Ponad dwadzieścia lat wcześniej, w sierpniu 1945 r., Charlotte Kluger wraz z mężem i ojcem opuściła Polskę. W miejscowości Weiden, w Niemczech, urodziła swojego syna. W 1950 r. zamieszkali w Stanach Zjednoczonych. W swoim zeznaniu opowiedziała o tragicznych losach swojej rodziny w okresie niemieckiej okupacji, w tym o pomocy udzielonej im przez nianię, która wychowywała ją, jej brata oraz kuzynki i kuzynów.
Niania nazywała się Katarzyna Bydoń. Ta opiekunka – nazywana także „Kasią” – w okresie niemieckiej okupacji dzieliła „od samego początku nasz los” – wspominała Kluger –
„dała się później zamknąć w getcie, przekradała się i przynosiła nam do obozu jedzenie, a potem zginęła bohatersko, pomagając także innym Żydom”.
Rodzina Mehlów i żydowska społeczność Chełmka
Karolina (Charlotte) Kluger urodziła się 21 stycznia 1922 r. Pochodziła z żydowskiej rodziny Mehlów z Chełmka, miasta położonego kilka kilometrów na północ od Oświęcimia. Była córką Adolfa i Frydy. Wiemy, że miała młodszego brata, który miał na imię Zygmunt – urodził się w 1926 r. Jej ojciec prowadził składnicę skór. Rodzina była bardzo zamożna. Posiadali kamieniołom oraz szereg nieruchomości. Jej dziadek:
„Jakób Mehl mieszkał także w Chełmku i był bardzo bogaty (…) miał kilka gospodarstw, miał pola, lasy, jeziora, miał konie i krowy. Poza tym posiadał jedyną w miasteczku piekarnię”
– wspominała ocalała z Zagłady.
Według słów Karoliny w jej rodzinnej miejscowości żyło kilkanaście rodzin żydowskich:
„Prawie wszyscy Żydzi w naszym miasteczku byli pobożni. Istniała tu organizacja młodzieżowa – »Mizrachi«, do której ja także należałam. Poza tym było w miasteczku (…) miejsce modlitwy, które mieściło się w domu Mandelbauma, na samej górze”.
Większość z nich zginęła w latach niemieckiej okupacji:
„W pamięci pozostała mi tylko rodzina Wulkan i jeszcze jedna rodzina o tym samym nazwisku, które nie były spokrewnione ze sobą. Z rodziny pierwszej nikt nie pozostał, zginęli wszyscy podczas wojny, a z drugiej – żyje w Kraju – Rózia Wulkan. Pozostali członkowie tej drugiej rodziny Wulkan, zginęli także wszyscy podczas wojny. Z zamieszkałych w naszym miasteczku Żydów, pamiętam jeszcze rodzinę – Haber i rodzinę Mandelbaum. Z obu tych rodzin nikt nie pozostał przy życiu”
– relacjonowała Kluger.
Gdy Karolina miała kilka lat wraz z rodzicami i bratem przeniosła się do Katowic, a potem do Bydgoszczy. Mieszkali przy ul. Unii Lubelskiej 5. Jej ojciec pracował wówczas jako kierownik fabryki. W okresie letnim dzieci wracały do rodzinnej miejscowości, do swoich krewnych.
Wybuch wojny i początek prześladowań Żydów
W momencie wybuchu wojny we wrześniu 1939 r. Karolina wraz ze swoim bratem Zygmuntem przebywali u rodziny w Chełmku. Jej rodzice byli w tym czasie w Bydgoszczy:
„To były jeszcze dni wakacji i nie zdążyłam wrócić do domu do Bydgoszczy, gdy wybuchła wojna. Mój brat był także ze mną. Mieszkaliśmy wówczas u siostry mojej matki, której na imię było – Roza [Róża? – R.G.]”.
W dużym domu należącym do jej dziadka władze niemieckie skoncentrowały Żydów z Chełmka – nakazano im opuścić swoje mieszkania i przenieść się do wyznaczonego dla nich budynku. Po kilku tygodniach do Karoliny i Zygmunta dołączyli ich rodzice, którzy przedostali się tutaj z Bydgoszczy. Dziećmi wciąż opiekowała się ich niania:
„Kasia zamieszkała więc razem z nami i innymi Żydami w chaosie i w ciasnocie w domu mojego dziadka”.
Po upływie kilku miesięcy rodzina Karoliny wraz z innymi Żydami zostali pieszo pognani do pobliskiej wsi Bobrek. Po dotarciu na miejsce nowoprzybyli zostali zakwaterowani w znajdujących się we wsi stodołach i oborach. Do tej miejscowości sprowadzono także Żydów z innych okolicznych wsi. Katarzyna Bydoń, mimo, że nie była Żydówką, nie opuściła rodziny Mehlów i mieszkała razem z nimi w stajni. Żydzi przebywali tutaj przez kilka miesięcy. Mężczyźni byli w tym czasie wysyłani do różnych prac:
„Pracowali oni w różnych miejscach. Jedni zatrudnieni byli przy naprawie dróg i szos, a inni pracowali znacznie dalej przy naprawie torów kolejowych. Jedni i drudzy wracali na noc do domów. Zimno dokuczało nam wtedy bardzo. Żyliśmy z dnia na dzień bez najprymitywniejszych wygód”
– wspominała Kluger.
Rozdzielenie rodziny i śmierć Katarzyny Bydoń
Według relacji Karoliny w lecie 1940 r. Niemcy przesiedlili jej rodzinę wraz z innymi Żydami do Jaworzna. Katarzyna Bydoń dalej mieszkała z Mehlami i dostarczała im żywność. Po pewnym czasie Karolina została wysłana do obozu Hannsdorf. Natomiast jej rodzice zostali przesiedleni do Chrzanowa. Razem z nimi udała się także Katarzyna, która na początku żyła razem z Mehlami, a z czasem zamieszkała w mieście po tzw. aryjskiej stronie.
Dalej dostarczała im żywność i prawdopodobnie dawała ją także innym potrzebującym. W tym czasie wysyłała także paczki dla Karoliny, która tak opisywała losy swojej opiekunki:
„Po pewnym czasie Katarzyna Bydoń postanowiła getto opuścić, uważała bowiem, że jako aryjka na zewnątrz może być bardziej pomocna ludziom zamkniętym w getcie. Wyjeżdżała mianowicie do Chełmka, do majątku mojego dziadka. Tam znała ona wielu ludzi, którzy u dziadka pracowali i oni szli jej bardzo na rękę. Kupowała więc żywność i zanosiła ją różnym ludziom do getta w Chrzanowie. Jeżeli o mnie chodzi, to była ona ze mną przez cały czas w kontakcie”.
Niewykluczone, że Katarzyna sprzedawała rzeczy należące do Mehlów. W ten sposób mogła zdobywać pieniądze, dzięki którym kupowała żywność. Karolina wspominała, że o działalności Katarzyny Bydoń wiedzieli „Żydzi z Chełmka”. Pewnego dnia jeden z nich miał złożyć donos wskutek którego kobieta została aresztowana przez funkcjonariuszy Gestapo. Tak opisywała to Karolina Kluger:
„I pewnego razu jeden z nich doniósł na Gestapo, że Katarzyna Bydoń ma duży majątek, który zrabowała Żydom z Chełmka, że jest ona stale w podróży i ma jakieś podejrzane kontakty. Gestapo aresztowało Katarzynę. Sprowadzono ją do Mysłowic »na jedynkę«. Było to miejsce tortur. Katarzyna miała wtedy 70 lat”.
W wyniku bicia i tortur kobieta zmarła.
Większość członków rodziny Karoliny zginęła w czasie Holokaustu. Ocalał jej ojciec, który prawdopodobnie w 1942 r. został wysłany z Chrzanowa do jednego z obozów pracy w okolicach Blechhammer (Blachowni Śląskiej). Jak już wspomniano po wojnie Karolina wraz z ojcem i mężem Bernardem Klugerem (poślubiła go w 1945 r. w Polsce) wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych. Kilkadziesiąt lat później, 21 stycznia 2014 r., Instytut Yad Vashem, na podstawie relacji Charlotte Kluger złożonej pod koniec lat sześćdziesiątych XX w., uznał zamordowaną za pomoc Żydom Katarzynę Bydoń za Sprawiedliwą wśród Narodów Świata.
