Pierwszym szefem i organizatorem aparatu bezpieczeństwa na tym obszarze był Hipolit Duljasz, który najpierw urzędował w Rytwianach, a od października 1944 r. w Sandomierzu. Po ofensywie styczniowej 1945 r. władze województwa, jak również struktury aparatu bezpieczeństwa, przeniosły się do Kielc. Jeszcze w tym miesiącu powstały powiatowe i miejskie urzędy bezpieczeństwa.
Miejski Urząd Bezpieczeństwa Publicznego
Miejskie Urzędy Bezpieczeństwa Publicznego istniały krótko, bo do 1946 r., kiedy ich kompetencje przejęły odpowiednie komórki w WUBP. MUBP w Kielcach mieścił się przy ulicy Kapitulnej 4.
Miejskie Urzędy Bezpieczeństwa Publicznego istniały krótko, bo do 1946 r., kiedy ich kompetencje przejęły odpowiednie komórki w WUBP. MUBP w Kielcach mieścił się przy ulicy Kapitulnej 4.
Zgodnie z rozkazem personalnym ministra Radkiewicza z 10 XI 1944 r. etat w WUBP miał wynosić 308 osób, natomiast w MUBP w miastach wojewódzkich 148. Tymczasem, jak się okazało, nie było to łatwe zadanie, gdyż w tworzeniu urzędów natrafiono na szereg problemów, przede wszystkim kadrowych.
Analiza list płacowych w kieleckim MUBP wykazała, że wymaganego stanu nie osiągnięto. W lutym 1945 r. zatrudniono 18 osób, ich liczba systematycznie rosła i w listopadzie 1945 r. były to 73 osoby (plus 11 pracowników jeszcze niezatwierdzonych), w tym 8 kobiet i 24 wartowników. Pensje były dość wysokie, przy średniej płacy około 800 zł dla urzędnika miejskiego, najmniej zarabiający w urzędzie pobierali ponad 900 zł.
Sylwetki przedstawicieli aparatu represji
Do budowy struktur władzy komunistycznej kierowano przede wszystkim byłych działaczy KPP, imigrantów politycznych ze Związku Sowieckiego, będących często żołnierzami armii sowieckiej i polskiej, a także „wypróbowanych” towarzyszy z oddziałów AL.
Pierwszym szefem MUBP w Kielcach został człowiek z grupy partyzanckiej, pełniący m.in. funkcję komendanta oddziału AL. im gen. M. Langiewcza i dowódcy I baonu I Brygady im. Ziemi Kieleckiej – Czesław Borecki „Brzoza”. Drugim zaś był jego podwładny z oddziału, Józef Mazur.
Borecki (właśc. Byk, nazwisko zmienił w 1948 r.) urodził się 6 lipca 1922 r. we wsi Małachów w powiecie opatowskim. Po ukończeniu szkoły powszechnej do wybuchu wojny udało mu się zaliczyć dwa lata szkoły zawodowej. Podczas wojny wstąpił w 1942 r. do GL, a w 1943 r. do PPR. Pracę w aparacie bezpieczeństwa rozpoczął od razu od stanowiska kierowniczego, mając 23 lata, był bowiem zaufanym człowiekiem wpływowych osób z ze szczytów nowej władzy – jak choćby Mieczysław Moczar czy późniejszy wojewoda kielecki, Eugeniusz Wiślicz-Iwańczyk.
Do budowy struktur władzy komunistycznej kierowano przede wszystkim byłych działaczy KPP, imigrantów politycznych ze Związku Sowieckiego, będących często żołnierzami armii sowieckiej i polskiej, a także „wypróbowanych” towarzyszy z oddziałów AL.
Sprawne zarządzanie urzędem w Kielcach ułatwiło karierę Boreckiemu, w 1956 r. został naczelnikiem Wydziału V Departamentu II K d/s BP. Pracował w resorcie do emerytury w 1971 r. Zmarł w 1978 r. Uchodząc za wielkiego bohatera walk partyzanckich, brał udział w konferencjach, wygłaszał referaty i przemówienia. Jedna ze szkół średnich w Radomiu miała nawet w planach przyjęcie jego imienia. W rzeczywistości podczas wojny m.in. brał udział w napadzie na dwór w Grzegorzewicach w maju 1944 r. i zamordowaniu dwóch kobiet, uczestniczył też w splądrowaniu Iłży. Po wojnie „zasłużył” się w bezwzględnym ściganiu żołnierzy podziemia na Kielecczyźnie, m.in. Tadeusza Zielińskiego „Igły”, który brał udział m.in. w rozbiciu więzienia w Kielcach w 1945 r.
Podobnie zasłużony był Józef Mazur, jego zastępca, szef urzędu od sierpnia 1945 r. Poznali się podczas wojny, Mazur podlegał Boreckiemu w oddziale AL, potem zaś w MUBP. Wspólnie organizowali obławy na członków podziemia niepodległościowego. Sam Mazur uważał za swój największy sukces schwytanie Franciszka Jaskulskiego „Zagończyka”, komendanta Inspektoratu WiN, na którym wykonano w 1947 r. wyrok śmierci.
Grzęda wszedł do powołanej przez kierownictwo partii i MBP grupy oficerów śledczych. Ludzie ci wsławili się okrutnymi przesłuchaniami aresztowanych w tajnym więzieniu (tzw. Spacerze), mieszczącym się w Miedzeszynie.
Ostatecznie Mazur nie miał w swojej karierze tyle szczęścia co Borecki, a może władza i poczcie bezkarności pozbawiły go odporności. Szybko stoczył się i już w 1946 r. został pozbawiony stanowiska kierowniczego za pijaństwo i awantury. Potem, kiedy pracował w więziennictwie, kilkakrotnie był karany za tego typu zachowania. Zwolniono go z resortu w 1956 r.
Natomiast inny funkcjonariusz MUBP, oficer śledczy Jan Grzęda, okazał się znacznie bardziej przydatny. W Kielcach pracował do 1950 r., kiedy przeniesiony został do MBP. Musiał również mieć bogaty dorobek w zbrodniczej działalności, skoro wszedł do powołanej przez kierownictwo partii i MBP grupy oficerów śledczych. Ludzie ci wsławili się okrutnymi przesłuchaniami aresztowanych w tajnym więzieniu (tzw. Spacerze), mieszczącym się w Miedzeszynie. Grzęda był w latach 90. oskarżony o zbrodnie komunistyczne, jednak zmarł w czasie procesu w 1993 r.
* * *
To tylko trzy postacie z istniejącego krótko MUBP w Kielcach, których życiorysy pokazują, jakiego rodzaju ludzie przejęli władze nad wymęczonym wojną polskim społeczeństwem.
