29 grudnia mija rocznica śmierci arcybiskupa metropolity przemyskiego Ignacego Tokarczuka, kawalera Orderu Orła Białego (2006 r.), wieloletniego członka Komisji i Rady Głównej Episkopatu Polski. Drogę życiową tego zasłużonego dla Kościoła i Polski kapłana ukazuje film zatytułowany Przełamać barierę strachu w reżyserii Macieja Wojciechowskiego i Tomasza Arciucha.
Kierując się przeświadczeniem, że w dzisiejszych czasach sztuka filmowa, łącząc słowo i obraz, coraz powszechniej wypiera tradycyjne formy przekazywania wiedzy, postanowiłem zrezygnować z przedstawienia drogi życiowej abp. Ignacego Tokarczuka na rzecz ukazania głębi jego posługi kapłańskiej, znajdującej odzwierciedlenie w tytule filmu. Duchowny ten za swój drogowskaz obrał słowa św. Piotra, zapisane w Dziejach Apostolskich:
„Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi”.
W pracy duszpasterskiej ordynariusz przemyski przyjął zasadę:
„salus animarum suprema lex esto” (największym prawem i obowiązkiem jest zbawienie dusz ludzkich)
i rekomendował ją zarazem każdemu kapłanowi. Apelował, aby kierować się w tym względzie maksymalizmem życiowym. W jednej ze swych książek zwracając się do czytelników cytował słowa z Kalendarza św. Jacka z 1959 r.
„Bóg nie żąda, byśmy scyzorykiem ścinali dęby. Jeśli wymaga od nas wielkiego czynu, wówczas odnajdujemy w sobie siłę, która zdawała się dawniej niemożliwą”.
Kościół wychowawcą i przewodnikiem
W warunkach komunistycznej dyktatury bp Tokarczuk pozostawał w pełni przekonany, że komunizmu nie sposób pogodzić z Ewangelią. Dlatego uznał, że głoszeniem Bożych praw będzie „budzić ducha” i „przełamywać barierę strachu”. Był pewny, że jeśli oprze się na Dekalogu, to nie przegra. Jak wspominał tuż przed swoją konsekracją,
„trzeba było wszystko przemodlić, odprawić rekolekcje. Poprosiłem oo. Bernardynów z Leżajska. Przyjęli mnie na tydzień. Tam zamieszkałem i modliłem się, jak postąpić, od czego zacząć. Bo przecież wszystko uzależnione jest od władzy, nawet nominacja proboszcza, nie mówiąc o remontach kościoła, postawieniu krzyża. Jak mam sprawować swój urząd biskupi? I wtedy tam w tej modlitwie zrozumiałem, że trzeba zacząć budzić odwagę u ludzi. Bo wszystko było złamane. To było dwadzieścia parę lat po wojnie. Opozycja zlikwidowana. Nawet [Polskie] Stronnictwo Ludowe, niegdyś takie mocne, też zniszczone. Wszystko uzależnione od reżimu. Nie ma się kogo poradzić, na kim oprzeć. Prawnicy chcieliby nawet pomóc, ale niewiele mogą, bo obracają się wokół tego prawa, które istnieje, nie mogą niczego innego wymyślić. Pojąłem, że muszę zacząć pracę od spraw małych – przypomnienia wiernym o kapliczkach przydrożnych, skupienia ich tam, odprawienia mszy św. w wioskach daleko od kościoła. Tłumaczyłem wiernym: nie bójcie się, nie lękajcie. Karę, gdy będzie za duża, pokryjemy wszyscy razem, cała diecezja. Nikogo nie zostawi się samego”1.
Biskup Tokarczuk uważał, że Kościół ma za zadanie odgrywać rolę wychowawcy i przewodnika narodu. Swoją postawą oraz nauczaniem Kościół powinien doprowadzić do sytuacji, w której naród będzie podążał za jego głosem, odrzucając propagandę komunistyczną. Pasterz przemyski piętnował wszechobecne komunistyczne zakłamanie, broniąc podmiotowości człowieka, nazywając rzeczy po imieniu. Władze komunistyczne uznały go za
„zdecydowanego przeciwnika ustroju”
i próbowały biskupa na wiele sposobów zniszczyć lub co najmniej zmarginalizować. W trudnych czasach PRL głos bp. Tokarczuka zaczął wykraczać poza ramy diecezji przemyskiej, dodając wiernym otuchy i budząc nadzieję, ale także wskazując kierunek, w którym należy podążać. Biskup udowadniał, że komunizm jest ustrojem nie tylko bezbożnym, ale de facto odbierającym człowiekowi przypisaną mu wolność oraz godność. Stawał się z czasem drogowskazem dla wielu kapłanów oraz świeckich. Wkrótce wraz z nimi zainicjował w diecezji przemyskiej program samowolnego budownictwa sakralnego, wbrew komunistycznej władzy. I nie pozostawiał budowniczych kościołów bez wsparcia, płacił grzywny zasądzane przez kolegia, otaczał opieką osoby prześladowane i karane w związku tą działalnością.
W ten sposób biskup budował Kościół żywy, ale też czynem i słowem
„przełamywał barierę strachu”.
Pobudzać do odwagi
W jednym z raportów z 1971 r. funkcjonariusze SB odnotowali jego słowa:
„Z władzami nie należy się liczyć, nie należy się ich bać, trzeba ich siłą zmuszać do ustępstw, zaskakiwać przemyślanymi działaniami, trzeba atakować, by w ten sposób pomagać wiernym, którzy są prześladowani, bo wróg ustępuje tylko wtedy, gdy jest słaby fizycznie i psychicznie, dlatego trzeba to obecnie wykorzystać”2.
Z doświadczeń i z rady bp. Tokarczuka w kwestii budownictwa sakralnego zaczęli korzystać także kapłani i świeccy z innych diecezji. Biskup zaś, nawiązując do sytuacji wiernych w PRL, mówił, że
„w każdej dziedzinie trzeba domagać się, trzeba postawić się zdecydowanie, trzeba męstwa. Tylko wtedy zdobędziemy prawa, będą nas szanować. Bo przecież każdym tchórzem nawet przeciwnik pogardza, lekceważy. Człowiek odważny jest niewygodny, ale zasługuje na szacunek. […] I dlatego los Kościoła polskiego, matek, dzieci jest w waszych rękach, nie trzeba żadnej wojny, rewolucji, nie trzeba kontrrewolucji – trzeba, żeby więcej odwagi w nasze serca wstąpiło, żebyśmy się nie bali, żebyśmy wierzyli w Boga i życie nieśmiertelne. Nie bali się czasem zaryzykować, stracić czasem premię czy awans, tylu nas jest, wtedy dźwigniemy tę Polskę3”.
W informacji sporządzonej przez SB w 1977 r. dla towarzyszy zajmujących stanowiska decyzyjne w kształtowaniu stosunków państwo–Kościół czytamy:
„Bp Tokarczuk mocno akcentował, że katolik w życiu publicznym i politycznym nie może być bierny jeśli nie chce być zdrajcą zasad chrześcijańskich. Podkreślał, że »za prawdę trzeba płacić«. Nie przyjmować postawy konformistycznej np. popierając władze udziałem w wyborach do Sejmu. Niesłuszne są według Tokarczuka poglądy, iż chrześcijaństwo jest wolne od polityki – »kto tak twierdzi nie rozumie istoty chrześcijaństwa«”4.
Film o arcybiskupie
Ordynariusz przemyski był wielkim orędownikiem rodzącej się w Polsce opozycji demokratycznej, a później Solidarności. Wspierał je od samego początku. Na terenie jego diecezji, za jego aprobatą i z jego pomocą rodził się druk wolnego słowa.
Film Przełamać barierę strachu ukazuje abp. Tokarczuka jako głoszącego Prawdę Objawioną w sposób nieustraszony, niegodzącego się na żadne kompromisy w sprawach wiary i moralności. Przedstawia człowieka głębokiej modlitwy, żyjącego w duchu św. Franciszka i zakorzenionego w polskiej historii i tradycji. Pozostawione przez tego kapłana świadectwo zmagań o wolną i suwerenną Polskę, niezależność Kościoła katolickiego, a także o wolność poszczególnych osób również dziś może być inspirujące.
Tekst pochodzi z numeru 11/2022 „Biuletynu IPN”
1 Nie można zdradzić Ewangelii. Rozmowy z abp. Ignacym Tokarczukiem, rozmawiał, wstępem i przypisami opatrzył M.Krzysztofiński, Rzeszów–Kraków 2013, s.49.
2 Cyt.za: Abp Ignacy Tokarczuk. Trzeba oprzeć wszystko na prawdzie, wybór i opracowanie P.Chmielowiec, M.Krzysztofiński, [w:] Nigdy przeciw Bogu. Komunistyczna bezpieka wobec biskupów polskich, red.J.Marecki, F.Musiał, Warszawa–Kraków 2007, s.487.
3 Cyt.za: M.Krzysztofiński, Łódzkie rekolekcje (8 – 11 IV 1979 r.). Przyczynek do badań nad pracą duszpasterską bp. Ignacego Tokarczuka na forum ogólnopolskim, [w:] Christus vincit. Księga dedykowana Biskupowi Edwardowi Frankowskiemu w 80. rocznicę urodzin, red.M.Krzysztofiński i ks.J.Wołczański, Kraków–Rzeszów–Stalowa Wola–Toruń 2017, s.420.
4 M.Krzysztofiński, Arcybiskup Ignacy Tokarczuk (1918–2012). Metropolita przemyski obrządku łacińskiego, Rzeszów–Warszawa 2019, s.411.
