„Gdybym się jeszcze raz urodził, też bym walczył z komuną”.
Działał najaktywniej wtedy, gdy komunistyczne władze spacyfikowały już polskie podziemie niepodległościowe po zakończeniu II wojny światowej, kiedy większość żołnierzy poniosła śmierć w trakcie obław, akcji pacyfikacyjnych oraz w konsekwencji wyroków wydanych przez quasi-sądowe organa wymiaru sprawiedliwości.
Czy był odważniejszy, bardziej przenikliwy od współtowarzyszy broni? Z pewnością najwytrwalszy.
Do 1949 r. „Bojar” dowodził nieuchwytną dla funkcjonariuszy komunistycznego aparatu represji grupą, działającą na obszarze powiatów piotrkowskiego i łaskiego. Na wolności utrzymał się do 1954 r.
Na czym polegał jego fenomen? Czy był odważniejszy, bardziej przenikliwy od współtowarzyszy broni? Z pewnością najwytrwalszy. Walczył do końca, nawet na rozprawie sądowej, w trakcie której kilkukrotnie przerywano protokołowanie, mówił bowiem o represjach komunistycznego aparatu, które dotknęły jego najbliższą rodzinę, o zakatowanym w trakcie przesłuchania bracie Zygmuncie, zniszczonych zabudowaniach siostry Wiktorii oraz brata Stanisława.
Jego zachowanie określono jako „prowokacyjne”. W ostatnim słowie nie prosił o ułaskawienie, ale o sprawiedliwy wyrok. Swoich poglądów nie zmienił do końca.
Czas okupacji
Losy „Bojara” doskonale wpisują się w konflikt pamięci wokół Żołnierzy Wyklętych. Wpływają na to pewne elementy jego życiorysu, które bez woli wyjaśnienia istoty wydarzeń będą służyły wzmocnieniu czarnej legendy antykomunistycznego podziemia zbrojnego. Pierwszy z nich to brak zaangażowania w działalność konspiracyjną w okresie niemieckiej okupacji.
Obecność licznych posterunków i patroli niemieckiej straży granicznej mogła wpływać na dekonspirację struktur Armii Krajowej, dlatego ostatecznie nie rozwinęła ona tam swojej działalności, w odróżnieniu od położonego we wschodniej części powiatu piotrkowskiego.
Danielak urodził się 4 kwietnia 1923 r. w gromadzie Stradzew położonej w zachodniej części powiatu piotrkowskiego, która na mocy dekretu Adolfa Hitlera w październiku 1939 r. została włączona do III Rzeszy. Nie było tam sprzyjających warunków do działalności konspiracyjnej, a sytuację dodatkowo komplikowała przebiegająca w pobliżu jego rodzinnej miejscowości linia graniczna oddzielająca Generalne Gubernatorstwo od Kraju Warty.
Obecność licznych posterunków i patroli niemieckiej straży granicznej mogła wpływać na dekonspirację struktur Armii Krajowej, dlatego ostatecznie nie rozwinęła ona tam swojej działalności, w odróżnieniu od położonego we wschodniej części powiatu piotrkowskiego rejonu gmin: Gorzkowice i Ręczno. To z tych okolic wywodził się późniejszy dowódca „Bojara” kpr. pchor. Kazimierz Grzybowski „Zapalnik”. Mieszkańcy tych gromad nie tylko aktywnie uczestniczyli w polskiej wojnie obronnej we wrześniu 1939 r., ale tuż po kapitulacji rozpoczęli formowanie struktur Związku Walki Zbrojnej, przekształconego następnie w AK.
W ciągu kolejnych dwóch lat powstały tam pierwsze sekcje dywersyjne oraz oddział partyzancki „Błyskawica”, które w wyniku scalenia utworzyły 3. Kompanię wchodzącą w skład batalionu „Żubr”.
KWP zamiast LWP
Danielak został zmobilizowany wiosną 1945 r. do 21. Zapasowego Pułku Artylerii Mieszanej w Tomaszowie Mazowieckim. Nie mógł znieść sowieckiej dominacji w tworzonym po wojnie wojsku, dlatego zbiegł po kilku dniach. Należał więc do tej grupy żołnierzy podziemia, która rozpoczęła swoją aktywność w konsekwencji prześladowań stosowanych przez komunistyczny aparat represji, w związku z opuszczeniem szeregów „ludowego” Wojska Polskiego.
Wiosną 1946 r., po niespełna rocznych próbach nawiązania kontaktu z antykomunistycznym podziemiem, wstąpił do Konspiracyjnego Wojska Polskiego, największej organizacji zbrojnej funkcjonującej na obszarze centralnej Polski. Konspiracyjne Wojsko Polskie powołał kpt. Stanisław Sojczyński „Warszyc”. Trzon jego kadry stanowili doświadczeni żołnierze AK.
Żołnierze KWP, wywodzący się ze struktur AK, przyjmowali zasady analogiczne do tych funkcjonujących w okresie II wojny światowej, gdzie dopuszczalne były wszelkie środki godzące w okupanta i jego struktury, a za takie uznawano komunistyczną administrację i jej przedstawicieli.
Jednym z nich był por. Jan Rogulka „Grot” – komendant powiatowy KWP na Piotrków Trybunalski. Z początkiem 1946 r. uznał on za konieczne stworzenie kolejnego oddziału partyzanckiego – Służby i Ochrony Społeczeństwa – elitarnej jednostki stanowiącej jeden z elementów konspiracyjnego wymiaru sprawiedliwości (w ramach pionu Kierownictwa Walki z Bezprawiem), który działał w zachodnich rejonach powiatu. Zadanie to powierzył byłemu dowódcy 1. kompanii AK funkcjonującej w strukturach batalionu „Żubr” na obszarze gminy Gorzkowice kpr. pchor. „Zapalnikowi”. Jednostki SOS były odpowiednikami żandarmerii wojskowej ścigającej przestępstwa pospolite zarówno w organizacji, jak i poza nią. Wykonywały wyroki śmierci wydane przez podziemny wymiar sprawiedliwości KWP, a w praktyce przez dowódców.
Ich nazwa (SOS) nawiązywała przede wszystkim do ochrony ludności cywilnej przed powszechnymi po zakończeniu wojny rabunkami i napadami. Organizacyjnie oddział „Zapalnika” podlegał dowódcy kompanii „Biwaki” sierż. Wiesławowi Janusiakowi „Prawdzicowi”. Danielak został do niego przyjęty w maju 1946 r. i był jednym z jego pierwszych żołnierzy. Zaufanie dowódcy zdobył po pierwszej akcji ekspropriacyjnej na jedną ze spółdzielni. Nadano mu wówczas pierwszy pseudonim „Lotny”.
Rekwizycje mienia państwowego, choć powszechnie znane w historiografii dziejów najnowszych, na przestrzeni kilkudziesięciu lat stanowiły istotę budowy negatywnego wizerunku żołnierzy antykomunistycznego podziemia zbrojnego, w tym piotrkowskiego partyzanta. W rzeczywistości umożliwiały zapewnienie środków na działalność konspiracyjną. Wymierzone były w obiekty państwowe lub spółdzielcze, by odciążyć obywateli od konieczności utrzymania konspiracyjnej armii.
Szczególnym nadzorem objęta została działalność przedstawicieli komunistycznego aparatu represji wykorzystujących swoją pozycję do funkcjonowania poza granicami prawa. Latem 1946 r. grupa „Zapalnika” wykonała pierwsze wyroki śmierci na funkcjonariuszach PUBP w Piotrkowie Trybunalskim.
Żołnierze KWP, wywodzący się ze struktur AK, przyjmowali zasady analogiczne do tych funkcjonujących w okresie II wojny światowej, gdzie dopuszczalne były wszelkie środki godzące w okupanta i jego struktury, a za takie uznawano komunistyczną administrację i jej przedstawicieli.
Na miejscu zawsze pozostawiano pokwitowanie z wyszczególnioną sumą pieniędzy, spisem towarów oraz podpisem dowódcy, aby odróżnić akcje ekspropriacyjne żołnierzy podziemia od napadów rabunkowych. Dokumenty stanowić miały podstawę do uzyskania odszkodowań po zmianie ustroju.
Oddział „Zapalnika”, następnie Danielaka, pozyskiwał w ten sposób konieczne do przeżycia artykuły spożywcze, np. wędlinę i chleb. Do funkcjonowania w leśnych warunkach niezbędne były też m.in. swetry, poszewki czy koce. Zdarzało się, że żołnierze rekwirowali elementy damskiej czy dziecięcej odzieży, które wymieniali na inne artykuły bądź przekazywali łączniczkom w drodze wdzięczności za opiekę lub gospodyniom za aprowizację czy ewentualnie zakwaterowanie.
Zdarzały się rekwizycje nakładane jako kontrybucje na przedstawicieli oraz zwolenników komunistycznego systemu. W takim przypadku przymusowe świadczenie na rzecz partyzantów stanowiło jedną z łagodniejszych form walki z przeciwnikami politycznymi. Osoby, które dopuszczały się bezprawnych działań wobec obywateli, były skazywane na karę śmierci i likwidowane przez oddziały SOS.
Szczególnym nadzorem objęta została działalność przedstawicieli komunistycznego aparatu represji wykorzystujących swoją pozycję do funkcjonowania poza granicami prawa. Latem 1946 r. grupa „Zapalnika” wykonała pierwsze wyroki śmierci na funkcjonariuszach Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Piotrkowie Trybunalskim: Apoloniuszu Lisie oraz Antonim Grzesiku, który zamordował jednego z mieszkańców powiatu piotrkowskiego. Wkrótce zlikwidowany został również prezes Wojewódzkiego Komitetu Stronnictwa Ludowego Jan Wonera oraz jego informator Wacław Fraj, którzy pod pretekstem przynależności do partii opozycyjnych wobec PPR prowadzili działalność szkodliwą dla Polski.
Amnestia i powrót do podziemia
Jedną ze znaczących cezur w konspiracyjnej aktywności Danielaka stanowi pierwsza połowa 1947 r., wówczas to podjął on próbę powrotu do życia w cywilu – skorzystał z dekretu o „amnestii” ogłoszonego 22 lutego 1947 r. Na przełomie marca i kwietnia przed komisją amnestyjną w Piotrkowie Trybunalskim ujawnił się cały oddział „Zapalnika”. Jednak zagrożeni aresztowaniem żołnierze powrócili do konspiracyjnej aktywności jeszcze w lipcu, wznawiając działalność akcją rozbrojeniową na posterunek Milicji Obywatelskiej w Bełchatowie, skąd uwolniony został współpracownik KWP.
Jesienią funkcjonariusze PUBP z Piotrkowa Trybunalskiego zatrzymali brata Danielaka – Zygmunta, tuż po uroczystości jego zaślubin. Został on zakatowany w trakcie przesłuchań i potajemnie pogrzebany przez funkcjonariuszy UB, a miejsce jego pochówku pozostaje do dziś nieznane. Po skrytobójczej śmierci Zygmunta Danielaka działalność oddziału „Zapalnika” została zintensyfikowana.
W październiku zlikwidowano byłego konfidenta gestapo, a po zakończeniu okupacji współpracownika UB, Tadeusza Woźniaka. Pod koniec miesiąca oddział rozbroił posterunek MO, przeprowadził akcje w Urzędzie Gminy i spółdzielni w Kleszczowie, gdzie wymierzono karę chłosty miejscowym działaczom partyjnym oraz milicjantom.
W grudniu wykonał wyrok śmierci na sekretarzu bełchatowskiej Gminnej Rady Narodowej i członku SL – Józefie Cybulskim, który aktywnie zaangażował się w aresztowanie zamordowanego brata Ludwika Danielaka.
Rozpoczął się nowy etap w życiu partyzanta – ukrywanie się w oczekiwaniu na stosowny moment, by powrócić do zbrojnego oporu. Działalność konspiracyjna „Bojara” w tym okresie została ograniczona do rozpracowywania i unikania współpracowników UB, którzy mogli zdradzić miejsce jego pobytu.
Pod koniec 1947 r. oddział został podzielony na dwie samodzielne grupy. Dowództwo nad jedną z nich przejął Danielak. Od tej pory działał na obszarze gmin Bełchatów, Bujny Szlacheckie, Kluki i Łękawa. Po zlikwidowaniu grupy „Zapalnika” w lipcu 1948 r., jedynym realnym zagrożeniem dla organów bezpieczeństwa państwa w powiatach piotrkowskim i łaskim pozostał oddział Danielaka, który wkrótce po raz kolejny potwierdził swoją przynależność do KWP, włączając się w struktury tzw. III Komendy.
Dowódca awansowany został na stopień podporucznika i otrzymał ostatni ze stosowanych pseudonimów: „Bojar”. Z początkiem września połączone siły KWP w postaci grup ppor. Danielaka oraz sierż. Andrzeja Jaworskiego „Marianka” przeprowadziły akcję pacyfikacyjną w miejscowości Zbyszki, gdzie wykonano wyroki śmierci na trzech, upomnianych wcześniej, członkach Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej oraz działaczu Polskiej Partii Robotniczej.
Drużyna ppor. „Bojara”, jako oddział Kierownictwa Walki z Bezprawiem, następnie Dowództwa Oddziałów Leśnych KWP Teren 731, zobowiązana była przede wszystkim do ochrony ludności przed napadami rabunkowymi, co związane było z wytracaniem lokalnych przestępców. W lipcu 1948 r. doszło do likwidacji jednego z członków oddziału – Jana Telążki „Chętnego”, którego ppor. „Bojar” wyznaczył do wykonania wyroku na dwóch lokalnych bandytach okradających ludność i powołujących się na niego. „Chętny” nie tylko nie wykonał rozkazu, ale ostrzegł skazanych o wydanym wyroku i pozwolił im odejść. Został później rozstrzelany za niesubordynację w lesie w okolicach Kluk.
Rozbicie oddziału
Od sierpnia 1948 r. funkcjonariusze PUBP z Piotrkowa Trybunalskiego zaczęli zadawać grupie pierwsze poważniejsze straty, urządzając zasadzki w miejscowościach, gdzie cieszyła się ona największym poparciem (Niwie Leśnej, Zdzieszulicach Dolnych, Emilinie).
Do ostatecznej likwidacji grupy doszło niespełna rok później, w lipcu 1949 r. w miejscowości Zdzieszulice (gm. Bełchatów).
Ciężką sytuację partyzantów skomplikowało zatrzymanie w listopadzie 1948 r. ostatniego komendanta KWP kpt. Jana Małolepszego „Murata”. Brak jednolitego dowództwa spowodował, że pozostający na wolności Danielak kontynuował walkę samodzielnie, próbując nawiązać kontakt z utrzymującymi się jeszcze na wolności oddziałami partyzanckimi. Wykorzystali to funkcjonariusze PUBP w Piotrkowie Trybunalskim, którzy wciągnęli do gry operacyjnej o krypt. „Pilica” niezdekonspirowanego dotąd agenta „Maksa”. Jego zadaniem było skontaktowanie Danielaka z fikcyjnie utworzoną przez funkcjonariuszy UB jednostką działającą w powiecie opoczyńskim, która miała się wywodzić z 25. pułku AK. Tak doszło do zlokalizowania jednego z miejsc pobytu Danielaka.
W listopadzie 1948 r., wraz ze swym podkomendnym został on otoczony w zabudowaniach mieszkańca Łęczna. Obaj partyzanci odnieśli rany, ale ppor. „Bojar” zdołał wydostać się z zasadzki.
Do ostatecznej likwidacji grupy doszło niespełna rok później, w lipcu 1949 r. w miejscowości Zdzieszulice (gm. Bełchatów). Żołnierze kwaterowali wówczas w pobliskim zagajniku. W trakcie wymiany ognia Danielak stracił dwóch podkomendnych – jeden zginął na miejscu, drugi (ranny) został aresztowany. „Bojar” wymknął się z okrążenia. Wówczas rozpoczął się nowy etap w życiu partyzanta – ukrywanie się w oczekiwaniu na stosowny moment, by powrócić do zbrojnego oporu. Działalność konspiracyjna „Bojara” w tym okresie została ograniczona do rozpracowywania i unikania współpracowników UB, którzy mogli zdradzić miejsce jego pobytu. Od 1950 r. przebywał głównie w Łodzi. W tym mieście został zatrzymany 4 marca 1954 r. w mieszkaniu przy ul. Lutomierskiej.
Śledztwo, wyrok, rehabilitacja
Brutalne, trwające dziewięć miesięcy śledztwo zwieńczone zostało aktem oskarżenia obejmującym wykonanie dziewięciu wyroków śmierci, w tym wydanie trzech, przeprowadzenie 56 akcji zbrojnych na posterunki MO, członków ORMO i PPR, spółdzielnie i poborców podatkowych oraz posiadanie 47 jednostek broni. Zarzucono mu próbę „obalenia przemocą ustroju ludowo- -demokratycznego” na podstawie art. 86 § 2 Kodeksu karnego Wojska Polskiego, 4 § 1 tzw. małego kodeksu karnego oraz art. 225 i 259 Kodeksu karnego.
Danielak otrzymał obrońcę z urzędu, jednak na to stanowisko został wyznaczony adwokat Wacław Bohatyrewicz – były sędzia tegoż sądu w stopniu majora, który odszedł ze stanowiska niespełna rok przed rozprawą piotrkowskiego partyzanta.
Rozprawa sądowa rozpoczęła się 14 grudnia 1954 r. pod przewodnictwem szefa Wojskowego Sądu Rejonowego w Łodzi mjr. Henryka Andrysiaka. Danielak otrzymał obrońcę z urzędu, jednak na to stanowisko został wyznaczony adwokat Wacław Bohatyrewicz – były sędzia tegoż sądu w stopniu majora, który odszedł ze stanowiska niespełna rok przed rozprawą piotrkowskiego partyzanta. „Zasługi” mjr. Bohatyrewicza w walce z przeciwnikami komunistycznego systemu były wysoko oceniane przez jego przełożonych, w związku z czym „Bojar” domagał się zmiany adwokata. Swoje żądanie uzasadniał tym, że prawnik zamiast wskazywać oskarżonemu możliwości obrony, doradzał je zatajać.
Nowy obrońca Marian Kaczmarek próbował zmienić, o ile było to możliwe, kwalifikację niektórych czynów, np. rozbrojenie aresztu MO w Bełchatowie, gdzie „Bojarowi” zarzucano zamach na funkcjonariusza władzy „ludowej”, pomimo że do bezpośredniego kontaktu z milicjantami nie doszło. Mimo to WSR uznał, że oskarżony kierował się takimi intencjami, a żołnierze byli przygotowani do starcia zbrojnego.
Wyrok śmierci wraz z utratą praw publicznych i obywatelskich oraz praw honorowych i konfiskatą mienia na rzecz państwa zapadł 11 stycznia 1955 r. Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski. Wyrok wykonano 5 sierpnia 1955 r. o godz. 21.55. Ludwik Danielak został potajemnie pogrzebany 8 sierpnia 1955 r. na cmentarzu rzymskokatolickim pod wezwaniem św. Wincentego a Paulo w Łodzi. Rodziny nie powiadomiono o egzekucji i nie wydano jego rzeczy osobistych, które formalnie nie podlegały konfiskacie.
Sąd Wojewódzki w Łodzi decyzją z 12 sierpnia 1992 r. unieważnił wyrok z 1955 r., uznając, że ppor. Ludwik Danielak
„działał na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”.
Tekst pochodzi z numeru 3/2023 „Biuletynu IPN”
