Kluczowe dla dalszych działań represyjnych nowej władzy w Rosji było wprowadzenie postaci „wroga ludu”. Do tej kategorii zaliczano ludzi, którzy nie tylko sprzeciwiali się władzy bolszewickiej, ale byli w jakikolwiek sposób dla niej niewygodni.
Latem 1918 r., w poczuciu zagrożenia narastającym oporem społecznym, bolszewicy w licznych dokumentach wzywali do tworzenia obozów koncentracyjnych. Jako pierwsi do takiego obozu trafili już w maju tego roku żołnierze zbuntowanego korpusu czechosłowackiego. 8 sierpnia przywódca bolszewicki Włodzimierz Lenin nakazywał
„wprowadzić bezlitosny, masowy terror wobec kułaków, popów i białogwardzistów; elementy podejrzane zamknąć w obozie koncentracyjnym za miastem”.
Charakterystyczne było w tym stwierdzeniu pomieszanie różnych grup społecznych, chętnie wykorzystywane w propagandzie ZSRS w kolejnych latach. 5 września 1918 r. Wszechrosyjska Komisja Nadzwyczajna do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem (WCzK) wydała tajny rozkaz o „czerwonym terrorze”. Konsekwencją tego ruchu był ogromny wzrost znaczenia tajnej policji, a także brak jakiejkolwiek kontroli nad jej działaniami, wobec czego wiele egzekucji następowało bez wyroków sądowych.
Początki największego więzienia świata
Ponieważ pierwsze obozy były usytuowane w dużych miastach lub w ich pobliżu, częstokroć dochodziło w nich do ucieczek. Dlatego w 1919 r. władza bolszewicka postanowiła utworzyć centrum łagrowe w północnej części kraju, w obwodzie archangielskim, w miejscowościach Chołmogory i Piertominsk. Śmiertelność sięgała tu 30 proc. ogólnej liczby więźniów. Nie dość, że warunki bytowe były tragiczne, to zmuszani byli ciężkiej pracy fizycznej przez większość roku w ekstremalnych warunkach pogodowych.
Ciekawe było rozszerzanie się kategorii osób, które trafiały do łagrów. Oprócz oficerów i żołnierzy armii carskiej, duchownych, zbuntowanych chłopów, trafiali tam również przestępcy kryminalni, a także coraz częściej przeciwnicy polityczni o poglądach socjalistycznych z takich ugrupowań, jak eserowcy, mieńszewicy i anarchiści. Lewicowi łagiernicy domagali się dla siebie specjalnych praw, a mając zazwyczaj bogate doświadczenie z pobytu w więzieniach carskich, potrafili się organizować i skutecznie osiągać swe cele.
Z każdym rokiem panowania bolszewików rosła liczba obozów i więźniów. Gdy w 1919 r. było 21 obozów, rok później już 34 z ok. 8,6 tys. skazanych. Rok 1921 to już 107 obozów i ponad 51 tys. więźniów. Przełomem w masowym organizowaniu przymusowej pracy w systemie obozowym było utworzenie 13 października 1923 r. Sołowieckiego Obozu Specjalnego Przeznaczenia (ros. SŁON). Początkowo miał to być wydzielony obóz dla najniebezpieczniejszych więźniów politycznych i kryminalnych, przeznaczony dla ok. 8 tys. skazańców. Szybko się okazało, że liczba więźniów zgromadzonych w tym miejscu gwałtownie rośnie, by 1 stycznia 1930 r. osiągnąć 53 tys. osób.
Dawny klasztor prawosławny na Wyspach Sołowieckich stał się w tych latach synonimem komunistycznego terroru. Jeden z bohaterów najsłynniejszej powieści Michaiła Bułhakowa Mistrz i Małgorzata, napisanej w latach trzydziestych, pisarz Iwan Bezdomny, słysząc o dowodach Immanuela Kanta na istnienie Boga, przytoczonych przez diabła Wolanda, zareagował stwierdzeniem, że należałoby tego Kanta posłać na trzy lata na Sołówki. Nikomu w ówczesnym ZSRS nie trzeba było tłumaczyć, jak złowróżbnie zabrzmiało wymienienie archipelagu wysp leżących na Morzu Białym. Był to w istocie szatański pomysł przemienienia człowieka. Wspomnieć należy także o fascynacji nazistów sowieckim modelem obozów koncentracyjnych. Mówił o tym Heinrich Himmler, pisał Rudolf Höss w swoich wspomnieniach.
Zarówno do sowieckich, jak i potem niemieckich obozów koncentracyjnych wchodziło się przez okazałe bramy. Na tych pierwszych był napis „Czeriez trud domoj” (Przez pracę do domu), na drugich „Arbeit macht frei” (Praca czyni wolnym).
Ilu więźniów?
27 czerwca 1929 r. decyzją Biura Politycznego Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego powołano system powiązanych ze sobą obozów pracy. Machina represji ruszyła pełną parą, by znaleźć swą kulminację w postaci Wielkiego Terroru lat 1937–1938. Zdecydowanie najwięcej osadzonych w obozach, choć nikt dotąd nie oszacował łagierników według narodowości, wywodziło się spośród Rosjan.
Wynikało to z bezwzględnej liczby ludzi tej narodowości zamieszkujących Związek Sowiecki, a nie ze szczególnego oporu rodaków Puszkina i Dostojewskiego. Spór o liczbę osób, które przeszły przez doświadczenie łagrowe, trwa przynajmniej od lat pięćdziesiątych. Aleksander Sołżenicyn szacował, że w obozach tego systemu uśmiercono od początku rewolucji do roku 1956 ok. 60 mln ludzi.
Wybitny brytyjski historyk Robert Conquest podał w wydanej w 1968 r. książce The Great Terror (wyd. polskie Wielki Terror, 1997) liczbę 42 milionów osób, które zginęły bezpośrednio w obozach, oraz przybliżoną – 10–30 mln, liczbę ludzi, którzy nie zmarli w samych łagrach, lecz w trakcie transportu, a także na skutek chorób i wycieńczenia już po wypuszczeniu z obozów. Najnowsze badania znacznie odbiegają od tych szacunków. Przyjmuje się, że około 28,7 mln do 32 mln osób było ofiarami pracy przymusowej i zsyłek, a ostrożne szacunki podają, że liczba ofiar śmiertelnych wyniosła ok. 2,7 mln.
Pewne jest, że liczba więźniów rosła wraz z umacnianiem się władzy sowieckiej. Dane z 1 stycznia 1935 r. wskazują, że w Sowietach aż 1 251 501 osób było pozbawionych wolności. Ogólnie szacuje się, że przez łagry tylko w latach 1929–1953 przeszło 18 mln ludzi; do tej liczby trzeba dodać 6 mln osób zesłanych.
Praca w łagrach
W łagrach jeśli była resocjalizacja, to pozorna, głównie chodziło o eliminację „wrogów ludu”, odosobnienie od reszty społeczeństwa, a jednocześnie maksymalne wykorzystanie darmowej siły roboczej. Najbardziej lakonicznie streścił to twórca SŁON, a zarazem prekursor Gułagu Naftali Frenkel, wcześniej przestępca i przemytnik, a gdy wypowiadał te słowa – prominentny funkcjonariusz:
„Z więźnia musimy wycisnąć wszystko w ciągu pierwszych trzech miesięcy – potem nic nam po nim”.
Na początku lat trzydziestych władza sowiecka przystąpiła do realizacji wielkich projektów inwestycyjnych. Wiosną 1930 r. podjęto decyzję o budowie kanału łączącego Morze Białe z Bałtykiem, prace miały trwać dwa lata. Była to od początku do końca bardzo źle prowadzona inwestycja. Niedoszacowana finansowo, w zamyśle Stalina realizowana głównie siłami więźniów. W efekcie kosztem wielu tysięcy istnień ludzkich powstał koszmarek, pas wodny Biełomorkanału zbyt płytki dla dużych jednostek morskich, nierentowny, bez większego znaczenia gospodarczego. Propaganda, uskuteczniana także na użytek opinii Zachodu, twierdziła jednak co innego. Podobnie było z innymi pomysłami i realizacjami systemu Gułag: Dalstrojem, wydobyciem złota na Kołymie, budową kanału Moskwa–Wołga czy tworzeniem Kolei Bajkalsko-Amurskiej.
Milczenie Zachodu
Nie ma opracowania, które opisałoby filozofię Gułagu tak jak stało się w przypadku nazizmu, gdzie wnikliwie uczynili to Hannah Arendt czy Karl Jaspers. Nie ma takiej próby zmierzenia się ze złożonym tematem ani po stronie zachodniej, ani po stronie krajów, w których system komunistyczny funkcjonował. Dla szeroko rozumianego Zachodu to temat trudny, być może niemożliwy do pełnego przyswojenia. Za to zjawiskiem niezwykle charakterystycznym dla wpływowej opinii zachodniej było przemilczanie zbrodni sowieckich.
Zanim Zachód zaczął milczeć na temat Gułagu, sami bolszewicy zadbali o to, żeby propagandowo rozegrać temat po swojemu. Dopiero co przybyły z emigracji pisarz rosyjski Maksym Gorki odwiedził w czerwcu 1929 r. łagry sołowieckie.
Plonem wizyty był obszerny reportaż Sołowki, w którym autor zachwycał się nowatorskim pomysłem swojej ojczyzny:
„Czy to z powodu naszej skromności, czy z jakiegoś innego, mniej szlachetnego powodu, my sami nie potrafimy pisać o naszych osiągnięciach. […] Takie obozy jak Sołowki są potrzebne”.
Świadkowie po latach wspominali, jak sam Gorki z nieskrywanym niesmakiem podchodził do więźniów „czytających” gazety i odwracał je do góry nogami. Na przyjazd znanego pisarza w SŁON urządzono potiomkinowską wioskę. Wszędzie widać było szpalery drzew, wsadzonych pośpiesznie do ziemi bez korzeni, w katowniach urządzono czytelnie prasy, a w łagrowej kantynie na stołach były obrusy i postawiono kwiaty w wazonach.
Propagandyści z Kremla rozszerzyli ten pomysł. Zaproszono do Związku Sowieckiego wielu znanych intelektualistów, którzy w 1932 r. napisali peany na cześć tzw. Kraju Rad. Wśród autorów m.in. Anatol France, Tomasz Mann, George Bernard Shaw, Herbert G. Wells. Nie jest do końca dowiedzione, że pojęcie „pożytecznych idiotów” stworzył osobiście Lenin, faktem jest, że Związkowi Sowieckiemu udało się wyhodować całe zastępy takich ludzi. Efektem entuzjastycznych wypowiedzi luminarzy kulturalnej Europy na temat ZSRS było jednoczesne odrzucenie świadectw nielicznych ludzi, którzy wydostali się Gułagu i opisali swoje doświadczenia. Tak było ze wspomnieniami Jurija Biessonowa, Sozerka Malsagowa, Iwana Sołoniewicza, a potem Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, Józefa Czapskiego i innych.
Prawdziwym przełomem w świadomości Zachodu o łagrach i całej rzeczywistości sowieckiej było najpierw przyznanie literackiej Nagrody Nobla Aleksandrowi Sołżenicynowi w 1970 r., a trzy lata później opublikowanie w Paryżu jego Archipelagu Gułag. Ten nie najlepszy literacko, lecz obszerny, wyczerpujący faktograficznie tekst zmienił nie tylko patrzenie zachodnich elit na Gułag, ale stał się prawdziwym fundamentem do budowania pamięci w samej Rosji. Początkowo czyniono to nieformalnie, od połowy lat osiemdziesiątych, na fali pierestrojki i głasnosti, coraz częściej jawnie.
Lata przełomu
Nadieżda Mandelsztam, wdowa po wybitnym poecie Osipie, ofierze Gułagu, napisała:
„Mordercy, prowokatorzy, donosiciele mieli wspólną cechę – nie wyobrażali sobie, że ich ofiary kiedyś zmartwychwstaną i odzyskają dar mowy”.
W grudniu 1986 r. zmarł w sowieckim łagrze rosyjski dysydent Anatolij Marczenko. Ówczesny przywódca ZSRS Michaił Gorbaczow, pod naciskiem opinii publicznej w swoim kraju i za granicą, podjął decyzję o uwolnieniu z łagrów wszystkich więźniów politycznych. Można powiedzieć, że wraz z początkiem 1987 r. sowiecki Gułag przestał istnieć. Przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, zwłaszcza ostateczny rozpad Związku Sowieckiego, był czasem zmartwychwstania ofiar i bardzo mocnego ich głosu na temat potworności Gułagu.
Ernst Nieizwiestny, rosyjski rzeźbiarz, który od 1976 r. przebywał na emigracji, zaproponował wzniesienie trzech monumentów ku czci ofiar Gułagu na terenie Rosji. Z tego planu został zrealizowany w 1996 r. tylko jeden pomnik „Maska Boleści”, usytuowany w jednym z najstraszniejszych miejsc przymusowej pracy i wielokrotnej śmierci, w Magadanie. Dwa inne projekty artysty, planowane dla Jekaterynburga i Workuty, z przyczyn finansowych nie doszły do skutku. Właściwie niemal wszystkie upamiętnienia ofiar represji sowieckich pochodzą z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, kiedy rozpadał się system sowiecki.
Wiele upamiętnień ma charakter tymczasowy, miały je zastąpić wielkie, przejmujące dzieła sztuki, należycie wypełniąjące pamięć i będące jej trwałym śladem, z którego miały czerpać następne pokolenia. Tak się nie stało. Najpierw zabrakło pieniędzy, potem woli, wreszcie nadeszła nowa, neoimperialna polityka Kremla. Owszem są miejsca śmierci tysięcy osób. To podmoskiewskie Butowo, to petersburskie Lewaszowo dla ilustracji. To jednak choćby i symboliczne, ale groby ofiar, a nie upamiętnienia, które obrazują skalę przemocy, perfidię systemu, jasno wskazują, kto był zbrodniarzem.
Dodajmy, że w omawianym okresie powstało bardzo wiele dzieł literackich, wspomnieniowych, filmowych opowiadających historię Gułagu. Wymienić tu możemy wybitne dzieła Wasilija Grossmana, Anatolija Rybakowa, Gieorgija Władimowa i wielu innych, napisane w okresie istnienia ZSRS, a wydane dopiero w 1989 r. i później. Wówczas także zaczęły ukazywać się legalnie tak ważne wspomnienia świadków Gułagu jak Eugenii Ginzburg czy Olega Wołkowa. Wspomnieć także należy o wybitnych filmach tego okresu jak Czekista Aleksandra Rogożkina czy Spaleni słońcem Nikity Michałkowa.
Nowe (stare) spojrzenie na Gułag
Jednak po pierwszym okresie euforii, oddania głosu ofiarom i wielu planów na upamiętnienie milionów ludzi zamęczonych w Gułagu, coraz częściej dochodziło do ukrywania strasznej prawdy, czy wręcz do oficjalnego zapomnienia o tym, co działo się w ZSRS. Rosja to wszak kraj nie tylko największej liczby ofiar, ale i największej liczby komunistycznych katów. Częstokroć kaci okazywali się później ofiarami, tak było w czasie Wielkiego Terroru, gdzie NKWD zamordowało wielu swoich funkcjonariuszy, nawet na najwyższych stanowiskach, gdy rozstrzelano tysiące członków partii komunistycznej.
Z czasem zapomnienie zaczęło dominować nad pamięcią. Doszedł do tego nowy, niezwykle ważny czynnik. Coraz częściej wspominano we współczesnej Rosji czasy ZSRS nie z powodu milionów ofiar tego potwora, ale ze względu na potęgę, którą Lenin, Trocki, Stalin i inni stworzyli podbijając inne narody, anektując kolejne terytoria. Po dojściu Władimira Putina w 2000 r. do władzy ta narracja zaczęła być obowiązująca. Mając do wyboru pamięć o ofiarach i dumę z byciem straszakiem dla większości świata, Rosjanie zdecydowanie wybrali tę drugą postawę. Eduard Berzin, twórca i dyrektor Dalstroju, jedna z najbardziej ponurych postaci Gułagu, obecnie w wykładni władz rosyjskich jest przedstawiany jako zbawca Kołymy, człowiek, który przyczynił się do zagospodarowania tych ziem. Ma ten zbrodniarz pomnik i tablice pamiątkowe na Kołymie.
W 2015 r. otworzono w Moskwie Muzeum Historii Gułagu, którym zarządza Fundacja „Pamięć”. To obszerna, nowoczesna, w dużej mierze multimedialna placówka muzealna. Jednak treść prezentacji to raczej opis miejsc, ludzi i zdarzeń, niż ocena zjawiska. Otwarcie muzeum odbyło się bez prezydenta i premiera Rosji. Inaczej było z odsłonięciem w 2017 r. Ściany Boleści w Moskwie na prospekcie Sacharowa. Monumentalna na 30 m długości i 6 m wysokości dwustronna płaskorzeźba z brązu przedstawia ok. 500 symbolicznych, abstrakcyjnych postaci symbolizujących ludzi, którzy stracili życie w wyniku represji od 1917 r. W uroczystości odsłonięcia wziął tym razem udział prezydent Rosji Putin i najważniejsze postacie w kraju. Na pomniku umieszczono słowo „Pamiętaj” w kilkunastu językach. Nie ma wśród nich języka polskiego.
Gdy w Moskwie otwierano Muzeum Gułagu, w tym samym 2015 r. zamknięto jedyne muzeum rozmieszczone na terenie dawnego łagru w Rosji: Perm – 36. Początek końca tej placówki muzealnej ma źródło w wydarzeniach w 2014 r. na Ukrainie, wtedy bowiem najpierw wycofano z wystawy stałej wizerunki znanych ukraińskich dysydentów, więźniów m.in. łagru permskiego, potem usunięto portrety i materiały, które dotyczyły wszystkich niewygodnych dla władzy Putina postaci. Obecnie muzeum nadal funkcjonuje, ale teraz jest peanem na cześć oprawców z Gułagu.
Najbardziej spektakularnym działaniem Kremla wobec ludzi dopominających się pamięci o zbrodniach systemu są losy Stowarzyszenia Memoriał. Działające zrazu nielegalnie, w 1989 r. zostało formalnie zarejestrowane. To dziesiątki działaczy Stowarzyszenia zbierały relacje świadków, tworzyły szczegółowe opracowania, starały się o upamiętnienia miejsc represji. Z biegiem lat istnienie i działalność Memoriału była coraz bardziej niewygodna dla Putina i jego zwolenników. W 2016 r. organizacja została sądownie uznana za pełniącą funkcję zagranicznego agenta. Oficjalnie Memoriał został zlikwidowany 5 kwietnia 2022 r.
* * *
Na koniec oddajmy głos Siergiejowi Kowalowowi, rosyjskiemu biofizykowi, znanemu obrońcy praw człowieka w ZSRS, dysydentowi, krytykowi rządów Putina. W 2015 r. Kowalow stwierdził:
„Gułag nie jest zamkniętą kartą historii. Przede wszystkim dlatego, że do dziś nie poznaliśmy pełnej prawdy o nim. Poza tym Gułag nadal istnieje w mentalności naszego społeczeństwa, w jego niewolniczych zachowaniach, w zgodzie na propagandę i kłamstwo, w obojętności na los współobywateli, na przestępstwa i zbrodnie, także te, których dopuszcza się państwo”.
Tekst pochodzi z numeru 1-2/2023 „Biuletynu IPN”
