Począwszy od połowy 1952 r., Henryk Matuszewski (ur. 1938), uczeń ostatniej klasy szkoły podstawowej TPD nr 5 przy ul. Wólczańskiej w Łodzi, zaczął interesować się zagadnieniami politycznymi. Przejawiało się to w czytaniu dostępnej prasy i dyskusjach z kolegami na temat wydarzeń politycznych w Polsce i na świecie.
Działalność
Część kolegów szkolnych, posiadających w domu odbiorniki radiowe, komentowało wiadomości zaczerpnięte z zachodnich rozgłośni radiowych, przedstawiające prawdziwą sytuację w Polsce pod rządami komunistów i dominacją sowiecką. Rozmowy z rówieśnikami i ciężkie warunki bytowe własnej rodziny zaczęły stopniowo kształtować wrogie nastawienie Matuszewskiego do ustroju komunistycznego.
Jeszcze w 1951 r. na terenie szkoły poznał Stefana Wijatę (ur. 1936), z którym po pewnym czasie się zaprzyjaźnił. W trakcie rozmów okazało się, że chłopcy mają podobne poglądy dotyczące sytuacji w Polsce. Postanowili drukować ulotki wymierzone w komunistyczne władze oraz Związek Sowiecki. Przez pewien czas rozważali możliwość utworzenia tajnej organizacji, jednak nie doszło do realizacji tych zamierzeń.
Rozmowy z rówieśnikami i ciężkie warunki bytowe własnej rodziny zaczęły stopniowo kształtować wrogie nastawienie Matuszewskiego do ustroju komunistycznego.
W grudniu 1952 r. Matuszewski zakupił drukarenkę ręczną od jednego z kolegów szkolnych, za którą zapłacił 5 zł. Kilka dni po jej nabyciu zaczął w swym mieszkaniu, pod nieobecność rodziców, drukować dwa rodzaje ulotek o treści własnego autorstwa „Precz z rusyfikacją Polski”, „Nie chcemy jałmużny w postaci Pałacu Kultury”, które następnego dnia rozrzucił w pobliżu miejsca swego zamieszkania na ul. Wólczańskiej. Po pewnym czasie wtajemniczył w swe działania Wijatę, wówczas ucznia pierwszej klasy Technikum Budowlanego, pokazując mu drukarenkę. Wyprodukowane w domu Matuszewskiego ulotki rozrzucali zarówno wspólnie, jak i oddzielnie, w obrębie ul. Wólczańskiej, Bandurskiego, Mickiewicza, al. Kościuszki. Jedna z akcji odbyła się pod koniec kwietnia 1953 r., przed hucznie celebrowanym komunistycznym świętem 1. Maja. Ogółem wydrukowano ponad 80 sztuk ulotek, które były kolportowane na terenie Łodzi około 10 razy.
Ponadto, w lipcu 1953 r., Matuszewski rozrzucił kilka ulotek w powiecie Wolsztyn w województwie poznańskim, podczas pobytu na wakacjach u swego wujka. Od września rozpoczął naukę w Technikum Budownictwa Komunalnego w Łodzi.
Śledztwo
Od marca do maja 1953 r. do komisariatów MO w Łodzi trafiały ulotki „Precz z rusyfikacją Polski”, znajdowane na łódzkich ulicach. W związku z tym Urząd Bezpieczeństwa Publicznego na miasto Łódź wszczął stosowne śledztwo, jednak sprawcy nie zostali ustaleni. W końcu lipca Wydział III Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi otrzymał pismo z PUBP Wolsztyn mówiące o kolportażu ulotek „Precz z rusyfikacją Polski” na tamtejszym terenie. Jednym z podejrzanych miał być Henryk Matuszewski, który przebywał na wakacjach u swego wujka Brunona Matuszewskiego, kierownika cegielni. Po potwierdzeniu identycznej treści, ulotki kolportowane w Łodzi i powiecie wolsztyńskim zostały przesłane do Centralnego Laboratorium Ekspertyz MBP, celem ich porównania. W wyniku przeprowadzonego badania stwierdzono w orzeczeniu, że nadesłane ulotki zostały odbite czcionkami tej samej drukarki ręcznej.
Podczas rewizji przeprowadzonej w jego mieszkaniu zarekwirowano ulotki, jak również drukarenkę ręczną z czcionkami ułożonymi w hasło „Precz z rusyfikacją Polski”.
Po powrocie Matuszewskiego do Łodzi, na początku września 1953 r. ponownie ukazały się ulotki tej samej treści, co wzmogło podejrzenia, że może on być sprawcą kolportażu. Po przeprowadzeniu wywiadu środowiskowego dotyczącego Matuszewskiego i jego rodziny, 28 września w godzinach porannych został on zatrzymany i w trakcie przesłuchania przyznał się do produkcji i rozrzucania ulotek o antykomunistycznej treści. Podczas rewizji przeprowadzonej w jego mieszkaniu zarekwirowano ulotki, jak również drukarenkę ręczną z czcionkami ułożonymi w hasło „Precz z rusyfikacją Polski”. Tego samego dnia zatrzymany został Stefan Wijata, który również przyznał się do kolportażu ulotek. Obydwaj chłopcy po wstępnych zeznaniach zostali przekazani do Wydziału Śledczego łódzkiej „bezpieki”. 29 września wszczęto formalne śledztwo. Matuszewski i Wijata byli podejrzani o przestępstwo z art. 23 mkk, to jest sporządzanie i rozpowszechnianie pism o treści wymierzonej w komunistyczne władze. Decyzją prokuratury zostali tymczasowo aresztowani na okres jednego miesiąca, przy czym Matuszewski, z uwagi na swój wiek, przebywał w Państwowym Schronisku dla Nieletnich w Łodzi.
W trakcie przesłuchań funkcjonariusze UB starali się wykryć inspiratorów wrogich działań wśród osób dorosłych, lub rówieśników podejrzanych, jednak bez rezultatu. Przesłuchano rodziców chłopców oraz ich kolegów. Matuszewski i Wijata uzyskali pozytywne opinie ze swoich szkół.
W trakcie przesłuchań funkcjonariusze UB starali się wykryć inspiratorów wrogich działań wśród osób dorosłych, lub rówieśników podejrzanych, jednak bez rezultatu. Przesłuchano rodziców chłopców oraz ich kolegów. Matuszewski i Wijata uzyskali pozytywne opinie ze swoich szkół, które charakteryzowały ich jako uczniów spokojnych, nie sprawiających poważnych problemów. Ponadto poddani zostali badaniom psychiatrycznym, które stwierdziły poziom rozwoju właściwy do wieku.
21 października 1953 r. oficer śledczy UBP na m. Łódź chor. Wiesław Teodorczyk sporządził omówienie sprawy przeciwko Matuszewskiemu i Wijacie. Podkreślił, że w trakcie śledztwa nie udało się ustalić inspiracji ich działań ze strony innych osób. W podsumowaniu naczelnik Wydziału Śledczego kpt. Mielniczuk wysunął wniosek o umorzenie sprawy, bez kierowania jej na drogę sądową, biorąc pod uwagę młody wiek podejrzanych, pochodzenie ze środowiska robotniczego i ciężkie warunki materialne ich rodzin. Zaznaczono, że
„działali jedynie z uwagi na niezrozumienie cech obecnego ustroju i warunków, które towarzyszą rozwojowi ustroju socjalistycznego w Polsce”.
27 października została wydana decyzja prokuratury o zwolnieniu chłopców z aresztu. Następnego dnia, przed wypuszczeniem na wolność, Matuszewski i Wijata musieli napisać zobowiązania do zachowania tajemnicy, jak również obiecać poprawę swej postawy wobec komunistycznego państwa. Rozmowy z ich rodzinami przeprowadził szef UBP.
