Pamiętacie może delikatną, „najstarszą starowinkę” z „Seksmisji” Juliusza Machulskiego, która, zajadając słodki dżem truskawkowy, tłumaczyła Lamii Reno, do czego służyli mężczyźni. W postać tę wcieliła się wybitna aktorka teatralna Barbara Ludwiżanka.
„Nie zapomnę tej podróży”
Barbara Ludwiżanka (właśc. Ludwig) urodziła się 24 stycznia 1908 r. w Stanisławowie (ob. Ukraina). Wywodziła się z rodziny o artystycznych korzeniach: prapradziadek był lwowskim aktorem komediowym, dziadek komediopisarzem, a rodzice śpiewakami operowymi.
W 1924 r. Barbara ukończyła studia aktorskie przy Konserwatorium Muzycznym w Poznaniu i zadebiutowała w tamtejszym teatrze.
Grała kobiety dojrzałe: głównie matki i babcie. Obsadzano ją w rolach epizodycznych, częściej jako bohaterki drugiego planu, które jednak mocno zapadały w pamięć.
Przyszłego męża, Władysława Hańczę, poznała w Teatrze Polskim w Poznaniu w 1934 r. W czasie okupacji oboje zdecydowali, że nie będą występować dla Niemców. Barbara Ludwiżanka podjęła pracę jako kasjerka.
Po upadku Powstania Warszawskiego aktorka trafiła najpierw do obozu przejściowego w Pruszkowie, a następnie została wysłana na roboty przymusowe w głąb Niemiec:
„Nie zapomnę tej podróży. Byłam ciężko chora, brudna. Spódnicę miałam sztywną od krwi, dostałam krwotoku. Gdy przyjechaliśmy na miejsce, stary Niemiec na powitanie trzasnął mnie po rękach za to, że takie delikatne”.
„Wizyta” w Niemczech odbiła się na zdrowiu Ludwiżanki. Aktorka podczas prac przymusowych odmroziła sobie ręce i nogi. Po wojnie wróciła do Polski.
Dalsza kariera
Z Hańczą spotkała się w 1948 r., a rok później wzięli ślub. Po wojnie związana była głównie z Teatrem Polskim w Warszawie. W filmie zaczęła występować dopiero pod koniec lat 50.
Grała kobiety dojrzałe: głównie matki i babcie. Obsadzano ją w rolach epizodycznych, częściej jako bohaterki drugiego planu, które jednak mocno zapadały w pamięć. Grała często postacie delikatne, subtelne, ale bardzo wyraziste.
Zagrała m.in.: zwariowaną Marię Orzechowską w „Sublokatorze”, Jagustynkę w „Chłopach”, Jadwigę Ostrzeńską, matkę Barbary, w „Nocach i dniach” czy Ziembiewiczową, matkę Zenona, w „Granicy”. Pamiętamy ją także ze spektakli Teatru Telewizji i słuchowisk Polskiego Radia.
* * *
W 1977 r. zmarł nagle Władysław Hańcza. Barbara Ludwiżanka musiała stawić czoła rzeczywistości. Radość czerpała z aktorstwa. Przez kolejne lata występowała na deskach warszawskiego Teatru Współczesnego, a na ekranie pojawiała się prawie do końca lat 80.
Zmarła 26 października 1990 r. w wieku 82 lat. Pochowano ją u boku męża na warszawskich Powązkach.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
