Pierwszy mieszkał pod numerem 11, a drugi – 21. Segmenty te zaczęły powstawać przy ulicy Rajców na Nowym Mieście w Warszawie w latach 1973-1976. Wybudowano ich osiem w ramach Spółdzielczego Oficerskiego Zrzeszenia Budowy Domów Jednorodzinnych „Skarpa”, które powstało w 1968 roku za zgodą marszałka Mariana Spychalskiego.
Początkowo zamieszkać mieli tam zasłużeni generałowie, gdyż przy tej ulicy do wybudowanej w 1966 r. willi miał wprowadzić się ówczesny przewodniczący Rady Państwa – Edward Ochab. Kiedy okazało się, że Ochab nie chce tam zamieszkać, a powierzchnia mieszkalna tych budynków według projektów architektonicznych miała być mniejsza niż dotychczasowe mieszkania generałów, to zainteresowane osoby zrezygnowały z tej propozycji.
Początkowo zamieszkać mieli tam zasłużeni generałowie. Kiedy okazało się, że Ochab nie chce tam zamieszkać, a powierzchnia mieszkalna budynków miała być mniejsza niż dotychczasowe mieszkania generałów, to zainteresowane osoby zrezygnowały z tej propozycji.
Wtedy te nieruchomości zaproponowano innym zasłużonym oficerom, między innymi takim jak: płk Janusz Przymanowski czy płk Zbigniew Załuski (publicysta i poseł na Sejm PRL). Oni też zrezygnowali z zamieszkania tam. W końcu budową zainteresowali się: płk Czesław Półtorak – były szef Wojskowej Służby Zdrowia, płk Władysław Fremi – Szef Wojsk Łączności, płk Kazimierz Oklesiński – oficer w Głównym Inspektoracie Obrony Terytorialnej, płk Jerzy Mrówczyński – zastępca Szefa WSW, płk Kazimierz Kopeć – oficer Zarządu II Sztabu Generalnego WP, gen. bryg. Władysław Hermaszewski – dowódca 2. Korpusu Obrony Powietrznej Kraju w Bydgoszczy, płk Włodzimierz Ostaszewicz i płk Ryszard Kukliński.
Podwójne zniknięcie
Wojskowa Służba Wewnętrzna (WSW) o tym, że płk Włodzimierz Ostaszewicz nie powrócił z urlopu, na który wyjechał wraz z żoną 16 września 1981 r. do Jugosławii i Grecji, została poinformowana dopiero 26 października 1981 r. przez płk Stanisława Skotnickiego z Biura Pełnomocnika Szefa Sztabu Generalnego WP ds. Specjalnych. Ale oficjalne działania WSW podjęło dopiero tydzień później, tj. 2 listopada 1981 r.
26 lipca 1985 r. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie wydał wyrok na płk. Włodzimierza Ostaszewicza, skazując go na karę śmierci. Wyrok został zmieniony 14 marca 1990 r. postanowieniem Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego na 25 lat pozbawienia wolności.
W ramach tych czynności WSW postanowiła wyjaśnić dokąd Ostaszewicz uciekł i jaką wiedzę, której ujawnienie mogło według WSW stanowić zagrożenie dla obronności PRL, mógł posiadać. Równocześnie ze zniknięciem Włodzimierza Ostaszewicza jego syn, Marek Ostaszewicz, wraz żoną porzucili pracę w Konsulacie Generalnym PRL w Toronto w dniu 9 października 1981 r.
Naczelna Prokuratura Wojskowa w sprawie ucieczki Włodzimierza Ostaszewicza wszczęła śledztwo 12 listopada 1981 r., zaś dzień wcześniej ruszyła ze śledztwem w sprawie zaginięcia płk. Ryszarda Kuklińskiego, który nie pojawił się w pracy 9 listopada. Jedną z czynności, która miała pomóc ustalić, co było powodem zniknięcia obydwóch pułkowników, było przeszukanie ich miejsca zamieszkania. Do segmentów usytuowanych przy ulicy Rajców w Warszawie dzień po dniu weszli funkcjonariusze WSW. U płk. Kuklińskiego czynności te rozpoczęto 12 listopada, a u płk. Ostaszewicza – 13.
W stosunku do klik zawsze będę wyrażał swoją pogardę
Działania zmierzające do ustalenia losów tych dwóch oficerów szły równolegle. Już na początku grudnia 1981 r. włoska prasa pisała o ucieczce na Zachód „wysokiego oficera Sztabu Generalnego”, który miał przekazać ważne dokumenty na temat funkcjonowania Układu Warszawskiego. Na tej podstawie oraz w oparciu o wyniki przeszukania mieszkania Kuklińskiego (znaleziono tam puste schowki) uznano, że tym oficerem był Ryszard Kukliński i wobec tego śledczy przyjęli wersję, że prowadził działalność szpiegowską.
Natomiast zniknięcie Ostaszewicza było traktowane jako ucieczka, tym bardziej, że w sejfie służbowym śledczy odnaleźli list, mylnie datowany na 15 września 1971 r. (prawidłowa data to 15 września 1981 r.), w którym miał wyjaśnić powody dezercji:
„Jeśli nie powrócę do kraju, to czynię to z następujących przyczyn. Główną jest sprawa syna. W 1968 r. brał udział w demonstracji młodzieży pod pomnikiem Mickiewicza i został tam bestialsko pobity. Ponadto nie podpisał w szkole potępienia Izraela, gdzie kierownictwo liceum zorganizowało taką akcję. Za to usiłowano wyrzucić go z tej szkoły”.
W dalszej części listu podał drugą przyczynę ucieczki z kraju:
„Wydarzenia 1970 r., udział czołgów jednostki, w jakiej walczyłem w czasie wojny, w zabójstwie bezbronnych robotników wstrząsnęły mnie bardzo (znam bardzo dokładnie wydarzenia na Wybrzeżu, więcej jak o tym się mówi). To pogłębiło moje usiłowania odejścia z wojska. […] Sytuacja w kraju, zmęczenie społeczeństwa i rola, jaką znów ma spełnić przy tej konfrontacji znów wojsko – odbiera mi również wszelką nadzieję na spokój w kraju. To wszystko razem z moimi osobistymi przeżyciami czynią to, iż zamierzam starać się o pozostanie na Zachodzie. Jeśli nie będę przez to szkalowany w kraju – zachowam się do końca lojalnie. Nigdy nie będę szkodził mojemu narodowi, ziemi moich praojców. W stosunku do klik, takiej lub innej, która ma na celu tylko swoje korzyści – zawsze będę wyrażał swoją pogardę”.
Na tropie pułkownika
W oparciu o dowody poszlakowe oraz za porzucenie pracy w Konsulacie Generalnym PRL w Toronto Marek Ostaszewicz 3 stycznia 1983 r. został skazany przez Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie na 15 lat pozbawienia wolności. Wyrok ten został utrzymany w mocy 9 marca 1983 r. przez Sąd Najwyższy-Izbę Wojskową.
Natomiast, pomimo zawieszenia przez Naczelną Prokuraturę Wojskową śledztwa przeciwko Włodzimierzowi Ostaszewiczowi w 1983 r., WSW ciągle prowadziło poszukiwania pułkownika. W ramach różnych działań operacyjnych domyślano się, że płk Ostaszewicz mógł po swojej ucieczce podjąć współpracę z obcym wywiadem (przypuszczano, że był to brytyjski lub amerykański wywiad).
Jedną z poszlak uzyskano w maju 1983 r. w trakcie przesłuchania Sławomira Kowalskiego, pracownika Ambasady PRL w Ottawie, który opuścił tę placówkę we wrześniu 1981 r. i podjął współpracę z kanadyjskimi służbami specjalnymi. W trakcie przesłuchań S. Kowalski zeznał śledczym z MSW, że kanadyjska służba specjalna poinformowała go zdawkowo o tym, że
„ojciec Marka Ostaszewicza bardzo nam pomagał”.
W 1984 roku WSW przypuszczało, że płk Ostaszewicz ujawnił wywiadowi brytyjskiemu wszystkie znane mu wiadomości związane z pracą w Zarządzie II SG WP oraz wiadomości związane z uczestnictwem w rokowaniach wiedeńskich w sprawie redukcji sił zbrojnych i zbrojeń w Europie. WSW uznało, że Ostaszewicz zamieszkał w Anglii pod przybranym nazwiskiem Artur Levinsky. Jednak w czasie procesu sądowego przedstawiciele WSW nie przedstawili dowodów potwierdzających ich przypuszczenia.
W czasie pobytu w Waszyngtonie Ostaszewicz nie spotkał się z Kuklińskim.
26 lipca 1985 r. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie wydał wyrok na płk. Włodzimierza Ostaszewicza, skazując go na karę śmierci. Sąd Najwyższy-Izba Wojskowa 12 września 1985 r. utrzymał wyrok w mocy. Także Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski w stosunku do Ostaszewicza. Powyższy wyrok został zmieniony 14 marca 1990 r. postanowieniem Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego w związku z ustawą amnestyjną z 7 grudnia 1990 r. kara śmierci została zamieniona na 25 lat pozbawienia wolności.
Płk Włodzimierz Ostaszewicz nie zrezygnował z możliwości swojej rehabilitacji. Ostatecznie 15 października 1999 r. Sąd Najwyższy-Izba Wojskowa uchylił wyroki skazujące i ostatecznie uniewinnić Ostaszewicza od przypisywanych mu czynów.
I tutaj można by było zakończyć historię płk. Włodzimierza Ostaszewicza.
* * *
Jakiś czas temu syn W. Ostaszewicza, Marek, napisał list do autora tego tekstu, w którym skrótowo ukazał działalność pułkownika, przy czym dodał nieznane fakty. Otóż, według Marka Ostaszewicza, jego ojciec zaczął pracować z Amerykanami już w czasie pobytu na placówce w Brukseli jako attaché wojskowy. Ostaszewicz przebywał tam w latach 1961-1964. Gdy miał powrócić do kraju po raz pierwszy, rozważał wyjazd do Waszyngtonu ale jego żona nie zgodziła się. Po raz drugi zamierzał opuścić kraj po 1968 roku. Wtedy z całą rodziną najpierw wyjechał do Jugosławii, a następnie miał udać się do Stanów Zjednoczonych. I tym razem zrezygnował z tej ucieczki.
Dopiero 16 września 1981 r. pułkownik wyjechał z kraju. Gdy Ostaszewicz dotarł do Waszyngtonu, wtedy skontaktował się ze swoim synem, pracującym w Konsulacie Generalnym PRL w Toronto, informując go, że jest bezpieczny. Marek po otrzymaniu tej wiadomości przy pomocy kanadyjskich i amerykańskich służb także dotarł do Waszyngtonu.
Płk Ostaszewicz został odznaczony przez CIA brązowym medalem za długoletnią pracę (Bronze Retirement Medallion). W czasie pobytu w Waszyngtonie Ostaszewicz nie spotkał się z Kuklińskim.
Włodzimierz Ostaszewicz po rocznym pobycie w Stanach Zjednoczonych zdecydował o powrocie do Europy. Przy pomocy CIA osiedlił się w Belgii. W 2013 roku małżeństwo Włodzimierza i Anny Ostaszewiczów wróciło do Polski. Włodzimierz Ostaszewicz zmarł w 24 listopada 2017 roku.
