Powstała w połowie października 1939 r. konspiracyjna emanacja najważniejszej przedwojennej partii socjalistycznej, Polska Partia Socjalistyczna „Wolność, Równość, Niepodległość” (PPS-WRN), była jednym z czterech najważniejszych ugrupowań politycznych Polskiego Państwa Podziemnego. Dążąc do pozyskania nowych zwolenników i tym samym wzmocnienia pozycji partii, zarówno w oficjalnych dokumentach, jak i zwłaszcza na łamach prasy konspiracyjnej jej publicyści podejmowali najważniejsze dla polskiego społeczeństwa zagadnienia. Jednym z nich była kwestia losów ludności żydowskiej na okupowanym terytorium II Rzeczypospolitej.
Informowanie o losie ludności żydowskiej
Pierwsze artykuły dotyczące sytuacji ludności żydowskiej ukazały się na łamach kształtującej się dopiero prasy konspiracyjnej PPS-WRN wiosną 1940 r. W wydanym na początku marca numerze „Informatora” pojawił się tekst o podsycaniu przez Niemców antysemickich nastrojów wśród Polaków.
Od lata zaś to samo pismo, ale wychodzące pod zmienioną nazwą „WRN”, która była akronimem konspiracyjnej nazwy partii, informowało czytelników o wprowadzaniu przez Niemców kolejnych uderzających w ludność żydowską rozporządzeń, m.in. o zakazie wstępu do parków, wypożyczania i sprzedaży książek, a także o połączonym z grabieżą usuwaniu ich z Krakowa.
W połowie października 1940 r. na łamach „WRN” pojawił się pierwszy artykuł dotyczący warszawskiego getta. W tekście zatytułowanym Tragedia miast niemiecką decyzję przesiedlenia ludności żydowskiej do getta ukazano jako element działań mających okupantowi ułatwić kontrolę nad mieszkańcami oraz jako kolejne uderzenie w materialne i gospodarcze podstawy życia ludności. W podobny sposób miesiąc później przedstawiono zamknięcie getta. Już wówczas dostrzeżono, że:
„około 400 000 mieszkańców Warszawy, Żydów lub pochodzących z Żydów, zostało skazanych na przyspieszone – w porównaniu z ludnością polską – konanie”1.
W kolejnych miesiącach regularnie pisano o bardzo trudnym i wciąż pogarszającym się położeniu getta, o niemieckich zbrodniach popełnianych na zamkniętej w nim ludności, a także informowano o wprowadzeniu kary śmierci za samowolne jego opuszczenie. Równolegle opisywano tragiczne losy ludności żydowskiej na innych terenach okupowanych ziem polskich, m.in. w Lublinie, Wilnie i Tarnopolu.
Od wiosny 1942 r. w prasie PPS-WRN można było znaleźć informacje o masowym mordowaniu przez Niemców ludności żydowskiej na terytorium niemal całego okupowanego kraju. Na przełomie marca i kwietnia na łamach „WRN” ukazał się pierwszy artykuł, który nie tylko kronikarsko informował o zbrodniach, lecz także opisywał szczególne niemieckie okrucieństwo wobec ludności żydowskiej.
W podobnym tonie dwa miesiące później z perspektywy naocznego świadka ukazane zostało spotkanie z kilkusetosobową grupą Żydów przepędzanych przez Niemców z podwarszawskiego Tłuszcza do Radzymina. Anonimowy autor tekstu zawarł osobisty, rzadko spotykany na łamach prasy konspiracyjnej, komentarz:
„odwracam oczy, wstyd mi, że muszę być świadkiem tych nieludzkich scen”2.
W kwietniowym numerze informowano o utworzeniu przez Niemców obozu w Bełżcu i prawdopodobnym wymordowaniu w nim ludności żydowskiej z Lubelszczyzny, zaś w lecie – o założeniu obozów zagłady w Treblince i Sobiborze. Pierwsza informacja o rozpoczęciu likwidacji warszawskiego getta pojawiła się na początku sierpnia:
„Po Wilnie, Lwowie, Lublinie i Krakowie Niemcy podjęli likwidację getta warszawskiego, największego centrum żydowskiego w Polsce […]. Zostało zarządzone wysiedlenie na Wschód wszystkich Żydów z Warszawy […]. Wywożonym pozwolono zabrać 15 kg bagażu, pieniądze i biżuterię, co ma oczywiście na celu wyciągnięcie od ludności żydowskiej resztek jej mienia. Wywożenie odbywa się w specjalnych pociągach, przy czym stwierdzono, że wracają one puste po 4 godzinach. Doświadczenia innych miast nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że wywiezionych czeka śmierć w drodze lub na miejscu przeznaczenia”3.
Pod koniec września na łamach „WRN” zamieszczono epitafium dla warszawskiego getta. W artykule pod wymownym tytułem: Zbrodnia, jakiej nie było dotąd czytamy, że wraz z wymordowaniem 350 tys. osób zamkniętych dotąd w warszawskim getcie Hitler zakończył realizację zapowiedzianego przez siebie zniszczenia Żydów. A 40 tys. pozostawiono przy życiu tylko po to, aby przed śmiercią wykorzystać ich jeszcze na rzecz niemieckiego przemysłu.
W zakończeniu oceniano skalę zbrodni:
„Świat nie zna tak potwornej rozmiarem i metodą przeprowadzenia zbrodni. I nieprędko świat oswoi się z myślą, że została ona dokonana. A tymczasem około półtora miliona ludności żydowskiej zostało już wymordowane. Nie ma słów, które by wyraziły dość silnie reakcję ludzką na hitlerowskie bestialstwo. Nie ma kary dość bezwzględnej, by mogła być wymierzona winowajcom tej zbrodni”.
Artykuł kończył się wezwaniem do udzielania pomocy dla ocalałej ludności żydowskiej, pomimo że Niemcy za taką postawę wyznaczyli karę śmierci, gdyż:
„uczciwy człowiek z pogardą traktuje te groźby, bo wie, że pomoc w nieszczęściu, ratowanie zagrożonego śmiertelnie bliźniego jest obowiązkiem silniejszym niż śmierć”4.
Także w kolejnych miesiącach, rzadziej co prawda, ale nadal pojawiały się artykuły informujące o niemieckich masowych morderstwach popełnionych na ludności żydowskiej w Krakowie, na Majdanku, w obozach w Trawnikach i Poniatowie, we Lwowie oraz w Oświęcimiu. Informowano o zabijaniu na ziemiach polskich Żydów francuskich, holenderskich, greckich, węgierskich i czeskich. W lipcu 1943 r. oceniano, że w Treblince i Bełżcu w ciągu roku (do kwietnia 1943 r.) osadzono blisko 1,1 mln Żydów i prawie wszyscy zostali zamordowani.
PPS-WRN wobec zagadnienia szmalcowników
Drugą stroną powtórzonego kilkukrotnie apelu PPS-WRN o pomoc dla ludności żydowskiej było wzywanie do walki ze szmalcownikami. Zagadnieniem tym prasa partii po raz pierwszy zajęła się w listopadzie 1942 r. W tekście pod sugestywnym tytułem Ludzkie hieny opublikowanym na łamach wiejskiego organu prasowego partii napisano:
„Na terenie kraju znajduje się pewna ilość obywateli polskich Żydów, którym udało się wymknąć z pazurów hitlerowskich katów. […] Społeczeństwo polskie otacza tych nieszczęśliwych szczerą życzliwością, udzielając wszelkiej możliwej pomocy. Znalazły się jednak kanalie ludzkie, które podobnie jak Niemcy wykorzystują nieszczęście tych ludzi i często obrabowują ich z ostatka mienia i ubrania. Każdy chłop i robotnik nie tylko z obrzydzeniem odwraca się od tych hien, ale musi również przy każdej sposobności dać im do zrozumienia, że popełniają zbrodnię, która nie ujdzie karze”5.
Warto zwrócić uwagę, że autor, upraszczając rzeczywistość, podjął prób wpłynięcia na stanowisko czytelników oraz zmobilizowania ich do zajęcia podpowiadanej w tekście postawy. Pół roku później na łamach tego samego czasopisma o szmalcownikach napisano ostrzej:
„[…] obok szpiclów rozwinęła się inna pokrewna im grupa łajdaków, która żeruje na nieszczęściu ludzi prześladowanych przez Niemców. […] Szczególnie często ten łajdacki proceder uprawiany jest wobec ukrywających się po wsiach i miasteczkach obywateli polskich pochodzenia żydowskiego. Znaleźli się szubrawcy, którzy z tego szantażu zrobili dla siebie haniebny proceder, pomagając w ten sposób w zbrodniczej akcji mordowania Żydów. […] Pełnomocnik Rządu na Kraj wyraźnie stwierdzi, że winni takich szantaży będą również karani śmiercią”6.
Trzy miesiące później na szpaltach „WRN” ukazał się pierwszy artykuł informujący o wykonaniu wyroku śmierci na szmalcowniku.
Wobec żydowskiej konspiracji i walki
Na początku lutego 1943 r. w „WRN” pojawiła się informacja, że pozostała jeszcze w warszawskim getcie ludność żydowska stawiła opór Niemcom. Autor tekstu z uznaniem opisał zmianę, jaka zaszła w ich postawie, ale zarazem i tragizm sytuacji:
„Powszechnym zjawiskiem był bierny opór, który polegał na tym, że większość mieszkańców blokowanych domów nie opuszczała swych mieszkań mimo nakazów, oraz fakt, że żandarmi chodzili po mieszkaniach i każdego napotkanego kładli trupem […]. W niektórych wypadkach postawa ludności żydowskiej była jeszcze bardziej zdecydowana, bowiem opór w stosunku do niemieckich zarządzeń przejawił się w postaci zbrojnych wystąpień. W licznych domach przy u. Miłej, Niskiej, Muranowskiej i Zamenhofa ludność zabarykadowała bramy i mieszkania, zaś żandarmów, którzy przyszli przywitała granatami i ogniem rewolwerowym. Terenem największego wystąpienia zbrojnego była część ulicy Dzikiej […]. Tu grupa bojowców, która przyłączyła się do orszaku prowadzonych przez żandarmów wysiedleńców w pewnej chwili na dany sygnał zaatakowała żandarmerię, otwierając ogień i rzucając granaty. Krótka walka zakończyła się ucieczką żandarmów […]”7.
Dalej autor dodawał, że chociaż dobrze uzbrojone niemieckie oddziały przełamały opór nielicznych Żydów, to powtarzające się w kolejnych dniach przypadki zbrojnego oporu doprowadziły do przerwania przez Niemców akcji wysiedlania. Zdaniem autora w wyniku trwających kilka dni walk Niemcy stracili 20–25 żołnierzy różnych formacji.
Na początku maja „WRN” informowało o wybuchu powstania w getcie warszawskim:
„Początkiem walki były próby zastosowania przez Niemców represji w odpowiedzi na niewykonanie zarządzenia o przerwaniu pracy i stawieniu się na plac wyjazdowy pracowników niektórych warsztatów w getto. Niemcy próbowali złamać oporną postawę Żydów, wysyłając na ulice żydowskiej dzielnicy oddział esesmanów na motocyklach, który zaczął patrolować teren, mordując wszystkich napotkanych. Niebawem jednak esesmani zasypani zostali kulami i obrzuceni granatami przez wkraczające do akcji żydowskie oddziały bojowe. Oddział niemiecki poniósł straty w zabitych i rannych i musiał wycofać się z żydowskiej dzielnicy. Po niedługim czasie wkroczyły do dzielnicy żydowskiej silne i doskonale uzbrojone oddziały policji, poprzedzone przez kilka czołgów. Stoczona jednak kilkugodzinna walka skończyła się całkowitą niemiecką klęską, zaś wycofujące się z placu walki niemieckie oddziały uniosły ze sobą poważne ilości zabitych i rannych”8.
W dalszej części artykułu opisano niemiecką taktykę walki z powstańcami i bezwzględne wykorzystywanie przez nich swojej przewagi technologicznej. Znalazły się tam także nieprawdziwe, podane prawdopodobnie dla podniesienia morale czytelników, informacje o posiadaniu przez siły żydowskie znacznej ilości broni, w tym karabinów maszynowych, oraz o tym, że kierownictwo walk miało się znajdować w rękach polskiego oficera. Miesiąc później na stronicach „WRN” zamieszczono podniosłe w tonie epitafium dla powstańców.
O żydowskich ofiarach walk napisano, że:
„zginęły wybierając los piękniejszy niż ten, który się stał udziałem ich współbraci wywiezionych do mordowni w Treblince czy Bełżcu. Zginęli jak ludzie walki, jak ludzie natchnieni tym duchem Warszawy, który zawsze wołał obywateli stolicy na drogę honoru i walki”9.
Nietypową, bo dokonaną z wojskowej perspektywy analizę powstania w getcie zamieszczono w majowym numerze „Gwardii Ludowej”, czasopisma przeznaczonego dla żołnierzy służących w tworzonych przez PPS-WRN strukturach wojskowych. W artykule Walka getta warszawskiego autor opisał trudności, z jakimi w czasie walk ulicznych musiały się zmierzyć doskonale wyposażone, ale nieprzygotowane do takiej formy walki i dodatkowo zaskoczone samym wybuchem powstania, jednostki armii niemieckiej. Zdeprecjonował także niemieckie zwycięstwo, stwierdzając, że stłumienie powstania to triumf żywiołów ognia i dynamitu i że spoza ich zasłony dostrzec można nicość legendy o nadzwyczajnej wartości bojowej armii niemieckiej.
Opisując stosunek PPS-WRN do walczącego getta warszawskiego, trzeba wspomnieć o pomocy udzielonej żydowskim bojownikom. Za pierwszy jej przejaw należy uznać szkolenie wojskowe prowadzone na terenie getta przez socjalistów dla przyszłych powstańców, a także niewielkie dostawy broni. W okresie późniejszym, już podczas walk powstańczych, podporządkowana PPS-WRN Socjalistyczna Organizacja Bojowa (SOB) przeprowadziła pod murami getta dwie akcje bojowe. Były to działania solidarnościowe – nie mogły one bowiem w żaden sposób zmienić sytuacji walczącego getta. Ostatnim przejawem pomocy było kierowanie do podlegających partii oddziałów partyzanckich ocalałych po powstaniu bojowców. W tym kontekście warto wspomnieć, że członkiem PPS-WRN był Julian Grobelny „Trojan”, pierwszy przewodniczący Rady Pomocy Żydom „Żegota”.
Podsumowanie
Oceniając stosunek prasy PPS-WRN do ludności żydowskiej podczas II wojny światowej, należy zacząć od stwierdzenia, że wbrew temu, co mogłoby się wydawać na podstawie przytoczonych powyżej fragmentów, była to dla partii socjalistycznej sprawa istotna, ale nie najważniejsza10. Świadczy o tym z jednej strony mimo wszystko relatywnie niewielka liczba artykułów odnoszących się do tego zagadnienia, jak i ich przeważnie kronikarski charakter.
Głównym powodem takiego stanu rzeczy był – jak się wydaje – fakt, że dla socjalistów „kwestia żydowska” sama w sobie nie istniała: narodowość nie była bowiem kryterium, według którego postrzegali oni ludzi. Partyjne kierownictwo zajmowały zagadnienia niemieckich zbrodni, szmalcownictwa, powstania w getcie, ale nie kwestii żydowskiej.
Przechodząc do oceny tego, co w prasie PPS-WRN napisano na interesujący nas tutaj temat, to wydaje się, że jeśli chodzi o niemieckie zbrodnie popełniane na ludności żydowskiej priorytetem socjalistów było informowanie społeczeństwa polskiego o niemieckim ustawodawstwie wymierzonym w ludność żydowską, a także opisanie chronologii Zagłady. Prawdopodobnie wychodząc z założenia, że opisywane wydarzenia są same w sobie wystarczająco drastyczne, niemal wszystkie zamieszczone teksty miały formę pozbawionych emocji relacji. Jedynie przy ocenie skali zbrodni wyraźnie zauważyć można emocjonalne zaangażowanie autora.
Zagadnienie stosunku do szmalcowników było z kolei pochodną datującego się jeszcze na okres międzywojenny przeciwstawiania się przez kierownictwo partii antysemityzmowi. Nowym akcentem było zrównanie szmalcowników ze zdrajcami narodowej sprawy i w późniejszym okresie, wraz z rozpowszechnieniem się tego zjawiska, domaganie się dla trudniących się tym procederem takiego samego wymiaru kary. Istnienie żydowskiej konspiracji i szczególnie wybuch walk w getcie warszawskim socjaliści przyjęli z entuzjazmem, chociaż dostrzegali beznadzieję tego wystąpienia. Zwraca również uwagę fakt, że starali się z obserwacji przebiegu walk wyciągnąć wnioski odnośnie do przyszłego polskiego ogólnonarodowego zrywu.
W świetle powyższych rozważań sprawiedliwa wydaje się ocena postawy prasy PPS-WRN wobec ludności żydowskiej wystawiona przez wybitnego żydowskiego historyka i kronikarza Zagłady Emanuela Ringelbluma:
„Prasa robotnicza (»WRN«, »Gwardia Ludowa« i inne) spełnia swój obowiązek jak przed wojną. Informuje stale o prześladowaniach Żydów w różnych miastach, omawia w specjalnych artykułach niebezpieczeństwo antysemityzmu, opisuje szczegółowo bohaterską walkę getta warszawskiego itp.”11.
Tekst pochodzi z numeru 3/2023 „Biuletynu IPN”
1 Niszczenie Polski, „WRN”, 10–20 XI 1940.
2 Jeszcze pomnik bestialstwa, „WRN”, 8 VI 1942.
3 Tragedia Żydów warszawskich, „WRN”, 3 VIII 1942.
4 Zbrodnia, jakiej nie było dotąd, „WRN”, 28 IX 1942.
5 Ludzkie hieny, „Wieś i Miasto”, listopad 1942.
6 Śmierć szpiegom i szubrawcom, „Wieś i Miasto”, czerwiec 1943.
7 W ghetto warszawskim stawiono opór zbrojny, „WRN”, 5 II 1943.
8 Walki w warszawskim ghetto, „WRN”, 7 V 1943.
9 Koniec warszawskiego ghetta, „WRN”, 4 VI 1943.
10 Zajmowały ją przede wszystkim kwestie polityczne (sytuacja zarówno na konspiracyjnej scenie politycznej, jak i rozgrywki wewnątrz Rządu RP na Uchodźstwie), kształt polityczny i gospodarczo-społeczny przyszłej odrodzonej Rzeczypospolitej, sytuacja polskiego społeczeństwa oraz sam przebieg działań wojennych.
11 E. Ringelblum, Stosunki polsko-żydowskie w czasie II wojny światowej, Warszawa 1988, s. 140.
