Oficerowie Zarządu II przez większość dekady działali pod przykryciem oficjalnych funkcji, pełnionych w attachacie wojskowym PRL, zaś komunistyczna Polska, razem ze Związkiem Sowieckim i Czechosłowacją, należała do wąskiego grona państw Układu Warszawskiego, które posiadały swoje attachaty wojskowe na terenie Kanady.
Cele i organizacja pracy na terenie Kanady
Do najważniejszych zadań Zarządu II na terenie Kanady w omawianej dekadzie należało gromadzenie informacji o jej obiektach wojskowych, organizacji i uzbrojeniu kanadyjskiej armii, formach zaangażowaniu w NATO, ćwiczeniach prowadzonych z sojusznikami – zwłaszcza USA – a także próby pozyskania nowoczesnych urządzeń, nie tylko z zakresu wojskowości. Wśród priorytetów, choć takie same zadania mieli oficerowie Zarządu II pracujący w innych państwach NATO, znalazło się także informowanie o działaniach, mogących sugerować, że NATO będzie chciało zaatakować PRL, Związek Sowiecki lub inne państwo bloku komunistycznego.
Przez prawie całą dekadę lat 80. Zarząd II wysyłał do Kanady dwóch oficerów, spośród których jeden był szefem rezydentury „Biegun” i oficjalnie pracował jako attaché wojskowy w Ottawie, zaś drugi działał pod przykryciem funkcji zastępcy attaché wojskowego. W 1989 r. centrala wywiadu wojskowego zdecydowała o stworzeniu kolejnej rezydentury w Toronto („Klon”), działającej pod przykryciem konsulatu PRL. W jej skład weszło dwóch oficerów Zarządu II.
W celu zdobycia materiałów jawnych oficerowie i ich współpracownicy udawali się do różnych instytucji na terenie Kanady i starali się w zlokalizowanych w nich bibliotekach oraz księgarniach pozyskiwać wydawnictwa o tematyce wojskowej i technicznej.
Oprócz kadrowych oficerów wywiadu wojskowego, w omawianej dekadzie w skład rezydentury „Biegun” wchodzili tajni współpracownicy Zarządu II, których liczba – w zależności od roku – oscylowała od 6 do 8. Większość z nich pracowała pod przykryciem dyplomatycznym w ambasadzie w Ottawie lub w konsulatach w Toronto i Montrealu, natomiast inni byli zatrudnieni w biurze Polskich Linii Lotniczych LOT w Montrealu lub też w przedsiębiorstwie Dalimpex w Montrealu. Na co dzień zadania wyznaczał im rezydent lub jego zastępca.
Przydzielone zadania pracownicy rezydentury realizowali zarówno poprzez wykorzystywanie źródeł otwartych, jak i próbując dotrzeć do osób mających dostęp do materiałów tajnych. W celu zdobycia materiałów jawnych oficerowie i ich współpracownicy udawali się do różnych instytucji na terenie Kanady i starali się w zlokalizowanych w nich bibliotekach oraz księgarniach pozyskiwać wydawnictwa o tematyce wojskowej i technicznej.
Przez kilka lat jednym z intensywniej wykorzystywanych punktów tego typu była Library of the Institute for Policy Analysis w Toronto, z której wypożyczono i skopiowano około 150 publikacji. Było to tym łatwiejsze, że nieujawniającemu swojej profesji oficerowi udało się zdobyć sympatię bibliotekarki i czasami telefonicznie dowiadywał się od niej o pozyskaniu przez instytucję materiałów, które mogły go interesować. Dla podtrzymania dobrej relacji, przekazano jej dwa drobne upominki. Formalnie bibliotekarka (nieświadoma, że utrzymuje kontakt z oficerem wywiadu wojskowego PRL) była traktowana przez Zarząd II jako osobowe źródło uzyskiwania materiałów informacyjnych.
Oprócz wykorzystywania bibliotek, księgarni, czy pozyskiwania katalogów różnych specjalistycznych wystaw, centrala Zarządu II jako wartościowe oceniła np. nagrywanie na kasety wideo niektórych filmów dokumentalnych. Jednym z nich był materiał dotyczący myśliwca F-18 Hornet. Jako przydatne oceniono także np. jawne materiały pozyskiwane przez oficerów ze sklepu Motoroli w Toronto.
Trudności i porażki
O ile gromadzenie informacji dostępnych w źródłach jawnych wychodziło rezydenturze w Kanadzie całkiem dobrze i efekty pracy na tym polu były przez centralę oceniane stosunkowo wysoko, to na innych polach nie notowała ona raczej sukcesów. Nie udało się rezydenturze przez całą dekadę rozpracować ani dotrzeć do posiadających tajne materiały pracowników obiektów o znaczeniu strategicznym dla bezpieczeństwa Kanady. Przez wiele lat koncentrowano się w tym względzie na National Research Council oraz Defense Research Board. Jedynymi drobnymi sukcesami było zaznajomienie się z niektórymi pracownikami tej pierwszej, jednak nie były to osoby, które mogłyby przekazać dane interesujące wywiad wojskowy.
Nie udało się rezydenturze przez całą dekadę rozpracować ani dotrzeć do posiadających tajne materiały pracowników obiektów o znaczeniu strategicznym dla bezpieczeństwa Kanady.
Zachowane dokumenty wskazują, że w omawianym dziesięcioleciu wywiadowi wojskowemu nie udało się także na terenie Kanady zwerbować żadnego obcokrajowca na agenta, choć rozpracowywano pod tym kątem różne osoby, nie tylko Kanadyjczyków. Pozyskiwano co najwyżej informatorów nieświadomych, czyli takich, przed którymi oficerowie Zarządu II nie ujawnili charakteru swojej pracy i prawdziwej przynależności służbowej.
Kolejnym polem, na którym rezydentura nie odnosiła sukcesów, było zdobywanie produktów objętych embargiem i niesprzedawanych oficjalnie do PRL. Chociaż przez pewien czas typowano osoby, które mogłyby pomóc w tego typu transakcjach, ostatecznie nie udało się pozyskać ich do współpracy.
Przyczyny niepowodzeń
Jednym z głównych czynników niepowodzeń na wielu polach był ostry reżim kontrwywiadowczy panujący w Kanadzie lat 80., zwłaszcza po powołaniu w 1984 r. nowej służby specjalnej Canadian Intelligence Security Service. W tym samym roku w jednym ze swoich raportów ówczesny rezydent, płk Jan Dreszer „Klasa”, skarżył się centrali, że Kanadyjczycy otwarcie dają mu do zrozumienia, iż nie traktują go wyłącznie jako attaché wojskowego, lecz jako oficera wrogiego wywiadu.
Co więcej, w dekadzie lat 80. Kanada kilkukrotnie wydalała ze swojego terytorium partnerów ówczesnego polskiego wywiadu wojskowego ze służb specjalnych sowieckich i czechosłowackich. W 1988 r. działania tego typu podjęto wobec aż 17 sowieckich pracowników misji dyplomatycznych w Kanadzie, wśród nich służących w GRU attaché wojskowego i jego zastępcy. Rok później wydalono czechosłowackiego attaché wojskowego, któremu oświadczono, że Kanada nie może już dłużej tolerować jego aktywności wywiadowczej.
Kolejnym czynnikiem utrudniającym pracę była niechęć do reżimu PRL, a być może także części Polaków, która uwidoczniła się w Kanadzie zwłaszcza po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego. Trudno było się w takich realiach spodziewać, że obywatele Kanady zdecydują się na współpracę z wywiadem komunistycznej Polski.
I wreszcie niełatwo było rezydentowi oraz jego zastępcy koordynować i nadzorować pracę tajnych współpracowników, rozsianych po kraju, gdy do dyspozycji rezydentury był zaledwie jeden samochód. Ustanowiono co prawda sieć miejsc przeprowadzania spotkań, a także martwe skrzynki dla przekazywania materiałów, jednakże, jeśli porówna się liczbę materiałów pozyskanych przez poszczególnych tajnych współpracowników z tymi zgromadzonymi bezpośrednio przez oficerów Zarządu II, można wysnuć wniosek, że większość tajnych współpracowników była mało aktywna i nieefektywna.
