Polityka rasowa miała wielopłaszczyznowy charakter, a segregacja w złożeniach miała objąć wszystkie dziedziny ludzkiej aktywności. Dotyczyła zatem także sfery konsumpcji, a dostęp (lub jego brak) do dóbr takich jak żywność, odzież, opał stał się jednym z elementów segregacji rasowej. Okupant wprowadził szereg uregulowań, które miały zapewnić dostęp do deficytowych dóbr przedstawicielom rasy uprzywilejowanej oraz utrudnić (lub wręcz uniemożliwić) ich nabywanie drogą legalną pozostałej ludności.
Odzież, obok zróżnicowania pod względem ilościowym i jakościowym możliwości jej zakupu, została wykorzystana do wizualnego podkreślenia różnic między okupantem i okupowanymi. Niemcy na terenie Generalnego Gubernatorstwa wprowadzili regulacje, które spowodowały, że ubiór stał się rozpoznawalnym znakiem pozycji jednostki, służąc jednocześnie grupowej separacji. Pełnił więc nie tylko funkcje użytkowe, ale był również nośnikiem informacji społecznej.
Przywileje i stygmaty
Przywilejem ludności niemieckiej było noszenie mundurów, można wręcz mówić o „umundurowaniu” społeczności niemieckiej. Jednocześnie od listopada 1939 r. na terenie Generalnego Gubernatorstwa obowiązywał całkowity zakaz używania mundurów polskich, nie tylko wojskowych, ale także tych, które nosili przedwojenni funkcjonariusze i urzędnicy, np. kolejarze, pocztowcy, a nawet mundurków szkolnych. Powszechne noszenie mundurów, które wyróżniały Niemców spośród pozostałej ludności, potęgowało wrażenie ich liczebnej przewagi, zwłaszcza w miastach. Celem tych działań było wyeksponowanie niemieckiej dominacji i zepchnięcie dotychczasowych mieszkańców na margines. Polacy poddawali przedwojenne mundury przeróbkom, by służyły jako odzież cywilna. Nosili więc okrycia do złudzenia przypominające mundur, ale pozbawione emblematów i dystynkcji, dodatkowych rzędów guzików, czasami przefarbowane na innym kolor.
Niemcy na terenie Generalnego Gubernatorstwa wprowadzili regulacje, które spowodowały, że ubiór stał się rozpoznawalnym znakiem pozycji jednostki, służąc jednocześnie grupowej separacji.
Z kolei wprowadzony przez Niemców, również w 1939 r., nakaz noszenia opasek z gwiazdą Dawida jako obowiązkowego elementu stroju miał wyróżniać i stygmatyzować ludność żydowską. Ponadto powszechny rabunek żydowskiego mienia i pozbawienie ludności żydowskiej możliwości legalnego zaopatrywania się w odzież w szybkim tempie odciskały się na powierzchowności. W ten sposób okupant kreował wizerunek źle wyglądającego, obdartego i brudnego Żyda. Taki obraz miał z kolei dowodzić tezy o niższości rasowej Żydów i potrzebie ich eliminacji.
W myśl założeń nazistów już powierzchowność miała wskazywać, kto jest kim i jaki los ma podzielić. Próby noszenia stroju zarezerwowanego dla osób uprzywilejowanych przez przedstawicieli „warstw niższych” były uznawane za przestępstwo i wiązały się z karą. Podobnie traktowane było unikanie zakładania odzieży lub emblematów wskazujących na niską pozycję społeczną (opaski z gwiazdą, pasiaki obozowe).
W warunkach okupacyjnych wyznaczenie pozycji społecznej za pomocą stroju miało wymiar zarówno skodyfikowany (poprzez wydawanie rozporządzeń, nakazów policyjnych), jak i nieformalny. Na przykład Polki ubrane szykownie i ze smakiem wzbudzały wśród Niemców zarówno podziw, jak i niezadowolenie. Rozdrażnienie i brutalne ataki wywoływali elegancko ubrani Żydzi.
Druga skóra
W broszurze Ewidencja i ruch ludności w Polsce, sporządzonej w czerwcu 1943 r. przez Biuro do Spraw Krajowych rządu londyńskiego, napisano:
„Na ogół na terenie Generalnego Gubernatorstwa panuje ogromna różnorodność i spotyka się ludzi bardzo biednie ubranych, ale też i osoby nie cierpiące na żadne braki. […]. Można powiedzieć, że dziś około 80 procent ludności Generalnego Gubernatorstwa należy do źle ubranych osób, a 20 procent zaliczyć należy do dobrze ubranych”.
Charakteryzując warunki panujące w okupowanym kraju, wyglądowi mieszkańców poświęcono sporo miejsca. Broszura miała bowiem charakter szkoleniowy, została sporządzona dla cichociemnych przygotowujących się do powrotu do kraju. Zawarte w niej informacje służyły zapoznaniu się z warunkami codziennego bytowania. Opracowanie powstało na bazie informacji przesyłanych przez struktury podziemia oraz osobistych doświadczeń osób, którym udało się wydostać spod okupacji niemieckiej.
„Odzież odpowiada zawsze temu środowisku, wśród jakiego dana osoba pracuje i bytuje, stąd też równocześnie z tego rodzaju okolicznościami pozostają w łączności wszelkie szczegóły w powierzchowności każdego osobnika”
– można przeczytać w broszurze. Ponieważ jedynie część ludności mogła pozwolić sobie na posiadanie więcej niż jednego kompletu garderoby, ubranie istotnie stawało się „drugą skórą”, z wszystkimi tego konsekwencjami – przetarciami, zagnieceniami, cerowaniem, plamami. Autorzy broszury stwierdzają, że „chłopi noszą się i ubierają jak przed wojną”, co oznaczało strój ubogi, za wyjątkiem ubioru świątecznego. Ubrania robotników nosiły ślady zużycia. Np. spodnie przeciętnego robotnika opisano jako
„podniszczone i w każdym razie nie zaprasowane, często z łatami na tyle, a w zasadzie ze śladami wypchania od kolan. […] Szelki są bardzo drogie i spodnie noszone są raczej na pasku”.
Marynarki miały „boczne kieszenie zaszywane po rozdarciu na skutek wypchania zabieranym do pracy jedzeniem z butelką kawy-namiastki”, „Często brak guzików […], bowiem są gubione w tłoku tramwajowym lub kolejowym”. „Obuwie robotników mocno podniszczone, czasami też łatane. Zelówki najczęściej gumowe […] ze względu na brak skóry”. „Skarpetki raczej mocno pocerowane lub podarte”.
Od listopada 1939 r. na terenie Generalnego Gubernatorstwa obowiązywał całkowity zakaz używania mundurów polskich. Powszechne noszenie mundurów, które wyróżniały Niemców spośród pozostałej ludności, potęgowało wrażenie ich liczebnej przewagi, zwłaszcza w miastach.
O urzędnikach pisano, że „noszą się staranniej”, a ich odzież była mniej sfatygowana, choć „jednak podniszczona”. Osoby zamożne to takie, które „w całości swej powierzchowności stanowią typ przedwojenny i mają garderobę wcale dostatnią”, a do grupy tej zaliczono np. właścicieli przedsiębiorstw.
Specyficzną grupę stanowili handlarze. Ubierali się w luźne, mające wiele kieszeni i skrytek ubrania. W przypadku rewizji upychano w nich przewożone produkty. Kobiety zakładały obszerne spódnice na gumie lub luźnym pasku, pod którymi ukrywały żywność i inne nielegalnie nabyte towary. Torebki i torby zostały zastąpione przez praktyczniejsze i pojemniejsze plecaki i tobołki.
Kto jest kim?
Stratyfikację uwidocznioną w postaci stroju ustalał z jednej strony okupant, z drugiej sama społeczność okupowanych. Krój, jakość oraz kondycja, w jakiej znajdowała się odzież, wraz z upływem kolejnych lat wojny pozycjonowały jej właściciela w określonej grupie.
Nadmierna elegancja i epatowanie luksusem były charakterystyczne dla okupacyjnych nuworyszy.
W szczególny sposób, wobec postępującej biedy, wyróżniały się osoby posiadające nową, elegancką odzież i obuwie. Dość powszechnie budziły uczucia zazdrości, pogardy lub strachu wśród pozostałej części społeczeństwa, bowiem bardzo dobrą kondycję materialną łączono z prowadzeniem dochodowych, legalnych i nielegalnych interesów oraz, niejednokrotnie nie bez przyczyny, ze współpracą z okupantem. Nadmierna elegancja i epatowanie luksusem były zresztą charakterystyczne dla okupacyjnych nuworyszy.
„Ubrani z reguły w buty z cholewami i nieskazitelnie zaprasowane bryczesy lekką ręką puszczają w knajpach »górale«”
– wspominała jedna z osób. Inna, opisując w lutym 1944 r. elegancko ubranego młodego mężczyznę, stwierdziła:
„z porządnych Polaków już mało kogo stać było na taką galę”.
W getcie złe konotacje budziły elegancka garderoba oraz futra. Nieliczne Żydówki, którym udało się je zatrzymać, postrzegane były jako kolaborantki i konfidentki.
Niemniej osądzanie na podstawie wyglądu prowadziło niejednokrotnie do krzywdzących, bezpodstawnych oskarżeń. Młoda dziewczyna mieszkająca w czasie okupacji w Krakowie wspominała, że ojciec jej szkolnej koleżanki
„ciągle się dziwi, skąd my, wysiedleni, mamy pieniądze na nowe ubrania”.
Ubrania jednak nie były nowe, ale udanie przeszyte przez znajomą krawcową. Niemniej podejrzliwy mężczyzna
„Nie chciał wierzyć, że to stare, tylko przerobione”.
Szykowny ubiór w połączeniu z brakiem akceptacji otoczenia dawał asumpt do podejrzeń o wpis na listę VD, rozwiązły tryb życia, chciwość:
„Ubierała się bardzo ładnie, a skąd miała pieniądze, to tego nikt nie wie”.
Na podstawie wyglądu kategoryzowano ludzi, a strój niejednokrotnie wyznaczał miejsce w okupacyjnej społeczności.
