potrzebna”.
Po tych słowach na sali zapanował entuzjazm, wszyscy delegaci zerwali się z miejsc i zaśpiewali hymn socjalistyczny „Czerwony Sztandar”.
Obecny na zjeździe Denis Healey, sekretarz Wydziału Międzynarodowego brytyjskiej Labour Party tak opisywał tamtą atmosferę:
„Najbardziej utkwił mi w pamięci entuzjazm, z jakim delegaci oklaskiwali każde podkreślenie, że partia zdecydowana jest utrzymać swoją niezależność”.
Po Kongresie Gomułka skrytykował ostatni fragment wypowiedzi Cyrankiewicza. Ten mu jednak przypomniał, że zdania o tym, że „PPS jest i będzie potrzebna narodowi polskiemu” jako pierwszy użył Józef Stalin. W raporcie PPR po wrocławskim zjeździe PPS można przeczytać, że socjaliści
„uchylają się od zagadnienia jedności organizacyjnej”.
W wyniku Kongresu nie nastąpiły zmiany kadrowe, które sugerowałyby rychłe zjednoczenie z PPR. Józef Cyrankiewicz pozostał sekretarzem generalnym, Kazimierz Rusinek przewodniczącym CKW, a Stanisław Szwalbe nadal przewodniczył Radzie Naczelnej partii. Również w składzie komisji politycznej PPS nie było zwolenników szybkiej fuzji z komunistami.
* * *
Wydawałoby się, że zjazd utrzymał niezależność PPS. Jednak od początku 1948 r. presja na kierownictwo partii się nasiliła. Ostatecznie, trzy miesiące po wrocławskich obradach, Józef Cyrankiewicz ogłosił konieczność połączenia z Polską Partią Robotniczą. Kongres, na którym utworzono Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą miał miejsce po wystąpieniu premiera, w którym twierdził, że:
„PPS jest i będzie narodowi polskiemu potrzebna”.
Tymczasem socjaliści zostali wchłonięci do PZPR, w której zostali zdominowani przez komunistów pod względem tradycji politycznej, a także pod kątem kadrowym i programowym.
